Witajcie!

Mam wsparcie

Jak rozumieć tytuł tego blogu? Dwojako. Jeden sposób rozumienia to ten, że chodzi o wsparcie jakie matki są w stanie udzielać sobie nawzajem, a więc wsparcie matek dawane innym matkom, innym kobietom. Dzielenie się przez nie bogactwem doświadczenia. Takiego wsparcia, jakie jest w stanie udzielić matka innym mamom, swoim dzieciom, zwłaszcza córkom, nikt nie jest w stanie udzielić- jest ono niepowtarzalne.

Prowadząc przez 11 lat forum dla mam karmiących piersią, zajęcia w Szkole Rodzenia oraz grupę wsparcia odkryłam, że kobiety bardzo potrzebują siebie nawzajem. Nie jako konkurencję wobec mężczyzn, nie w ramach zastępstwa, ale po to by być dla siebie siostrami, matkami, przyjaciółkami. My zwyczajnie potrzebujemy sobie matkować, towarzyszyć i cieszyć się sobą jako siostry czy przyjaciółki. Potrzebujemy siebie nawzajem, by móc słuchać się i być wysłuchanymi, by rozwijać się jako osoby kochające, wolne i odpowiedzialne.

Drugie znaczenie tego blogu „mam wsparcie” oznacza, że osobiście doświadczyłam tego wsparcia i dzięki temu mogę przekazywać je dalej. Stąd moim celem jest wspierać inne kobiety w ich byciu matkami, ale także córkami, żonami. Wspierać na różne sposoby: jako mama (jedna z tak wielu), jako konsultantka laktacyjna (pomagając w karmieniu piersią) oraz jako doula (towarzysząc podczas rodzenia się dziecka). Wspieram kobiety, a kiedyś one być może będą w stanie przekazywać to wsparcie, własną wrażliwość, talenty dalej kolejnym osobom, swoim dzieciom, ale też przyjaciółkom, siostrom, własnym mamom itd.

Te kobiece doświadczenia odkryłam jako bardzo cenne, twórcze, stąd trudno mi je schować, przejść nad nim do porządku dziennego. Pan Bóg stworzył połowę ludzkości kobietami, ponieważ widział w tym głęboki sens. Jesteśmy potrzebne innym nie jako uni-sexy, ale jako konkretne osoby naznaczone głęboko darem płci. I nie wolno nam go schować i udawać, że właściwie to wszystko jedno, kim jesteśmy. Jest ogromną wartością bycie kobietą- nie tylko dla mężczyzn, ale powinno być też dla nas samych.

Mam wsparcie, otrzymałam je-ale nie znaczy to, że zamierzam pisać wyłącznie o sobie. Zamierzam pisać też o doświadczeniu innych kobiet, które otrzymały i dają wsparcie lub zechcą mi opowiedzieć o sobie. W końcu o inspiracjach, które dodają skrzydeł, pociągają ku dalszym poszukiwaniom i rozwojowi. O tym, że warto być kobietą w domu i w pracy, że nie musimy udawać, że jesteśmy quasi- mężczyznami. Nawet nie musimy się z mężczyznami porównywać. Gdy docenimy ten dar kobiecości, jaki Pan Bóg wlał w nasze serca, dusze i ciała, nie będziemy musiały podważać zarówno kobiecej jak i męskiej natury, bo każdą z nich docenimy i ogarniemy zrozumieniem. Będziemy wówczas umiały docenić własną wartość.  Pomoże to również w byciu należytą pomocą dla mężczyzny w odkrywaniu jego drogi życiowej.

Internetowym początkiem mojego wspierania było forum dla matek:

karmienie piersią powyżej roku

Tych wspierających myśli nazbierało się więcej, a więc powstał ten blog- zaciszne miejsce wspierania kobiet w ich byciu kobietami: matkami, córkami, siostrami. Zapraszam do współtworzenia go i zabierania głosu.

Nie byłoby tego blogu, gdyby nie najlepsza ze Wspierających, niejeden raz ratująca mnie:

08virgo



Na czym polega bycie matką?

Karmienie wroga

Jakiś czas temu ukazał się powyższy artykuł.

Pokrótce: ciężko ranna Palestynka trafia na żydowski oddział. Tam żydowska pielęgniarka karmi piersią jej dziecko, które odmawiało (prawdopodobnie- nie jest dokładnie napisane) ssania butelki lub przyjmowania w inny sposób pokarmu.

Chodziła ta sytuacja i chodziła za mną. Nie dzieliłam się nią, ale jakoś tak leżała mi na sercu.

I widać w niej jak na dłoni, czym jest karmienie piersią.

Niesieniem pokoju pośród ognia wojny, zgliszcz.

Odbudową pokoju.

