Archiwum kategorii ‘Rodzenie’


VBAC czyli rodzenie się dziecka i matki

Na facebookowym profilu szpitala świętej Zofii w stolicy nowinka: matka po 3 cesarskich cięciach urodziła szczęśliwie naturalnie dziecko o wadze 4350g. Na zdjęciu szczęśliwy tatuś z dzieckiem.

Masa komentarzy.

Gratulacji i prowokacji.

Gdzieniegdzie oburzenie i osąd: jacy nieodpowiedzialni lekarze i rodzice.

I tak się zastanawiam właśnie- czym ta odpowiedzialność jest.

I w tym wypadku nie mam wątpliwości, że była wyborem szukania dobra dla mamy i dziecka. Choć niełatwym wyborem- przypuszczam.

Nie przestaje mnie zadziwiać ignorancja tak wielu osób co do praw pacjenta. Wiele osób zwyczajnie zdradza się ze swoją niewiedzą, że matka nie musi zgadzać się na operację, nawet jeśli standardowo ją się robi w takiej sytuacji. I na pewno najpierw jej była proponowana, sugerowana, doradzana.

Lekarze mają wiedzę.

Rodzice mają intuicję, jeśli kochają.

Intuicję czyli mądrość serca, która widzi dalej.

„Wszystko jest możliwe dla tego, który wierzy.”

Jaki to fragment?



Kto tu bierze odpowiedzialność?

Co by było gdyby…

zamienić poród domowy na szpitalny…

Ciekawy blog

Kto bierze odpowiedzialność za zdrowie dziecka? Za jego leczenie?

Tylko rodzice.

Obecny „ustrój szpitalny”, działanie w tzw. teamach czyli zespołach pozbawia indywidualnej odpowiedzialności lekarzy, bo:

-jeden lekarz przyjmuje;

-inny bada wieczorem;

-inny rano;

-jeszcze inny wyda zalecenie np. specjalista z innego oddziału;

-jeszcze inny będzie je realizował;

-itd.

Dlatego trzeba zachować intuicję rodzicielską, nie bać się własnej odpowiedzialności, choć może ciążyć i straszą Cię nią.

Odpowiedzialność rodzicielska to przywilej- nie dajmy się nią straszyć!



Parcie na parcie

IMG_1408

Filmy, w których jakaś kobieta rodzi kojarzą mi się z okrzykami położnej i innych osób towarzyszących: „Przyj! Przyj!”- tak jakby matka rodząca była jakoś szczególnie upośledzona i nie czuła, co się z nią dzieje, co powinna robić.

A jakoś w sytuacji analogicznej, kiedy korzystamy z toalety nikt nie musi nam robić instrukcji jak przeć, w jakim tempie i z jaką siłą, by załatwić się. Tu jest co prawda parcie nie na odbyt, ale odruch parcia czuje kobieta, a nie osoby towarzyszące.

Skutki takiego parcia na parcie, autorytarnego stwierdzania, kiedy rodząca ma przeć jest wiele skutków ubocznych:

  • porozrywane tkanki krocza w o wiele większym stopniu; zajrzyjcie do opisu tego eksperymentu: Zatrzymać parcie! (po polsku na ten temat znajdziecie na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku); generalnie pozwolenie kobietom, by parły, kiedy tego chcą bez żadnego instruowania ich, pozwoliło zmniejszyć urazy z 7% do 1%;
  • powstawanie hemoroidów- żylaków odbytu: kobiety rodząc naturalnie prą krócej, efektywniej, a co najważniejsze w momencie, w którym trzeba przeć czyli odpowiednim, ani za wcześnie, ani za późno.

O skutkach ubocznych, tej efektywności, właściwym czasie na parcie, które czuje rodząca, a nie położne, miałam możliwość przekonać się na własnej skórze.

Oczywiście działa to tylko w sytuacji, kiedy uszanowana jest fizjologia: nie przeszkadza się kobiecie, by parła zgodnie z siłami grawitacji. Parcie może się odbywać niemal „samo”, gdy pozwala się, by działała siła grawitacji czyli ciężkości. Mądre położne przy zachowanej fizjologii raczej spowalniają parcie niż je przyśpieszają.

Z siłą grawitacji współdziała dziecko, które wkręca się jak śrubokręt w drogi rodne: obraca się tak, by łatwiej było mu się urodzić.

