Archiwum miesiąca Grudzień 2018


W prezencie dla Was na świętego Mikołaja piosenka:

„O, święty Mikołaju!”



Wykorzystywanie rodziców

Szpitalne rozdawnictwo

Przykład szpitalnego rozdawnictwa ulotek z namiastką „wiedzy”. Na stoliku żywa reklama, na ścianie 10 kroków udanego karmienia piersią czyli 2 wykluczające się rzeczy.

 

Czy wiecie, że niemal wszyscy jesteśmy jako rodzice wykorzystywani jako bezpłatni przedstawiciele handlowi dla sklepów Biedronek, Stokrotek, koncernów farmaceutycznych itp.?

Firmy te więc organizują rozdawnictwo nalepek, gadżetów, które są „nagrodą” za określone zakupy, ilość wydanych pieniędzy. W gruncie rzeczy nie jest to żadna nagroda, tylko chwytanie rodziców na marketingową wędkę. W ten sposób już nie firma musi docierać do dzieci, ale sami usłużni rodzice, dziadkowie czy inni „obdarowują” dzieci przedmiotami wymiennymi za naklejki czy naklejkami- jednocześnie ucząc je marek firm, zaszczepiając je lojalnością względem nich, reklamując je swoim dzieciom, tworząc nawyki konsumenckie.

 

Dzięki temu reklama dociera do najbardziej podatnych, a zarazem bezbronnych odbiorców czyli dzieci i zakorzenia się głęboko przynosząc długofalowe korzyści.

W podobny sposób firmy produkujące mieszanki czyli sztuczne mleka dla dzieci docierają do dzieci- posługując się bezpłatnym wolontariuszem-przedstawicielem handlowym- lekarzem, który rozdaje im naklejeczki, gadżety itp. przy okazji emocjonującej wizyty w gabinecie lekarskim. Poługują się przy tym instrumentalnie nimbem „fachowości” otaczającej przedstawiciela służby zdrowia.

Hm???

Czy w ogóle jeszcze czujemy się wykorzystywani?

Czy uważamy, że te firmy zrobiły nam przysługę sprzedając coś taniej czy wręcz obdarowując nas czymś?

Gdyby nie było badań marketingowych jak bardzo intratnym przedsięwzięciem jest rozdawnictwo nawet drobiazgów w celu tworzenia poczucia „wzajemności”, zobowiązania do wdzięczności u klienta, już dawno zaniechano by tego. Mają tego świadomość firmy.

Ale czy my mamy tego świadomość będąc pod presją tego typu praktyk niemal nieustannie w tak wielu miejscach, sytuacjach?

Warto kształtować w sobie świadomość konsumencką, że w sklepach, punktach usługowych nic nie dostajemy za darmo.

Jeśli nawet nie kosztuje nas samych dana rzecz- czy możemy wykluczyć, że będzie to słono kosztowało nasze dzieci? W ten sposób budujemy bowiem w naszych dzieciach pewne przyzwyczajenia, preferencje itp.

Macie pomysły jak budować do tego typu praktyk marketingowych zdrowy dystans u siebie samego, ale też u własnych dzieci?

Ciekawe, że najbardziej podatni na reklamę są ci, którzy uważają, że na nich reklama nie działa. To stare i sprawdzone wielokroć badanie. Czujecie ten klimat?



Dlaczego niektóre dzieci po urodzeniu nie ssą prawidłowo?

Większość małych ssaków przychodzi na świat z prawidłowym wrodzonym wzorcem ssania.

Ssą więc jak szalone przycumowując się do swojej zewnętrznej pępowiny- piersi- bezpiecznego portu. Nie zawsze jednak mamy umieją dobrze współpracować z dobrze ssącym dzieckiem.

