Archiwum kategorii ‘O kobiecości’


Masz wpływ

„Jesteście ważniejsi niż lilie”

Wiecie kto to powiedział?

Ważna jest chwila obecna- bo w niej jest życie.

I ona daje realny wpływ na życie.

Przeżyta z miłością.

Wiarą.

Zaufaniem.

Czasem ta miłość i zaufanie wymaga ochrony:

*przed zastraszaniem;

*przed smutkiem i beznadzieją;

*przed niewiarą.

Ten kamień, przez który trzeba się przebić, by wzrosnąć też ma sens.

Uczyni Cię mocniejszą.

Dla Tego, który nieustannie dostrzega, że jesteś piękniejsza niż lilie

i ważniejsza.



Falujemy

My kobiety przechodzimy nasze życie w okresie płodności od fali do następnej fali.

Falowo następują miesiączki, okresy płodności, niepłodności. Zalewają nas fale hormonów, które narastają i cofają się. I znów przypływają.

I to jest piękne, ale też trudne. Wymagające.

I zachęcam, by ten dar kobiecości doceniać. Umacniać. Pielęgnować. Z wdzięcznością nań patrzeć.

Zapisała się jakiś czas temu do mnie jako położnej matka z 5 córkami.

Cudna rodzina. To jest prawdziwe powołanie być w takiej rodzinie matką (ojcem oczywiście też, ale z racji mojego zawodu zajmuję się matkami, córkami i babciami).

Dla mnie jest szczęściem móc wspierać młode kobiety, by:

  • miesiączki były mniej dotkliwe;
  • by okres dojrzewania przebiegał choć ciut łagodniej;
  • by matki mogły czuć się bardziej kompetentne we wspieraniu córek podczas zespołu napięcia przedmiesiączkowego, umiały łagodzić naturalnie bóle miesiączkowe;
  • by uczyły się okazać miłość swojej córce w tym czasie przez towarzyszenie jej i kompetentne wspieranie.

Jeśli uważasz, że mogłaby ci się przydać moja pomoc lub Twojej córce,

zapraszam do kontaktu. Masz prawo zmieniać położną środowiskową bezpłatnie 2 razy w roku. Nie musi to być położna z przychodni, w której wybrałaś swojego lekarza- są to 2 niezależne wybory.

Iza, położna z Lublina, tel.: 501-218-388 lub e-mail: fizula@gazeta.pl



Najlepsza książka o połogu

Piękno, delikatność i troska

Jeśli miałabym jakąś książkę o połogu polecić, to właśnie tą.

Zebranie razem wielu tradycji połogowych. Zrozumienie tego wyjątkowego czasu. Przypomnienie godności matki w połogu. Jej niezastąpionej roli dla TEGO właśnie narodzonego dziecka, dla rodziny.

Bezcenne.

Bo tak małe dziecko matka będzie mieć tylko w połogu, sprzątanie natomiast – całe życie.

Za matkę- nikt nie nakarmi piersią.

Sprzątnąć, ugotować, zrobić zakupy- może za matkę wiele życzliwych osób.

Oprócz tego znajdziemy w książce podzielenie się przez autorkę własnym zmaganiem się z tym czasem, z życiem, ze sobą samą. Dziennik połogowy.

Innej mamie w połogu, której pożyczyłam tę książkę bardzo z kolei spodobały się przepisy, którymi dzieli się z nami Vola: na rozgrzewające połogowe potrawy, na nasiadówki, przepisy ziołowe itp.

Ale…

Jedno mam „ale”, ale bolesne.

Poprawność polityczna. I katolicka tradycja przedstawiona na samym końcu.

Poprawność polityczna przedstawiająca wszystkie tradycje na równi- jako równie wartościowe.

A czy na pewno są równie wartościowe, skoro konsekwencją jednej jest obrzezanie dziewczynek, innej obraz kobiety jako nieczystej- brudnej, a z kolei konsekwencją tradycji katolickiej jest nadanie kobietom praw równym mężczyznom i traktowanie kobiet z szacunkiem, na wzór Maryi?

Mam poczucie, że autorka potrzebuje jeszcze baaardzo dorosnąć do docenienia własnej tradycji, żeby innym móc pozwolić na to docenienie.

