Archiwum kategorii ‘Rodzenie’


Co ułatwia poród?

W literaturze, w rozmowach z położnymi, matkami można znaleźć, że ułatwia poród:

  • zjadanie 6 daktyli dziennie od 36 tygodnia ciąży („jedz daktyle i dzidziuś wyskoczy za chwilę”);
  • jedzenie oleju z wiesiołka;
  • picie herbaty z liści malin;
  • popijanie w terminie porodu małymi łyczkami w ciągu 1-2 dni herbaty z termosu sporządzonej z: 1 laski cynamonu (zetrzeć); 10 goździków; małego świeżego korzenia imbiru (łatwo się obiera i ściera skrobiąc zwykłą łyżeczką); 1 łyżki herbaty Werbeny.

A co z kobietami, które w ogóle nie miały dostępu do tych pokarmów, nie wiedziały, że są wartościowe w okresie okołoporodowym i mimo wszystko szczęśliwie urodziły?

  • cierpliwość, zdolność czekania- kiedy dziecko jest dojrzałe do porodu? czasem bywa to 2-3 tygodnie po terminie wyznaczonym z miesiączki (czyli wg przestarzałej XIX-wiecznej metody Negellego);
  • istotne jest po prostu dobre odżywienie, nawodnienie matki, aby miała siły do porodu; pewna matka tak się zajęła w upał sprawami okołodomowymi, że przyjechała na porodówkę mocno odwodniona; czy może dziwić, że trzeba było ją podłączać pod aparaturę, kroplówki?
  • intymność, spokój, cierpliwość, odpowiednio dużo czasu na rozwój porodu;
  • osoby towarzyszące, które nie zakłóciły ich porodu na tyle, że były w stanie urodzić; niestety w polskich szpitalach aż ok. 45% kobiet jest okaleczanych cesarskim cięciem tylko z tego powodu, że rodzą.

Jest takie powiedzenie „Z pustego i Salomon nie naleje”. Ono sprawdza się zarówno w okresie porodu jak i karmienia piersią. Są to okresy, kiedy nie można się ani głodzić, ani stosować restrykcyjnych diet (chyba że z jakiś wyjątkowych powodów, np. choroby).



Miss Nowego Yorku rodzi w domu… w Polsce

Dlaczego czasem można urodzić w domu?

Bo żadna położna nie chce do Ciebie przyjechać.

Bardzo ładny wywiad z małżeństwem, które przyjęło czwórkę swoich dzieci w domu. Miejscami śmieszny, bo p. Miss NY jeszcze nie ogarnia polskiego.

Jedyna moja poprawka do wywiadu, to niewłaściwe użycie słów przez męża miss. Nikt nie jest idealny. On przyjął dziecko na swoje ręce, a nie odebrał poród swojej żonie. Gdyby odebrał poród swojej żonie, nie byłaby z tego powodu zadowolona. A to, że nie przeszkadzał jej rodzić, a w odpowiednim momencie wyciągnął ręce po ICH dziecko, tzn. że je PRZYJĄŁ, niczego nie odbierając z porodu swej żonie, ani radości, ani sponatanicznej siły rodzenia.



Narodziny czyli święto rodziny

„Rodzenie z miłością to świętowanie z cierpliwością”

Zgadzacie się z tym?

Świece, modlitwa, masaż, olejki eteryczne, piękna muzyka- to nie są jakieś fanaberie, a wprowadzenie atmosfery sprzyjającej rodzeniu się dziecka.

Gdyby chodziło o rodzenie zwierzaka- to wystarczyłyby słupki, statystyki medyczne, urządzenia itp.

Ale w człowieku nie chodzi tylko o ciało. Rodzi się cały człowiek: z ciałem i duszą.

I nie jest obojętne, czy przyjmą go ręce pełne miłości i modlitwy czy fachowe niecierpliwe ręce, które rzucą dziecko do ocieplarki, bo bardziej wierzą temu urządzeniu niż matce i jej przytuleniu.

Nie bójcie się przynosić atmosfery świętowania do szpitala, jeśli wybieracie szpital, by tam powitać Wasze dziecko.

Z tych kruchych i cennych elementów, jak świece, modlitwa, zapach, dźwięk tworzy się atmosfera.

To nie jest poród żadnej położnej, lekarza.

To Wasz poród i Waszego dziecka, więc pozostańcie za niego odpowiedzialni tworząc go według miary własnej miłości, serdeczności.

Miałam możliwość zobaczenia jak np. uspokajająca muzyka chorałów gregoriańskich dodawała spokoju i cierpliwości nawet personelowi. Oni się zwyczajnie dostrajali do tego. Zaczynali chodzić na paluszkach, pytać, wchodzić w czekanie na to, co ważne.

