Witajcie!

Mam wsparcie

Jak rozumieć tytuł tego blogu? Dwojako. Jeden sposób rozumienia to ten, że chodzi o wsparcie jakie matki są w stanie udzielać sobie nawzajem, a więc wsparcie matek dawane innym matkom, innym kobietom. Dzielenie się przez nie bogactwem doświadczenia. Takiego wsparcia, jakie jest w stanie udzielić matka innym mamom, swoim dzieciom, zwłaszcza córkom, nikt nie jest w stanie udzielić- jest ono niepowtarzalne.

Prowadząc przez 11 lat forum dla mam karmiących piersią, zajęcia w Szkole Rodzenia oraz grupę wsparcia odkryłam, że kobiety bardzo potrzebują siebie nawzajem. Nie jako konkurencję wobec mężczyzn, nie w ramach zastępstwa, ale po to by być dla siebie siostrami, matkami, przyjaciółkami. My zwyczajnie potrzebujemy sobie matkować, towarzyszyć i cieszyć się sobą jako siostry czy przyjaciółki. Potrzebujemy siebie nawzajem, by móc słuchać się i być wysłuchanymi, by rozwijać się jako osoby kochające, wolne i odpowiedzialne.

Drugie znaczenie tego blogu „mam wsparcie” oznacza, że osobiście doświadczyłam tego wsparcia i dzięki temu mogę przekazywać je dalej. Stąd moim celem jest wspierać inne kobiety w ich byciu matkami, ale także córkami, żonami. Wspierać na różne sposoby: jako mama (jedna z tak wielu), jako konsultantka laktacyjna (pomagając w karmieniu piersią) oraz jako doula (towarzysząc podczas rodzenia się dziecka). Wspieram kobiety, a kiedyś one być może będą w stanie przekazywać to wsparcie, własną wrażliwość, talenty dalej kolejnym osobom, swoim dzieciom, ale też przyjaciółkom, siostrom, własnym mamom itd.

Te kobiece doświadczenia odkryłam jako bardzo cenne, twórcze, stąd trudno mi je schować, przejść nad nim do porządku dziennego. Pan Bóg stworzył połowę ludzkości kobietami, ponieważ widział w tym głęboki sens. Jesteśmy potrzebne innym nie jako uni-sexy, ale jako konkretne osoby naznaczone głęboko darem płci. I nie wolno nam go schować i udawać, że właściwie to wszystko jedno, kim jesteśmy. Jest ogromną wartością bycie kobietą- nie tylko dla mężczyzn, ale powinno być też dla nas samych.

Mam wsparcie, otrzymałam je-ale nie znaczy to, że zamierzam pisać wyłącznie o sobie. Zamierzam pisać też o doświadczeniu innych kobiet, które otrzymały i dają wsparcie lub zechcą mi opowiedzieć o sobie. W końcu o inspiracjach, które dodają skrzydeł, pociągają ku dalszym poszukiwaniom i rozwojowi. O tym, że warto być kobietą w domu i w pracy, że nie musimy udawać, że jesteśmy quasi- mężczyznami. Nawet nie musimy się z mężczyznami porównywać. Gdy docenimy ten dar kobiecości, jaki Pan Bóg wlał w nasze serca, dusze i ciała, nie będziemy musiały podważać zarówno kobiecej jak i męskiej natury, bo każdą z nich docenimy i ogarniemy zrozumieniem. Będziemy wówczas umiały docenić własną wartość.  Pomoże to również w byciu należytą pomocą dla mężczyzny w odkrywaniu jego drogi życiowej.

Internetowym początkiem mojego wspierania było forum dla matek:

karmienie piersią powyżej roku

Tych wspierających myśli nazbierało się więcej, a więc powstał ten blog- zaciszne miejsce wspierania kobiet w ich byciu kobietami: matkami, córkami, siostrami. Zapraszam do współtworzenia go i zabierania głosu.

Nie byłoby tego blogu, gdyby nie najlepsza ze Wspierających, niejeden raz ratująca mnie:

08virgo



Szalone rośliny

Jeszcze zima kalendarzowa się panoszy, a tu rośliny wychylają się z nadzieją na wiosnę. Odważnie wystawiają główki, zdejmują ubrania zimowe.