Zabrakło mi zauważenia jednej prostej rzeczy- że dla nas katolików połóg to nie jest już „czas nieczysty”- to oczyszczenie niesie ze sobą przesłanie bardzo pozytywne, skoro nawet podlegała mu Niepokalana Najświętsza Matka. To jest czas, kiedy sam Bóg jest gotowy wejść do naszego domu i się z nami-matkami, z rodzinami spotkać. Biegnąc szybko do kościoła już w połogu udajemy bardziej święte niż Maryja- bo Ona poszła do świątyni dopiero po 40 dniach czyli po okresie połogu. Obyśmy się w ten sposób z Nim nie minęły! To Bóg, który jest miłością pochyla się nad kobietą w połogu i jej nowo narodzonym dzieckiem- przychodzi do jej domu, do jej słabości, do jej delikatności. I docenia je. Ochrania.

Ale wszystko przed Volą 🙂 Na pewno kolejne wydania będą jeszcze lepsze. A to wydanie polecam obecnie pomimo tego mankamentu. Bo po prostu książka Voli póki co nie ma konkurencji.

Tak jak w otulaniu Vola jest wspaniała. I uczy tego kobiety z całej Polski (a pewnie nie tylko). Tak w zwróceniu bacznej uwagi na połóg i jego aspekty- bezkonkurencyjna! Jest to książka, którą warto kupić w prezencie. Ale przeczytać ją warto na pewno PRZED połogiem, żeby móc przygotować się nie tylko do porodu, ale też do godnego przeżycia połogu. I przygotować na to bliskie osoby.



Sekretna moc przebaczenia


Przemienić od wewnątrz

Jeśli szykujesz się do pierwszego porodu, zostaw historię swojej mamy, babci, prababci poza sobą. To znaczy: poznaj ją i pozwól jej odejść. Twój poród nie jest porodem Twojej mamy. Twoje dziecko nie jest Tobą. Czas, miejsce i okoliczności porodu Twojej matki nie są Twoimi. Przekaż znak pokoju historii rodzinnej i pozwól jej odejść.

Jeśli szykujesz się do kolejnego porodu, oprócz powyższego, pozostaw również poza sobą poprzednie porody.

Jak wygoić rany, ból serca po poprzednich porodach?

Początkiem uzdrowienia, wyczyszczenia swojej historii jest decyzja o przebaczeniu.

Komu powinnaś przebaczyć?

Sobie? Dziecku? Położnej? Lekarzowi? Swojej matce? Mężowi czy jeszcze innej osobie? Komuś, kto Cię straszył, zmuszał, potraktował niegodnie?

Szczerze odpowiedz sobie na to pytanie…

podejmij decyzję…

i pójdź z tym do Źródła Uzdrowienia.

On- Pan Jezus- Bóg Wszechmocny dokończy procesu uzdrowienia

we właściwym czasie.

A Ty z lekkim sercem będziesz mogła kolejne dziecko rodzić.

Czasem podejmujemy decyzję o przebaczeniu, ale nasze emocje mówią: „Nie, to trudne, boli dalej, smuci lub złości.” Dobrze jest to nazwać. Pan Bóg jest najlepszym psychologiem: chętnie otuli i nasze emocje, jeśli powiemy Mu o nich.

Cała Księga Psalmów jest opowiadaniem Bogu o emocjach, cierpieniach, miotaniu się, wzlotach i upadkach.

Pomaga w wybaczeniu również zwyciężanie zła dobrem.

Położna rozzłościła, zawiodła Cię nacinając bez Twojej zgody krocze?

Pomódl się za nią.

„Kochajcie waszych nieprzyjaciół”– najlepszy przepis na uzdrowienie,

na to by być młodym sercem.

Ale też na to, by zmienić kogoś/coś od wewnątrz.

Jeśliby wszystkie kobiety po traumatycznych porodach, przeżyciach na porodówkach, położnictwie modliły się za tych lekarzy, położne,

nasze porodówki stałyby się oazami spokoju, ciepła i radości, wsparcia

-osoby te przemienione byłyby wewnętrznie i promieniowały pokojem.

Będąc na praktykach położniczych w szpitalu- widziałam wiele porodówek odremontowanych.

Piękne fotografie na ścianach, piękne wanny, czyste ściany, nowe łóżka etc.

I co z tego?

Gdy widziałam, że wiele pracujących tam osób ma serce zgorzkniałe,

smutne,

niedoceniające.

Przebaczając, modląc się za swoich wrogów, mamy szansę zmienić ich

OD WEWNĄTRZ.

Głębiej.

Mocniej.

