Jestem prochem i w proch się obrócę- pokrzepiające

Mam takie wrażenie, że obecnie rzadko można usłyszeć na rozpoczęcie Wielkiego Postu podczas obrzędu posypywania głów popiołem: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Grzeczniejszą, mniej kontrowersyjną formułką jest „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Dlaczego nie przypominają nam o tym, że jesteśmy prochem, słabością, że rozsypujemy się, bo taki nasz los?

Dla chrześcijanina ta prawda z pozoru mroczna i smutna jest w gruncie rzeczy optymistyczna: skoro Pan Jezus za taki proch oddał życie- to jak wielka jest Jego miłość! Skoro jestem prochem w Bożych rękach, to cóż może mi jeszcze zagrozić, już nic gorszego mnie spotkać nie może!

Pamiętam sytuację w moim życiu, gdy dusiłam się i w głowie zaczynało mi kołatać: „uduszę się czy się nie uduszę?” i „ratuj, Panie Jezu”. To był krótki epizod, ale dodał mi odwagi w życiu: „Skoro Pan Bóg podtrzymuje mnie przy życiu, to znaczy, że ma dla mnie jakiś plan, że wystarczy, że będę się go trzymać, a nie muszę się niczego bać”.

W ręku Bożym warto być nawet prochem, dać się skruszyć, rozsypać- bo On mnie wskrzesi w Dniu Ostatecznym.

I skoro taki proch robi różne rzeczy:  wykonuje różne prace, spotyka się z ludźmi, karmi piersią, prowadzi aktywne życie- to do tych wszystkich rzeczy nie ma się co zbytnio przywiązywać- to jest małe i w gruncie rzeczy nieznaczące, rozsypie się prędzej czy później. Liczyć się będzie tylko Miłość, którą Pan Jezus wspiera nasze wysiłki, podtrzymuje każdą sekundę naszego życia „przy życiu”, liczyć się będzie odpowiedź na tą miłość, nasze nawet drobne wysiłki, by nią żyć.

W ramach naszej edukacji domowej uczę dzieci starej i pięknej pieśni „Krzyżu Chrystusa bądźże pochwalony”. Zwróciłam ostatnio moim dzieciakom uwagę na mocną ostatnią zwrotkę również o krzyżu Zbawiciela: „Z ciebie moc płynie i męstwo, w tobie jest nasze zwycięstwo”. Proch wczepiony siłą woli w ten krzyż, sięga po Zwycięstwo Zmartwychwstania.


Jedna odpowiedź do wpisu “Jestem prochem i w proch się obrócę- pokrzepiające”

  1. Ewa napisał(a):

    Ja czasem mam przeciwne wrażenie 😉
    Często słyszałam, że „prochem jestem…”, stęskniłam się za wezwaniem do nawrócenia.

Zostaw odpowiedź