Krokusy, liliowce, natka pietruszki, kurdybanek wystają z podziemi zielonymi oczkami i rozglądają się ciekawie.

A otóż i zielone wspomnienie z minionej wiosny. Gdy już i bieszczadzkie drzewa się obudziły. Porozkładały szeroko swoje zgrabne ramiona.

W te ciepłe dni pozwalacie rozpiąć się dzieciom, zapomnieć szalika, czapki?

Nie pozwalacie?

Nie szkodzi. Same się nauczą.

 



Intuicja

Do nas rodziców przed narodzinami, po narodzinach przylatują Anioły Stróże naszych dzieci i szepczą nam na ucho, jakie imię Bóg wybrał przed założeniem świata dla tego konkretnego dziecka. I choć rodzice w różnych sprawach wybierają, czy posłuchać czy nie Bożych natchnień, to to jest tak przynaglające, że nie są w stanie mu się oprzeć.

Tak więc Marysia, Józio, Stasio dostają od rodziców piękny dar- życie, a zaraz potem- imię.

Jak bardzo biedne są dzieci, które nie dostają od rodziców nawet imienia. Tęsknią za nim bardzo.

Bo imię to jest coś tak znaczącego, że człowieka się po nim poznaje, ale też człowiek sam może się poznać po swoim imieniu, kim jest.

Warto poznawać znaczenie imienia, które nadamy/nadaliśmy swojemu dziecku, patrona, który nosi to imię.

Zachęcam!!!

No i warto używać tego imienia i dawać poznać swojemu dziecku, jako coś pięknego, jako skarb na całe życie.

Trzeba tylko uważać na siebie, żeby w toku wychowania tego konkretnego egzemplarza noszącego to, a nie inne imię, nie doczepiało się do tego imienia zbyt wiele łat, etykiet, zadrapań, kurzu czy wręcz błota.

Przykładzik?

Dziecko nosi imię Stasio. A matka umęczona rozbrykanym młodzieńcem, dolepia mu etykiety: „Łobuzie!”, „Bałwanie”, „Idioto”.

No i nawet może ten człowieczek nabroił, ile popadnie  i „zasłużył” na te „łatki”, ale tak jakoś przykro, gdy spod nich już nie widać, kim naprawdę jest w głębi serca, kim może się stać. A Stanisław powołany jest do stania się sławnym, znanym. Każdy z nas, każde dziecko do tego, by stać się „świątym i nieskalanym przed [Bożym] obliczem”. Józeczek powołany do pomnażania Bożych darów czy bycia dobrym starszym bratem, hehe. A Marysia do dawania innym nasycenia, do bycia radością rodziców.

I z początkowego Aniołka Stróża dopiero nieśmiało wykluwającego się  wyłonił się po części ten konkretny Anioł Stróż o konkretnych właściwościach. Ten akurat, jak widać na obrazku, przyjaźni się z końmi, ubiera się w szaty niosące Słowo Boże.

Komu Anioła, komu,

bo wypalam w domu? 😉

Doula+Wypalarka= Anioł



Co ułatwia poród?

W literaturze, w rozmowach z położnymi, matkami można znaleźć, że ułatwia poród:

  • zjadanie 6 daktyli dziennie od 36 tygodnia ciąży („jedz daktyle i dzidziuś wyskoczy za chwilę”);
  • jedzenie oleju z wiesiołka;
  • picie herbaty z liści malin;
  • popijanie w terminie porodu małymi łyczkami w ciągu 1-2 dni herbaty z termosu sporządzonej z: 1 laski cynamonu (zetrzeć); 10 goździków; małego świeżego korzenia imbiru (łatwo się obiera i ściera skrobiąc zwykłą łyżeczką); 1 łyżki herbaty Werbeny.

A co z kobietami, które w ogóle nie miały dostępu do tych pokarmów, nie wiedziały, że są wartościowe w okresie okołoporodowym i mimo wszystko szczęśliwie urodziły?

