11 grudzień
„Kochanie, wyrośniesz”

Dojrzewanie i wspieranie rozwoju zamiast okaleczania:
Tranzycja nie jest rozwiązaniem żadnych problemów.
Rodzi problemy WIĘKSZE
Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’11 grudzień„Kochanie, wyrośniesz”![]() Dojrzewanie i wspieranie rozwoju zamiast okaleczania: Tranzycja nie jest rozwiązaniem żadnych problemów. Rodzi problemy WIĘKSZE 3 grudzieńRatujmy małżeństwo![]() Piękny poradnik tradycyjny. Jak zachować małżeństwo, mimo trudów, mimo upływu czasu, mimo że przepraszanie i przebaczanie codziennie jest potrzebne. Czytajcie: 3 grudzieńDlaczego zapach jest ważny…![]() A może jednak zapach jest nieważny? Zbyt ulotny, by był ważny? O czym mówią zapachy? -O tym, że coś jest trujące, niebezpieczne dla zdrowia, życia (np. zapach siarkowodoru- zepsutych jaj, ulatniającego się gazu); -O tym, że coś jest świeże, inhalujące, wspierające (np. świeże zioła, warzywa, żywice itp.); -O tym, że jest klimat wspierający, relaksujący, rześki (np. zapach lasu, sosen, cytrusów i in.) lub przeciwnie – zatruty, gdy np. czujemy dużo spalin, fetor; -O tym, że coś jest sztuczne, nafaszerowane „dziwnymi” składnikami. Umiemy te informacje wywnioskować, bo dużo się w życiu nawąchaliśmy. Mamy nosa do swoich potrzeb. A gdy mamy jakieś przeczucie, intuicje, które się sprawdzają to też mamy nosa. Dobrze jest, co prawda, nie wsadzać nosa do cudzych spraw, ale we własnych dbać o odświeżające życiodajne powietrze, które jest wszak mieszaniną gazów. Nie lekceważmy tych drobin cząsteczek poruszających się w atmosferze, gdyż to one tworzą ATMOSFERĘ. Czasem zostają z nami na całe życie. Czy to nie dlatego Święta Bożego Narodzenia kojarzą nam się niekiedy z zapachem świerku, goździków, pomarańczy czy cynamonu? A może Święta Wielkanocne z chrzanem, pieprzem i fiołkami? Zapachy wpływają na nas tak mocno, ponieważ w większości przypadków lipofilne cząsteczki (tzn. dosłownie lubiące tłuszcz, oznaczające- rozpuszczalne w tłuszczach) będące przenośnikami zapachu, jak to jest w przypadku olejków eterycznych, dostają się bardzo szybko do mózgu, który jest pokryty mieliną- tłuszczową otoczką. To, co można powąchać, polizać łatwiej zostaje w pamięci, skojarzeniach. Dlatego olejki z łatwością poprawiają nastrój. Gdy wspieramy czyjeś zdrowie, warto się odwoływać do wszystkich zmysłów: Wzroku, słuchu, dotyku, smaku i węchu, by uzyskać pożądany efekt. Bo wszystkie nasze zmysły są poranione przez zło. Wszystkie mają być uzdrowione. Dlatego Pan Jezus: -dotykał i dawał się dotykać, -mówił do chorych i słuchał ich, -patrzył w ich oczy i pozwalał na siebie patrzeć lub ukrywał się, byśmy musieli wypatrzyć nasze oczy za Nim, -pozwolił się Marii Magdalenie skropić kosztownymi olejkami i wsmarować je w swoje stopy, wąchał te olejki i dawał innym wąchać, ich woń roz-chodziła się wokół, -nakarmił tak wielu głodnych na pustyni dając poznać smak bardzo dobrego chleba, a w Kanie Galilejskiej dając najlepsze wino i pozwalał się ugościć tym, co człowiek zechciał Mu ofiarować. Bierzmy z Niego przykład. Wychowujmy, leczmy, wspierajmy nasze dzieci, tych, których Pan Bóg nam powierza, wszechstronnie. Z wielką miłością. A jaki zapach kojarzy się Tobie z wielką miłością, dobrocią, bezpieczeństwem? Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o olejkach eterycznych, jak ich bezpiecznie używać, zapraszam do kontaktu: 501-218-388 lub zadawania pytań w komentarzach. Przy zamówieniu zestawu olejków- indywidualny kurs drenażu/stawiania baniek lub masażu chustą Rebozo gratis (może być ograniczony czasowo). 