W pozycjach wertykalnych dziecko rodzi się najczęściej rumiane i silne: nie marnuje się jego aktywności, a współdziała z nią. Wystarczy wyciągnąć po swój Skarb ręce i przytulić go 🙂

A potem zjeść takie pyszne ciasto urodzinowe jak na obrazku powyżej 🙂

Bo rodzenie to rodzinne świętowanie 🙂



O in vitro czyli szkodzeniu własnym i cudzym dzieciom

Pierwszym i podstawowym prawem dziecka jest prawo do życia co oznacza zarazem prawo do kołyski matczynego łona.

Czym się może skończyć eksperymentowanie z dzieckiem w tej najwcześniejszej fazie życia, można przeczytać w arcyciekawym wywiadzie z genetykiem:

Życie, ech życie…



Jak landrynki

zdjecie-24

Będzie porodowo.

Jak landrynki rozdaje się na porodówce lek, który może spowodować:

  • nadciśnienie;
  • pęknięcie macicy;
  • skurcz tężcowy macicy;
  • krwotok podpajęczynówkowy;
  • śmierć dziecka;
  • afibrynogenemię (krwawienie z błon śluzowych);
  • i in. skutki.

Powyższy link z wiarygodnej- uznanej przez specjalistów strony.

O jakim preparacie mowa?

O syntetycznej oksytocynie podawanej najczęściej przy pomocy kroplówki (choć czasem też w zastrzyku). Nie jestem przeciwniczką stosowania tego leku- jednak uważam, że nie powinno się go nadużywać w tak wielkim stopniu jak to dzieje się obecnie. A zwłaszcza podawać większości kobiet. Truizmem będzie jeśli powiem, że leki są dla chorych, a nie zdrowych. A niestety jest to preparat podawany rutynowo właśnie zdrowym!

Czy o choćby jednym działaniu niepożądanym byłyście informowane przed podaniem tego leku? Ja o żadnym. A jest to przecież obowiązkiem lekarza.

Mam to doświadczenie jednego porodu z użyciem kroplówki z oksytocyną i 4 porodów naturalnych. Jako zdrowa osoba ze zdrowym dzieckiem trafiłam na porodówkę i dzięki syntetycznej oksytocynie doświadczyłam, co znaczy skurcz tężcowy macicy: kilkugodzinny skurcz rozpoczęty podawaniem hormonu, skończony jakiś czas po zakończeniu podawania go. Jak zupełnie inaczej wyglądają i odczuwa się skurcze fizjologiczne!

Są to skurcze, które mają fizjologiczną przerwę: mięsień się kurczy, ale też ma czas się rozkurczać! W czasie porodu naturalnego bez szprycowania sztuczną oksytocyną jest po prostu czas na odpoczynek! (nie mówię tu o jakiś wyjątkowych najszybszych porodach, gdzie od razu następuje skurcz za skurczem)

Czas tego odpoczynku jest chyba jedną z ważniejszych rzeczy w porodzie. A przez środowisko medyczne (też część położnych przyjmujących porody w domu) za mało doceniony i wspierany! To i położne domowe nierzadko perswadują, by kobieta podjęła zwiększoną aktywność: spacerowała, kręciła biodrami, chodziła dużo po schodach itd. Czasami ma to oczywiście uzasadnienie (aktywność w czasie skurczów pomaga się wstawiać główce dziecka). Jednak im dłużej trwa poród, im kobieta bardziej zmęczona, starsza, osłabiona- tym bardziej powinno doceniać się rolę odpoczynku w porodzie- zwłaszcza w okresie między skurczami.

Dawniej czytając relacje z porodów domowych, nie mając doświadczenia tego, które mam teraz, nieodmiennie zachwycałam się nimi. Jednak teraz w niektórych relacjach właśnie daje się dostrzec to niedocenienie odpoczynku, relaksu. Część porodów nawet przebiega według pewnego schematu:

  • kobieta tak bardzo już chce rodzić, że wzywa położną i gimnastykuje się, żeby tylko urodzić lub jedzie do szpitala z nieregularnymi lub rzadkimi (np. co 10 minut) skurczami; ale ileż można żyć w napięciu pt. „rodzę!”, ile można się gimnastykować? po kilkunastu, kilkudziesięciu godzinach przeżywania „porodu” z powodu braku postępu odsyła się rodzącą do szpitala; a w szpitalu czasem już po kilku godzinach podaje oksytocynę na wzmocnienie tych skurczy; tyle że boleśnie i nieprzyjemnie odczuwane mogą być już skurcze przedporodowe i wcale nie ma powodu, by je wzmacniać w jakikolwiek sposób- powinno się właśnie wykorzystać ten czas na odpoczynek i przygotowanie się do właściwego porodu, a nie na „spinanie się”, zamęczanie;
  • kiedy już się sprowokuje organizm do porodu przez sztuczną stymulację oksytocyną lub dużą ilość gimnastyki- okazuje się, że kobieta na finiszu nie ma siły rodzić: przeżywać aktywnie ostatnich skurczy rozwierających, a potem nie ma siły przeć, nie ma siły dobierać dogodnej dla dziecka i siebie pozycji porodowej- bo tyle się nabiegała, nagimnastykowała, tak wyczerpało ją napięcie.

Pewna znajoma- mama wielodzietna opowiadając mi o swoich przeżyciach przedporodowych dała do zrozumienia, że przez około 2 tygodnie skurczy przedporodowych brała je co jakiś czas za skurcze porodowe. Tak ją to wymęczyło (życie w tak długim napięciu), że kiedy nastąpił rzeczywisty poród nie miała siły rodzić.

Jak temu zaradzić?

W okresie okołoporodowym jeśli mamy skurcze- dobrze jest starać się je przeczekać, odpocząć. W bardzo wielu przypadkach są to tylko skurcze przepowiadające, z którymi nie warto jechać do szpitala, wzywać położną. Po przespaniu się, kąpieli, spokojnej aktywności, relaksie skurcze przepowiadające potrafią się nieraz wyciszyć.

Jak wielka jest rola pokoju serca w porodzie! By pozwolić sobie na cierpliwe czekanie! Lub by pozwolić sobie działać w inny sposób, jeśli tak podpowiada rodzicielska intuicja.



Wzór na rodzenie?

Ledwie kobiety, Fundacja Rodzić po Ludzku wywalczyły uczciwe standardy okołoporodowe, dzięki którym kobieta mogłaby podczas porodu zachowywać się jak zdrowa osoba (np. pić i jeść), być traktowana z godnością, już Ministerstwo Zdrowia jednym pociągnięciem długopisu chce zniszczyć tę dobrą zmianę prawa (bo do zmiany mentalności to jeszcze wielu daleko).

Pewnie czytałyście:

„Rodzić po lekarsku”

Petycję w tej sprawie można podpisać TU

Zmiana ta to powrót do rodzenia według regułek lekarskich, bez liczenia się, że kobieta nie jest maszyną do rodzenia, którą np. można sobie w dowolnym czasie podpiąć pod urządzonko i zaprogramować na rodzenie.

Mądry lekarz umie z pokorą schylić głowę i przyznać, że zna fizjologię tyle co kot napłakał (bo zwłaszcza w szpitalu nie ogląda się porodów naturalnych, tylko silnie zmedykalizowane). Mądrzy lekarze umieją np. docenić w tym względzie położne i dać im wiele samodzielności, wsparcia, zostawiając sobie czas na działanie, gdy natura nie radzi sobie, gdy pojawiają się jakieś nieprawidłowości.

Rodzenie to piękny i cenny dar złożony w ręce matek, choć tak kruchy. Niestety zbyt często obecnie zakopywany przez szpitalne „utrudniacze rodzenia” typu wywiady lekarskie, dyrygowanie kobietą, traktowanie jej jak ciężko chorej itd.

Pewnym symbolem jak nisko upadła obecna sztuka położnicza, ale też jak pogrzebano kobiecy dar rodzenia jest sytuacja, która zdarzyła się parę lat temu w Chełmie. W końcówce porodu pewna kobieta trafiła tam na izbę przyjęć, a tam zamiast przyjąć jej dziecko na świat, kazano iść na oddział. Podczas tego marszu dziecko wypadło na posadzkę szpitalną i doznało urazu czaszki.

Co robi z kobietą to bezduszne potraktowanie?

Dlaczego tak bardzo stała się posłuszną pacjentką, że nawet nie pozwoliła sobie poczuć, że trzeba w pilnym trybie wyciągnąć ręce po własne dziecko?