Czy Wy byście nakarmiły dziecko wroga?



Kto tu bierze odpowiedzialność?

Co by było gdyby…

zamienić poród domowy na szpitalny…

Ciekawy blog

Kto bierze odpowiedzialność za zdrowie dziecka? Za jego leczenie?

Tylko rodzice.

Obecny „ustrój szpitalny”, działanie w tzw. teamach czyli zespołach pozbawia indywidualnej odpowiedzialności lekarzy, bo:

-jeden lekarz przyjmuje;

-inny bada wieczorem;

-inny rano;

-jeszcze inny wyda zalecenie np. specjalista z innego oddziału;

-jeszcze inny będzie je realizował;

-itd.

Dlatego trzeba zachować intuicję rodzicielską, nie bać się własnej odpowiedzialności, choć może ciążyć i straszą Cię nią.

Odpowiedzialność rodzicielska to przywilej- nie dajmy się nią straszyć!



Wędrowanie i światła chwytanie

IMG_1615[1]Wędrujemy.

Przez Zakątek Druidów, strumień, wzdłuż spróchniałych wierzb i tych w pełni rozkwitu.

Wędrujemy i rozmawiamy.

Dowiaduję się, że doświadczenie karmienia piersią to dar, w który wpisane jest tyle światła i piękna na macierzyńskiej drodze. Tyle iskier czułości i dobra. Wzajemnego oddania.

O tym mówią i będą mówić zdjęcia Julii.

Cudo.

Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła się z Wami nimi podzielić.

I takie słowa na dziś:

„Bóg sobie zgotował chwałę najpierw w swoim Synu, który zanim zaczął głosić Królestwo, wpierw karmił się mlekiem swej matki Miriam. Jej pokarm był już przeniknięty chwałą Boga i z Jej piersi nabierał Syn Boga pierwszej siły do ogłoszenia  nowego świata w Bogu.

Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie- widząc cuda, które uczynił, i dzieci wołające w świątyni: „Hosanna Synowi Dawida”- oburzyli się i rzekli do Niego: „Słyszysz, co one mówią?” A Jezus im odpowiedział: „Tak jest. Czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę?<”

Augustyn Pelanowski „Ogień”



Niech się święta Ula wypowie, do tablicy prosimy!

FullSizeRender(7)

„Przyszłość narodu nie tyle w rękach polityków, co w rękach matek spoczywa.”

– słowa s. Urszuli Ledóchowskiej.

Tak sobie pomyślałam: ależ nas, matki docenia ta święta. Czy nie przesadza?

Ale potem patrząc na ten plaster z drzewa dalej zgłębiałam temat. Jak Wam się wydaje: którą „część” dziecka matka buduje? Tą środkową- pierwsze słoje wewnątrz czy te zewnętrzne słoje? To takie porównanie, ale dające do myślenia. Porównałabym nasze mamuśkowe powołanie do budowania tych wewnętrznych słojów. Na nich utrzymują się kolejne słoje.

Już dawno psycholodzy zauważyli, że to pierwsze lata życia dla dzieci są kluczowe. Ale czy kluczowe są dla nas, matek? Dzieci tego potrzebują: być w sercu rodziny.

Któregoś dnia trwała przy naszym rodzinnym stole wśród dzieci narada, jak bardzo zgrzybiała jestem. Po wyjawieniu różnic zdań, dzieci doszły do wspólnego wniosku: że stara to już jestem, choć zdania były podzielone, co do tego jak bardzo stara. Ale 6-latek podniósł mnie na koniec na duchu:

-Tak, mama jest stara, ale ma kości młode duchem.

To daje zrozumienie, dlaczego prawię Wam ciągle kazania: skoro stoję już jedną nogą nad grobem, to już mi wypada 🙂

„Bycie matką to, według Biblii, najważniejsze i fundamentalne powołanie kobiety.” Pełnienie powołania matki jawi się na kartach Biblii wręcz jako ucieleśnienie całości pierwiastka kobiecego, jako pełnia kobiecości.- wyciągnięte z „Bóg bogaty w miłosierdzie”



Parcie na parcie

IMG_1408

Filmy, w których jakaś kobieta rodzi kojarzą mi się z okrzykami położnej i innych osób towarzyszących: „Przyj! Przyj!”- tak jakby matka rodząca była jakoś szczególnie upośledzona i nie czuła, co się z nią dzieje, co powinna robić.

A jakoś w sytuacji analogicznej, kiedy korzystamy z toalety nikt nie musi nam robić instrukcji jak przeć, w jakim tempie i z jaką siłą, by załatwić się. Tu jest co prawda parcie nie na odbyt, ale odruch parcia czuje kobieta, a nie osoby towarzyszące.

