Archiwum kategorii ‘Dzieci małe i duże’


Szukacie słońca?

Letni łapacze słońca są wśród nas i dzielą się z nami takimi swoimi pracami fotograficznymi.

Dzięki nim nawet kurnik z prawdziwymi kurami, kaczkami i jajami zajaśniał 😉

Łapacze słońca uwięzieni w budynku popełniają takie świetlne impresje.

To i ja podzielę się z Wami światłem:

Po co jest Biblia?

„To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”– Jezus w J 15, 11



Zosie-samosie

Samo-tność:

dla małych dzieci jak próżnia i ciężar nieznośny.

O samotności i życiu w relacji

Ale nie przesadzałabym- w samotności odkrywa się wiele, słyszy się to, co trudno byłoby usłyszeć w towarzystwie. Ale dopiero, gdy się dojrzeje. Wiek- ma tu kolosalne znaczenie.

 



Rok szkolny w pół roku

Dawid Małecki wypowiada się, dlaczego rzucił szkołę i mu z tym dobrze:

Nauka w domu nie idzie w las

Dla mnie najciekawszy fragment tego bloga to ta krótka analiza nudy.

W gruncie rzeczy nuda wydaje mi się do pewnego stopnia czymś cennym i sensownym w edukacji domowej. Dlaczego?

Otóż to jest znakomity czas na myślenie, stawanie się pomysłowym, przedsiębiorczym, pracowitym. O ile się zacznie nad sobą pracować, sobie stawiać wymagania, cele- tak jak wypowiadający się w powyższym linku chłopak.

Szkoła uczy przechodzenia na zielonym świetle, stania na czerwonym. Życie uczy, że oprócz tego obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Nawet na zielonym warto się więc rozejrzeć, bo bywają kierowcy co i na czerwonym świetle jadą.

Szkoła w ogromnym zakresie uczy udzielania właściwych odpowiedzi. Życie uczy, że postawienie pytania jest kluczowe.

Nie przekreślam edukacji w szkole, bo coraz bardziej mi z nią po drodze. Ale podziwiam starsze dzieciaki, które wybrały swoją drogę.



Ptaszki odfruwajki

 

Wracamy ze spaceru.

Rozpakowujemy się.

A tu gość siedzi na moskitierze i ani myśli zwiewać. Pomimo, że zaledwie 50 cm poniżej przygląda mu się bacznie łowny kot.

Hm…

Jak to się mogło stać?

Kto zgadnie?

Kto zgadnie, co to za malutki doprawdy gość?

Oto szczęśliwy ciąg dalszy. Kot zaproszony w inny rewir. Ptaszek na ręku dziecka, a następnie zaproszony do odlotu. Z czego skwapliwie skorzystał.

 

I chwile z naszymi dziećmi są jak ptaszki, które są, a za chwile odlecą.

Niektóre zatrzymane przeze mnie w kadrze zeszytowym:

 

Starszy syn zemdlał, a potem jeszcze było mu niedobrze. A tymczasem młodsze dziecko uderza w następujący ton:

-Ja też chcę wymiotować!

Starszak miał skaleczony palec i prosi o plaster. A na to młodszy szkrab:

-Ja też chcę plaster!

-Ale ty nie masz rany- odzywa się rodzicielska przemądrzałość- Czy to będzie plaster na zazdrość?

-Tak!

 

Inna scenka z życia rodzeństwa (tandem piersiowy):

Starsza siostra do półrocznego brata, który dopiero się obudził:

„No już płacz, płacz, żeby ci mama dała piersi!”

 

Innym razem dwie siostry w akcji:

-Masz bardzo brudną piżamkę. Dlaczego nie nałożysz innej?- dopytuje starsza siostra młodszą.

-Piżama to moja prywatność!- odparła 5-latka.

 

Niemowlak sobie ogląda gumową książeczkę z kaczuszkami, itp. Ale już śpieszy troskliwa siostra z odsieczą i wyrywa ją z rąk nieświadomego zagrożeń życiowych niemowlęcia:

-Daj książkę, bo jest za straszna dla ciebie!

 

Interesujące dziecięce porównania, do 7-miesięcznego braciszka:

-Jesteś ciepły jak meduza!

czy innym razem:

-Jest podobny do czarownicy, bo ma jednego zęba!

 

Przy rodzinnym stole rozmawiamy o chorej z naszej rodziny, której wypadły włosy po chemioterapii, a teraz odrastają.

-Po jednym?- chciała wiedzieć 5-latka.

 

Testowanie dzieci:

-O jakim to polskim królu mówi przysłowie: zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną?

-O… Kazimierzu Dolnym!

 

Nie ma jak miłość wśród rodzeństwa:

-Wiesz, jesteś fajnym bratem.

-Hm…- skomentował wylewnie fajny brat.

-Prima aprilis!

