Archiwum kategorii ‘O kobiecości’


Nie pękaj! Nie jesteś orzechem. Kim jesteś?

Od 2 matek, jednej w stanie błogosławionym, drugiej rodzącej usłyszałam stwierdzenie, że ich drogi rodne są wąskie, więc muszą pęknąć podczas porodu. Od rodzącej z kolei wyrazy niepokoju: jak się zmieści dziecko na zewnątrz? i czy się zmieści?

No właśnie: czy my jesteśmy jak orzechy, żeby pękać, kiedy ono przychodzi na świat?

No więc przyglądam się na zachowanie tych matek, które właśnie nie pękają wydając na świat swoje dzieci.

Czego się od nich możemy nauczyć:

  • Uśmiechają się one do swojego dziecka, do męża, czasem do położnej;
  • Pozwalają się rozśmieszyć; i same wymyślają powody do śmiechu;
  • Pozwalają sobie na wydawanie niskich dźwięków podczas wydechu, co czasem jest postękiwaniem, czasem śpiewem porodowym, innym razem pojękiwaniem; w każdym razie ich usta są luźne, otwarte, miękkie- nie są z całą pewnością zaciśnięte ani ich usta, ani zęby; a rozluźnienie okolicy ust, szczęki wpływa na rozluźnienie mięśni dna miednicy;
  • Pozwalają wykonywać sobie różne drobne ruchy miednicą, biodrami, są aktywne, potrząsają biodrami, swobodnie nimi ruszają, nie tkwią sztywno w jednym miejscu, tylko dają sobie możliwość częstej zmiany pozycji, co sprawia, że mają rozluźnione ciało; a rozluźnione ciało, to miękkie podatne na rozciąganie tkanki; jest to więc swoisty taniec porodowy, jaki tańczy matka na przyjście na świat swojego dziecka; czyniąc tak pomaga mu też skutecznie wysuwać się na zewnątrz, przekręcać się w drogach rodnych;
  • Pozwalają i zachęcają swojego męża, by rozluźniał je: masując, pieszcząc;
  • Otwierają swoje drogi rodne, tak jak otwierają serce dla dziecka, nie zaciskając ich nerwowo; czują swoje ciało, swoje dziecko, wychodzą mu naprzeciw rozluźniając się i ciesząc się na to spotkanie;
  • Rezygnują z nerwowego: „A czy nie jestem za wąska? Jak się zmieści to dziecko?” Bo wiedzą, że mają zdolności: otwierania się, powiększania, rozwierania, rozciągania. Wiedzą, że są elastyczne i pracują nad tą elastycznością przed porodem przez: masaż krocza, zjadanie wystarczająco dużych dawek witaminy C (nawet 4 g, bez wywoływania rozwolnienia), która jest odpowiedzialna za produkcję kolagenu, który jest potrzebny dla zachowania elastyczności, picie lub łykanie zażywanie w kapsułkach oleju z wiesiołka;
  • Te matki, które nie pękają, pozwalają sobie też nierzadko rodzić w ekstazie, są skupione na rodzeniu, na dziecku, dają się porwać darowi rodzenia, pozwalają sobie odczuć, że poród może być ekscytujący, czuły, przyjemny, rozkoszny. Pozwalają sobie odczuć, że Pan Bóg stworzył poród bardzo dobry i cenny, więc nie pozwalają sobie go odebrać przez zbytnie wtrącanie się do niego, dyrygowanie nim.

Kochane, drogie matki oczekujące narodzin Waszych dzieci,

jesteście jak kwiaty.

Nie jak orzechy. Mięśnie Waszych dróg rodnych uczyńcie miękkimi, radosnymi, powiększającymi się na przyjście Waszych dzieci. Nie musicie zazwyczaj nic robić, żeby śpieszyć się z rozchylaniem tych płatków. Tak jak wy możecie płynąć na fali porodu, tak pozwólcie luźno płynąć Waszym dzieciom miękko ku Wam.

