Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’


O mowie nienawiści i mowie miłości

Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami. Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! Ani nie dawajcie miejsca diabłu!  Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu. Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym. I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie – wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.”

Ef 4, 25-32

Żałoba narodowa- cóż to jest? Mowa nienawiści- co to takiego?
Ciekawy jest już sam początek tego tekstu o mowie, gniewie, etc.
Wynika zeń, że mowa nienawiści zaczyna się od kłamstwa. Np. kłamstwa, że druga osoba nie jest godna miłości lub, że nie jest człowiekiem. Tak niektórzy zakłamują np. fakt czym jest aborcja, że jest zabijaniem najmniejszego dziecka. Inni zakłamują, że czyny homoseksualne nie są grzechem.
Polukrowawszy w ten sposób różne grzeszki, zaczynają domagać się, by im się kłaniać, podziwiać je.
Miłości wymaga także tenże zamordowany prezydent Gdańska.
Po śmierci można mu ją okazać m.in. modlitwą.
Jeśli za życia zachowywał się jak grzesznik, to tym bardziej jej potrzebuje.
Nie potrzebuje natomiast zakłamywania rzeczywistości, czynienia z niego na siłę świętego- bo sam stojąc przed Bogiem przekona się, czym jest Prawda i świętość. I czy ma w sobie Prawdę.
„Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym”.
Trudne to, piękne, niezrównane. Słowa, które przyjęte do serca dają moc, by wyrzec się przeklinania, a częściej błogosławić, by częściej chwalić, a mniej krzyczeć, by więcej dziękować, a mniej narzekać, częściej łagodzić, a mniej gniewać się i unosić.
Recepta na nienawiść?
Miłość niosąca wielką cierpliwość i przebaczenie.
Matka Teresa nagabywana przez dziennikarza, co trzeba zmienić w Kościele odpowiedziała, że zmiany wymagasz „ty i ja”.
Ja mam w takim razie ręce pełne roboty 🙂


…jak siebie samego

Czy to normalne, że podczas porodu zależy nam na ochronie krocza?

A czy to normalne, że podczas pracy przy pomocy piły zależy nam, by nie ucięło nam kawałka ręki?

Patrzmy na siebie z miłością- łatwiej będzie nam wtedy obdarzać również miłością swojego męża, dzieci, przyjaciół.

Ochrona krocza to normalna część położnictwa przyjaznego matce i dziecku.

Położnictwo w Polsce jest już wytykane jako jedne z najbardziej zacofanych pod tym względem, gdyż niepotrzebnie okalecza się większość kobiet.

Nie bójmy się więc w planie porodu zapisać: „ochrona krocza”, spontaniczne parcie.

Matki potrafią pięknie rodzić!

Zmotywujmy też położne, by nauczyły się ochraniać ten dar porodu, a w nim i rodzącą matkę, i rodzące dziecko 🙂 Mam jak najlepsze zdanie o położnych- myślę, że te wspaniałe kobiety są tego warte, by uczyć się dobrych praktyk okołoporodowych, rozwijać się w swej pracy.

Pozdrawiam Was ciepło tą zimową porą,

Wasza doula Fizula



Kim jest dziecko?

Dziecko jest osobą.

Jest człowiekiem.

I to człowiekiem w dynamicznym rozwoju: od zależności i przynależności do niezależności, od niesamodzielności do wzrastającej samodzielności, od zupełnej identyfikacji z rodzicem do szukania własnej tożsamości.

Dziecko rozwija się tak szybko, że czasem my rodzice jesteśmy zafiksowani na poprzedniej fazie, która już minęła, a dziecko już w podskokach pokonuje następne etapy dojrzewania.

Ono chce spróbować już czegoś nowego, a my rodzice chcielibyśmy je trzymać w miękkim puszku gniazda poprzednio zdobytych doświadczeń.

Potrzebujemy jako rodzice odwagi, żeby zrozumieć i zaakceptować swoje dzieci w ich wychodzeniu naprzód, ponad to, co do tej pory.

