Archiwum kategorii ‘Dzieci małe i duże’


Szczepić czy nie szczepić- oto jest pytanie!

Sięgnęłam do Hamletowskiego „być albo nie być”, bo okazuje się, że szczepienia to też dla niektórych sprawa życia i śmierci. Zdrowia lub choroby.

Obejrzyjcie! Hipokratesowska zasada: Primum non nocere czyli po pierwsze nie szkodzić

Wybór: szczepić czy nie szczepić naprawdę nie jest łatwy. Choroby, przeciwko którym się szczepi potrafią być rzeczywiście niezwykle ciężkie, a nawet śmiertelne. Ale jak się okazuje- szczepionki również!

Miałam kiedyś dość wyrozumiałego lekarza opiekującego się moimi dziećmi. Żeby mnie przekonać do szczepionek, pożyczył mi lekarską cegłę- podręcznik „Wakcynologia”.

I tam „ujęły mnie” takie np. skutki uboczne jak zapalenie mózgu, drgawki, encefalopatia, hipotonia mięśniowa.

Wybór więc nie jest doprawdy łatwy.

Szkoda, że lekarze nie informują również o tych poważniejszych skutkach ubocznych. Wolność jest wtedy, gdy wie się, co się wybiera.



Pif i paf

Jeden robi „pif i paf”,

drugi rysuje zwierzę paw.

Jeden wymawia „chrząszcz w Szczebrzeszynie”,

drugi wybiera zjeżdżanie po linie.

Paweł jeździ kredkami jak koleją,

Gawłowi w tym czasie oczy się kleją.

Pawełek specjalizuje się w judo,

a Gaweł robi to, co się udo.

 

Wszystko potrzebne, gdy docenione,

a w swoim czasie też poprawione,

gdy unikamy dzieci porównywania,

bo żadne dziecko to nie reklama.

Każde ma awers i rewers równie potrzebne

do rozwijania, poskramiania- to pewne.

 

Spojrzenie w oczy Dziecka Bożego-

uczy radości ze szkraba małego.



Wędrowanie i światła chwytanie

IMG_1615[1]Wędrujemy.

Przez Zakątek Druidów, strumień, wzdłuż spróchniałych wierzb i tych w pełni rozkwitu.

Wędrujemy i rozmawiamy.

Dowiaduję się, że doświadczenie karmienia piersią to dar, w który wpisane jest tyle światła i piękna na macierzyńskiej drodze. Tyle iskier czułości i dobra. Wzajemnego oddania.

O tym mówią i będą mówić zdjęcia Julii.

Cudo.

Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła się z Wami nimi podzielić.

I takie słowa na dziś:

„Bóg sobie zgotował chwałę najpierw w swoim Synu, który zanim zaczął głosić Królestwo, wpierw karmił się mlekiem swej matki Miriam. Jej pokarm był już przeniknięty chwałą Boga i z Jej piersi nabierał Syn Boga pierwszej siły do ogłoszenia  nowego świata w Bogu.

Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie- widząc cuda, które uczynił, i dzieci wołające w świątyni: „Hosanna Synowi Dawida”- oburzyli się i rzekli do Niego: „Słyszysz, co one mówią?” A Jezus im odpowiedział: „Tak jest. Czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę?<”

Augustyn Pelanowski „Ogień”



Lata lecą, dzieci szukają kim są

FullSizeRender(7)

Dziecko przygląda się sobie i przestaje być dzieckiem.

Spogląda zza zadartego nosa, odpowiedniej wysokości na rodzica, żeby dać mu poznać swoją wielkość i splendor.

Ani się obejrzymy a z maluchów wyrastają takie i inne nastolatki.

Nastolatki czyli VIP-y, co widać na ilustracji po nosie odpowiednio uniesionym. I minie odpowiednio skonstruowanej.

I wtedy człowiek-w-osobie rodzica sobie może co najwyżej potęsknić i powspominać, jak to było łatwo z dwulatkiem albo innym niedojrzałym dziecięciem.

Ale chyba nie ma co tęsknić, bo życie coraz ciekawsze. I stawia kolejne wyzwania. Nastolatek w gruncie rzeczy też dziecko, które spoza swoich kolców, pancerzy, nastroszeń, masek i min też szuka miłości. Również miłości rodziców. Przyjaciół. Sympatii. Stawia wielokropki i pyta, choć nie zawsze chce usłyszeć odpowiedź…?

Ja bym sobie chętnie jakiś patent na nastolatka opracowała, a tu patentów brak. Młody człowiek wybiera, myli się, błądzi, znajduje. Szuka?

FullSizeRender(3)Pięknieje w oczach 🙂



Pyszne jak pokrzywa

IMG_1329Jeśli ktoś na bieżąco śledzi mój blog, to zapewne czytał już o dziecku, które stwierdziło, że coś jest „pyszne jak pokrzywa”.