A przede wszystkim otworzyć się na to, co

NAJPIĘKNIEJSZE W NAS samych.



Czego potrzebuje noworodek?

Masaż chustami jest bardzo relaksujący

Na zdjęciu 22-letnia młoda osóbka, a w tytule: noworodek.

Czy coś tu się nie zgadza?

Wszystko się zgadza, zaraz wyjaśnię dlaczego takiego połączenia dokonałam.

Jak zapracować na problemy integracji sensorycznej u swojego dziecka:

  • Nie owijać go przez pierwsze 3 miesiące po urodzeniu.
  • Nie nosić, bo jeszcze się przyzwyczai do noszenia.
  • Nie karmić piersią, bo co sobie będzie z Ciebie smoczek robił.
  • Nie masować, bo się rozbestwi.
  • Nie brać za dużo na ręce, bo będzie rozpieszczone.
  • Uczyć jak najwcześniej obywać się bez rodziców, spać samodzielnie w łóżeczku.

Taki przepis, który wielu rodziców stosuje. Dzięki niemu wiele dzieci w późniejszym okresie ma wiele zaburzeń integracji sensorycznej, ma wiele problemów z czytaniem, pisaniem, nauką bądź nawiązywaniem relacji społecznych.

Przyjrzyjmy się więc temu zjawisku z drugiej strony, tej bardziej pozytywnej:

  • Kiedy owijamy dziecko po urodzeniu, zapewniamy mu nie tylko komfort cieplny, ale właściwie rozwijamy także zmysł propriocepcji czyli czucia głębokiego- dzięki temu w przyszłości nie powinno cierpieć na różne nadwrażliwości;
  • Kiedy nosimy dziecko, trenujemy z dzieckiem zmysł równowagi, który początkowo bardzo intensywnie się rozwija- dlatego dzieci uwielbiają kołysanie, bujanie, a później łatwiej im poczuć z jakim nachyleniem muszą trzymać ołówek, żeby on pisał, jak poruszyć nogą, aby ona właściwie kopnęła piłkę; jak utrzymywać równowagę, żeby chodzić i się nie przewracać;
  • Kiedy karmimy piersią, dzielimy się swoją odpornością, ale też dajemy dziecku stopniowo poznawać smaki, którymi same się napawamy; dzięki temu zapobiegamy nadwrażliwościom pokarmowym, alergiom; różne pozycje przy karmieniu, kontakt wzrokowy, emocjonalny, przytulenie, ciepło, które zapewnia karmienie piersią to także baza dla rozwoju społecznego dla dziecka;
  • Masażyki– zabawy, masaż Shantala, dotyk to dla dziecka wspaniały bodziec do rozwoju – dzięki poznaniu własnego ciała łatwiej później zrozumieć, dlaczego druga osoba może nie życzyć sobie zgniatania na przywitanie ręki, ale chętnie przyjmie zwykły uścisk dłoni;
  • Kiedy niemowlę śpi z rodzicami w łóżku, uczy się, że może szybko liczyć na ich pomoc, że nie trzeba budować murów w relacji z innymi, a przytulenie, bycie w kontakcie może być wyrazem miłości; mając rodziców pod ręką, uczy się, że nie trzeba krzyczeć, żeby być wysłuchanym, wystarczy poszukać, rozejrzeć się za tą drugą osobą.

Na wyżej zamieszczonym zdjęciu masaż otulający dorosłej osoby.

Jeszcze nie spotkałam kobiety, która nie miałaby błogiego wyrazu twarzy podczas otulania. To trochę tak jak podczas owijania noworodka- pomaga to noworodkom w zachowaniu spokoju: właściwy docisk. Przed urodzinami dziecko jest bardzo ciasno zwinięte. Po urodzeniu owijanie pozwala dziecku dalej cieszyć się komfortem dotykowym. Dzieci zawinięte odpowiednio mocno mniej płaczą, gdyż czują się zaopiekowane właściwie, dobodźcowane. Podczas otulania kobiety, matki czują narastający relaks, integrację swojego ciała. Relaksyna- hormon, który podczas ciąży i porodu otwiera ciało kobiety, rozluźnia jej stawy, więzadła. Po porodzie- otulanie zamyka i dobodźcowuje ciało matki do właściwej regeneracji, relaksuje po trudzie połogu.