„Odwagi! Ja Jestem, nie bójcie się!”- Jezus zaprasza do uczenia się od Niego tej pewności, radości rodzicielstwa opartej na relacji z Nim.



„Oto wszystko stało się nowe”

Życzę Wam, by to Słowo

„Oto wszystko stało się nowe”

żyło w nas, tworzyło w tym roku 2019 przestrzeń do dziękowania, chwalenia, życia entuzjazmem i radością, bo żyjemy, mamy nową szansę.



Rebozo

Zdarza się w okresie ciąży, że matka jest kłębkiem nerwów.

Sytuacje trudne.

Pogmatwane relacje.

Niezrozumienie.

Temu wszystkiemu mówię stanowcze: stop!

 

Warto zatrzymać się, pomóc sobie. Jeśli nie da się sobie pomóc, to trzeba śmiało szukać pomocy, prosić o pomoc. Dobrze, że w tym czasie kobieta ma możliwość rejestrowania się do lekarza poza kolejnością.

Zazwyczaj jednak wystarczą domowe metody:

  • pozwolenie sobie na odpoczynek, na zwolnienie obrotów, sen;
  • ciepła relaksująca kąpiel- odprężająco działa np. olejek lawendowy (mogą być też inne w zależności od preferencji);
  • poproszenie bliskiej osoby o masaż stóp, pleców, w szczególności karku;
  • zrobienie dla siebie czegoś dobrego; czasem może to być ulubiona rozrywka: tu mamy przejawiają bogactwo preferencji od książek, fryzjera, pichcenia w kuchni po spacery i inne aktywności;
  • kąpiel lub moczenie nóg w solach magnezu (chlorek magnezu)- warto bowiem wiedzieć, że magnez łatwiej wchłaniamy przez skórę niż z przewodu pokarmowego.

Jako doula mogę zaoferować też specjalny masaż chustą Rebozo, który rozluźnia poszczególne części ciała. Można go wykonywać i gdy matka leży, i gdy siedzi, ale też gdy woli stać. Dla osoby masowanej jest niekrępujący, gdyż nie wymaga dotykania.

Kiedy na szkoleniu dla douli uczyłyśmy się go robiąc sobie wzajemnie, zastanawiałam skąd się bierze jego genialnie rozluźniające, uspokajające działanie. Potem robiłam go i mamom w okresie ciąży, ale też swoim dzieciom. Gdy proponuję go, ustawia mi się moja gromadka w kolejkę i woła: jeszcze! jeszcze! No i nie dziwię im się, bo jest on zwyczajnie bardzo przyjemny!

Jako doula mogę też nauczyć męża tego masażu, by mógł w czasie porodu go zastosować. Wystarczy do tego zwyczajna tkana mocna długa chusta.

Rozluźnienie, które można w ten sposób uzyskać, przypuszczam, pochodzi od naszych bardzo głębokich zapisów podświadomości. Każde bowiem dziecko wiele razy doświadczało jak bardzo kojące jest bujanie z odpowiednią częstotliwością, otulanie- do takich doświadczeń może nieco nawiązywać masaż Rebozo.

Kto chętny spróbować?

„Z całą pilnością strzeż swojego serca,

bo życie ma tam swe źródło.”

Prz 4, 23



Anielątko

Już Was raczyłam zdjęciami z małym Aniołem Stróżem.

Dzisiaj zdradzę jak go zrobić.

Odrysowujemy rączki i stópkę dziecka i wycinamy. Rączki stają się skrzydełkami, wycięta stópka- sukieneczką. Aureolkę robimy z niepotrzebnej płyty. Portrecik wycinamy. Wszystko sklejamy.

I aniołek na choinkę jak żywy!

Może przypominać nam o tym prawdziwym Aniele Świętym Stróżu naszego dziecka, z którym od poczęcia warto mieć łączność duchową.

