Archiwum kategorii ‘Naturalne karmienie piersią’


Dlaczego niektóre dzieci po urodzeniu nie ssą prawidłowo?

Większość małych ssaków przychodzi na świat z prawidłowym wrodzonym wzorcem ssania.

Ssą więc jak szalone przycumowując się do swojej zewnętrznej pępowiny- piersi- bezpiecznego portu. Nie zawsze jednak mamy umieją dobrze współpracować z dobrze ssącym dzieckiem.

Jednak część młodych ludzi – noworodków może mieć problem ze skutecznym przystawieniem się do piersi czy skutecznym ssaniem i wynika to z nich samych:

  • choroby- infekcje choćby mogą sprawić, że maleństwo zwyczajnie nie ma siły na porządne ssanie;
  • nieprawidłowa budowa jamy ustnej dziecka- może to się wiązać z chorobami, ale może też być zwyczajnie dziedziczne; np. za krótkie wiązadełko podjęzykowe sprawia, że dziecko ma przyrośnięty języczek; nie może więc piersi od dołu objąć językiem układając go na kształt rynienki; podcięcie wędzidełka podjęzykowego to zabieg banalnie prosty (w niektórych krajach robią to pediatrzy na wizycie);
  • zabiegi u dziecka w jamie ustnej po urodzeniu- czasem potrafią być one tak dotkliwe dla dziecka, że może być trudno nauczyć je akceptacji szerokiego otwierania ust czy głębokiego chwytu piersi, który sprawia, że brodawka nie jest raniona podczas ssania;
  • uczenie dziecka nieprawidłowego wzorca ssania, jakim jest ssanie smoczka i to zarówno tego od butelki jak i uspokajacza może odbić się na jego zdolności ssania;
  • wcześniactwo- wcześniak jest człowiekiem, który może ssać za słabo, za rzadko, przesypiać pory karmienia; w zależności od tego, jak bardzo jest niedojrzały i czy towarzyszą wcześniactwu inne choroby ssanie piersi może być opóźnione, utrudnione.

Czy w tych sytuacjach rozwiązaniem musi być sztuczne mleko i smoczek?

Nie, zazwyczaj nie musi.

Tak jak u człowieka z chorą nogą nie musi być od razu dobrym wyborem proteza tejże nogi.

Zazwyczaj problemy z karmieniem piersią bywają przejściowe i do rozwiązania.

Co może pomóc w ich przezwyciężeniu:

  • optymistyczne nastawienie– cieszmy się dzieckiem, jego życiem, nie traćmy czasu na zamartwianie się, bo nic nie wróci nam tych początkowych dni i tygodni; laktacja jest bardzo elastyczna- trzeba o tym pamiętać, wiele zależy od naszego nastawienia; większość problemów z laktacją bywa przejściowych, o ile nie będziemy „psuć” laktacji przez smoczki, przez brak stymulacji piersi i in., kontynuację nieprawidłowego postępowania;
  • w razie oddzielenia matki od dziecka czy niemożności karmienia go bezpośrednio z piersi jak najszybciej po porodzie odciągamy mleko z piersi: najlepiej w ciągu pierwszych 6 godzin po porodzie; warto mieć jednak świadomość, że wysoki poziom prolaktyny- mlecznego hormonu w organizmie matki utrzymuje się nawet do 2-3 tygodni po porodzie niezależnie od ssania/odciągania pokarmu; nawet jednak po tym czasie na skutek stymulacji piersi można ten poziom podwyższyć przez skuteczne częste odciąganie lub ssanie;
  • odciąganie to powinno być: skuteczne (odpowiednio mocne, ale niebolesne, poprzedzone masażem, stymulacją brodawki), częste (co najmniej 8-12 razy na dobę), odpowiednio długie (po 15 minut z każdej piersi, może być w systemie 7/7/5/5/3/3 minuty na każdą pierś); żeby było skuteczne- trzeba pozwolić sobie w tym czasie na relaks, odpoczynek czy robienie czegoś przyjemnego;
  • używanie do karmienia/dokarmiania dziecka w okresie przejściowym metod alternatywnych do butelki ze smoczkiem: kubeczka, kieliszka, łyżeczki, sytemu, SNS, metody po palcu, drenu itp.; jak widać metod dokarmiania dziecka jest wiele- trzeba jedynie dobrać odpowiednią dla konkretnego dziecka i rodzica;
  • wiedza- jest na wagę złota; np. tak prozaiczna, że w pierwszej dobie dziecko ma żołądek tak maleńki jak zawartość małej łyżeczki do herbaty, trzeciego- to zaledwie 15-30 ml czyli zawartość 1-2 dużych łyżek; czemu więc służy rozpychanie żołądka małego człowieka od pierwszych dni sztuczną mieszanką?