Pozdrawiam Was serdecznie,

wasza doula Fizula



7 cm

Jest taki moment w porodzie, kiedy wydaje się, że się nie da rady.

Umrze się albo pęknie.

To słynne 7 cm.

Wtedy właśnie „moc w słabości się doskonali”.

I dzięki Bogu daje się radę.

 

Fundacja Rodzić po Ludzku rozprowadza właśnie piękne skarpetki z napisem „Dasz radę!”. I podkoszulek „Znam standard.” czy coś w tym stylu.

Jeśli jednak jako doula poszłabym z takimi skarpetkami na porodówkę, to zrobiłabym to w butach. No i z pięknego skarpetkowego wsparcia „nici” zostają. Bo skarpetki skrzętnie zakryte przez buty.

Dlatego chętnych zapraszam do kupna ze strony fundacji.

A niechętnych do ściągnięcia pomysłu, np. w formie wyszywanej jak powyżej. Lub innej inspiracji okołoporodowej.

Mama, która zdecyduje się jako pierwsza na poród w moim towarzystwie jako douli w tejże bluzeczce, może liczyć na obniżkę i wyszywane przeze mnie body z niepowtarzalnym napisem dla swojego dziecka 🙂

Jest poród – Jest radość

Doula- Fizula



Pozycja pozycji nierówna

Plażowy piesek przywodzi mi na myśl, że w porodzie nie ma przypadkowych wydarzeń, ale każdy element układanki pasuje do pozostałych.

Pomyślałam, że podzielę się dziś z Wami wiedzą o pozycjach porodowych.

To nie jest fanaberia- rodzenie w pozycjach wertykalnych czyli pionowych. To jest powrót do dobrych praktyk położniczych zgodnych z potrzebami rodzącego się dziecka i matki. Do pięknej sztuki położnictwa.

Dopiero bodajże w XIX wieku, gdy za położnictwo wzieli się lekarze, zaczęli kłaść kobiety:

  • żeby lepiej widzieć;
  • żeby mniej się ubrudzić krwią;
  • żeby kontrolować, zarządzać.

Z tymże nie wiedzieli, że poród nie jest „do zarządzania”, a kontrolowany daje wiele zaburzeń jatrogennych czyli wynikających z niepotrzebnych interwencji medycznych.

Kiedy matka rodząca leży, uciskane są jej naczynia krwionośne dotleniające dziecko w macicy. Czy można więc się dziwić, że matka, która godzinami leży pod KTG będzie miała niedotlenione dziecko albo nagłe wskazanie do cesarki, bo tętno dziecka zacznie szaleć.

Gdy matka leży, jej drogi rodne nie otwierają się też wystarczająco. Gdy zajmie którąś z pozycji wertykalnych, kość ogonowa może odchylić się nawet o 30%. Gdy matka leży na niej- jest to zwyczajnie nemożliwe.

Każda z pozycji wertykalnych ma swoje zalety i wady. Najlepiej więc, gdy matka swobodnie się porusza i zajmuje wygodną dla siebie pozycję, a ci, którzy asystują dostosowują się do tego. To matka powinna czuć, co robi dziecko w jej wnętrzu, jak się obraca, jak zachowują się jej narządy wewnętrzne, czuje wszystkie napięcia mięśni, ich przegrupowania.

Dlaczego więc to położna lub lekarz mieliby wiedzieć lepiej, która pozycja bardziej się nadaje dla rodzącej?

Przyjrzyjmy się pokrótce pozycjom porodowym:

  • na stojąco– sprzyja to szybkiemu wytaczaniu się główki, przyśpiesza poród- stąd może być korzystne przy pierwszym dziecku, ale nie musi przy dziecku bardzo dynamicznie się rodzącym; krocze rozciąga się równomiernie wokół główki, co zapobiega poważniejszym pęknięciom; minusem jest mniej asekuracji dla dziecka w sytuacji samodzielnego porodu; dziecko z całą pewnością potrzebuje tu w porę wyciągniętych rąk- najlepiej i matki, i położnej, żeby mieć pewność, że nie spadnie, żeby nie pociągnąć za pępowinę; położna ma łatwy dostęp do matki, choć musi czuwać nad nią, żeby dziecko nie wypadło samo; kręcenie biodrami pomaga dziecku w tej pozycji;
  • na kucąco– nie każda matka ma wystarczająco silne nogi, by wybrać tę pozycję; stąd często w jej trakcie może matka potrzebować się podeprzeć np. o jedno kolano, o bliską osobę; tu krocze również równomiernie się rozciąga wokół główki dziecka; zaletą tej pozycji oprócz powyższego jest to, że matka może przyjąć swoje dziecko na ręce, dotknąć je w trakcie rodzenia; może przetaczać się z biodra na biodro, żeby pomóc wstawić się główce odpowiednio; w pozycji kucącej można matce zaproponować wsparcie ojca, podtrzymanie jej pod pachami; położna ma trudne zadanie nachylania się 🙂
  • na siedząco, np. na brzegu łóżka, ale też np. na stołku porodowym- jest to oszczędzające dla nóg matki; tę pozycję może wybrać np. bardzo zmęczona matka; można jej zaproponować powoduje ona natomiast większe przekrwienie wokół odbytu, stąd nie musi być dobra, gdy matka ma hemoroidy; matka również ma wolne dla dziecka ręce- może je przywitać; położna ma dobry dostęp do matki i dziecka, żeby móc im pomóc;
  • w klęku podpartym– tzw. pozycja kolankowo-łokciowa, która zakłada podparcie na kolanach, łokciach; matka nie jest za bardzo w stanie sama sięgnąć do dziecka, ale za to jest to łatwe dla położnej; krocze jest najmniej napięte- ta pozycja najbardziej zapobiega najgroźniejszym pęknięciom sięgającym odbytu; to dobra pozycja dla bardzo szybko rodzącego się dziecka; główka wytacza się spokojniej, co zmniejsza ryzyko zbyt gwałtownej zmiany ciśnień dla główki dziecka; jeśli matka położy się na przedramionach, może nieco spowolnić rodzenie, odpocząć, zaczekać na położną;
  • w klęku– matka może klęczeć, ale też podpierać się np. o łóżko, męża; różnica z poprzednią pozycją jest taka, że matka z większą łatwością sięga do dziecka; zmieniając kąt pochylenia ciała, może naprzemian odpoczywać i wygodnie przeć współpracując z dzieckiem; tak jak w poprzedniej pozycji krocze jest najbardziej chronione; jednak położna ma trudniejszy dostęp.

Nie piszę o tych pozycjach jako o statycznych, jedynie słusznych. Wręcz przeciwnie. Żebyście sobie wyobraziły siebie w dynamicznym ruchu, współpracującą z dzieckiem w procesie rodzenia.

Warto już w okresie ciąży zachowywać tę mobilność, być w ruchu, by w trakcie porodu współgrać z aktywnie ruszającym, kręcącym się w kanale rodnym dzieckiem. Dziecko zwyczajnie potrzebuje wówczas matczynego ruchu, aktywności, jej czucia, co się z nim dzieje.

Jednak jak matka ma aktywnie się poruszać, zmieniać pozycje, jeśli np. pozwala, by w ciąży zrobić z niej ciężko chorą leżącą osobę. W większości przypadków leżenie nie zmniejsza ilości przedwczesnych porodów. Jest to raczej środek ostateczny, gdyż czyni on poniekąd z kobiety częściowo inwalidę.

To co? Idziemy na śnieg, na spacerek?

Jesteś stworzona do ruchu 🙂

Pozdrawiam ciepło,

Twoja doula Fizula



Posłuchajmy mądrego, gdy mówi dlaczego…

Naturalnie po cesarce

Cesarskie cięcie na pewno jest operacją. A więc w gruncie rzeczy nie można nas do niej zmusić- potrzebna jest nasza świadoma zgoda. Niestety kobiety, które chcą urodzić naturalnie czasem nie znajdują w tym wsparcia. Czasem tym, które intuicyjnie czują, że potrzebują cesarki, też brakuje wsparcia, zrozumienia.

A jednak można szukać. Kto szuka, ten znajduje. Jesteśmy tego warte, by czuć się wspierane.

Na pewno jako doula nie jestem od oceniania Twoich wyborów, ale od wspierania, żebyś w macierzyństwo wchodziła pewnie, radośnie, z poczuciem bezpieczeństwa.

Nie da się nikomu narzucić własnej wizji porodu, nie da się narzucić własnej wizji karmienia dziecka po porodzie. Bo jako doula nie urodzę za tą matkę. Nie nakarmię za nią. Ale zawsze mogę stać po jej stronie. Mogę masować, dodawać ducha, tłumaczyć, co się dzieje. Dzielić się spokojem, czasem, wiedzą.

Podobnie nikt z odwiedzających. Jeśli jesteś przyjaciółką, ciotką, siostrą, nawet jeśli bardzo chcesz- nie możesz za kogoś urodzić, karmić.