 

Dwie małe przyjaciółki bawią się w zwierzątka. Aż tu wkracza krwiożercza ciotka:

-A ja jestem panterą i mogę was zjeść!-ryczy triumfalnie.

-Ale my jesteśmy pod ochroną- odrzekło dzielne zwierzątko-psiapsiątko.

 

Nie ma jak być podpuszczanym przez starsze rodzeństwo i jego przyjaciółki:

-A zjadłabyś budyń mięsny?

-Tak!

-A galaretkę truskawkową z wątróbką?

-Tak!

Wywiad ciągnął się dalej. A na koniec młodsza z sióstr podsumowała go:

-A na koniec zażyłabym lekarstwo antyczekoladowe!

 

Koszmary dzieci są naprawdę straszliwe. Nie chciałabym być w ich skórze:

-Mamo, wiesz co mi się śniło? Miś mnie złapał. Zawlókł do nory. Oberwał ze skóry i… zjadł razem z duszą!

 

Takie kwiatki sprzed wieków. Czas się brać za spisywanie następnych, bo czas ucieka.

 



Ruszajmy wspólną drogą

Idziemy gościńcem całą rodziną.

Gościńcem czyli drogą.

To jest czas przygody czyli radości przeżywanych wspólnie, a także wyzwań – trudności, które ma się szansę pokonać.

Trzeba się wykazać sprawnością fizyczną, bystrością umysłu, a przede wszystkim umiejętnością współdziałania, pokonywania przeszkód. Księga przygód wiedzie nas poprzez spotkania z kolejnymi postaciami, poprzez wzgórza, gospody itp.

Jesteśmy wrzuceni w inny czas i przestrzeń- a właściwie w epicentrum czasu i przestrzeni.

Na tej drodze mamy szansę spotkać się z Kimś niezwykłym, najbardziej niezwykłym na świecie.

Co to takiego?

Gra „Gościniec”.

Jeśli chcecie iść wspólnie na spotkanie ze Świętą Rodziną, zacząć żyć wiarą jak najlepszą przygodą, a przy tym świetnie się bawić, to mogę tylko zachęcić do zagrania w nią.

Minusem jest to, że jest ona dla rodziców i dzieci starszych (od 9 roku życia, ale nasz 6-latek też dawał radę). Dla młodszych na ten czas trzeba samemu coś wymyślić.  Ale gra jest na tyle ciekawa, że i 4-latek siedział z otwartą buzią i uważnie słuchał, i patrzył ponad godzinę.



Szczepić czy nie szczepić- oto jest pytanie!

Sięgnęłam do Hamletowskiego „być albo nie być”, bo okazuje się, że szczepienia to też dla niektórych sprawa życia i śmierci. Zdrowia lub choroby.

Obejrzyjcie! Hipokratesowska zasada: Primum non nocere czyli po pierwsze nie szkodzić

Wybór: szczepić czy nie szczepić naprawdę nie jest łatwy. Choroby, przeciwko którym się szczepi potrafią być rzeczywiście niezwykle ciężkie, a nawet śmiertelne. Ale jak się okazuje- szczepionki również!

Miałam kiedyś dość wyrozumiałego lekarza opiekującego się moimi dziećmi. Żeby mnie przekonać do szczepionek, pożyczył mi lekarską cegłę- podręcznik „Wakcynologia”.

I tam „ujęły mnie” takie np. skutki uboczne jak zapalenie mózgu, drgawki, encefalopatia, hipotonia mięśniowa.

Wybór więc nie jest doprawdy łatwy.

Szkoda, że lekarze nie informują również o tych poważniejszych skutkach ubocznych. Wolność jest wtedy, gdy wie się, co się wybiera.



Pif i paf

Jeden robi „pif i paf”,

drugi rysuje zwierzę paw.

Jeden wymawia „chrząszcz w Szczebrzeszynie”,

drugi wybiera zjeżdżanie po linie.

Paweł jeździ kredkami jak koleją,

Gawłowi w tym czasie oczy się kleją.

Pawełek specjalizuje się w judo,

a Gaweł robi to, co się udo.

 

Wszystko potrzebne, gdy docenione,

a w swoim czasie też poprawione,

gdy unikamy dzieci porównywania,

bo żadne dziecko to nie reklama.

Każde ma awers i rewers równie potrzebne

do rozwijania, poskramiania- to pewne.

 

Spojrzenie w oczy Dziecka Bożego-

uczy radości ze szkraba małego.



Wędrowanie i światła chwytanie

IMG_1615[1]Wędrujemy.

Przez Zakątek Druidów, strumień, wzdłuż spróchniałych wierzb i tych w pełni rozkwitu.

Wędrujemy i rozmawiamy.

Dowiaduję się, że doświadczenie karmienia piersią to dar, w który wpisane jest tyle światła i piękna na macierzyńskiej drodze. Tyle iskier czułości i dobra. Wzajemnego oddania.

O tym mówią i będą mówić zdjęcia Julii.

