Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’


Dziecko- nowa nadzieja

Czy zauważyłyście w jaki sposób zaczęto manipulować naszym społeczeństwem?

Od kolejnych osób w różnych okolicznościach słyszę, że dzieci nie są mile widziane. Że dzieci nie są zapraszane. Nawet że dzieci nie mogą wchodzić do kościoła – z taką „informacją” spotkałam się od pewnej pani pilnującej drzwi kościoła, by nie weszło tam więcej ludzi niż „przepisowych” pięciu kilka tygodni temu. Że dzieci nie powinny przychodzić do sklepu. Że nie są zaproszone na ślub, wesele, spotkanie wspólnoty.

Oddziela się też dzieci od starszego pokolenia jako bezobjawowych nosicieli. Oddziela się od ich mądrości życiowej, od ich czułości.

A Pan Jezus jak zwykle wierny mówi: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie. Nie zabraniajcie im. Do takich bowiem należy Królestwo niebieskie.”

 

Kiedy pozbywamy się trudu rodzenia, trudu znoszenia dzieci, trudu opieki nad dzieckiem, równocześnie pozbawiamy siebie i innych tak wiele radości.

Wiecie, że jest rok Jana Pawła II? On pokładał szczególną nadzieję w dzieciach. Usilnie je prosił o modlitwę- mówiąc, że to ich modlitwa ratuje przed wojną. „Czas jest bliski”- pisał święty Jan, a pierwsi chrześcijanie żyli tą bliskością. Czy dla nas czas się zatrzymał albo jest dalszy? Czy mieli rację, że żyli tą bliskością Bożą?

 



Co jest bardziej potrzebne?

Fotografia: Katarzyna Gumowska

Maseczki są bardzo potrzebne:

  • żeby mieć ładniejszą cerę- np. robiłam sobie kiedyś z truskawek i miodu; bardzo odświeżająca jest też z ogórka;
  • żeby przypadkiem nie być zbyt dotlenionym- wiadomo, taki dotleniony człowiek może zacząć myśleć;
  • terroryści i przestępcy napadający na banki, bezbronnych ludzi też mają prawo czuć się bezpiecznie i swojsko, nieprawdaż?
  • żeby dziecko nie urodziło się przypadkiem zbyt głośno płaczące, zbyt dotlenione- a wiadomo, że jak matka będzie miała mało tlenu przez maskę, to dziecko tym bardziej będzie podduszone;
  • żeby matka nie nosiła pod sercem dziecka, które będzie zbyt inteligentne, dzięki dotlenieniu mózgu- skoro można bezkrwawo i dobrowolnie ograniczyć im dostawę tlenu;
  • żeby policjanci mogli czuć się bezpieczniej i nie łapać już przestępców, a mogli nagabywać jedynie zwyczajnych obywateli, którym nie podoba się kneblowanie ich maseczkami; czy tak nie jest bezpieczniej dla szanownej policji- nie mieć do czynienia z przestępczością?
  • żeby móc więcej siedzieć w domu- kto ma ochotę długo być niedotleniony w maseczce?;
  • żeby stworzyć bardziej depresyjną atmosferę- po cóż się cieszyć widokiem uśmiechów innych ludzi i samemu darzyć innych uśmiechem, skoro można pod maseczką nie wadząc nikomu hodować grobowe miny.

No, nie dajmy się zwariować.

Pozwólmy sobie oddychać.

A zwłaszcza matkom w stanie błogosławionym.

Zwłaszcza rodzącym.

Jeśli im się TROCHĘ gorzej TYLKO oddycha w maseczce, to dziecko jest DUŻO BARDZIEJ niedotlenione.

Skoro sam minister zdrowia zaznaczył, że osoby mające trudności oddechowe mogą nie korzystać z masek.

(Cytuję z rządowej strony Gov.pl:

Ograniczenie nie dotyczy: 

  • dzieci do 4 lat,
  • osób, które mają problemy z oddychaniem (okazanie orzeczenia lub zaświadczenia nie jest wymagane) itd.)

Więc nie korzystajmy z nich- bo wszyscy, którzy ograniczają sobie maseczkami dostawę tlenu, mają problemy oddechowe.

I pan minister to przewidział.

Nie potrzeba nawet zaświadczenia lekarskiego.

„Uśmiech jest pierwszym dobrym uczynkiem”- mówiła matka Teresa z Kalkuty.

Czy mamy prawo zabierać go potrzebującym?

Uśmiech podnosi na duchu. Dodaje chęci życia. Zachęca. Uczy, że trudność jest po to, żeby ją pokonywać. Może dodać odwagi. Ociepla atmosferę.

Zdejmijcie choćby z daleka maseczkę, żeby obdarować uśmiechem.

Nawet groźny policjant może być o krok od samobójstwa, bo brakuje mu radości życia. Ma niedobór ludzkiego uśmiechu.

A Wasze dzieci mogą się cieszyć Waszym uśmiechem?

Czy zakładacie od rana maskę powagi i autorytetu?

„Radość serca jest życiem człowieka”- od Boga słowo, a więc zawsze skuteczne.



Adapter

Do oddania dla mamy w stanie błogosławionym: adapter do pasów.

Kto potrzebuje indywidualnego wsparcia (osobiste, telefoniczne, mailowe) w przygotowaniu do porodu, karmienia piersią, połogu, tego zapraszam do kontaktu i po odbiór w/w adapteru: patrz zakładka- kontakt.



