„Listy do matki”

„Listy do matki” ks. Karola Antoniewicza.

Najlepsza książka o poronieniu czy innej utracie dziecka.

Gdzie w ciemności straty zobaczymy blask miłości Bożej

i Bożej Opatrzności.

Nie da się opowiedzieć,

trzeba przeczytać.



A jak rodziła…?

A jak rodziła Święta Boża Rodzicielka?

Tajemnica to wielka.

I pełna miłości. I dostojeństwa. I świętości.

A jeśli sam Pan Bóg okrył ją znaczącym milczeniem,

to znaczy,

że chciał powiedzieć WIĘCEJ

niż ludzkie słowo wyrazi.

I przed tą tajemnicą

można tylko klękać.




Maści, sztyfty, mikroinhalatory, rolki

Kto jest chętny na warsztaty „Olejki od kuchni”?

Zrobimy na nich:

-maść naturalną na podrażnienia u niemowląt, małych lub dużych dzieci, m.in. na zapalenie pieluszkowe, otarcia, inne swędzące zmiany;

-sztyfty lub mikroinhalatory do nosa- skuteczne w zapobieganiu chorobom typu przeziębieniowego i leczeniu ich;

-roll-ony- jako naturalne perfumy.

Liczba osób mogących brać udział w warsztatach ograniczona.

Warsztaty prawdopodobnie będą miały miejsce w styczniu.

Proszę się zgłaszać pod nr telefonu: 501-218-388.



Matki Bożej Większej

A wiecie, że 18 grudnia tradycyjnie było Wspomnienie Oczekiwania Matki Bożej?

Matka Boża Oczekująca

Ono zapoczątkowało tradycję rorat- Mszy Świętych ku czci Matki Bożej czekającej na narodziny Syna Bożego.

Msza tego dnia to Złota Msza. Była też Stacja u Matki Bożej Większej.

Piękna tradycja prawda?

Oczekujmy razem z przenajświętszą Matką i uczmy się od niej czekania:

-na Boże Narodzenie czyli czas dany od Boga i tak bardzo przemieniający;

-na narodziny,

-na to, co ważne w naszym życiu, a wymaga dojrzewania.

Czy nie tęskno Wam za tradycją, która uczyła czekać matki razem z Maryją?



Życie

Chusta- kawałek materiału…

Stosowanie jej z miłością potrafi tak wiele zmienić…

Można stosować ją w tak wielu sytuacjach:

-przeciwbólowo (ból głowy, ból miesiączkowy, ból kręgosłupa, u kobiet- często-biodra),

-otwierająco, rozluźniająco np. przed porodem, innym ważnym wydarzeniem w życiu, w trakcie porodu;

-zamykająco i profilaktycznie np. po porodzie (w czasie porodu nasze biodra otwierają się, najpierw wchód, potem próżnia, na końcu wychód)- gdy nie są potem domknięte, potrafi to rodzić różne bolesności, problemy; także po poronieniu, na koniec żałoby itd.;

-w sytuacji bezsenności, rozdrażnienia;

-w sytuacjach potrzeby rehabilitacji- praca chustą to praca na powięzi, więc umiejętność wsparcia osteopatycznego;

-dla dzieci- w bardzo wielu sytuacjach: uspokajająco, wyciszająco, po cesarce, która jest pominięciem ważnego etapu w życiu (vide: mnóstwo dzieci pocesarkowych na terapiach integracji sensorycznej, ortoptystycznych itp.), w sytuacjach konfliktowych, potrzeba wsparcia rozwoju;

-aby okazać miłość, wspomóc w następnym okresie życia.

Oczywiście masaże chustą nie są żadnym czary-mary. Są za to realnym wsparciem opartym na tradycji zwłaszcza meksykańskiego Rebozo, ale obecnej we wszystkich kulturach.

Masaże Rebozo są bardzo proste. Bardzo piękne. Uczą zasłuchania w drugą osobę i jej potrzeby. Może więc uczą miłości? Od kiedy zaczęłam je robić, stale się ich uczę i stale mnie zaskakują czymś nowym i dobrym. Choć są tak bardzo stałe i powtarzalne.

Taki kurs chodzi za mną.

Jest ktoś chętny?

Szukam sali i pomocy w organizacji 🙂

Iza,

położna, doula, tel. 501-218-388



Opiszesz swój poród?

Przypominam, że parę tekstów wcześniej zachęcałam do przesłania mi swojego opisu porodu: fizula@gazeta.pl

Interesownie (2 nagrody!) lub bezinteresownie 🙂

Nie daj się prosić!

Poród to miłość! I ta miłość chce się dzielić 🙂



Czarna dziura donikąd

Ale tu akurat- jest wyjście

Słyszeliście o zespole stresu elektronicznego?

I o tym, że smatrfony, iphony, fb, tiktoki, instagramy są po to, by uzależniać?

Nauczmy dzieci bronić się przed tymi uzależnieniami.