Podczas wizyt po porodzie w domu matki uczymy właściwej pielęgnacji noworodka, właściwego noszenia. Jeśli rodzą się jakieś wątpliwości, chętnie odpowiadamy na pytania. Jeśli matka ma takie życzenie, możemy też wykonać otulanie poporodowe, co pomaga narodzić się też matce i „zamknąć” okres okołoporodowy, pogodzić się z nim, oswoić go.

Iza,

położna, doula, konsultant laktacyjny, psycholog tel.: 501-218-388



Kim jesteś?

Kim jesteś, matko? Kim jesteś, dziecko?

Świętej pamięci profesor Włodzimierz Fijałkowski, którego wykładu miałam możliwość słuchać, bardzo uwrażliwiał na dobór słów.

Słowa uczą myśleć

lub uczą bezmyślności.

Profesor zachęcał, by wybierać słowa niosące sens i prawdę, bo uczył MYŚLEĆ.

Jeśli myślisz o sobie jak o pacjentce w sytuacji porodu- to prawdopodobnie potrzebujesz szpitala, żeby czuć się bezpiecznie.

Jeśli myślisz o sobie jako o zdrowej osobie, której szpital może co najwyżej przeszkodzić w rodzeniu i fakty nie przeczą temu, prawdopodobnie jesteś w stanie urodzić w domu.

Jeśli Twoje dziecko jest zdrowe- nie jest i nie musi być pacjentem.

Nie potrzebuje szpitala.

Jeśli natomiast jest chore lub bardzo chore, to szpital może okazać się najlepszym miejscem do przyjścia na świat dla niego.

Fakty + Rozum = Dobry Wybór

Książki prof. Fijałkowskiego- klasyka o stanie błogosławionym, porodzie, płodności. Polecam! I wypożyczam podczas edukacji przedporodowej, na którą serdecznie zapraszam. Jeśli nie masz zbyt wiele czasu na edukację przedporodową, przygotowuję także dla Ciebie coś do samodzielnej edukacji.

Położna Iza, tel. 501-218-388 lub mail: fizula@gazeta.pl



Dlaczego rak?

Dlaczego takie pytanie?

Bo październik jest miesiącem świadomości raka.

Dlaczego więc rak?

Nie wiemy.

Ale wiemy też jak wiele jest rakotwórczych substancji, które lekceważymy:

  • w lekach: dwutlenek tytanu „A co tam, trzeba się jakoś leczyć!”;
  • w rolnictwie opryski np. z glifosatu: „Przecież trzeba sobie jakoś radzić z chwaściorami”;
  • w kosmetykach, np. aluminium: „A co, mam śmierdzieć?”
  • w płynach czyszczących np. Domestosy itp.: „No przecież nie będę wszędzie podejrzewać trucizny!”
  • w życiu: „A co się będę męczyć z tym karmieniem piersią! Na butli też przeżyje i to jeszcze się lepiej wyśpi!”

A skoro Pan Bóg daje nam takie piękne lekarstwo:


Karmienie piersią- cud natury i Boży pomysł na zdrowie matki i dziecka

Każdy miesiąc karmienia piersią zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi i raka jajnika.

Może więc warto zaufać Panu Bogu, że sensownie stworzył TO karmienie i nasze dzieci- ssaki, które domagają się długo i intensywnie matczynej piersi. Oddajmy nasze piersi dzieciom, gdy tego potrzebują -nie rakowi!

Ale mamy też wybór w kwestiach pozostałych:

  • zamiast sztucznych kosmetyków, dezodorantów z aluminium warto wybierać naturalne olejki zapachowe, które są bardzo wydajne i bardzo piękne;
  • zamiast leków i suplementów pełnych substancji pomocniczych coraz więcej jest takich, które są w kapsułkach pozbawionych substancji dodatkowych oprócz żelatynowej otoczki;
  • zamiast Domestosów z rakotwórczymi podchlorynami: ocet czy soda.

A przede wszystkim zamiast zatrutego narzekania, nieprzebaczenia- napełnianie się wdzięcznością i Bożym przebaczeniem, którego uczy prosta modlitwa: „Ojcze nasz…”

Jako położna mam też pewne uprawnienia w rehabilitacji. Robię i uczę robić m.in. drenaż limfatyczny- mogą go potrzebować kobiety po mastektomii, szczególnie po usunięciu węzłów chłonnych.

Jeśli potrzebuje go Twoja ciocia, mama, babcia- mogą się zapisać do położnej środowiskowej i otrzymać wsparcie.

