Płacz a karmienie piersią

Nasza kultura, ale także to, co w niejednej książce na temat małych dzieci można przeczytać mówi nam, że gdy niemowlę płacze, to zazwyczaj wystarczający powód, by przystawić je do piersi. Dalej możemy się z nich dowiedzieć, że dzieci głównie płaczą z tego powodu, że są głodne. Słyszy się nierzadko w rozmowach, że dziecko płakało, a to znaczy, że się nie najada z piersi.

Czy rzeczywiście jest taka prawidłowość czy rzeczywiście głód to główny powód płaczu niemowlęcia? Czy dziecko płaczące dużo, również po karmieniu piersią, to dziecko nienajadające się?

Jest to ogromne uproszczenie, a zarazem niezrozumienie zachowania małego dziecka.

Czy więc należy natychmiast przystawić do piersi płaczące dziecko?

Nie uważam tak. Płacz i ssanie piersi to dwie czynności, które się wzajemnie wykluczają. Otóż gdy dziecko płacze, podnosi wygięty język do góry. Natomiast żeby ssać dobrze potrzebuje najpierw położyć go na dolnej wardze- wtedy jest gotowe do przystawienia.

Także nawet jeśli płacz w danej sytuacji jest objawem głodu, najpierw warto dziecko uspokoić: kołysaniem, utuleniem czy innym sposobem, a dopiero wówczas zacząć przystawianie do piersi. Przystawienie do piersi płaczącego dziecka bywa więc bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe- nawet jeśli dziecko jest głodne, a na pewno o wiele trudniejsze niż wtedy, gdy dziecko okazuje w inny sposób, że chciałoby ssać.

Noworodki są osobami, które w większości okazują na spokojnie, że są głodne. Dopiero do późnych oznak głodu należy płacz. Gdy maleństwo jest głodne, najpierw pokazuje odruch szukania: kręci głową, jakby się rozglądało za piersią, mlaska, wkłada paluszki do buzi, jeśli leży na brzuszku, to główka mu się kiwa w różne strony jak u dzięcioła w poszukiwaniu piersi z szeroko otwartymi ustami. Dopiero jeśli nikt nie reaguje na tę mowę ciała, dziecko zaczyna się zachowywać coraz bardziej nerwowo, zbiera mu się na płacz, a w końcu wybucha gromkim płaczem.

Często się zdarza, że dziecko równocześnie pokazuje coś na podobieństwo odruchu szukania i od razu dużo niepokoju, gwałtowne wpychanie sobie rączek do buzi, szybko zaczyna płakać- nie jest to wyrażanie głodu, a potrzeby odbicia połkniętego powietrza, cofanie się mleka do przełyku i gardła (nie zawsze ulewa się na zewnątrz buzi, niekiedy cofa się tylko do gardła, co też jest nieprzyjemne). Dziecko wtedy jakby łapało się za usta, okazuje dużo niepokoju. Nie raz widziałam mamę usiłującą z całych sił po takim zachowaniu niemowlęcia przystawić je do piersi- efekty były bardzo marne. Dochodzi wówczas do takiego siłowania między mamą i dzieckiem: dziecko się odpycha, mama mimo to próbuje mu włożyć pierś do buzi. Jeśli taka sytuacja się bardzo często i długo powtarza, dziecko może w stosunku do piersi nabrać negatywnych skojarzeń. My również byśmy nabrali negatywnych uczuć w stosunku do pożywienia, które ktoś systematycznie starałby się nam wpychać do buzi, gdy zbiera nam się na wymioty. Gdy zbiera się na ulewanie, wymioty czy to dziecku czy dorosłemu, to ostatnią rzeczą jest chęć jedzenia/ssania.

Bywa nam trudno być wrażliwą na komunikaty dziecka, gdy jesteśmy nowo upieczoną mamą, gdy ktoś nad nami stoi i nam wtłacza do głowy, że dziecko na pewno płacze, bo głodne. W naszym społeczeństwie gdy większość kobiet ma zbyt szybki wypływ z piersi jak na możliwości noworodka, dzieci mają bardzo dużą potrzebę odbijania połkniętego powietrza: mogą potrzebować beknąć sobie już po paru łykach, a potem jeszcze parę razy przy każdy karmieniu lub po karmieniu kilkrotnie.

Zdarza mi się spotkać noworodki, które tuż po urodzeniu przez parę dni bardzo dużo płaczą, nie za każdym płaczem chcą być karmione. Zazwyczaj przyczyną nie jest głód. Gdy rozmyślam nad tymi sytuacjami, nasuwa mi się parę wniosków:

  • dla niektórych dzieci poród i pierwsze dni po narodzeniu są niezmiernie trudne- odreagowują to płaczem;
  • dzieci po narodzinach muszą nauczyć się wiele: oddychania, wydalania, utrzymania stałej temperatury, koordynacji: ssania-połykania i oddychania, trawienie matczynego pokarmu; zimno powietrza, nieregularny oddech, wysiłek towarzyszący ssaniu, trawieniu, zmiana dotycząca tego, co dziecko słyszy, czuje, widzi- to aż nazbyt wiele by wytłumaczyć wiele, wiele płaczu dziecka po narodzinach, dyskomfort, jaki wtedy czuje;
  • interwencje medyczne w okresie okołoporodowym.