Pokrzywy majowe mają liście czerwonawe od spodu. Ta czerwień opowiada o bogactwie żelaza, które zawierają. Zawierają jednak o wiele więcej mikroelementów- rosnąc na glebie żyznej czerpią ich bogactwo: magnez, fosfor, jod, krzem, potas, siarka oraz witaminy: C, K, A, B2. Po co się truć chemią w tabletkach, skoro można zjeść coś smacznego, tańszego i o wiele zdrowszego Pokrzywa w ogóle jest ciekawym ziołem, chociaż ja bym powiedziała, że jest warzywem liściastym.
To, że teraz jej się nie jada w takich ilościach jak kiedyś, świadczy tylko o tym, że sama  nie jest zbyt smaczna. Jej zbieranie też bywa niezbyt miłe, jeśli nie posiada się grubych gumowych rękawic: wgryza się swoimi parzydełkami w skórę, co ma podobno przeciwreumatyczne działanie. Nie zjada się jej też z tego powodu, że nie ma głodu- dawniej ratowała życie i zdrowie ludzkie uzupełniając niedobory mikroelementów, witamin, oczyszczając naczynia krwionośne, wątrobę, nerki. Oczyszczając łagodnie

Moi sąsiedzi smażą jajecznicę z pokrzywą.

Ja z kolei specjalizuję się w robieniu soków, koktajli z pokrywą, które dzieci piją z wielką chęcią.

Wynalazłam dla własnych potrzeb następujące smaczne mikstury regenerujące:

  • garść pokrzyw (samych liści), 2-3 banany, garść czarnych porzeczek (lub innych), szklanka przegotowanej wody;
  • garść pokrzyw, 2 banany, garść jagód, 1 jabłko, szklanka wody;
  • garść pokrzyw, 1 banan, szklanka truskawek, woda.

Kto da więcej?

Chętnie skorzystam z ciekawych przepisów.

Sałatka z pokrzywą

Zupa z pokrzywy

Warto sobie podjeść pokrzywowo:

  • gdy się czujemy osłabieni;
  • gdy chcemy się wzmocnić
  • gdy mamy zwiększone potrzeby: karmienie piersią, dzieciątko w drodze lub 2 w 1;
  • gdy mamy ochotę spróbować coś nowego;
  • gdy ma się anemię lub skłonności do niej
  • gdy uważamy, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Plony pokrzywowe jak co roku obrodziły, więc chętnych zapraszam na wspólne pokrzywobranie.



Czas usypiania/budzenia- czas stracony?

FullSizeRender(9)

Parę lat po spotkaniu z Markiem Szurawskim wreszcie się doczekałam możliwości czytania jego książki. „Pamięć.Trening interaktywny”- hm, smakowita cegiełka. Nie do połknięcia w stanie surowym- wymagająca powolnego przeżucia, przy- gotowania. Bynajmniej nie lekkostrawna- zalega na żołądku/umyśle, a jakże! I to długotrwale.

Co prawda nie uważam, abym odtąd musiała jak autor i jego uczniowie umieć zapamiętywać kilkadziesiąt czy więcej cyfr bez mrugnięcia okiem. E, tam! Matkom inne rzeczy o wiele bardziej potrzebne. Chociaż rozwijanie pamięci, rozumienia sensu w tym wszystkim- o, tak! „Naród bez pamięci jest narodem bez przyszłości” – więc pamiętać trzeba. I uczyć pamiętać o historii, o tym, co ważne w świecie internetowej plątaniny, zagubienia.

Jednak pewne rzeczy stają się dla mnie wyraziste w świetle nauki o pamięci. Ciekawe jest np. wytłumaczenie, że najlepiej, najwięcej się uczymy, gdy nasz mózg pracuje na częstotliwości alfa (8-12 Hz).

-Ha!- krzykniecie zapewne wielkim głosem- I tu cię mamy!- to taka z Ciebie Fizula, wydało się, że masz zainteresowania fizyką.

-Nie, litości! Tylko nie fizyka!- odpowiem szczerze.

Alfa to częstotliwość fal mózgowych, która pojawia się u dorosłych, gdy zasypiają i się budzą, ni to sen, ni to jawa. Stan głębokiego relaksu.

A dzieci tak głęboko się relaksują więcej razy na dobę- bo sypiają w dzień, bo szybko się męczą (przynajmniej niektóre) i szybko wypoczywają. Więc chłoną jak gąbka, gdy się im śpiewa, czyta, tłumaczy przed snem, po przebudzeniu. Głęboko też się relaksują ssąc pierś mamy (ach, ten błogi wyraz twarzy!) Czasem nam się wydaje, że my tracimy czas dzieci, dzieci tracą czas usypiając. Nic podobnego!