Płatki waszych mięśni mają prawo rozchylać się

po-wo-li

i spo-koj-nie,

żeby przygotować wasze dziecko

do stopniowego wyjścia w nowy nieznany świat.

Jesteście w stanie to zrobić.

Z Bożą pomocą.

Bo Bóg się zna na tym, co stworzył jak nikt inny.

A tu głos, jak się rodzi bez pękania, spinania we własnym domu:

NIUSIA



Poród w domu- Lublin i okolice

„Osoby, które nigdy nie widziały

porodu w domu,

a mimo to czują się kompetentne,

by opowiadać się przeciw niemu,

przypominają geografów kreślących opisy krajów,

w których nigdy nie postawili stopy”

dr Marsten Wagner

(perinatolog, epidemiolog, orędownik niezależności zawodowej położnych)

Poród w domu to inna jakość.

Poród w szpitalu to: udzielanie wywiadu medycznego, kiedy masz skurcze, leżenie pod KTG, kiedy masz ochotę zmieniać pozycję, stosowanie się do standardów szpitalnych, odwiedziny tych, których nie zapraszałaś do swojego porodu: nieznanych lekarzy, położnych, salowych, studentów, bycie „dobrą pacjentką”, często rodzenie po indukcji czyli w czasie, kiedy Twoje dziecko i twoje ciało nie były na to gotowe.

Poród w domu to: skupienie się na meritum sprawy.

Bo:

-wywiad medyczny przeprowadzić można podczas kwalifikacji czyli około 3-4 tygodnie wcześniej;

-we własnych kątach, gdzie kobieta czuje się bezpiecznie, może łatwiej pozwolić się porwać fali skurczów czyli ekstazie porodowej i nie walczyć z nią;

-poród w domu to sztuka czekania, cierpliwości, świętowania narodzin człowieka; czasem pieczenia szarlotki przy 6-7 centymetrach rozwarcia 🙂 i jedzenia jej między partymi (tak, tak :); lub gotowania rosołu mocy i wspólnego jedzenia go tuż po porodzie 🙂

-to czas na błogosławieństwo nowonarodzonego i dzielenie się radością, jak i trudem i podtrzymywanie w nich;

-to „echo” poczęcia dziecka, gdy pocałunek małżeński tak pięknie zapraszał, otwierał i otwiera.

W porodzie domowym czekanie ma swoją wartość, sens, spokój.

I wymaga uszanowania i cierpliwości, i zaufania.

Bo miłość jest cierpliwa.

Jak bardzo jestem wdzięczna za zaufanie i zapraszanie mnie do Waszego macierzyństwa, jego cudu, trudów i radości 🙂

Nawet jeśli aktualnie nie oczekujecie na narodziny dziecka, zapraszam do zapisywania się do położnej środowiskowej Domu Narodzin lub skontaktowania się ze mną (w celu przekazania papierowej wersji dokumentów): tel.: 501-218-388.

Warto wiedzieć, że wsparcie położnej wg polskiego prawa należy się każdej kobiecie od narodzin do śmierci, a chłopcom do 6 tygodnia po narodzinach.

Zawód położnej uprawnia zarówno do edukacji, wspierania fizjologii, elementów diagnozy i leczenia, rehabilitacji.



Zostaniesz doulą?

Jeśli jesteś już mamą i chcesz dzielić się z najmłodszymi matkami (czyli w stanie błogosławionym, w okresie okołoporodowym oraz w połogu) dobrym doświadczeniem, wsparciem, zdobyć profesjonalne przygotowanie, to ten kurs jest dla Ciebie:

Doula doulom

Zapraszam serdecznie!

Przekażcie, Kochane Mamy dalej tę informację, proszę!

Dlaczego warto zostać doulą?