  • cierpliwość, zdolność czekania- kiedy dziecko jest dojrzałe do porodu? czasem bywa to 2-3 tygodnie po terminie wyznaczonym z miesiączki (czyli wg przestarzałej XIX-wiecznej metody Negellego);
  • istotne jest po prostu dobre odżywienie, nawodnienie matki, aby miała siły do porodu; pewna matka tak się zajęła w upał sprawami okołodomowymi, że przyjechała na porodówkę mocno odwodniona; czy może dziwić, że trzeba było ją podłączać pod aparaturę, kroplówki?
  • intymność, spokój, cierpliwość, odpowiednio dużo czasu na rozwój porodu;
  • osoby towarzyszące, które nie zakłóciły ich porodu na tyle, że były w stanie urodzić; niestety w polskich szpitalach aż ok. 45% kobiet jest okaleczanych cesarskim cięciem tylko z tego powodu, że rodzą.

Jest takie powiedzenie „Z pustego i Salomon nie naleje”. Ono sprawdza się zarówno w okresie porodu jak i karmienia piersią. Są to okresy, kiedy nie można się ani głodzić, ani stosować restrykcyjnych diet (chyba że z jakiś wyjątkowych powodów, np. choroby).



Tandem

Bliskie jest mi karmienie piersią w tandemie, ponieważ 2 razy karmiłam tak. Młodsze i starsze dziecko. Najpierw całą ciążę. A potem dwoje naraz.

Piękne ilustracje, gdy starsze dziecko głaszcze młodsze podczas karmienia

Często kobiety mówią mi, że lekarze KAZALI im na początku ciąży odstawić starsze dziecko od piersi. Czasem rzeczywiście bywają wskazania medyczne ku temu, np. krwawienie podczas ciąży. Jednak gdy matka jest zdrowa, odżywiona dobrze i nie zachodzi nic niepokojącego, można karmić piersią dalej. Warto sobie uświadomić, że lekarz nie może nam tu: kazać. On ma jedynie rolę doradczą, którą możemy wziąć lub nie pod uwagę. Na tym polegają prawa pacjenta, że mamy prawo do informacji. A tu często zostajemy z kwitkiem: „Tak należy i już!”

Nie jest to prawda.

Bywają medyczne wskazania ku temu, ale fizjologia jest bardzo szeroka.

I pokazuje, że wiele matek jest w stanie również wykarmić tandem.

Dlaczego lekarz ma prawo jedynie doradzać?

Bo on zna (lub nie) jedynie medyczne statystyki, standardy, wyniki badań, krótki wycinek spotkania z kobietą.

A to matka zna i odczuwa swój i dzieci stan zdrowia, widzi z godziny na godzinę, jak się one zmieniają. To matka dba o każdego w rodzinie. Wie, na ile starsze dziecko również potrzebuje jej wsparcia. I to ona z mężem ponosi odpowiedzialność.

Żaden lekarz jeszcze nie poniósł odpowiedzialności za to, że doradził odstawienie od piersi starszego dziecka, a ono to potem ciężko odchorowało.



Miss Nowego Yorku rodzi w domu… w Polsce

Dlaczego czasem można urodzić w domu?

Bo żadna położna nie chce do Ciebie przyjechać.

Bardzo ładny wywiad z małżeństwem, które przyjęło czwórkę swoich dzieci w domu. Miejscami śmieszny, bo p. Miss NY jeszcze nie ogarnia polskiego.

Jedyna moja poprawka do wywiadu, to niewłaściwe użycie słów przez męża miss. Nikt nie jest idealny. On przyjął dziecko na swoje ręce, a nie odebrał poród swojej żonie. Gdyby odebrał poród swojej żonie, nie byłaby z tego powodu zadowolona. A to, że nie przeszkadzał jej rodzić, a w odpowiednim momencie wyciągnął ręce po ICH dziecko, tzn. że je PRZYJĄŁ, niczego nie odbierając z porodu swej żonie, ani radości, ani sponatanicznej siły rodzenia.



Prebiotyki+Prebiotyki=Synbiotyki?

Niektóre z Was się zapewne popukają z niedowierzaniem w głowę, co też mi odbiło przedstawiać jakieś równania i to już w nagłówku.

O co w tym chodzi?