28 lutyDasz radę![]() Życie nie musi być idealne. Ale dobrze, gdy pracujemy nad nim. Nad sobą. I pozostajemy wdzięczni -nawet za to, co małe. Czasem to jest ważniejsze. Bo pokorne. 23 lutyMamy ciśnienie![]() Mamy ciśnienie, ~~>że już, zaraz, teraz musimy ~~>że inaczej się nie da ~~~>że muszę, bo się uduszę ~~>że coś się moooooże stać ~~>albo coś się jeszcze nie stało, a nam się czas kończy. I z dnia na dzień „rośnie nam ciśnienie” i stres, że już, że szybko, że tak, a nie inaczej. A może by tak trochę wolniej lub nawet sprawnie, ale w pokoju ducha: bo wszystkie sprawy na świecie mają swój czas, początek i koniec -zaplanowany przez Stwórcę. No więc dzielę się pięknym świadectwem jednej z kochających mam, że z miłości do swojej rodziny, dziecka można wymagać od siebie. Z kolejnym dzieckiem w drodze Pewna Piękna Mama zadbała, by nie „zapracować” na nadciśnienie ciążowe. W jaki sposób to osiągnęła: ->stresy zostawiła Panu Bogu- czyż On nie umie sobie z nimi lepiej radzić? ->zadbała o właściwą suplementację: duże dawki magnezu (wspierającego nasz układ nerwowy i sercowo-naczyniowy), potas, witaminy z grupy B; ->zwróciła uwagę na oddech, że on jest ważny i że warto dbać o wy-star-cza-ją-co dłuuuuuuuugie wydechy- takie „uffffff”, żeby pozwalać sobie na odprężanie się, na zaufanie, że życie ma sens większy od bezsensu; ~~>zastosowała ciekawy probiotyk z głogu; ->zaserwowała sobie do tego sporą dawkę ruchu oraz ->olejki do masażu, aromatoterapii wspierające rozluźnienie, wyciszenie, sprzyjające prawidłowemu ciśnieniu, prawidłowemu stanowi naczyń krwionośnych i limfatycznych: cytrynowy, cyprysowy, lawendowy, ylang-ylang… I dało się. Pomimo że pani doktor mówiła, że się nie da. Że jak raz się miało nadciśnienie w ciąży, to już pozostały tylko leki. Ale leki z Bożej apteki działają mocniej, bo z miłością Tego, który je stworzył. 9 lutyLubię pytania![]() Pytania są ciekawsze od odpowiedzi. Nie bój się pytać. Czy wiesz, że pierś matki jest również narządem odpornościowym? Dlatego nie można między dzieckiem a matką stawiać barykady w postaci smoczka-uspokajacza. Wtedy pierś nie nadąży za potrzebami wsparcia dziecka w zetknięciu z bakcylami- bo barykada utrudnia nawiązanie relacji „odpornościowej”. Dlatego nie lubię smoczków. I z wielu innych powodów. Mało kaloryczne. Utrudniają naukę mowy. Ale kocham mamy. Nawet jak im się nie udaje. Każdemu się czasem coś nie udaje. 29 styczeń…czas…![]() „Jest czas na wszystkie sprawy pod niebem” -Kohelet A skąd pewność, że nie jest to jedyny czas? Ostateczny czas? Najwyższy czas? 26 styczeńDobro…![]() Najpierw w moim życiu była jakaś nieznana mi położna, która pierwsza trzymała mnie w rękach. Tak to bywa z noworodkami. Potem było zachwycające spotkanie z książką „Poród w domu” Irenki Chołuj. Potem było nasze pierwsze dziecko, które najwięcej o macierzyństwie mnie nauczyło. I położna Lidia, która na pytanie o położną domową powiedziała: „Wiem, ale nie powiem”. Ale kontakt do naszej położnej dostaliśmy od Irenki. I tak trafiliśmy do Zosi. A ona trafiła do nas. Na dłużej ![]() A potem się zdarzało, że to my gdzieś zawoziliśmy Zosię. Np. na to spotkanie. Pozwoliła mi zachwycić się macierzyństwem. Żebym mogła zostać położną. Ale na spotkanie do Królestwa Niebieskiego poszła sama. A wszystkie jej dobre czyny razem z nią. R.I.P. |