Czas poporodowy to szczególny czas, kiedy dziecko i mama uczą się siebie, poznają. Każda para jest inna, różnie funkcjonuje, nie ma jednego klucza-wytrychu do wszystkich. Ważne, by dać sobie na to poznanie, nauczenie siebie nawzajem czas, cierpliwość, spokój.

Mogę powiedzieć, że choćby się karmiło 10, 15 dziecko piersią, to za każdym razem matka uczy się czegoś nowego, uczy się tego konkretnego człowieka, uczy się spełniać jako matka od nowa.

Miłość jest zawsze wyzwaniem i niespodzianką.



Mleko płynie rzeką

Rozmowa mamy i dziecka:

-Mleko śpi- mówi mama, która chce przekonać swe dziecię, aby wyrosło z chłeptania mleka z piersi.

-E tam, mleko nie śpi- odpowiada rezolutne dziecię, które wie co mówi, mając stosowne doświadczenie.

 

Bardzo mi się spodobała ta historia.

Pokazuje światną intuicję dziecka, niezawodne doświadczenie.

Dziecko ssące pierś, nie znające butelki wie, że laktacja, ilość mleka jest elastyczna, uzależniona od częstotliwości i długości ssania.

Uczy się stopniowo nawet nieświadomie rozumieć, że:

  • ssanie efektywne krótkie i częste pobudza, „rozciąga” laktację;
  • ssanie rzadkie, coraz rzadsze ją  wyhahamowuje;
  • ssanie nieodżywcze nie zwiększa w znaczny sposób ilości mleka, ale pomaga się dziecku uspokoić, ale ponieważ się ono przeplata ze ssaniem odżywczym- ma też znaczenie dla ogólnej wielkości zjedzonego mleka.

Dzieci bywają świetnymi specjalistami od laktacji 🙂



Zdrowa część ciała czy proteza?

Światowy tydzień karmienia piersią

Jak to brzmi?- zastanawiam się.

To jak np. światowy dzień posługiwania się ręką.

No bo pierś to normalna część ciała.

Normalna,

a zarazem uprzywilejowana dla wspierania rozwoju małego dziecka.

I generalnie to nie powinien być tydzień karmienia piersią, ale okrągły rok. Rok w rok.

Niestety już koncerny produkujące mieszanki i inne produkty „dla dzieci” dołożyły wszelkich starań, żeby mamy czuły się niepewnie, gdy karmią piersią:

  • dziecko starsze, co dla niektórych jest już po pół roku, po roku;
  • po powrocie z pracy;
  • gdy dziecko jest chore;
  • gdy dziecko jest zdrowe;
  • gdy mama wprowadza żywność uzupełniającą.