Nauczmy siebie.

Żeby została przestrzeń na:

-życie,

-myślenie,

-twórczość:

-Na miłość, która się nie zmieści na zdjęciu ani filmiku.

-na Adwent, który uczy nas słuchać Pana Boga i tęsknić za Nim- najważniejszym i najlepszym…



„Kochanie, wyrośniesz”

Dojrzewanie i wspieranie rozwoju zamiast okaleczania:

Tranzycja nie jest rozwiązaniem żadnych problemów.

Rodzi problemy WIĘKSZE



…Dobrze mi tak…

Dlaczego noworodki i małe niemowlęta do ukończenia około 3 miesięcy życia lubią, by je zawijać?

-> Czują się wtedy zintegrowane, dobodźcowane właściwie; nawet jeśli w danej chwili dziecko nie jest zawinięte, ważne, by je tak trzymać, tulić, by żadna kończyna, czy część ciała nie zwisała luźno;

-> Czują się właściwie zaopiekowane, gdyż ten sam sposób opieki znają z okresu prenatalnego: dość ciasne zawinięcie je relaksuje, odpręża; czyż nie widać tego po twarzy dziecka ze zdjęcia? z kolei dzieci „nowoczesnych” rodziców nie przejmujących się owijaniem, często są płaczliwe, niespokojne, trudne do uspokajania;

-> Po urodzeniu dominującymi mięśniami są zginacze– właściwe wzmacnianie ich, jakim jest zawijanie dziecka, ale też przytulanie, odpowiednie noszenie sprzyja prawidłowemu tokowi rozwoju;

->Tak jak my lubimy masaż czyli odpowiednio głęboki dotyk, tak maleńkie dzieci lubią być spowijane, by czuć się komfortowo; zawinięcie ich daje im poczucie docisku- zmysł propriocepcji czyli czucia głębokiego potrzebuje się wówczas rozwijać intensywnie;

->termoregulacja niemowlęcia, a szczególnie noworodka nie jest taka sama jak u osoby dorosłej; zmarznięte niemowlę zużywa więcej tlenu- łatwiej więc o jego niedotlenienie; my dorośli umiemy się ogrzać np. przez gęsią skórkę, gdy trzęsiemy się z zimna- tej zdolności nie mają jeszcze niemowlęta, dlatego korzysta ono na ciepłym owinięciu, gdy jedne części ciała grzeją inny, bardziej dystalne ( dłonie, stopy).

Po 3 miesiącu od narodzin ta szczególna potrzeba bycia tulonym-opatulonym znacząco się zmniejsza. Przewagę zaczynają zdobywać mięśnie prostowniki, więc naturalnie dziecko będzie chciało więcej ćwiczyć, rozwijać się ku pozycji wyprostowanej. Przestanie potrzebować owijania w takim stopniu jak dotychczas.

Jeśli jednak nie skorzysta się z tej szansy pierwszych 3 miesięcy, bywa, że młody człowiek „czuje za słabo” swoje ciało, a tym bardziej innych. Czasem zatroskani rodzice widząc, że czegoś brakuje ich dziecku, posyłają je na terapie integracji sensorycznej, gdzie „odrabiają one zaległości” z pierwszych miesięcy po narodzeniu, gdzie brakowało im zawijania, tulenia, noszenia, masaży. No i można, i warto z tego skorzystać. Ale te kilka lat później nie jest to już tak oczywiste, proste i łatwe do wyrównania. Wówczas jednak te same „dociski”, masaże, bujania zaczynają kosztować 150 zł/godzinę.

Życie nie znosi próżni. Tam gdzie zabrakło wspierania właściwego toku rozwoju, łatwiej też o wkradanie się nieprawidłowości.

Dlatego tulmy, owijajmy, nośmy póki pora.



Lubicie opisy porodów?

Jest tylko jeden taki wyjątkowy czas, gdy jesteś domem dla swojego dziecka.

Bo ja bardzo!

A może ktoś chce przesłać mi swój opis porodu, by go tu opublikować?

Nie musisz pisać wszystkiego.

Opisz to dobro, którego doświadczyłaś, nauczyłaś się, dotknęłaś, rodząc.

I ten trud, ból życiodajny.

W tytule wiadomości napisz: „Rodzę, bo kocham”.

Mam książkową nagrodę,

którą chętnie wyślę lub przekażę

jednej wybranej przez nas autorce.

Dla drugiej autorki

przewiduję nagrodę z olejków eterycznych,

skomponowaną przeze mnie.

Przesłanie opisu porodu, oznacza zgodę na publikację (+ew. korektę pisarską).

Możecie swoje opisy porodu przesyłać na maila:

fizula@gazeta.pl

Żeby wziąć udział w konkursie, należy także podać swój adres lub umówić się ze mną na odbiór osobisty 🙂

Opisy zbieram do końca stycznia, więc 2 lutego ogłoszę zwycięzców i wyślę nagrodę.