  • Ponieważ zapotrzebowanie na pracę douli rośnie bardzo szybko;
  • Ponieważ kobiety baaardzo potrzebują wsparcia- wzrasta ilość depresji poporodowej, poczucie osamotnienia z powodu oderwania od rodziny, przyjaciół;
  • Ponieważ kobiety potrzebują wsparcia kobiecego w tym newralgicznym okołoporodowym czasie;
  • Ponieważ służąc swoim stałym wsparciem w czasie porodu zwiększamy szansę, by matka urodziła naturalnie (tak pokazują badania), karmiła naturalnie, doceniła ten dar macierzyństwa;
  • Ponieważ ciąża, poród i połóg to czas, kiedy matki są bardzo „kruche” i potrzebujące ochrony z każdej możliwej strony- ochraniając tą wrażliwość, zwiększamy szansę, by miały poczucie siły, radości płynącej z narodzenia się jako matka.

1 dnia (9 października 2020 r.) – dr Beata Głodzik będzie prowadzić warsztat o wspieraniu rozwoju dziecka (serdecznie polecam!!!- można się wybrać również na pojedynczy warsztatowy dzień);

2 dnia – będę prowadzić warsztat o tym jak wspierać naturalny poród i naturalne karmienie piersią, ale też jak wspierać matkę w jej rodzeniu się jako matki; m.in. będę pokazywać różne techniki masażu chustą Rebozo;  warsztat o dogłębnym zrozumieniu ,czym jest poród, karmienie piersią;

3 dnia – Ewa Nitecka poprowadzi warsztat „Urodzić śpiewając i tańcząc”- będzie się działo 🙂



A Bóg widzi Twoje piękno…

Photo by Masaaki Komori on Unsplash

Życie jest pełne piękna.

Widzisz to?

Czego potrzebujesz, żeby to na nowo zobaczyć, dać temu wyraz?

W siódmym dniu stworzenia Bóg zobaczył, że człowiek jest bardzo dobry.

Zobaczył, że jesteś bardzo dobra i  bardzo piękna. Zauważył ciebie właśnie.

I dalej widzi.

Nawet, jeśli Twój obraz zakurzył się.

Wielki Post to więc czas wielkiego odkurzania.

Odkurz to, jak On widzi Ciebie. Odkurz Jego obraz w swoim sercu.

Bieganie z odkurzaczem po domu jest drugorzędne. Poczeka.

Ale Wielki Post nie poczeka.

Bo Twój Stworzyciel i Zbawca chce Twojego serca.

 



Przyjaciółka

Ten kwiatuszek to moje wspomnienie pobytu u przyjaciółki.

Przyjaciel to taki ktoś, do kogo możesz wpaść o drugiej w nocy i kto się niczemu nie dziwi.

Da herbatę.

Swoje słuchające ucho nadstawi.

Kogo mogłaś nie widzieć wiele czasu, a możesz z nim rozmawiać, jakbyście się widziały dopiero przed chwilą.

Moje przyjaciółki nauczyły mnie tak wiele.

Dały mi tak bezcenny skarb czasu.

Kiedyś przyjaciółka powiedziała, że podzieli się ze mną swoją przyjaźnią.

I w ten sposób poznałam kolejną bliską sercu kobietę. A moja córka swoją przyjaciółkę.

Przyjaźń dzielona mnoży się nieprawdopodobnie 🙂

Czas tracony dla przyjaźni to czas, który się zyskuje.

Fotografia: Katarzyna Gumowska

 



Piękna mała siostrzyczka

Wakacyjne zdjęcie.

Piękne siostry czynią pięknie.

Kilkuletnie maluszki nazrywały.

Ozdobiły swoją siostrę.

Obraz siostrzanej miłości.

Już Wam pokazywałam to zdjęcie lub podobne, ale zachwycam się dalej.

Tak się zastanawiam, ile we mnie zostało takiej świeżości.

Ile można się nauczyć od takich kilkuletnich dziewczynek!

Czy inne kobiety ozdabiam słowami, myślami, uczynkami?

O ile łatwiej myśleć źle, mówić źle, robić.