Zrelaksowane dziecko

Serdecznie dziękuję za to zdjęcie mamie, której miałam szczęście towarzyszyć w porodzie

 

Bardzo mi się podoba to zdjęcie.

Ta mama nie zarażała dziecka swoim lękiem, że jej dziecko się zarazi w tej taczce pełnej brudnych korzeni.

Dała mu po prostu radość bycia w ciekawej sytuacji, dotykania czegoś nowego. Może jechania nowym „pojazdem”.

Uczenia się życia, że ono nie jest zawsze sterylne.

Że ono jest wymagające, ale warte przeżycia.



Aktualnie

Kochane!

Jeśli macie wokół siebie albo po prostu znacie mamy w stanie błogosławionym, karmiące, mające rodzić, mające problemy z niemowlakami, obawiające się porodu, karmienia, pieluchowania, itp. możecie udostępnić im mój nr telefonu, mail, jeśli potrzebują wsparcia, pogadać, zapytać się. Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania świata, ale lubię gadać z matkami karmiącymi, cieżarnymi, słuchać o dzieciach, wspólnie zastanawiać się nad pomocą w różnych sytuacjach.

W związku z obecną sytuacją wiele kobiet obawia się, że musi rodzić sama, karmić sama itd.- nie bójcie się, dzwońcie, umawiajcie.

W trudnym czasie nie trzeba być samej. Śmiało trzeba czerpać z dostępnego wsparcia:

Iza – doula z Lublina (prawie),

tel.: 501-218-388;

e-mail: fizula@gazeta.pl

Wiem, że też inne doule udostępniają swoje numery, żeby dzielić się wiedzą, wsparciem.

Polecam stronę:

DOULE W POLSCE



Jak się nie dać

Wiecie, że jest w Polsce wieś, do której przez całą II wojnę światową nie weszli Niemcy, nikt z jej mieszkańców nie zginął, nawet ci, którzy szli walczyć, nawet ci zesłani na Syberię.

Jak to się stało?

Teraz też się nie dajmy.

Otoczmy nasze rodziny modlitwą różańcową, pokojem, zaufaniem Opatrzności Bożej.



Można karmić

Komunikat Centrum Nauki o Laktacji:

można karmić piersią, gdy jest się zakażonym KORONOWIRUSEM.

Doświadczenie pokazuje, że WARTO!!!!!

TU PRZECZYTAJCIE WIĘCEJ

 

Bardzo radosną informacją jest, że matka zakażona przekazuje dziecku przeciwciała.

Genialnie to Pan Bóg wymyślił.

Jednakże każdej z nas i naszych dzieci życzę zdrowia ciała i duszy 🙂



Co łatwiej?

Fotografia: Katarzyna Gumowska

Popatrzcie i rozważcie, co się stało w ciągu tygodnia z katolickimi kościołami w Polsce. Co się ostatnio dzieje w naszym kraju?

I zastanówcie się:

  • Łatwiej jest ludzi zniechęcić, by uczestniczyli w jakimś dobru czy zniechęcić? Vide: jak łatwo było zniechęcić ludzi do uczestnictwa we Mszy Świętej!
  • Łatwiej jest ludzi zastraszyć, zaniepokoić czy dodać ducha, napełnić gorliwością?
  • Łatwiej jest osłabić zapał, wiarę czy ją budować?

Jak myślicie?

A jak już odpowiedziałyście sobie na to pytanie, to podejmijcie decyzję o tym, jak będziecie budować własną relację z dzieckiem.



Leczymy się niczym?

Ładne kiszonki?

Poeksperymentujcie z kiszonkami, bo świetnie wzmacniają odporność.

A jak się ich zbytnio nie rozdrobni, to cieszą oko kolorem, podniebienie chrupkością.

Robiłam z dziećmi. Dawno już.

Ponieważ temat wirusowo-epidemiologiczny jest na tapecie chcę Was ostrzec, byście nie leczyły siebie ani swoich dzieci „niczym”.

Najbardziej obrazowo mówiąc leczenie homeopatią jest właśnie leczeniem niczym.

Pięknie to wyjaśnia ten ciekawy farmaceuta:

Homeopatię czyli pseudo-leczenie

 



Gratuluję!

Gratuluję, mamo karmiąca!

Dziś nie musisz się martwić, że zamkną ci Biedry i inne markety.

Nie musisz się martwić, że zamkną apteki.

Nie musisz się martwić, że wprowadzą zakaz swobodnego poruszania się.

To, czego potrzebuje Twoje dziecko masz przecież pod ręką.

I to jest bardzo pokrzepiające.

Już wiele razy polecałam wam „Politykę karmienia piersią.”

I teraz widząc te niespokojne zachowania Polaków, przypomniała mi się.

(Też trochę uległam tej zakupowej gorączce- wstydzę się- bo uważam to za niezbyt mądre.)

Autorka w/w książki Gabrielle Palmer opisuje historię z życia. Pewnej grupie kobiet z małymi dziećmi osadzonych w azjatyckim obozie koncentracyjnym dane było mieć „instruktorkę”, która wyjaśniła im na czym polega laktacja. I pomimo ciężkich wojennych warunków, wszystkie kobiety z powodzeniem wykarmiły dzieci piersią.

Bardzo pokrzepiające.

A nawet gdyby jedzenie nam się skończyło, to zawsze pozostaje coś niezmiernie cennego i podnoszącego na duchu: uśmiech i dobre słowo!

Wasza doula-Fizula