I ciekawa jest ta dysproporcja:

  • mleko matki zawiera setki probiotyków- reklama mieszanek zachwala swój produkt, że ma 1-2 probiotyki, a chwali się nimi jak czymś rewelacyjnym;
  • mleko matki zawiera optymalny unikatowy zestaw makro i mikroelementów- reklama mieszanek puszy się, że zawierają one np. dużo żelaza (podczas gdy jest to dosyć ryzykowne dla dziecka);
  • mleko mamy jest żywą tkanką niepodrabialną tak jak krwi nie udaje się spreparować sztucznie, nie ma natomiast żadnej reklamy- mieszanka jest z kolei kiepską podróbką ze świetną reklamą papierową, etykietową, telewizyjną, rozpowszechniającą wielkie mnóstwo gadżetów;
  • itd., itd.

Wydaje mi się, że marketingowi butelkowo-mieszankowemu opłaca się też przedstawiać niekiedy karmienie piersią jako zupełnie odrealnione, wyidealizowane: matkę jak prosto od kosmetyczki, fryzjerki, dziecko jak przykład siesko-anielski. A życie jest życiem. Jest czas i na fryzjera, ale jest też czas na odpoczynek, na bycie nieogarniętą. Nie ma dzieci, które nie płaczą. A te które nie płaczą wcale nie muszą być okazami zdrowia, rozwoju.

Krok po kroczku trzeba dać sobie czas na naukę siebie nawzajem.

Takie bzdurki jak sprzątanie, makijaże będziemy mogły mieć całe życie. A małego dziecka, bardzo potrzbującego matczynej piersi nie będziemy miały całe życie.

Warto więc wybierać kontakt z dzieckiem zamiast zasłaniania się przed nim protezą piersi czyli butelką.



Ból informuje, ostrzega, leczy

Która to Zosia, a która Tosia?

Zosie i Tosie są super!

Czy wiecie, że ludzie, którzy nie odczuwają bólu, umierają bardzo młodo? Około dwudziestu paru lat bądź wcześniej (proszę mnie poprawić, jeśli macie jakieś świeższe informacje na ten temat).

Dlaczego?

Nie wiedzą, kiedy cofnąć rękę, gdy parzy. Nie uczą się skutecznie, jak unikać upadków, kolizji, żeby nie bolało, kiedy przestać biec. Itd.

A my mamy w życiu wiele sytuacji, kiedy nie doceniamy bólu. A on nas ostrzega: przed zranieniem, poparzeniem, postępem choroby, wyczerpaniem.

W czasie porodu ból też ma znaczenie, wartość ochronną dla nas rodzących i dla rodzącego się człowieka:

-Zatrzymaj się! Odpocznij!- mówi ból o potrzebie oszczędzania sił, aby dotrwać do końca porodu, ale też aby mieć i siły dla dziecka po narodzinach.

-Zatrzymaj się! Przygotuj!- mówi o tym, że dzieje się coś ważnego nad czym się trzeba skupić, co nie powinno nas zaskoczyć.

-Oddychaj!- informuje ból. Dziecko cierpi dużo bardziej z powodu niedotlenienia.

-Współpracuj całym ciałem! Tańcz! Szukaj dogodnej pozycji! Kręć się!- mówi. A wtedy w rytmie tańca pozwala się zapomnieć, odpłynąć na fali rozluźniającej melodii.

-Współpracuj całą duszą!- módl się, ciesz się, bo wkrótce spotkasz kogoś wyjątkowego- swoje dziecko twarzą w twarz.

-Szukaj rąk, które przynoszą ukojenie przez masaż, przeciwucisk, rozluźniający dotyk- mówi ból o tym, że pomoc, konkretnie pomocna dłoń, wsparcie jest na wagę złota w porodzie.

-Porusz się!- mówi ból- bo Twoje dziecko też zmienia pozycję i szuka najlepszej drogi wyjścia na świat.

Nie trzeba się bać bólu, skurczów w porodzie- są one ważnymi informatorami w porodzie fizjologicznym czyli takim, gdy dziecko się zdrowo rodzi, a mama rodzi także cała i zdrowa. Tym bardziej potrzebny jest ból, gdy dzieje się coś niezgodnego z fizjologią- ostrzega on nas wówczas o potrzebie wezwania pomocy, domagania się jej, ratowania zdrowia, a nawet w żadkich sytuacjach życia.