Wysiłek dobrego myślenia- każdy jest wart miłości, troski, modlitwy.

Nawet trudny człowiek. Bolący.

Wysiłek dobrego mówienia lub złotego milczenia.

Najpierw myśli i słowa.

Czyny idą za nimi.

Czasem czając się i wyskakując niespodziewanie.



Stroimy się, otulamy się, jesteśmy piękne- bo jesteśmy tego warte :)

W mojej szafie mam już 3 długie chusty, ale potrzebuję więcej.

Kupię, wymienię etc.

Po co mi tyle?

Otóż wielu chust używa się podczas masażu zamykającego podczas zakończenia połogu. A ponieważ chcę coraz lepiej służyć jako doula, to wyposażam się stopniowo.

Przyznam się szczerze, że początkowo zlekceważyłam ten masaż.

Może wynikło to z tego, że samej nie doświadczyłam jego dobroczynnych skutków.

Nie doświadczyłam, nie przemyślałam, że ma on głęboki sens.

Z próżnego i Salomon nie naleje.

W okresie ciąży na ciało matki działa hormon zwany relaksyną. Powoduje on większą ruchomość więzadeł, stawów. I służy to wszystko rodzącemu dziecku, by ciało matki łatwiej mogło się otworzyć i dać mu wyjść. I masaż zamykający, który wykonuje się na zakończenie połogu przy pomocy chust ma pomóc z powrotem naciągnąć tkanki, które się rozeszły. Ale też dopieścić matkę. Pomóc jej zakończyć pewien etap w życiu, pogodzić się z tym, co za nią.

W końcu zmobilizowałam się, żeby zrobić ten masaż zamykający. Pierwszej mamie, drugiej, kolejnej.

I odkryłam, jaką ulgę, błogość on przynosi.

Same matki tak wiele dając z siebie, potrzebujemy pozwolić obdarować się. Tak wiele tuląc, potrzebujemy otulenia.

I to daje Cerrada- masaż zamykający, który jest otulaniem zarazem.

Jeśli czujesz, że za mało tego zaopiekowania sobie podarowałaś dotychczas, możesz skorzystać z pomocy autorki portalu otulicmame.pl  lub na Facebooku z grupy „Domowe Sanatorium dla Mam”.

Jeśli zainteresowało Was używanie chust, to

TU

zobaczycie, jak można ich używać przed porodem, w jego trakcie i później.

Tulę Was do Najpiękniejszego Serca 🙂

Wiecie jakiego, nieprawdaż?

Doula- Fizula

 



Też jestem w sercu Boga…

@Katarzyna Gumowska Fotografia

Najłatwiej mi pisać, gdy dostaję od Was oddźwięk, gdy zaczynacie rozmawiać.

Gdy widzę sens.

Ale i Wy szukacie sensu w Waszym macierzyństwie. W radości, ale i trudzie.

I znajdujecie sens w nieprzespanych nocach.

 

Podoba Wam się to zdjęcie?

Mi bardzo! Cudny mały skarb!

Przypomina mi siebie samą, gdy byłam dzieckiem.

Przypomina mi moje dzieci.

I inne dzieci.

I ból człowieka- dziecka.

 

Znacie instrukcję, jaką się udziela pasażerom w samolocie?

Gdy uczy się zakładania maski tlenowej rodzica, uświadamia się go, żeby najpierw założył SOBIE maskę tlenową. Dopiero potem dziecku. Co dziecku po rodzicu, który pada niedotleniony? Ani sobie nie pomógł, ani dziecku nie jest w stanie, bo brakuje mu tlenu!

Czy podobnie nie jest w naszej codzienności?

Padamy na twarz i zamiast być litościwą dla siebie, traktujemy siebie jak piąte koło u wozu, o które nie trzeba dbać.

A trzeba i to bardzo!

Jeśli tego nie robimy, to odbija się to i na dzieciach, bo z nimi jesteśmy, i na relacji małżeńskiej, bo w niej jesteśmy.