Jednak część młodych ludzi – noworodków może mieć problem ze skutecznym przystawieniem się do piersi czy skutecznym ssaniem i wynika to z nich samych:

  • choroby- infekcje choćby mogą sprawić, że maleństwo zwyczajnie nie ma siły na porządne ssanie;
  • nieprawidłowa budowa jamy ustnej dziecka- może to się wiązać z chorobami, ale może też być zwyczajnie dziedziczne; np. za krótkie wiązadełko podjęzykowe sprawia, że dziecko ma przyrośnięty języczek; nie może więc piersi od dołu objąć językiem układając go na kształt rynienki; podcięcie wędzidełka podjęzykowego to zabieg banalnie prosty (w niektórych krajach robią to pediatrzy na wizycie);
  • zabiegi u dziecka w jamie ustnej po urodzeniu- czasem potrafią być one tak dotkliwe dla dziecka, że może być trudno nauczyć je akceptacji szerokiego otwierania ust czy głębokiego chwytu piersi, który sprawia, że brodawka nie jest raniona podczas ssania;
  • uczenie dziecka nieprawidłowego wzorca ssania, jakim jest ssanie smoczka i to zarówno tego od butelki jak i uspokajacza może odbić się na jego zdolności ssania;
  • wcześniactwo- wcześniak jest człowiekiem, który może ssać za słabo, za rzadko, przesypiać pory karmienia; w zależności od tego, jak bardzo jest niedojrzały i czy towarzyszą wcześniactwu inne choroby ssanie piersi może być opóźnione, utrudnione.

Czy w tych sytuacjach rozwiązaniem musi być sztuczne mleko i smoczek?

Nie, zazwyczaj nie musi.

Tak jak u człowieka z chorą nogą nie musi być od razu dobrym wyborem proteza tejże nogi.

Zazwyczaj problemy z karmieniem piersią bywają przejściowe i do rozwiązania.

Co może pomóc w ich przezwyciężeniu:

  • optymistyczne nastawienie– cieszmy się dzieckiem, jego życiem, nie traćmy czasu na zamartwianie się, bo nic nie wróci nam tych początkowych dni i tygodni; laktacja jest bardzo elastyczna- trzeba o tym pamiętać, wiele zależy od naszego nastawienia; większość problemów z laktacją bywa przejściowych, o ile nie będziemy „psuć” laktacji przez smoczki, przez brak stymulacji piersi i in., kontynuację nieprawidłowego postępowania;
  • w razie oddzielenia matki od dziecka czy niemożności karmienia go bezpośrednio z piersi jak najszybciej po porodzie odciągamy mleko z piersi: najlepiej w ciągu pierwszych 6 godzin po porodzie; warto mieć jednak świadomość, że wysoki poziom prolaktyny- mlecznego hormonu w organizmie matki utrzymuje się nawet do 2-3 tygodni po porodzie niezależnie od ssania/odciągania pokarmu; nawet jednak po tym czasie na skutek stymulacji piersi można ten poziom podwyższyć przez skuteczne częste odciąganie lub ssanie;
  • odciąganie to powinno być: skuteczne (odpowiednio mocne, ale niebolesne, poprzedzone masażem, stymulacją brodawki), częste (co najmniej 8-12 razy na dobę), odpowiednio długie (po 15 minut z każdej piersi, może być w systemie 7/7/5/5/3/3 minuty na każdą pierś); żeby było skuteczne- trzeba pozwolić sobie w tym czasie na relaks, odpoczynek czy robienie czegoś przyjemnego;
  • używanie do karmienia/dokarmiania dziecka w okresie przejściowym metod alternatywnych do butelki ze smoczkiem: kubeczka, kieliszka, łyżeczki, sytemu, SNS, metody po palcu, drenu itp.; jak widać metod dokarmiania dziecka jest wiele- trzeba jedynie dobrać odpowiednią dla konkretnego dziecka i rodzica;
  • wiedza- jest na wagę złota; np. tak prozaiczna, że w pierwszej dobie dziecko ma żołądek tak maleńki jak zawartość małej łyżeczki do herbaty, trzeciego- to zaledwie 15-30 ml czyli zawartość 1-2 dużych łyżek; czemu więc służy rozpychanie żołądka małego człowieka od pierwszych dni sztuczną mieszanką?

Czas poporodowy to szczególny czas, kiedy dziecko i mama uczą się siebie, poznają. Każda para jest inna, różnie funkcjonuje, nie ma jednego klucza-wytrychu do wszystkich. Ważne, by dać sobie na to poznanie, nauczenie siebie nawzajem czas, cierpliwość, spokój.

Mogę powiedzieć, że choćby się karmiło 10, 15 dziecko piersią, to za każdym razem matka uczy się czegoś nowego, uczy się tego konkretnego człowieka, uczy się spełniać jako matka od nowa.

Miłość jest zawsze wyzwaniem i niespodzianką.