To on:

  • bezpiecznie przeprowadzić może przez okres ciąży nasze dziecko;
  • spokojnie wyprowadzić może dziecię na świat przez drogi rodne lub przecięcie na brzuchu;
  • przypomina, by nowonarodzonego błogosławić; zachować cierpliwą, łagodną miłość w czasie karmienia, przewijania, usypiania, kąpania, etc;
  • przeprowadzić przez wszystkie etapy wzrostu, kryzysów, chorób.

Od kiedy zaczęłam się modlić do Aniołów Stróżów moich dzieci, zaczęły się one bardziej po ludzku zachowywać podczas Mszy Świętej, hehe.

Z tego papierowego ze zdjęciem dziecka Aniołka można zrezygnować. Ale z kontaktu z tym  żywym najlepszym przyjacielem naszego dziecka- już nie!

Spróbujcie- zobaczycie różnicę!

Pozdrawiam sylwestrowo!

-Wasza doula – Fizula



Połóg i jego konsekwencje

Poród szybko mija i matka po narodzinach wchodzi w okres połogu.

Wraz z dzieckiem ona rodzi się jako matka.

Zazwyczaj w publikacjach podaje się jako połóg- 6 tygodni po porodzie. Jednak z mojego doświadczenia czas ten może być nieco krótszy lub dłuższy. Jeśli w macicy pozostanie nawet odrobina np. błon płodowych organizm nie spocznie aż się go pozbędzie- plamienie-krwawienie wówczas może się przedłużyć nawet do 12 (sic!) tygodni.

Gdy myślę o połogu, nasuwają mi się dawne tradycje i zwyczaje.

Wiele z nich obecnie się odrzuca, lekceważy, uważa za niebyłe.

Np. spoglądanie na kobietę w połogu jak na nieczystą.

I to w Piśmie Świętym- Biblii jest takie określenie!

Czy ma to sens?

Otóż okazuje się, że to co się z tym wiązało, ma sens głęboki. Dzięki temu matka w połogu mogła:

  • odpoczywać do woli z noworodkiem przy piersi;
  • regenerować siły;
  • poznawać swoje dziecko i uczyć się go, uczyć się go karmić, być dla niego dyspozycyjna;
  • być zwolniona z obowiązków, z dźwigania, pracy- dzięki temu jej narządy rodne mogły wrócić na swoje miejsce (nie następowało obniżenie narządów dna miednicy, a więc zjawisko wypadania miednicy, nietrzymania moczu);
  • cieszyć się macierzyństwem i czuć się jak królowa, gdyż obsługiwały ją inne kobiety, wszystkie dla niej były doulami czyli służącymi;
  • być zwolniona od współżycia z mężem i spełniania jego oczekiwań.

Okazuje się więc, że ten zwyczaj „40 specjalnych dni” po porodzie sprawiał, że matka w połogu doznawała odpowiedniej opieki, życzliwości i mogła w tym czasie skierować swą uwagę na dziecko, które szczególnie jej wtedy potrzebowało.

Oczywiście przestarzałe jest nazywanie i patrzenie w tym okresie na kobietę jak na „nieczystą”. Jednak te wyrazy troski, miłości, zapewnienie spokoju, odpoczynku i bezpieczeństwa, jakie się z tym wiązały, pozostają nad wyraz aktualne. Nazwa „czas oczyszczenia” pozostaje też niezwykle aktualna. Pozbywając się sporej ilości krwi, matka wytwarza nową, wraz ze zużytą krwią ma szansę pozbyć się też wielu toksyn z organizmu. Zwłaszcza jeśli zapewni jej się w tym okresie posiłki lekkostrawne, zdrowe, które nie będą obciążeniem dla całego organizmu. Matka rodząc nawet kolejne dziecko- sama rodzi się jako matka. Choćby to było 14 dziecko- z każdym dzieckiem matka staje się na nowo matką. Poznaje dziecko, ale też siebie jako matkę tego konkretnego człowieka. To jest czas ogromnej szansy, by oczyścić się ze złudzeń, kim i jakie jesteśmy, kim i jakie jest to konkretne dziecko. Czas szansy, by otworzyć się na prawdę.