Prebiotyki+Probiotyki=Synbiotyki

Już się tłumaczę.

Prebiotyki to takie bardzo smaczne i pożyteczne jedzonko. Tylko, że głównie dla bakterii symbiotycznych. Jeśli człowiek w miarę wcześnie się do niego przyzwyczai (a więc od 7 do 36 miesiąca), to dla niego również. Inaczej mówiąc to pożywka dla bakterii przyjaznych, które robią nam porządek w jelitach. A dlaczego nazwa pre-biotyki? Bo bakterie te będą dobrze rosły, jak najpierw się zadba o tę pożywkę, o żarcie dla nich. Pre znaczy „przed”. My też lubimy zasiadać do stołu suto zastawionego, a nie do takiego, na którym są pustki.

Probiotyki z kolei to mikroorganizmy: bakterie symbiotyczne, grzyby etc. czyli te, które stanowią 5% wagi naszego ciała i które wspierają nasze zdrowie, wymiatają pracowicie nasze jelita, dbają byśmy nie mieli ani biegunek ani zatwardzenia, zniszczonych kosmków jelitowych itd. Po prostu dbają o swój dom.

Synbiotyki- czyli złożone w całość prebiotyki plus probiotyki. Najlepsze z możliwych połączenie. Jeśli będziemy zażywać same probiotyki nie zadbawszy uprzednio o strawę dla nich, to może się okazać, że szybko umrą one śmiercią naturalną lub się wyprowadzą przy najbliższej okazji.

Naukowcy jakiś czas temu odkryli, że mleko matki wytwarza setki (zdaje się, że znaleziono ich około 200) prebiotyków, przede wszystkim niepowtarzalnych oligosaharydów, których ze świecą szukać gdzie indziej w takiej ilości i w takim składzie. Stąd nie ma dziwnych, że dzieci karmione wyłącznie piersią zazwyczaj nie mają problemów z zatwardzeniami, (ich kupa jest rzadka w konsystencji, nawet jeśli oddawana co kilka dni), rozwolnieniami. Naukowcy, którzy się pokusili o badanie tychże dziecięcych kup dzieci karmionych piersią i sztucznie, odkryli, że dzieci karmione piersią mają znacznie bardziej przyjazny skład mikroflory jelitowej.

Zazwyczaj.

Chociaż życie bywa pełne niespodzianek.

Jeszcze więcej zakrętasów pojawia się, gdy wprowadzamy do diety dzieci dodatkowe jedzenie oprócz mleka mamy czyli po skończonym 6 miesiącu.

Bo to, że nasze dziecko miało super florę bakteryjną, gdy żywiło się samą piersią matki (o, mali ludożercy!), wcale nie znaczy, że mu jej nie zniszczymy tym, co dalej podajemy dziecku lub tym, co ono sobie samo włoży do paszczy. A dzieci wkładają tam najróżniejsze rzeczy.

Domyślmy się, co na pewno nie jest dobrym prebiotykiem:

  • wszelkie sztuczne dodatki do  żywności;
  • warunki super higieniczne, jedzenie wyjałowione, silnie przetworzone, itd.;
  • jedzenie silnie zanieczyszczone pestycydami i innymi truciznami itp.

Co jest żródłem prebiotyków:

  • siemię lniane, korzeń cykorii, skrobia oporna (z ziemniaków, bananów m.in.), cebula, czosnek, topinambur, fasola, surowy owies, nieoczyszczony jęczmień, miód itd.

Jeśli więc mamy problemy u nas samych lub naszych dzieci z zaparciami bądź częstymi biegunkami, warto sięgnąć najpierw po prebiotyki (nie zapomnijcie, że w prebiotyki najbogatsze jest mleko mamy, więc nie ma sensu go ograniczać zbyt szybko, zwłaszcza gdy dziecko okazuje jakieś problemy zdrowotne).

Najpierw dajemy prebiotyk, np. łyżeczkę siemienia lnianego zalanego wrzątkiem(choćby pół filiżanki) albo dziecko z lubością przysysa się do mamy. I dopiero po około 20 minutach dajemy do zjedzenia probiotyk. Wtedy pożywka dla bakterii jaką jest probiotyk zdąży ładnie pokryć przewód pokarmowy dając możliwość rozmnożenia się naszym ulubionym mikroorganizmom probiotycznym.