Skutki takiego parcia na parcie, autorytarnego stwierdzania, kiedy rodząca ma przeć jest wiele skutków ubocznych:

  • porozrywane tkanki krocza w o wiele większym stopniu; zajrzyjcie do opisu tego eksperymentu: Zatrzymać parcie! (po polsku na ten temat znajdziecie na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku); generalnie pozwolenie kobietom, by parły, kiedy tego chcą bez żadnego instruowania ich, pozwoliło zmniejszyć urazy z 7% do 1%;
  • powstawanie hemoroidów- żylaków odbytu: kobiety rodząc naturalnie prą krócej, efektywniej, a co najważniejsze w momencie, w którym trzeba przeć czyli odpowiednim, ani za wcześnie, ani za późno.

O skutkach ubocznych, tej efektywności, właściwym czasie na parcie, które czuje rodząca, a nie położne, miałam możliwość przekonać się na własnej skórze.

Oczywiście działa to tylko w sytuacji, kiedy uszanowana jest fizjologia: nie przeszkadza się kobiecie, by parła zgodnie z siłami grawitacji. Parcie może się odbywać niemal „samo”, gdy pozwala się, by działała siła grawitacji czyli ciężkości. Mądre położne przy zachowanej fizjologii raczej spowalniają parcie niż je przyśpieszają.

Z siłą grawitacji współdziała dziecko, które wkręca się jak śrubokręt w drogi rodne: obraca się tak, by łatwiej było mu się urodzić.

W pozycjach wertykalnych dziecko rodzi się najczęściej rumiane i silne: nie marnuje się jego aktywności, a współdziała z nią. Wystarczy wyciągnąć po swój Skarb ręce i przytulić go 🙂

A potem zjeść takie pyszne ciasto urodzinowe jak na obrazku powyżej 🙂

Bo rodzenie to rodzinne świętowanie 🙂



Lata lecą, dzieci szukają kim są

FullSizeRender(8)

Dziecko przygląda się sobie i przestaje być dzieckiem.

Spogląda zza zadartego nosa, odpowiedniej wysokości na rodzica, żeby dać mu poznać swoją wielkość i splendor.

Ani się obejrzymy a z maluchów wyrastają takie i inne nastolatki.

Nastolatki czyli VIP-y, co widać na ilustracji po nosie odpowiednio uniesionym. I minie odpowiednio skonstruowanej.

I wtedy człowiek-w-osobie rodzica sobie może co najwyżej potęsknić i powspominać, jak to było łatwo z dwulatkiem albo innym niedojrzałym dziecięciem.

Ale chyba nie ma co tęsknić, bo życie coraz ciekawsze. I stawia kolejne wyzwania. Nastolatek w gruncie rzeczy też dziecko, które spoza swoich kolców, pancerzy, nastroszeń, masek i min też szuka miłości. Również miłości rodziców. Przyjaciół. Sympatii. Stawia wielokropki i pyta, choć nie zawsze chce usłyszeć odpowiedź…?

Ja bym sobie chętnie jakiś patent na nastolatka opracowała, a tu patentów brak. Młody człowiek wybiera, myli się, błądzi, znajduje. Szuka?

FullSizeRender(3)Pięknieje w oczach 🙂



Pyszne jak pokrzywa

IMG_1329Jeśli ktoś na bieżąco śledzi mój blog, to zapewne czytał już o dziecku, które stwierdziło, że coś jest „pyszne jak pokrzywa”.

Pokrzywy majowe mają liście czerwonawe od spodu. Ta czerwień opowiada o bogactwie żelaza, które zawierają. Zawierają jednak o wiele więcej mikroelementów- rosnąc na glebie żyznej czerpią ich bogactwo: magnez, fosfor, jod, krzem, potas, siarka oraz witaminy: C, K, A, B2. Po co się truć chemią w tabletkach, skoro można zjeść coś smacznego, tańszego i o wiele zdrowszego Pokrzywa w ogóle jest ciekawym ziołem, chociaż ja bym powiedziała, że jest warzywem liściastym.
To, że teraz jej się nie jada w takich ilościach jak kiedyś, świadczy tylko o tym, że sama  nie jest zbyt smaczna. Jej zbieranie też bywa niezbyt miłe, jeśli nie posiada się grubych gumowych rękawic: wgryza się swoimi parzydełkami w skórę, co ma podobno przeciwreumatyczne działanie. Nie zjada się jej też z tego powodu, że nie ma głodu- dawniej ratowała życie i zdrowie ludzkie uzupełniając niedobory mikroelementów, witamin, oczyszczając naczynia krwionośne, wątrobę, nerki. Oczyszczając łagodnie

Moi sąsiedzi smażą jajecznicę z pokrzywą.

Ja z kolei specjalizuję się w robieniu soków, koktajli z pokrywą, które dzieci piją z wielką chęcią.