Choć z karmieniem bywają wyjątki. Spotkałam kiedyś siostry, z których jedna dokarmiała piersią dziecko swojej siostry w okresie jej przejściowych problemów. Potem karmiła już tylko matka 🙂 Piękna pomoc.



…jak siebie samego

Czy to normalne, że podczas porodu zależy nam na ochronie krocza?

A czy to normalne, że podczas pracy przy pomocy piły zależy nam, by nie ucięło nam kawałka ręki?

Patrzmy na siebie z miłością- łatwiej będzie nam wtedy obdarzać również miłością swojego męża, dzieci, przyjaciół.

Ochrona krocza to normalna część położnictwa przyjaznego matce i dziecku.

Położnictwo w Polsce jest już wytykane jako jedne z najbardziej zacofanych pod tym względem, gdyż niepotrzebnie okalecza się większość kobiet.

Nie bójmy się więc w planie porodu zapisać: „ochrona krocza”, spontaniczne parcie.

Matki potrafią pięknie rodzić!

Zmotywujmy też położne, by nauczyły się ochraniać ten dar porodu, a w nim i rodzącą matkę, i rodzące dziecko 🙂 Mam jak najlepsze zdanie o położnych- myślę, że te wspaniałe kobiety są tego warte, by uczyć się dobrych praktyk okołoporodowych, rozwijać się w swej pracy.

Pozdrawiam Was ciepło tą zimową porą,

Wasza doula Fizula



Czym się karmimy?

Czy wiecie, że jedzenie i picie w czasie porodu, według medycyny opartej na faktach, skraca czas jego trwania?

Skąd to może wynikać:

  • podczas intensywnej pracy, jaką jest poród, matka zużywa dużą ilość wody; stąd potrzebuje uzupełniać ją na bieżąco; nie jesteśmy wielbłądami- nie magazynujemy wody! szczególnie rodzące się dziecko potrzebuje dużo wody- nie można więc jego matki doprowadzać do odwodnienia przez wiele godzin pozostawiając bez możliwości picia;
  • podczas porodu zużywa się bardzo wiele kalorii, niektórzy porównują go do biegu maratońskiego- stąd lekkostrawne danie może skutecznie uzupełnić potrzebne zapasy; matki rodzące zazwyczaj potrzebują jeść we wczesnej fazie porodu; w jego zaawansowanej fazie ani nie są w stanie jeść, ani nie chcą- wówczas organizm się oczyszcza tzn. mogą nastąpić wymioty, może nastąpić częste oddanie stolca i moczu; dzięki temu główka dziecka ma więcej miejsca na przemieszczenie się.

Drogie mamy, jeśli się więc pakujecie na porodówkę, nie zapomnijcie spakować butelek z piciem, jedzenia. Drodzy tatusiowie, nie zapomnijcie w czasie porodu ich zaproponować i zadbajcie również o siebie, żeby mieć siłę do wspierania rodzącej. Jako doula czuję się zobowiązana do dbania o rodzącą mamę również w tej kwestii. Sprawdza się tu np. woda z miodem i cytryną, lekkie przekąski, zupa etc. No i właśnie upiekłam ciasteczka porodowe o nowo utworzonej przeze mnie recepturze 🙂

Będzie się dobrze działo!

Jako mamie zdarzyło mi się jeść podczas porodów: obiad własnoręcznie (podczas porodu) przyrządzony, innym razem łazanki od teściowej, jeszcze innym rosół sporządzony przez męża.

Do tej pory wspominam 🙂



Rodzić 3 dni? Normalka!

Powolutko kroczek za kroczkiem prowadzą nas Aniołowie Stróżowie ku Bożemu Narodzeniu.

Niektórzy się opierają.

Inni w podskokach.

Mi myśli o Bożym Narodzniu podsunął ciekawy wywiad z ordynatorem pewnej porodówki:

Poród może trwać 3 dni i to jest normalne!

Pewna mama wielu dzieci opowiadając mi o kilku swoich porodach, stwierdziła, że niepotraebnie tak dużo się mówi o ruchu w porodzie. Ona tak dużo się ruszała w czasie porodu, że przy samej końcówce czuła się już tym zupełnie wyczerpana. Co więcej gdy chciała w trakcie porodu odpocząć, personel dopingował ją, żeby się gimnastykowała, nieustannie chodziła, kręciła biodrami, wchodziła po schodach. Jak to posłuszna pacjentka, stosowała się do tych zaleceń. Efekt według niej był opłakany: bardzo ciężka końcówka, wycieńczenie, koszmarne wspomnienia.

Ta mama uzmysłowiła mi po raz kolejny to, co już dobrze wiedziałam: jak ważne jest, by pozwolić sobie na odpoczynek w porodzie! Rodząc nigdy nie wiemy, czy czeka nas 3 dni rodzenia czy 3 godziny. Warto więc tak dysponować siłami, żeby starczyło ich na cały poród i na czas po porodzie dla dziecka.