Jesteśmy świetne w troszczeniu się o innych, w modlitwie za innych, w karmieniu innych, w goszczeniu innych.

Kto spróbuje pomodlić się za siebie samą?

To trudniejsze czy łatwiejsze niż modlitwa za innych?

 

 



Co jaśnieje w Twym życiu? Gdzie ściemniasz?

Ten krzyż Chrystusa Pana jest tak jaśniejący, bo kryje się za nim tak wielka miłość do Ciebie i do mnie, jaka nie mieści nam się w głowach. Najwięksi święci mieli zaledwie jej przeczucie, dlatego nie mogli przestać świadczyć, mówić o niej, zachwycać się nią.

Taki zachód słońca dostałam w prezencie 🙂

A od Moniki taki link:

Boli

Mam nadzieję, że dacie radę odczytać jego zawartość.

Dla tych, co nie mogą otworzyć Facebooka, skrócę i sparafrazuję go po swojemu.

Ciąża boli.

Poród boli.

Karmienie piersią boli.

Niewyspanie boli.

Brak czasu na umycie włosów boli.

Ból dziecka boli. Itd.

Nie zgadzam się.

Tak samo nie jest to prawdą jak przesłodzone nierealistycznie obrazki macierzyństwa w reklamach przekształcane przy pomocy skomplikowanych graficznych programów.

Ten fragment podoba mi się najbardziej:

„Brak czasu dla siebie boli.
Matka potrzebuje pomocy. Nie krytykuj jej, daj jej miłość i empatię, nie ciosy.
Ten, kto dba o innych, też potrzebuje, żeby ktoś o niego zadbał…”

Nie myśl, że kwestionuję przeżywany przez matki ból. Nie kwestionuję. Czułam go i czuję nie raz. Ale któż by go wytrzymał, gdyby nie tyle słodyczy, czułości, zachwytu, które wraz z tym bólem do nas przychodzi.

Więc nie dajmy sobie wmówić, że macierzyństwo nie jest piękne, wspaniałe, słodkie, sensowne.

Jest trochę jak greipfruit lub aronia- miesza się w nim słodycz z goryczą i kwasem.

Jak pełne zdrowia, potrzebne są to owoce!

Pamiętam pewne cesarskie cięcie.

I pierwsze spotkanie mamy i dziecka po porodzie.

Zaledwie przytulenie policzka do policzka.

Gdzie się mógł pomieścić taki ogrom czułości, radości i szczęścia, jak nie w bezradnym bólu?

 

Czy wiecie, że pełne karmienie piersią to co najmniej 500 kCal?

Jeśli karmicie, to tak jakbyście ciężko pracowały fizycznie.

Nie dziwcie się więc Waszemu zmęczeniu, osłabieniu, potrzebie snu, potrzebie odpoczynku.

Kiedy ktoś idzie do pracy i się zmęczył tą pracą, to nie zaczyna kwestionować tej pracy i podważać jej sensu, tylko najpierw stara się odpocząć, złapać oddech. Popatrzcie czasem na karmienie piersią jak na pracę.

Bądźcie dla siebie dobre, wyrozumiałe. Dbajcie o siebie tak, żeby dobrze się ze sobą czuć: o swoją radość, swoje zdrowie, urodę, odpoczynek. Pozwólcie, by inni o Was dbali, nie bójcie się prosić o pomoc. Będzie wtedy Wam łatwiej zająć się dzieckiem, być miłą i dobrą dla męża.

Pozwólcie sobie wreszcie poczuć się najukochańszą córeczką najlepszego Ojca w niebie.

Pozwólcie odpocząć sobie przy dźwięku Jego głosu i w Jego objęciach:

„Powstań, przyjaciółko ma, ukryta w zagłębieniach skały,

w szczelinach przepaści,

ukaż mi swą twarz,

daj mi usłyszeć twój głos!

Bo słodki jest głos twój

i twarz pełna wdzięku!”