Wynalazłam dla własnych potrzeb następujące smaczne mikstury regenerujące:

  • garść pokrzyw (samych liści), 2-3 banany, garść czarnych porzeczek (lub innych), szklanka przegotowanej wody;
  • garść pokrzyw, 2 banany, garść jagód, 1 jabłko, szklanka wody;
  • garść pokrzyw, 1 banan, szklanka truskawek, woda.

Kto da więcej?

Chętnie skorzystam z ciekawych przepisów.

Sałatka z pokrzywą

Zupa z pokrzywy

Warto sobie podjeść pokrzywowo:

  • gdy się czujemy osłabieni;
  • gdy chcemy się wzmocnić
  • gdy mamy zwiększone potrzeby: karmienie piersią, dzieciątko w drodze lub 2 w 1;
  • gdy mamy ochotę spróbować coś nowego;
  • gdy ma się anemię lub skłonności do niej
  • gdy uważamy, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Plony pokrzywowe jak co roku obrodziły, więc chętnych zapraszam na wspólne pokrzywobranie.



Czas usypiania/budzenia- czas stracony?

FullSizeRender(9)

Parę lat po spotkaniu z Markiem Szurawskim wreszcie się doczekałam możliwości czytania jego książki. „Pamięć.Trening interaktywny”- hm, smakowita cegiełka. Nie do połknięcia w stanie surowym- wymagająca powolnego przeżucia, przy- gotowania. Bynajmniej nie lekkostrawna- zalega na żołądku/umyśle, a jakże! I to długotrwale.

Co prawda nie uważam, abym odtąd musiała jak autor i jego uczniowie umieć zapamiętywać kilkadziesiąt czy więcej cyfr bez mrugnięcia okiem. E, tam! Matkom inne rzeczy o wiele bardziej potrzebne. Chociaż rozwijanie pamięci, rozumienia sensu w tym wszystkim- o, tak! „Naród bez pamięci jest narodem bez przyszłości” – więc pamiętać trzeba. I uczyć pamiętać o historii, o tym, co ważne w świecie internetowej plątaniny, zagubienia.

Jednak pewne rzeczy stają się dla mnie wyraziste w świetle nauki o pamięci. Ciekawe jest np. wytłumaczenie, że najlepiej, najwięcej się uczymy, gdy nasz mózg pracuje na częstotliwości alfa (8-12 Hz).

-Ha!- krzykniecie zapewne wielkim głosem- I tu cię mamy!- to taka z Ciebie Fizula, wydało się, że masz zainteresowania fizyką.

-Nie, litości! Tylko nie fizyka!- odpowiem szczerze.

Alfa to częstotliwość fal mózgowych, która pojawia się u dorosłych, gdy zasypiają i się budzą, ni to sen, ni to jawa. Stan głębokiego relaksu.

A dzieci tak głęboko się relaksują więcej razy na dobę- bo sypiają w dzień, bo szybko się męczą (przynajmniej niektóre) i szybko wypoczywają. Więc chłoną jak gąbka, gdy się im śpiewa, czyta, tłumaczy przed snem, po przebudzeniu. Głęboko też się relaksują ssąc pierś mamy (ach, ten błogi wyraz twarzy!) Czasem nam się wydaje, że my tracimy czas dzieci, dzieci tracą czas usypiając. Nic podobnego!

Jeśli tego nie wiecie- wypróbujcie! Warto czytać dzieciom przed snem. Śpiewać im, być nimi. Po obudzeniu oczywiście też, ale to już opcja dla twardzieli i skowronków. I uczyć ich ciszy. Bo myślenie rośnie najlepiej  w ciszy.



Koń by się uśmiał

FullSizeRender(10)

Koń, by się uśmiał, co to za wiosna!

Oczywiście młode osoby fotografują jak zwykle swoich przyjaciół. Konie, misie i żaby muszą siedzieć wygodnie w fotelu, bo to VIP-y nie lada.

Dzieci bawią się w sklep:

-Chciałam kupić dla mojej prateściowej materiał na sukienkę.- informuje przez telefon siostra.

-Mam tylko żołnierski materiał moro, bo to sklep wojskowy.

-Ach, bardzo dobrze, prateściowa będzie też mogła sobie uszyć maskujące rajstopy.



Szczęście puka

FullSizeRender(3)

Coraz więcej tu zdjęć robionych przez dzieci.

Jak ta róża.

Właściwie to się złoszczę: „Znowu bierzecie mój aparat!”

Ale czyż można złościć się za takie kwiatki?

Albo na to, że młody człowiek fotografuje swojego przyjaciela?

FullSizeRender(10)Wraz z dziećmi szczęście puka do naszych drzwi, a czy można się na szczęście obrażać?