Archiwum miesiąca Marzec 2019


Bańki- wstańki

Nawet dzieciom- okazom zdrowia w marcu i kwietniu zdaża się chorować.

Ludzka rzecz.

Dzieci odporność budują dopiero. Nie mają jej gotowej.

Świetną sprawą jest, gdy dziecko jest lub było karmione piersią. Wtedy tą odpornością w pewnej mierze dzieli się (lub dzieliła się) z nim mama.

Byłam ostatnio na ciekawym wykładzie prowadzonym przez panią doktor. Generalnie wykład był o chorobach. I piękny wtręt pani doktor, jak to bańki mają uzasadnienie naukowe. Jak w tym miejscu wytrąca się α-proteina, gdy stawiamy bańki, a w ślad za nią podążają leukocyty, dzięki czemu bańki świetnie działają przy infekcjach.

Korzystając z tej mądrości życiowej i, okazuje się naukowej, od razu raźno przystąpiłam do zabawy z dziećmi w „biedronki”.

Żeby delikwent dał sobie postawić bańkę, pokazuję na swojej ręce, potem na jego rączce ustami, że bańka to jest taki ssący mocny całus. Atrakcją dodatkową jest, że można też poćwiczyć stawianie baniek na mamie czyli na mnie, a ja jestem szczęśliwa, że będę w kropki.

Można stawiać ogniowe, jak ktoś umie. W aptece można też nabyć bezogniowe- w mojej ocenie bezpieczniejsze dla dzieci. I łatwiejsze dla początkujących.

Stawiajmy więc bańki- wstańki, żeby dzieci z łóżka wstawały

i wesołym krokiem ku wiośnie zmierzały.

Antybiotykom mówimy stanowcze: „Raczej nie!” 😉

 



Piękno jest na to, żeby zachwycało

Rozmowa pewnego księdza ze stu dwuletnią staruszką. Odwiedziny, rozmowa. Okazało się, że staruszka jest ujmującą starszą panią, zadbaną. Na koniec chcąc jej coś miłego powiedzieć, zauważył:

„Ma pani bardzo piękne oczy!”

„Ja cała jestem piękna!”- odrzekła.

Ile radości życia i prostoty w tym stwierdzeniu!

Ile głębokiej prawdy!

Bo czyż piękno nie wyraża się najgłębiej w tym, co przed oczami ukryte?

Czy zauważacie w sobie to piękno, z którym zostałyście stworzone?

Piękno, które mogłyście powiększyć lub pomniejszyć w zależności od podejmowanych decyzji?

Czy możemy lekceważyć ten dar piękna, który Pan Bóg wlał w ciało kobiety, ale też o wiele głębiej -w jej duszę? Trzeba go w sobie doceniać, zauważać, kształtować. Nie dla własnej próżności, ale by powiększać ten obszar dobra, radości, sensu, zachwytu, który zadał nam Stwórca.



Życie i śmierć, a życie zwycięża

Życie zaczyna się i kończy.

Z opowieści wysłuchanych:

” Gdy mój dziadek umierał, równocześnie mama rodziła mojego brata…”

Niezwykłe, a zarazem takie zwyczajne, że pokolenia przemijają i nadchodzą kolejne.

Tak jak na zdjęciu: nad przepaścią przemijalności.

Nie wiemy, ile czasu mamy my, ile go mają nasze dzieci.

Każdy dzień jest wart, by się nim cieszyć. Tej radości uczę się od dzieci i uczę… I nie mogę nauczyć…

Dzieci zawsze żyją radością. Nawet gdy przeżywają trudności, bóle, złości, to szybko wracają do swoich fontann entuzjazmu. Tak jakby tylko na moment pomyliły drogę.