Poród jak seks

Obraz 113Poród jest jak seks?

A seks jak poród?

Tak! Te same hormony, otwarcie. Bliskość, intymność. Przejście.

Do obejrzenia

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że właśnie ten brak intymności stwarza wiele komplikacji podczas porodu. Z perspektywy 1 porodu szpitalnego i 4 domowych oraz pracy douli widzę, że nawet niecierpliwość bliskiej osoby przeszkadza. Nawet życzliwe osoby, ale zakłócające „przestrzeń rodzenia” , rozmawiające  to niepotrzebne przedłużanie porodu.

Dar porodu to dar kruchy. W glinianym naczyniu delikatności kobiecego ciała i kruchym krysztale jej psyche ukryty. To sztuka wydobyć go, oprawić, zachować służąc mu z czułą troską.



Rodzenie -to nie choroba

Dlaczego mi to zrobiliście?

-wyraz twarzy tych dzieci zapadł mi głęboko w serce. Tak jakby mówiły: „Dlaczego mi to zrobiliście, chciałem się urodzić naturalnie!” U dzieci, które przyszły na świat przez cesarskie cięcie może się utrzymywać przez kilka miesięcy dłużej tzw. odruch Moro. Tak jakby ten przestrach przychodzenia na świat, jego gwałtowności zadomowił się w sercu dziecka.

Z drugiej strony w obecnych czasach zazwyczaj bardzo prosta operacja, której w razie potrzeby nie trzeba się bać (patrz: M.Odent „Cesarskie cięcie”). Prosta, łatwa dla specjalistów. Choć mam wrażenie, że niejednokrotnie po przeżytej operacji zostaje w kobiecie ta tęsknota za naturalnym porodem, ten niemy (często niewypowiedziany) wyrzut: „Dlaczego urodziliście za mnie? Dlaczego nie dane mi było spotkać się inaczej z moim dzieckiem? Dlaczego nie mogłam urodzić naturalnie? Jakiś ból niespełnienia.

 

Jakiś czas temu Brytyjski Departament Zdrowia zalecił, by w sytuacji ciąż niskiego ryzyka zwiększyć liczbę porodów poza szpitalem (izby porodowe, dom), ponieważ:

  • zmniejsza to liczbę powikłań, zakażeń – jest dla matki i dziecka bezpieczniejsze itp.;
  • opieka położnych zmniejsza liczbę niepotrzebnych interwencji medycznych;
  • jest to tańsze rozwiązanie.

Ciekawe, że Polska jak na „bogaty” kraj przystało nie przejmuje się takimi rzeczami, co jest tańsze, korzystniejsze:

Zalecenia w Brytanii



Jak przyjść na świat

Coś pięknego porodowego:

dziecko rodzi się z miłości rodziców 🙂

Nie potrzeba komentarza.



Odczucia też się liczą

Zarzucono mi, że w moim propagowaniu naturalnych porodów nie doceniam wagi ratowania życia, zdrowia kobiet i dzieci, a zbyt wielką wagę przywiązuję do odczuć rodzącej kobiety.

Jednak kiedy się rodzi naturalnie, odczucia się liczą.

Dlaczego?

  • Bo otwierająca się wtedy szyjka macicy jest mięśniem zwieraczem, a nasze zwieracze dajemy radę rozwierać tylko w warunkach intymności i spokoju;
  • Oksytocyna- hormon miłości wydziela się w odpowiedniej ilości, kiedy jesteśmy traktowane delikatnie, z szacunkiem, kiedy jesteśmy otaczane miłością; dajemy z siebie miłość i otwieramy się na nią;
  • Bo łatwiej otworzyć się na swoje dziecko, gdy same jesteśmy przyjęte, gdy czujemy wsparcie i pokrzepienie;
  • Bo nasza ludzka istota domaga się miłości również w tym, co czujemy.

Kiedy rodzi się przez operację cesarskiego cięcia, odczucia też się liczą.

Dlaczego?

  • Bo mamy duszę i ciało, które chcą być w tym wszystkim potraktowane godnie;
  • Bo jesteśmy kobietami i nasze emocje z czasu porodu będą dla nas jakoś ważne przez całe nasze życie.

Niezależnie od rodzaju porodu kochamy nasze dzieci i chcemy je przyjąć radosnym sercem, dlatego odczucia się tu liczą.