Zapraszam: Iza, tel.: 501-218-388



Przedstawię Ci pewną profesję

Najstarszy zawód świata.

Mowa jest o nim już u początków Biblii.

Położne izraelskie Pua i Szifra nie zgadzają się na zabijanie dzieci.
Ale są sprytne.

Bo faraonowi nie wolno odmawiać. Więc mówią, że nie zdążają do porodów. Że izraelskie kobiety rodzą szybciej – zanim przybędzie położna.

A czy wiesz, jakie dziś uprawnienia mają położne?

Mówi o tym bardzo mądra ustawa zwana Ustawą o zawodzie pielęgniarki i położnej.

W życiu nie chciałoby mi się tak nudnej lektury czytać,

ale…

na studiach jednak byłam do tego zmuszona. I czytać, i słuchać wiele godzin o tej ustawie i innych dotyczących zawodu położnej.

A ponieważ lektura była i jest zastanawiająca, więc nie będę Was nią katować, ale podzielę się przemyśleniami.

Czy wiesz, że opieka położnej przysługuje w naszym kraju:

  • każdej kobiecie od poczęcia do śmierci;
  • każdemu mężczyźnie od poczęcia do 2 miesiąca od narodzin.

I położne środowiskowo- rodzinne pobierają pensję od każdej zapisanej do nich osoby wg w/w klucza.

Zacznę od podstaw.

Położna jest przede wszystkim specjalistką od fizjologii, więc:

  • może prowadzić edukację dotyczącą zdrowia prokreacyjnego, ale też zapobiegania różnym chorobom: nowotworowym, wenerycznym, ogólnoustrojowym itp.;
  • może stosować i zachęcać do stosowania profilaktyki zarówno u dzieci, dorosłych kobiet, jak i starszych;
  • może prowadzić ciążę fizjologiczną czyli niepowikłaną oraz w każdej ciąży prowadzić edukację;
  • może przyjmować poród fizjologiczny w szpitalu lub poza szpitalem, np. w domu rodzącej (a liczba rodzących w domu z roku na rok rośnie coraz bardziej, bo kobiety chcą godnie rodzić w atmosferze pokoju i dbałości o potrzeby swoje i dziecka oraz całej rodziny); w sytuacji nagłej może też przyjmować np. poród pośladkowy;
  • może wspierać w laktacji i opiece nad noworodkiem, niemowlęciem i dzieckiem (szczególnie dziewczynkami- bez limitu wiekowego).

Drugim elementem naszego zawodu jest diagnostyka i leczenie. Położna spędza wiele godzin nad książkami i na oddziałach: porodowym, położniczym, ginekologii, a także chorób wewnętrznych, psychiatrii, anestezjologii i intensywnej terapii, chirurgii, neonatologii i pediatrii. Położne jak i lekarze są zobowiązani do odbycia nauk z badań fizykalnych. Nasza mądra nauczycielka akademicka uczyła nas więc i wymagała, byśmy ćwiczyły na sobie nawzajem, a także na członkach naszych rodzin badanie przez: wywiad, dotyk, opukiwanie, osłuchiwanie, uruchamianie, wąchanie itd. Czy pamiętacie, żeby któryś z lekarzy ostatnio tak dokładnie was badał? Oprócz tego trzeba umieć zarówno podawać samodzielnie leki i wdrażać samodzielnie niezbędne leczenie, jak i wykonać zlecenie lekarskie.

Trzecim dużym elementem naszego zawodu jest rehabilitacja czyli usprawnianie, ćwiczenia bierne i czynne, masaże (np. Szantala), drenaż limfatyczny, elementy terapii. Rehabilitacja na różnych etapach: u małego dziecka, u dojrzewających dziewczynek, u kobiet spodziewających się dziecka i po porodzie, u starszych pań po operacjach (np. mastektomii), w sytuacji nietrzymania moczu itp.

Jeśli sądzisz, że w którejś z tych rzeczy mogłaby Ci pomóc Twoja położna- zapytaj ją.

Jeśli jeszcze nie masz położnej Ty (lub Twoja córka, mama, siostra, przyjaciółka), a uważasz, że potrzebujesz wsparcia w którejś z w/w dziedzin-

zadzwoń- usługi w Lublinie i okolicy: Iza tel. 501-218-388

lub napisz: fizula@gazeta.pl

Położną można wybierać niezależnie od lekarza i pielęgniarki, do których jesteś zapisany. Bezpłatnie można zmieniać położną 2 razy w roku.