Miłość, szacunek, spokój, bezpieczeństwo, odpoczynek, bycie dobrą dla siebie- to właściwy plan na okres połogu.

 

Kto nie ma dosyć tematu, tego zachęcam do zapoznania się ze świetnym artykułem doświadczonej domowej położnej:

„Księżniczka w połogu”

 



Czym się karmimy?

Czy wiecie, że jedzenie i picie w czasie porodu, według medycyny opartej na faktach, skraca czas jego trwania?

Skąd to może wynikać:

  • podczas intensywnej pracy, jaką jest poród, matka zużywa dużą ilość wody; stąd potrzebuje uzupełniać ją na bieżąco; nie jesteśmy wielbłądami- nie magazynujemy wody! szczególnie rodzące się dziecko potrzebuje dużo wody- nie można więc jego matki doprowadzać do odwodnienia przez wiele godzin pozostawiając bez możliwości picia;
  • podczas porodu zużywa się bardzo wiele kalorii, niektórzy porównują go do biegu maratońskiego- stąd lekkostrawne danie może skutecznie uzupełnić potrzebne zapasy; matki rodzące zazwyczaj potrzebują jeść we wczesnej fazie porodu; w jego zaawansowanej fazie ani nie są w stanie jeść, ani nie chcą- wówczas organizm się oczyszcza tzn. mogą nastąpić wymioty, może nastąpić częste oddanie stolca i moczu; dzięki temu główka dziecka ma więcej miejsca na przemieszczenie się.

Drogie mamy, jeśli się więc pakujecie na porodówkę, nie zapomnijcie spakować butelek z piciem, jedzenia. Drodzy tatusiowie, nie zapomnijcie w czasie porodu ich zaproponować i zadbajcie również o siebie, żeby mieć siłę do wspierania rodzącej. Jako doula czuję się zobowiązana do dbania o rodzącą mamę również w tej kwestii. Sprawdza się tu np. woda z miodem i cytryną, lekkie przekąski, zupa etc. No i właśnie upiekłam ciasteczka porodowe o nowo utworzonej przeze mnie recepturze 🙂

Będzie się dobrze działo!

Jako mamie zdarzyło mi się jeść podczas porodów: obiad własnoręcznie (podczas porodu) przyrządzony, innym razem łazanki od teściowej, jeszcze innym rosół sporządzony przez męża.

Do tej pory wspominam 🙂



Proste, proste, bardzo proste

Z tej prostoty kochania jest tyle radości.

Że Bóg Ojciec dał nam swego Syna, by wybawił nas od każdej złości.

Abyśmy żyli tymi Świętami Bożego Narodzenia i doświadczali tej Ojcowskiej miłości.

Tego nam z serca życzę!



Katar?

Przychodzi młody człowiek na świat.

I zdarza się, że ledwo się urodzi już łapie katar.

Na pewno o wiele łatwiej o wszelkiego rodzaju infekcje, gdy dziecko rodzi się w szpitalu, gdzie „profilaktycznie” rozdaje się na prawo i lewo duże ilości antybiotyków. Flora bakteryjna jest więc tam bardzo agresywna, a do tego w dużej mierze uodporniona na wiele leków. Do tego przez szpital przewijają się najbardziej chore osoby wśród społeczeństwa.

Stąd dla dziecka domowa flora bakteryjna jest o wiele bezpieczniejsza- dostaje na nią przeciwciała od mamy i przez łożysko, i podczas sesji piersiowych.

Tak naświatlają to badania:

Dzieci po porodach szpitalnych nosicielami większej ilości patogenów.

Niemowlę, ale też małe dziecko (do około 6-7 roku życia) niezależnie od miejsca narodzin ma obniżoną odporność, łatwiej mu niż innym złapać pospolity katar lub inną infekcję.

O ile u starszych machamy często ręką na katar, bo, jak głosi żarcik, „leczony trwa tylko tydzień, a nieleczony aż 7 dni”.