Dlatego tak wiele powikłań daje znieczulenie podczas porodu drogami natury. Przestaje on być wówczas porodem fizjologicznym.

A po co w laktacji potrzebne jest odczucie bólu?

  • żeby nasze serce zmiękło dla dziecka, abyśmy się mogły rozwinąć jako matki;
  • żebyśmy miały informację, kiedy dziecko nie jest prawidłowo przystawiane, żeby uczyć się głębokiego przystawiania, które umożliwia najedzenie się dziecka;
  • żeby uczyć się cierpliwie czekać aż dziecko nassie się bez zabierania mu piersi czyli źródła pokarmu;
  • żeby zwrócić uwagę na stan przepełnienia piersi i nie dopuścić do zastoju ani tym bardziej do zapalenia, czy ropnia piersi;
  • a jeśli się pojawi zastój bądź zapalenie, żeby dać sobie odpocząć, zwrócić uwagę na potrzebę częstszego karmienia z zajętej piersi, otwarcia się na pomoc;
  • żeby nauczyć nas, że zazwyczaj w naszej laktacji dobrą rzeczą jest częste karmienie, dyspozycyjność dla dziecka;
  • żeby zwracać uwagę również na własne potrzeby (czy przepełniona pierś nie woła o pomoc: „Possij mnie, dobre dziecko lub inny członku rodziny!”);
  • żeby zastanowić się, czy na pewno jesteśmy gotowe na odstawienie, gdy podczas zakańczania laktacji boli nas oprócz piersi również serce.

A dlaczego w tytule napisałam, że ból leczy? Widać to zwłaszcza w sytuacji zapalenia piersi. Jeśli z bólu przestajemy przystawiać dziecko do piersi, to jest większe ryzyko powikłań- ropnia piersi, ponownych zapaleń. Jeśli pomimo bólu dalej karmimy- to ułatwia udrożnienie zatkanych przewodów mlecznych. Ból sprawia, że jesteśmy bardziej skłonne leżeć, odpoczywać- to również ułatwia wyzdrowienie w zapaleniu piersi, w którym występują objawy grypopodobne. Jeśli z bólu skorzystamy z leków- naturalnych (cebula, czosnek, imbir, szałwia) lub od lekarza, to również może zwiększyć szansę na wyzdrowienie. Jeśli z powodu bólu skorzystamy z porady konsultanta laktacyjnego lub innej wspierającej osoby, to możemy nauczyć się przystawiać lepiej dziecko do piersi, dogadywać się lepiej z własnym dzieckiem, wybierać metody pomocy łagodzące ból (np. okład z zimnych stłuczonych liści kapusty po karmieniu).

Nie jest to bynajmniej żadna pochwała niepotrzebnego cierpiętnictwa, ale zwrócenie uwagi, że ból to coś nam zwyczajnie potrzebnego. Tak jak mamy w skórze receptory odczuwania np. ciepła i zimna, tak też mamy receptory bólowe zarówno w skórze jak i w innych narządach. W sytuacji zdrowia i jego pogranicza to odczuwanie bólu jest nam potrzebne do zachowania tegoż zdrowia. Natomiast w sytuacji choroby odczuwanie bólu w wielu przypadkach jest potrzebne do odzyskania tegoż zdrowia. Nie piszę tu o sytuacjach ekstremalnych, w których nie ma mądrych ani mocnych. Piszę o zwyczajnych porodach, karmieniu piersią- wówczas najczęściej lepsze jest łagodzenie bólu niż całkowite likwidowanie go. Ból złagodzony, oswojony nie traci funkcji ostrzegawczej, informacyjnej. Ból, którego się pozbyto natomiast, przestaje udzielać ciału wskazówek co do właściwego postępowania. Stąd np. matki ze znieczuleniem podanym do kręgosłupa mają nierzadko problem z właściwym wypieraniem dziecka, a więc 2 fazą porodu.