Nie pękaj! Nie jesteś orzechem. Kim jesteś?

Od 2 matek, jednej w stanie błogosławionym, drugiej rodzącej usłyszałam stwierdzenie, że ich drogi rodne są wąskie, więc muszą pęknąć podczas porodu. Od rodzącej z kolei wyrazy niepokoju: jak się zmieści dziecko na zewnątrz? i czy się zmieści?

No właśnie: czy my jesteśmy jak orzechy, żeby pękać, kiedy ono przychodzi na świat?

No więc przyglądam się na zachowanie tych matek, które właśnie nie pękają wydając na świat swoje dzieci.

Czego się od nich możemy nauczyć:

  • Uśmiechają się one do swojego dziecka, do męża, czasem do położnej;
  • Pozwalają się rozśmieszyć; i same wymyślają powody do śmiechu;
  • Pozwalają sobie na wydawanie niskich dźwięków podczas wydechu, co czasem jest postękiwaniem, czasem śpiewem porodowym, innym razem pojękiwaniem; w każdym razie ich usta są luźne, otwarte, miękkie- nie są z całą pewnością zaciśnięte ani ich usta, ani zęby; a rozluźnienie okolicy ust, szczęki wpływa na rozluźnienie mięśni dna miednicy;
  • Pozwalają wykonywać sobie różne drobne ruchy miednicą, biodrami, są aktywne, potrząsają biodrami, swobodnie nimi ruszają, nie tkwią sztywno w jednym miejscu, tylko dają sobie możliwość częstej zmiany pozycji, co sprawia, że mają rozluźnione ciało; a rozluźnione ciało, to miękkie podatne na rozciąganie tkanki; jest to więc swoisty taniec porodowy, jaki tańczy matka na przyjście na świat swojego dziecka; czyniąc tak pomaga mu też skutecznie wysuwać się na zewnątrz, przekręcać się w drogach rodnych;
  • Pozwalają i zachęcają swojego męża, by rozluźniał je: masując, pieszcząc;
  • Otwierają swoje drogi rodne, tak jak otwierają serce dla dziecka, nie zaciskając ich nerwowo; czują swoje ciało, swoje dziecko, wychodzą mu naprzeciw rozluźniając się i ciesząc się na to spotkanie;
  • Rezygnują z nerwowego: „A czy nie jestem za wąska? Jak się zmieści to dziecko?” Bo wiedzą, że mają zdolności: otwierania się, powiększania, rozwierania, rozciągania. Wiedzą, że są elastyczne i pracują nad tą elastycznością przed porodem przez: masaż krocza, zjadanie wystarczająco dużych dawek witaminy C (nawet 4 g, bez wywoływania rozwolnienia), która jest odpowiedzialna za produkcję kolagenu, który jest potrzebny dla zachowania elastyczności, picie lub łykanie zażywanie w kapsułkach oleju z wiesiołka;
  • Te matki, które nie pękają, pozwalają sobie też nierzadko rodzić w ekstazie, są skupione na rodzeniu, na dziecku, dają się porwać darowi rodzenia, pozwalają sobie odczuć, że poród może być ekscytujący, czuły, przyjemny, rozkoszny. Pozwalają sobie odczuć, że Pan Bóg stworzył poród bardzo dobry i cenny, więc nie pozwalają sobie go odebrać przez zbytnie wtrącanie się do niego, dyrygowanie nim.

Kochane, drogie matki oczekujące narodzin Waszych dzieci,

jesteście jak kwiaty.

Nie jak orzechy. Mięśnie Waszych dróg rodnych uczyńcie miękkimi, radosnymi, powiększającymi się na przyjście Waszych dzieci. Nie musicie zazwyczaj nic robić, żeby śpieszyć się z rozchylaniem tych płatków. Tak jak wy możecie płynąć na fali porodu, tak pozwólcie luźno płynąć Waszym dzieciom miękko ku Wam.

Płatki waszych mięśni mają prawo rozchylać się

po-wo-li

i spo-koj-nie,

żeby przygotować wasze dziecko

do stopniowego wyjścia w nowy nieznany świat.

Jesteście w stanie to zrobić.

Z Bożą pomocą.

Bo Bóg się zna na tym, co stworzył jak nikt inny.

A tu głos, jak się rodzi bez pękania, spinania we własnym domu:

NIUSIA