Cierpliwe i spokojne podejście do takiego młodego człowieka sprawia, że po kilku dniach może się zachowanie dziecka wyciszyć wraz z przystosowaniem do nowych, lądowych warunków po „brzuszkowych” wodnych przyzwyczajeniach.

Nie należy się bać płaczu własnego dziecka- potrzeba uczyć się go wysłuchiwać. Żeby dobrze zareagować na potrzeby dziecka- trzeba najpierw pozwolić mu wyrazić, czego potrzebuje,nadstawić ucho i serce. Natychmiastowe zatykanie dziecku buzię piersią, smoczkiem czy palcem- wcale nie musi być więc dobre dla maluszka. Wzięcie na ręce, przytulenie, dotknięcie, przemawianie do dziecka- daje nam czas na usłyszenie odcieni emocjonalnych, z jakimi dziecko płacze.

Patrząc na zdolność uczenia się dziecka, przystawianie go do piersi w chwili, gdy jest najbardziej rozdrażnione, zdenerwowane, rozżalone- nie jest dobre na przyszłość. Czy karmienie piersią nie powinno być kojarzone z przyjemnością, radością wspólnego bycia, uciszeniem? Dlatego tak ważne jest, aby przed przystawianiem do piersi:

  1. Upewnić się, czy dziecku na pewno chce się ssać -podniesienie go do góry, położenie go na swoim brzuchu (na kangurka: brzuch do brzucha), zmiana pieluchy itp. może spowodować, że dziecku się odbije, uleje i że się uspokoi bez karmienia; pomasowanie brzuszka lub przygięcie mu nóżek do brzuszka może spowodować, że się wypróżni i uspokoi również bez potrzeby karmienia;
  2. Usłyszeć, w jaki sposób dziecko płacze (chwilka zastanowienia: co ten płacz może oznaczać?), żeby właściwie zareagować;
  3. Jeśli dalej wydaje nam się, że może to oznaczać głód (a małe dzieci mogą być bardzo często głodne), to najpierw uspokajamy dziecko przed karmieniem; dziecko, żeby się dobrze przystawić, potrzebuje choć chwileczki uspokojenia.

Jest to nasze pierwsze wychowanie:

  • Czy słyszę i wysłuchuję, co dziecko do mnie mówi swoim ruchem, językiem, odruchami czy tylko płaczem?
  • Czy przytulenie, bliski kontakt towarzyszący karmieniu piersią są dla dziecka dobre i przyjemne? Czy dajemy mu w tym poczucie bezpieczeństwa, nie zmuszamy do karmienia, nie szarpiemy się wzajemnie?

komentarze 3 do wpisu “Płacz a karmienie piersią”

  1. Paulina napisał(a):

    Witaj!Czytałam jakiś czas temu, chyba w „w sieci” artykuł o płaczu niemowląt i jakoś ciągle kołacze mi się to po głowie. Autorka tam pisała, że matki nie rozróżniają płaczu dziecka i jak chce spać to je karmią, no i wtedy dzieci są przekarmiane i np. w wieku 3 miesięcy ważą 8 kg, czy jakoś tak.Trochę to dziwne, czy możliwe?Ona tam pisała, że zamiast karmić do snu,lepiej usypiać inaczej, ale przecież niemowlaki usypiają przy piersi, to takie naturalne.Co myślisz?Chyba nie da się przekarmić karmiąc piersią, to jakieś nieporozumienie.

  2. admin napisał(a):

    Zasypianie podczas karmienia piersią- to najnormalniejsza rzecz na świecie dla niemowląt i małych dzieci. Co więcej odkryto, że zasypiając ssąc dzieci są mniej narażone np. na syndrom nagłej śmierci łóżeczkowej, na niedowagę.
    Jednak prywatnie mam pogląd, że czasami zdarza się, że matka karmi częściej niż dziecko tego oczekuje:
    -pomimo że dziecko może często lub zazwyczaj chcieć usypiać przy piersi, ale nie musi mu się zawsze chcieć ssać przed spaniem;
    -często zdarzało mi się widzieć matki chcące przystawić do piersi dziecko, które chce odbić, a nie jeść;
    -dziecko, które chce się bawić, chce ruchu, może być marudne- nie trzeba go wtedy karmić;
    -dziecko, które jest zbolałe- nie zawsze musi być karmione.
    Wiem, że konsultanci laktacyjni uważają, że nie można przekarmić- mi się jednak wydaje, że czasem matki nie do końca odczytują sygnały od dziecka i jednak nieco je przekarmiają. Wydaje mi się, że dziecko karmione piersią jednak dobrze wykorzysta te zapasy tłuszczu, a więc nie jest to jakoś specjalnie negatywne.

  3. Paulina napisał(a):

    Dzięki.Pozdrawiamy!

Zostaw odpowiedź