Książki profesora Fijałkowskiego uważam za genialne. Zaproponował on koncepcję, w której podstawowym sposobem złagodzenia bólu jest odwrócenie od niego uwagi przez rezygnację z lęku na rzecz zwrócenia uwagi na skurcze (czyli co się dzieje z matką) i na rodzące się dziecko (czyli co się dzieje z nim). Drugim podstawowym sposobem, gdzie ból przestaje być przerastający, jest stworzenie atmosfery szacunku, intymności, swobody działania rodzącej matki.

Podsumowując:

„Moc w słabości się doskonali”



Dorastanie jest możliwe

Spotkałam się dzisiaj z pytaniem:

-A co kiedy mama się decyduje odstawiać od piersi? Jak może to zrobić łagodnie?

Czasu na odpowiedź było mało, a więc zamknęłam ją w dwóch punktach:

  1. Trzeba spróbować się wczuć w to, które karmienie bądź karmienia są dla dziecka najważniejsze i je zostawić najdłużej. Stopniowe zakańczanie laktacji jest korzystne i dla dziecka (któe ma szanse się do tego przystosować), ale i dla mamy (mniejsze ryzyko zastojów, zapaleń).
  2. Czas, kiedy jesteśmy bardzo zmęczeni, śpiący, śpimy lub się rozbudzamy zazwyczaj nie jest dobry na naukę. Odpowiedzmy sobie szczerze: Czy same chciałybyśmy, żeby ktoś wtedy nas czegoś nowego nauczał? Podobnie dziecko- nie będzie skłonne do zmiany zwyczajów okołousypianiowych dopóki do tego nie dorośnie.

Boisz się, że będzie ci dziecko ssało do osiemnastki? 😉

Spokojnie, ssanie to nudy. Dzieci są zbyt ciekawskie, by przedłużać je w nieskończoność.

(Na zdjęciu- jedyne w swoim rodzaju Jeziorka Duszatyńskie, powstałe w ciągu jednego dnia)



Dziękuję i przepraszam

Dołączam do dziękuję i przepraszam?

Do mamy, która karmiła w miejscu publicznym



Zasadnicza różnica

Czym się różni karmienie piersią od karmienia butelką?