Cudo.

Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła się z Wami nimi podzielić.

I takie słowa na dziś:

„Bóg sobie zgotował chwałę najpierw w swoim Synu, który zanim zaczął głosić Królestwo, wpierw karmił się mlekiem swej matki Miriam. Jej pokarm był już przeniknięty chwałą Boga i z Jej piersi nabierał Syn Boga pierwszej siły do ogłoszenia  nowego świata w Bogu.

Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie- widząc cuda, które uczynił, i dzieci wołające w świątyni: „Hosanna Synowi Dawida”- oburzyli się i rzekli do Niego: „Słyszysz, co one mówią?” A Jezus im odpowiedział: „Tak jest. Czy nigdy nie czytaliście: Z ust niemowląt i ssących zgotowałeś sobie chwałę?<”

Augustyn Pelanowski „Ogień”



Lata lecą, dzieci szukają kim są

FullSizeRender(7)

Dziecko przygląda się sobie i przestaje być dzieckiem.

Spogląda zza zadartego nosa, odpowiedniej wysokości na rodzica, żeby dać mu poznać swoją wielkość i splendor.

Ani się obejrzymy a z maluchów wyrastają takie i inne nastolatki.

Nastolatki czyli VIP-y, co widać na ilustracji po nosie odpowiednio uniesionym. I minie odpowiednio skonstruowanej.

I wtedy człowiek-w-osobie rodzica sobie może co najwyżej potęsknić i powspominać, jak to było łatwo z dwulatkiem albo innym niedojrzałym dziecięciem.

Ale chyba nie ma co tęsknić, bo życie coraz ciekawsze. I stawia kolejne wyzwania. Nastolatek w gruncie rzeczy też dziecko, które spoza swoich kolców, pancerzy, nastroszeń, masek i min też szuka miłości. Również miłości rodziców. Przyjaciół. Sympatii. Stawia wielokropki i pyta, choć nie zawsze chce usłyszeć odpowiedź…?

Ja bym sobie chętnie jakiś patent na nastolatka opracowała, a tu patentów brak. Młody człowiek wybiera, myli się, błądzi, znajduje. Szuka?

FullSizeRender(3)Pięknieje w oczach 🙂



Pyszne jak pokrzywa

IMG_1329Jeśli ktoś na bieżąco śledzi mój blog, to zapewne czytał już o dziecku, które stwierdziło, że coś jest „pyszne jak pokrzywa”.

Pokrzywy majowe mają liście czerwonawe od spodu. Ta czerwień opowiada o bogactwie żelaza, które zawierają. Zawierają jednak o wiele więcej mikroelementów- rosnąc na glebie żyznej czerpią ich bogactwo: magnez, fosfor, jod, krzem, potas, siarka oraz witaminy: C, K, A, B2. Po co się truć chemią w tabletkach, skoro można zjeść coś smacznego, tańszego i o wiele zdrowszego Pokrzywa w ogóle jest ciekawym ziołem, chociaż ja bym powiedziała, że jest warzywem liściastym.
To, że teraz jej się nie jada w takich ilościach jak kiedyś, świadczy tylko o tym, że sama  nie jest zbyt smaczna. Jej zbieranie też bywa niezbyt miłe, jeśli nie posiada się grubych gumowych rękawic: wgryza się swoimi parzydełkami w skórę, co ma podobno przeciwreumatyczne działanie. Nie zjada się jej też z tego powodu, że nie ma głodu- dawniej ratowała życie i zdrowie ludzkie uzupełniając niedobory mikroelementów, witamin, oczyszczając naczynia krwionośne, wątrobę, nerki. Oczyszczając łagodnie

Moi sąsiedzi smażą jajecznicę z pokrzywą.

Ja z kolei specjalizuję się w robieniu soków, koktajli z pokrywą, które dzieci piją z wielką chęcią.

Wynalazłam dla własnych potrzeb następujące smaczne mikstury regenerujące:

  • garść pokrzyw (samych liści), 2-3 banany, garść czarnych porzeczek (lub innych), szklanka przegotowanej wody;
  • garść pokrzyw, 2 banany, garść jagód, 1 jabłko, szklanka wody;
  • garść pokrzyw, 1 banan, szklanka truskawek, woda.

Kto da więcej?

Chętnie skorzystam z ciekawych przepisów.

Sałatka z pokrzywą

Zupa z pokrzywy

Warto sobie podjeść pokrzywowo:

  • gdy się czujemy osłabieni;
  • gdy chcemy się wzmocnić
  • gdy mamy zwiększone potrzeby: karmienie piersią, dzieciątko w drodze lub 2 w 1;
  • gdy mamy ochotę spróbować coś nowego;
  • gdy ma się anemię lub skłonności do niej
  • gdy uważamy, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Plony pokrzywowe jak co roku obrodziły, więc chętnych zapraszam na wspólne pokrzywobranie.