Inne pyszne śniadanko dla naszych probiotyków, które Wam mogę zaproponować, a które lubią często małe dzieci:

-3 łyżki płatków owsanych nieoczyszczonych, 2 daktyle, szczyptę soli niejodowanej zalewamy 2 szklankami wrzątku; po kilku minutach blendujemy i raczymy się pysznym mleczkkiem owsianym; oczywiście wg uznania można sobie zmodyfikować ten trywialnie prosty przepis: jeśli chcemy mieć mleko bananowe, to miksujemy z kawałkiem banana; jeśli chcemy śliwkowe- to ze śliwką itd.

Jak ktoś ma opracowane jakieś smaczne danie prebiotyczne, to poproszę o przepisik.

Jeśli pożywka dla dobroczynnych mikroorganizmów, została już podana do małego brzuszka, czas na probiotyk.

Co może być źródłem probiotyków:

  • kiszonki, kiszonki i kiszonki czyli: ogórki kiszone i kwas z ogórków kiszonych, kapusta kiszona i sok z niej, zakwas buraczany, inne warzywa i owoce kiszone (fajne przepisy można teraz znaleźć jak się pogrzebie w necie, np. na jabłka kiszone, kalafior itd.), ocet jabłkowy;
  • no i wynalazki ostatnich kilkudziesięciu lat czyli probiotyki z apteki, a więc liofilizowane bakterie tzn. bakterie wysuszone (a więc ledwo żywe, „uśpione”).

Ponieważ probiotyki z apteki są w większości liofilizowane, a więc odwodnione- nie ma więc dziwnych, że po nawodnieniu tylko niektóre się „ożywią”. Stąd nie dziwi mnie badanie, w którym udowodniono, że w jednej łyżeczce soku z domowych kiszonek było więcej bakterii probiotycznych niż w całym opakowaniu zbiorczym pastylek probiotyków z apteki.

Wiwat więc babcie i matki zakładające urocze hodowle mikrobów w domowych słojach z ogórkami czy kapuchą!!! 🙂

Są też świetne strony uczące dobrych nawyków żywieniowych:

Smakoterapia

Wpis na blogu oczywiście sporządzony dla zdrowych, jak i wszystkie inne. Obyśmy się nie musieli leczyć 🙂

Zatwardzenie czy rozwolnienie to jeszcze nie muszą być objawy choroby (choć mogą). Ale to co z nich wynika lub przyczyny z jakich powstają mogą się już złożyć na chorobę.

Dlatego wyznaję zasadę: „Lepiej zapobiegać niż leczyć!”

Dopiero przy czwartym dziecku wpadłam na to, że gdy jedno zachoruje np. na grypę, to wszystkim (nie tylko choremu) powinnam dawać domowe leki, typu syrop z cebuli (super probiotyk: miód plus cebula) plus np. sok z kapusty kiszonej. Dzięki temu w obronie zdrowych dzieci walczą ze mną zastępy przyjaznych mikroorganizmów, którym też zależy, żeby osobnik żywiący je przeżył w dobrym stanie. Dzięki tej strategii jest czas na zajęcie się chorym. Nawet jeśli inni też się rozchorują, to lżej, później. A najczęściej wcale.

„Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!”

To niezmiernie cenna zachęta od św. Pawła z listu do Efezjan. Doświadczyłam wiele razy, że dziękowanie, błogosławienie nawet w bardzo trudnych sytuacjach, choćby poważnych chorobach dzieci zmienia tę sytuację w cenny klejnot. Mam się czym dzielić, bo sama bardzo dużo błędów popełniłam, popełniam. Jest więc co mi wytykać, do czego się przyznawać, hehe!



Sztuka cierpliwości

Karmienie piersią jest sztuką cierpliwości, ale też wiary we własne matczyne predyspozycje. Sztuką cierpliwości, która ma szansę się rozwijać u początków rozwoju laktacji, ale też podczas tzw. kryzysów laktacyjnych oraz podczas zakańczania mlecznej przygody.