  • Przytuleniem. Przy karmieniu butelką nie trzeba przytulać dziecka- wystarczy WŁOŻYĆ mu smoczek do buzi. Czyli tu ważny jest ruch: butelka ->do->buzi. Przy karmieniu piersią zasadą dobrego przystawienia jest coś przeciwnego, a mianowicie przygarnięcie dziecka do siebie: przytulamy dziecko ->do->piersi, a nawet nakładamy jego buziak na pierś. Dlaczego to jest ważne? Ponieważ to współgra z całym odruchem szukania- robimy to, gdy dziecko baaaaardzo szeroko otworzy usta. Jest to też ważne dla mamy- bo karmienie piersią nie jest robieniem z siebie wielbłąda z wykrzywionym obolałym kręgosłupem. Nie żałujmy więc sobie podpórek, poduszek czy specjalnych rogali, żeby było nam wygodnie, żeby nie trzeba się było nachylać do dziecka, a wygodnie przytulić dziecko do piersi. Kiedy karmimy na leżąco- dziecko najlepiej się czuje, gdy jest całe wtulone w ciało mamy. Umożliwia to przystawienie dziecka nie do samej piersi, ale przygarnięcie całego ciałka. Gdy dziecko ma nos za bardzo „wbity” w pierś- pomaga ruch przysunięcia do siebie pupy dziecka. Co prawda specjaliści zachęcają rodziców karmiących butelką, by przytulali dziecko równocześnie do gołego ciała- ale nigdy się nie spotkałam z praktykowaniem tego. Nierzadko natomiast widziałam dzieci leżące same w wózkach lub łóżeczkach z butelkami i smoczkami w buzi, a nawet w koszyku na zakupy lub biegające ze smoczkiem w buzi. Nie dyskredytuję przez to miłości rodzicielskiej rodziców karmiących butelką, ich zdolności przytulania własnych dzieci- ale jeśli chcą dzieciom dać tego przytulania wystarczająco- to muszą sobie zadać ogromnie dużo czasu do przytulania. Jest to wyzwanie! W karmieniu piersią to po prostu przychodzi samo.
  • Ssanie piersi stymuluje wiele mięśni, które później są ważne w nauce mówienia, żucia, ssanie smoczka natomiast oducza natomiast dziecko prawidłowej wrodzonej pracy mięśni.
  • Reklamą. Karmienie piersią nie jest reklamowane, bo nikt na tym nie zarabia. Karmienie butelką jest reklamowane wszędzie, bo korporacje zarabiają na tym bajońskie sumy- posługują się przy tym instrumentalnie nawet karmieniem piersią, aby tylko zwiększyć ZYSKI. Oto Przykład. Jest on bardzo ciekawy- bo pokazuje, że producenci są zainteresowani odkryciami dotyczącymi mleka matki nie po to, żeby dzieci mogły być nim karmione, ale przede wszystkim, żeby wykorzystać to w reklamie i promocji. Oligosaharydów czyli tzw. prebiotyków w mleku matki odkryto bodajże już około 200 rodzajów. Producent usiłuje uzyskać 1 rodzaj oligosaharyd- znaczenie dla zdrowia i życia dzieci takiego wynalazku będzie zapewne niewielkie, ale wielkie zyski dzięki reklamie. 200:1 Niezła różnica- nieprawdaż? Jakimi bajkami karmią nas ci, którzy tworzą produkty, strony, reklamy różnych Nestle, Bebik i Nan! Ulegają i podlegają wpływom reklamy zwłaszcza ci, którzy uważają, że na nich reklama nie działa. Czytałam o tym już w starych badaniach sprzed 20 lat. Myślę, że nauka o marketingu i reklamie poszła naprzód i teraz dzieje się to w jeszcze większym stopniu.
  • Itd., itd.

Dlatego, drogie mamy, doceniajmy nawet 5, 10 czy 15 ml własnego mleka, które możemy podać dziecku, nawet 1 czy 2 karmienia z piersi. Życie nie jest czarno-białe. Tym bardziej doceńmy pełne karmienie, jeśli jest nam dane.



Polecam!

Wreszcie Ministerstwo Zdrowia coś z siebie wydusiło.

Można wydrukować i podarować przyjaciółce, która dopiero urodziła (choć prawdopodobnie mają też być dostępne w szpitalach te broszurki):

PORADNIK



Matka Boża też karmiła przy ludziach

Karmienie piersią jest czynnością społeczną.

Nie wierzycie?

To zajrzyjcie TU

Dla mnie od dawna to było jasne.

No bo dlaczego miałabym traktować gorzej własne dziecko niż siebie samą?

Skoro sama nie chowam się po kątach dlatego, że jem, dlaczego miałabym to robić mojemu dziecku?



Najpiękniejsze karmienie świata

Przepiękna. Najpiękniejsza.

A Dzieciątko Jezus takie duże i samodzielne 🙂

Figura niezwykle cielesna i niezwykle duchowa.

Jak Wam się podoba?

Już widzę oburzenie części szerszej publiczności: jak można tak niedyskretnie karmić piersią! I epatować tą cielesnością!

Ano można.

I jak widać, to nawet trzeba.

Maryja akceptuje plan Boży dla Jej życia, a więc akceptuje też swoje ciało, swoje i Boże Dziecko.

Akceptuje Ciebie i mnie 🙂