Generalnie zasada jest taka:

  • Jeśli wydaje ci się, że rodzisz- spróbuj pójść spać, odpocząć lub ewentualnie zmienić aktywność i przeczekać aż ci minie. Wziąć ewentualnie relaksującą kąpiel. Zwłaszcza pierworódki często przyjeżdżają na porodówkę ze skurczami przepowiadającymi. „Same się w ten sposób proszą o kroplówkę z oksytocyną”– powiedział kiedyś pewien ginekolog o tym zjawisku, usprawiedliwiając tę nagminną praktykę niepozostającą bez skutków ubocznych;
  • Po to jest przerwa między skurczami, żeby podczas niej odpoczywać; można się aktywizować podczas skurczów, ale jeśli i wtedy czujemy się bardzo zmęczone, można spróbować i wówczas się zdrzemnąć, oprzeć, rozluźnić, przyjąć pozycję, w której bardziej odpoczniemy;
  • To podczas skurczu pomocna dziecku może być zmiana naszej pozycji, kręcenie biodrami, chodzenie- w zależności od tego, co czujemy: to ma sens, bo to jest współpraca z dzieckiem, które jest w nas i które daje znać nam, czego od nas potrzebuje; maleństwo nie daje o tym znać towarzyszącym nam lekarzom, położnym, ale nam samym; wówczas nasz ruch może pomóc mu się przesunąć, obrócić, odepchnąć. Jednak nawet w czasie skurczu, może się okazać, że bardziej potrzebuje naszego tlenu, głębokiego oddychania niż akurat dawki gimnastyki;
  • Jedzenie i picie podczas porodu skraca czas porodu- a więc jeśli tylko chce ci się jeść bądź pić- koniecznie zaspokój te potrzeby; szpitale, które zabraniają jedzenia i picia podczas fizjologicznego porodu postępują wbrew medycynie opartej na dowodach. Zwykle jeść się chce we wczesnych etapach porodu- w późnych następuje raczej proces oczyszczania (przez wymioty i oddawanie stolca).

Sama też doświadczyłam, że zbytnie szarżowanie z aktywnością podczas porodu może odbić się i na samym finale i na późniejszej kondycji, która jest przecież istotna dla urodzonego maleństwa.

Podsumowując:

  • ruch- tak! ale w zgodzie z sobą i dzieckiem
  • odpoczynek- 3 razy tak!

Dlaczego?

Bo wiele jest mam, które mówią, że rodziły i 2 tygodnie poprzez skurcze przepowiadające. A potem szybki finał, na którym trzeba było mieć dość sił.

Pan Bóg sam się stał Dzieckiem. Jak to wiele uczy nas o tym, jak traktować dziecko i mamę! „Co uczyniliście jednemu z tych małych, Mnieście uczynili”.



Pasja narodzin- pasja umierania

„Zmarła na Matkę Boską Gromniczną; jej jasny duch –

Biała świeca świata – pali się na drodze

Do innych sfer służby i cnoty,

Żywe światło Wiecznego Dnia.”

 

-cytuje Sheila Kitzinger wiersz o swej matce napisany po jej śmierci. „Pasja narodzin”- to biografia tej autorki, w której pisze i o narodzinach, i o śmierci.

Wszystkie swoje pięć córeczek urodziła w domu, w tym bliźniaczki. Jeździła po całym świecie, by sprawę narodzin, karmienia piersią badać, poznawać, ale też dzielić się tym, co odkryła o porodzie czyli swoją pasją, szczęściem, entuzjazmem rodzenia, ale też karmienia dzieci piersią.

Niektórzy ją oskarżali, że w swoich wykładach-pokazach poród naturalny pokazuje zbyt podobnie do współżycia, przeżywania orgazmu, całą sobą. Tak jakby poród nie był kontynuacją współżycia, jego rozwojem aż do dawania życia na świat.

Towarzyszyła też swej matce w odchodzeniu z tego świata właśnie w domu, by niepotrzebnie nie zadawać jej bólu, być do końca przy niej z miłością.

Z wieloma rzeczami z Sheilą się nie zgadzam, z jej daleko posuniętym feminizmem, który aż niszczy kobiety. Była jednak tak bardzo barwną osobowością, tak wiele zrobiła na rzecz godnego rodzenia, karmienia, że warto przeczytać jej biografię. Odwiedzić wraz z nią różne zakątki świata, by być mentalnie z kobietami wszystkich ras w ich darze rodzenia i karmienia.