 

Cóż jednak robić, gdy nawet bliscy podważają tę wiarę:

  • powiedzieć wprost, że w okresie, kiedy rozwijamy laktację nic nie jest tak bardzo potrzebne karmiącej mamie, jak wspieranie, a nie powątpiewanie w nią; jeśli chodzi o relacje z mężem, innymi facetami, to najlepiej konkretnie powiedzieć, czego się potrzebuje: jakich słów, jakiego (KONKRETNEGO) zachowania, a co utraudnia karmienie; jeśli to nie pomaga- to należy powtarzać to, czego potrzebujemy aż do znudzenia czyli zastosować metodę zdartej płyty; faceci są zbudowani w sposób prosty- trzeba do nich mówić faktami konkretów; jeśli narzekamy na karmienie piersią, nie dziwmy się, że otrzymamy rzeczową radę; jeśli nie chcemy jej otrzymać, z góry trzeba poinformować, że chcecie być TYLKO wysłuchane i nie chcecie w tej kwestii porad;
  • szukać wsparcia gdzie indziej dopóki bliscy nie zaczną się przekonywać, że jesteśmy najlepszymi karmicielkami naszych dzieci, jakie mogą być; mogą to być przyjaciółki, znajome, które karmią/wykarmiły skutecznie piersią swoje dzieci, doule, konsultanci laktacyjni etc.;
  • pokazać, że jesteśmy ekspertkami w sprawie karmienia piersią swojego dziecka i opieki nad nim; nie podważają tego w żaden sposób incydenty nieutulonego płaczu dziecka- czasem (lub systematycznie w czasie kolek) to się zdarza nawet bardzo doświadczonym matkom i ich dzieciom; ale to matki wiedzą o swoich dzieciach najwięcej z tego prostego powodu, że spędzają ze swoimi dziećmi najwięcej czasu, patrzą na swoje dzieci, przyglądają się każdemu szczegółowi zachowania, wyglądu, słuchają rodzajów kwileń, jęków, płaczów, wąchają je; to matki też są ekspertkami w sprawie karmienia piersią dziecka: „Jeśli, kochany mężu, jesteś lepszym ode mnie ekspertem w sprawie karmienia piersią, to proszę chociaż raz skutecznie nakarm dziecko swoją piersią”- można rzec wątpiącym małżonkom- „a jeśli nie jesteś w stanie, to patrz, podziwiaj  i ucz się”.
  • wziąć argumenty cięższego kalibru: „Czy ciebie, kochany mężu, z tego powodu, że na przykład zmęczyłeś się biegiem/wchodzeniem po schodach (itd.- to wstaw ulubioną dyscyplinę sportu swojego męża), też mam podejrzewać o to, że masz za mało mięśni do ćwiczeń, jak ty mnie podejrzewasz o to, że mam za mało mleka?”; trzeba uświadomić swojego męża, że pierś nie jest jak sklep z towarem, w którym po skończeniu towaru, sprzedawca nie jest w stanie sam wyprodukować danej rzeczy; pierś jest jak fabryka- to że dany towar w fabryce się skończył nie stanowi problemu, bo o ile zgłasza się zapotrzebowanie (popyt), to fabryka jest w stanie wyprodukować dany towar; tym zgłaszaniem zapotrzebowania (popytu) jest skuteczne ssanie dziecka i skuteczne odciąganie; karmienie piersią ma wiele wspólnego z układem krwionośnym- pierś jest niezwykle mocno ukrwionym narządem; czy jeśli np. kończyna nam ścierpnie, jest lekko niedokrwiona, to znaczy, że brakuje nam krwi? oczywiście, że nie- pozwolenie na dopływ krwi, np. rozluźnienie opaski uciskowej pomaga w jej dopłynięciu.

Nie dajmy sobie odebrać mlecznej więzi, która jest więzią miłości, nawet jeśli jest ona komuś nie w smak, nawet jeśli ktoś inny jej nie rozumie. To my mamy jesteśmy w rozumieniu jej najlepsze, jeśli z cierpliwością i skutecznie ją rozwijamy w zgodzie ze swoim dzieckiem.