Jeśli tego nie wiecie- wypróbujcie! Warto czytać dzieciom przed snem. Śpiewać im, być nimi. Po obudzeniu oczywiście też, ale to już opcja dla twardzieli i skowronków. I uczyć ich ciszy. Bo myślenie rośnie najlepiej  w ciszy.



Koń by się uśmiał

FullSizeRender(10)

Koń, by się uśmiał, co to za wiosna!

Oczywiście młode osoby fotografują jak zwykle swoich przyjaciół. Konie, misie i żaby muszą siedzieć wygodnie w fotelu, bo to VIP-y nie lada.

Dzieci bawią się w sklep:

-Chciałam kupić dla mojej prateściowej materiał na sukienkę.- informuje przez telefon siostra.

-Mam tylko żołnierski materiał moro, bo to sklep wojskowy.

-Ach, bardzo dobrze, prateściowa będzie też mogła sobie uszyć maskujące rajstopy.



Goły i wesoły czy chory

IMG_1354(1)Natknęłam się na dyskusję o ubieraniu dzieci.

Jedni mówią, że dziecko za grubo ubrane.

Inni, że w sam raz.

Inni jeszcze inaczej.

Istna wieża Babel: niby wszyscy mówią w tym samym języku, a nikt się nie rozumie.

Czy nie dlatego, że nikt nikogo nie słucha?

Wydaje mi się, że najwięcej w tym temacie mają do powiedzeni, którzy albo nie mają dzieci, albo góra jedno, dwoje. Łatwo wtedy o taką arogancję: „Moje dziecko tak, to i inne tak powinny”. Z porównywania się z innymi lub dzieci między sobą rzadko kiedy wynika coś dobrego. Zazwyczaj więcej zazdrości, złości, niezrozumienia.

Porównujmy się same ze sobą. Czy ubieramy dzieci serdeczniej, cierpliwiej, sensowniej niż wczoraj ubierałyśmy?

Jednemu dziecku jest wiecznie ciepło. Nie lubi się ubierać. Ma szybką przemianę materii, to i nie marznie. Ale i ono w okresie osłabienia albo w czasie choroby i po chorobie będzie potrzebować cieplejszego ubrania.

Inny maluch jest zmarzluchem. Nie lubi się z kolei rozbierać. Lubi być w mroźne dni w domu, a jeśli na dworze to krótko.

Wiele dzieci w ogóle ma okresy trochę takie, trochę inne.

Noworodki- marzną szybko.

Niemowlęta- generalnie też szybciej przemarzają, bo jeszcze się uczą termoregulacji, nie chodzą, nie biegają, często śpią.

Wiek poniemowlęcy to wiek szybkiego ruchu, ale też wielkiej niedojrzałości, podatności na zakażenia. Sztuką jest nieprzegrzewanie dziecka, ale też nienarażanie dziecka na infekcje.

W wieku przedszkolnym z kolei dzieci lubią dużo się ruszać, szybko i chętnie biegają- lepiej ich nie przegrzewać.

Potem nastolatki- gorące głowy i serca, niechętne do ubierania. A że szybko się rozwijają, to i szybko przeziębiają.

Ale i tak każde dziecko inne. Rodzic też nie jest nieomylny- ma prawo do błędów. Uczy się też na błędach. Ja też się tak uczę.

Dzięki Bogu intuicja rodzicielska też działa. Nie bójmy się hartować dzieci 🙂

Nie bójmy się też ubierać ich cieplutko, gdy tego potrzebują (np. w trakcie choroby, po chorobie) 🙂

Od tego jesteśmy rodzicami.



W kosmos, do dżungli, na piaski

 

FullSizeRenderCzasem każda z mam przeżywa chęć wystrzelenia swoich miłych dzieci w kosmos (a propos komentarzy). Ja też jestem pewnie pierwsza w tej dziedzinie. Więc tym bardziej muszę się uczyć przeciwdziałań.

O ile jednak łatwiej, gdy na dworze czeka słońce, chmury, drzewa, krzewy i powietrze. Wtedy dzieci chętnie wystrzelają, co sił w nogach na świeże powietrze.

I robią zdjęcia jak powyżej.

Dlatego domy na wsi dają się lubić.

Ale też dzieci napotykają na swojej drodze osoby, które zaczynają lubić coraz bardziej. I wtedy też wystrzelają do nich z radością: do babci czy dziadka, przyjaciela czy sąsiadki.



Co powiedział dzieciom cytrynek latolistek?

IMG_1209

Buty na wiosenną przygodę

i błotnistą modę 🙂

Dzieci chwytając promienie od rana spotkały pierwszego motyla- cytrynka latolistka.

Co im powiedział cytrynek:

  • Że życie jest piękne.
  • Że warto być tym, kim Pan Bóg stworzył.
  • Że wiosna nadchodzi wielkimi krokami.
  • Że radość przemienia świat i nic nie będzie takie, jak dotychczas.