Jednak dla małego dziecka katar może być początkiem poważniejszej infekcji. Stąd tak ważne jest pobudzanie jego odporności, żeby do niej zwyczajnie nie dopuścić lub jeśli do niej dojdzie, by dziecko przeszło ją jak najlżej.

 

Dlatego maluszka warto wspomóc nawet podczas banalnej infekcji kataru:

  • będąc matką karmiącą można samej zacząć zjadać większe dawki witaminy C, cebule, czosnek, imbir, chrzan, goździki i inne naturalne lekarstwa (np. zioła- majeranek, tymianek, rumianek); ponieważ cebula, czosnek, imbir, chrzan są to dość silne przyprawy- warto zacząć od mniejszych dawek i obserwować reakcję dziecka, czy mu to służy; do noska można zapuszczać 1-2 kropelki matczynego mleka- ma ono właściwości i nawilżające, i przeciwwirusowe, i przeciwbakteryjne i in.
  • pionizowanie dziecka (o ile to możliwe, np. noszenie) lub kładzenie na brzuszku pomaga wydostać się wydzielinie na zewnątrz, aby dziecko mogło oddychać;
  • oklepywanie, masaż klatki piersiowej, plecków, stóp, aby pobudzić krążenie, wzmóc procesy odpornościowe; oczywiście oklepywanie jest bardzo delikatne- układamy dłoń w kształt namiotu (tak, aby powstała poduszka powietrzna, bez uderzania całą powierzchnią); masażyk jest bardziej głaskaniem, im mniejsze dziecko; warto użyć do tego naturalnej oliwki, np. lnianej lub z migdałów, aby nie zetrzeć mu naskórka; genialnym masażem jest też łaskotanie pod paszkami- wspomaga odksztusznie zalegającego kataru, i masuje węzły chłonne- a ile przy tym obopólnej radości!
  • inhalacje- trzymanie dziecka nad parującą solą fizjologiczną, naparem z rumianku, szałwi; wąchanie cebuli (najlepiej podczas noszenia dziecka i jego snu), czosnku; niektórzy rodzice nad łóżeczkiem dziecka wieszają „korale” z plasterków czosnku; olejki eferyczne, które ulatniają się z cebuli działają bardzo mocno- warto więc to robić z wyczuciem i delikatnością, zawsze obserwując zachowanie dziecka; im mniejsze dziecko, tym łagodniejsze metody warto wybierać;
  • ciepła kąpiel z naparem rumianku, pączków sosny, szałwi, soli morskiej itp.; ciepła kąpiel jest też zarazem inhalacją, jeśli dodamy do niej ziół czy soli; ważne jest jednak, aby po kąpieli nie pozwolić dziecku zmarznąć- jak najszybciej je zawinąć i ogrzać po wyjęciu z wody.

Nie chodzi o to, by wszystkie te sposoby stosować na dziecku, ale w miarę możliwości wybrać coś, co będzie odpowiadało i dziecku, i nam jako rodzicom. I co uda nam się zastosować!

Odciąganie kataru z nosa przez niektórych lekarzy nie jest polecane, gdyż może wzmagać produkcję wydzieliny- jednak w razie dużego utrudnienia w oddychaniu, można się wspomóc czy Katarkiem, czy Fridą czy nawet przestarzałą gruszką.

Maluch, który ma bardzo masywny katar, może z jego powodu nie móc nawet ssać.

Można więc mu pomóc na 2 sposoby:

-udrożnić drogi oddechowe przez odciągnięcie kataru;

-nakarmić w sposób nie wymagający ssania, np. łyżeczką, kubeczkiem.

W pisaniu tego artykułu przyświecała mi myśl, że lepiej zapobiegać niż leczyć 🙂

 

Zdrówka więc życzę Wam i Waszym dzieciom, bo pachnie świętami i słychać już kroki świętego Józefa i Maryi

-doula Fizula 🙂