Wasze karmienie piersią to nie tylko mleko, to Wasze ciepło, Wasza obecność, Wasze spojrzenie.

One wszystkie się liczą.

Wasza doula- Fizula 🙂



Coroczny bałwan powszedni

Nasz ekologiczny bałwan tegoroczny. Pewnie już jest wspomnieniem z powodu roztopów.

Składniki:

  • kasztany- oczy;
  • gałązka sosny- czuprynka;
  • długa trawa- uśmiech i łapki.

Nie ma jak bałwany – dziecięcy uśmiech zimy!

 

 



O mowie nienawiści i mowie miłości

Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami. Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! Ani nie dawajcie miejsca diabłu!  Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu. Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym. I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie – wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.”

Ef 4, 25-32

Żałoba narodowa- cóż to jest? Mowa nienawiści- co to takiego?
Ciekawy jest już sam początek tego tekstu o mowie, gniewie, etc.
Wynika zeń, że mowa nienawiści zaczyna się od kłamstwa. Np. kłamstwa, że druga osoba nie jest godna miłości lub, że nie jest człowiekiem. Tak niektórzy zakłamują np. fakt czym jest aborcja, że jest zabijaniem najmniejszego dziecka. Inni zakłamują, że czyny homoseksualne nie są grzechem.
Polukrowawszy w ten sposób różne grzeszki, zaczynają domagać się, by im się kłaniać, podziwiać je.
Miłości wymaga także tenże zamordowany prezydent Gdańska.
Po śmierci można mu ją okazać m.in. modlitwą.
Jeśli za życia zachowywał się jak grzesznik, to tym bardziej jej potrzebuje.
Nie potrzebuje natomiast zakłamywania rzeczywistości, czynienia z niego na siłę świętego- bo sam stojąc przed Bogiem przekona się, czym jest Prawda i świętość. I czy ma w sobie Prawdę.
„Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym”.
Trudne to, piękne, niezrównane. Słowa, które przyjęte do serca dają moc, by wyrzec się przeklinania, a częściej błogosławić, by częściej chwalić, a mniej krzyczeć, by więcej dziękować, a mniej narzekać, częściej łagodzić, a mniej gniewać się i unosić.
Recepta na nienawiść?
Miłość niosąca wielką cierpliwość i przebaczenie.
Matka Teresa nagabywana przez dziennikarza, co trzeba zmienić w Kościele odpowiedziała, że zmiany wymagasz „ty i ja”.
Ja mam w takim razie ręce pełne roboty 🙂


Narodziny czyli święto rodziny

„Rodzenie z miłością to świętowanie z cierpliwością”

Zgadzacie się z tym?

Świece, modlitwa, masaż, olejki eteryczne, piękna muzyka- to nie są jakieś fanaberie, a wprowadzenie atmosfery sprzyjającej rodzeniu się dziecka.

Gdyby chodziło o rodzenie zwierzaka- to wystarczyłyby słupki, statystyki medyczne, urządzenia itp.

Ale w człowieku nie chodzi tylko o ciało. Rodzi się cały człowiek: z ciałem i duszą.

I nie jest obojętne, czy przyjmą go ręce pełne miłości i modlitwy czy fachowe niecierpliwe ręce, które rzucą dziecko do ocieplarki, bo bardziej wierzą temu urządzeniu niż matce i jej przytuleniu.

Nie bójcie się przynosić atmosfery świętowania do szpitala, jeśli wybieracie szpital, by tam powitać Wasze dziecko.

Z tych kruchych i cennych elementów, jak świece, modlitwa, zapach, dźwięk tworzy się atmosfera.

To nie jest poród żadnej położnej, lekarza.

To Wasz poród i Waszego dziecka, więc pozostańcie za niego odpowiedzialni tworząc go według miary własnej miłości, serdeczności.

Miałam możliwość zobaczenia jak np. uspokajająca muzyka chorałów gregoriańskich dodawała spokoju i cierpliwości nawet personelowi. Oni się zwyczajnie dostrajali do tego. Zaczynali chodzić na paluszkach, pytać, wchodzić w czekanie na to, co ważne.

Pozdrawiam Was serdecznie,

wasza doula Fizula