Archiwum kategorii ‘Naturalne karmienie piersią’


„Droga mleczna czyli ssaki na start”

Pomysł na spotkanie, wzajemne wsparcie, propagowanie karmienia piersią jako czegoś, co nie jest wstydliwe podczas spotkań towarzyskich- bo jest najwłaściwsze i na miejscu:

Dużo karmiących mam w restauracji

Ten pomysł kiełkował już od bardzo dawna. Dzisiaj jednak znalazłam w necie artykuł o matkach, które żeby propagować laktację spotkały się w muzeum w strojach ludowych. Owszem wyglądało to pięknie. Zdjęcie opublikowano na wstępie urocze.

Jednak refleksję przy tym miałam przykrą. Właściwie w interesie firm „mieszankowych” jest, żeby uczynić z karmienia piersią coś przestarzałego, co się nadaje już tylko do muzeum. Czy to aby na pewno dobrze się przysłuży karmieniu piersią? Czy nie robi z karmienia mlekiem matki „skansenu” i takiej „szopki”, którą już tylko w muzeum można zobaczyć? Takie miałam skojarzenia.

Stąd pomysł na spotkanie w miejscu bardziej zwyczajnym. Takim właśnie, które współcześnie kojarzy się z jedzeniem. Bo ssanie piersi to jedzenie za młodu mleka matki.



Karmienie piersią- czynnością społeczną

Sytuacja nr 1:

Dziecko płacze (albo tylko „dziobie” dekolt), bo chce ssać. Mama karmi więc piersią: w swoim domu przy gościach, na weselu przy stole, w kościele, na plaży, w górach, w sklepie, w parku itd. Dziecko szybko się więc uspokaja. Gdy jest małe, nierzadko zasypia. Matka jest zadowolona, dziecko również. Karmienie jak to karmienie ani do intymnych czynności nie należy- żywienie to społeczna sytuacja. Ani do nadzwyczajnych- karmienie piersią to zwyczajny normalny sposób karmienia małego dziecka.

Sytuacja nr 2:

Dziecko płacze, bo chce ssać. Mama jednak się krępuje karmić: przy gościach, przy stole, w kościele, itd. Szuka więc ustronnego miejsca na nakarmienie. Gdy je znajduje, chce przystawić dziecko do piersi- to jednak rozgląda się, poznaje nowe miejsce. Nie chce jeść, bo jest zaambarasowane nową sytuacją. Mama wraca więc, skąd przybyła. Dziecko nakręca się jeszcze bardziej- znowu nowe wrażenia. W końcu znów nie wytrzymuje- znów przypomina sobie, że chce ssać. Mama więc znów wychodzi w ustronne miejsce. Tam dziecko znów się rozgląda- bo z jego krótką pamięcią, to dla niego znów nowe miejsce. Itd., itd. Krzyczy coraz głośniej, bo zamiast mleka otrzymuje coraz więcej bodźców.

Taka sytuacja zazwyczaj ma miejsce u nieco starszego dziecka- raczej nie u noworodka. Pokazuje ona niedorzeczność proponowania matkom, by karmiły piersią w „miejscach specjalnie do tego przeznaczonych”. Przetestowałam zarówno sytuację 1 jak i 2, i generalnie nauczyło mnie to, że nie warto się kopać z koniem. Im szybciej może ssać dziecko, tym bardziej jest zrównoważone emocjonalnie. Karmienie piersią jest wpasowane w potrzeby małego dziecka, które nie umie jeszcze zdobyć się na cierpliwość czekania. Potrzebuje za to wiele dojrzewania, czasu, ćwiczenia, przykładu, by się tego nauczyć.

W ogóle tworzenie takich miejsc „specjalnych do karmienia piersią” jest fatalną rzeczą- czyni z karmienia coś nienormalnego, z czym trzeba się ukrywać. Karmienie piersią nie potrzebuje „specjalnego miejsca”- potrzebuje za to specjalnej życzliwości, akceptacji, wsparcia.

Wiecie co najbardziej szkodzi karmieniu piersią oprócz tysięcy niedorzecznych mitów na ten temat? Seksualizacja otoczenia plus reklama i rozpowszechnienie sztucznego żywienia dzieci.

Epatowanie seksem w mediach, modzie, na ulicy, w reklamach czyni z piersi jedynie obiekt seksualny. I to wyuzdany, nieczysty.

Natomiast karmienie piersią nie jest i nigdy nie było czynnością intymną jak współżycie, gra wstępna, pocałunki damsko-męskie itd. Karmienie piersią nie jest czynnością intymną, bo relacja matka-dziecko nie jest (nie powinna być nigdy!) kazirodztwem. Naturalne karmienie nie jest intymne, bo relacja matka- dziecko nie jest wyłączna: matka nie umniejszając swej miłości  może kochać, karmić piersią też inne dziecko (nawet nie swoje!). Nawet jeśli jedna lub druga matka wstydzi się karmić przy tej lub innej osobie lub w jakimś środowisku, to nie świadczy to o tym, że robi coś intymnego, lecz że zapewne nie miała wystarczającego społecznego wzorca naturalnego karmienia. My po prostu bardzo wiele tracimy na tym, że tak mało widzimy innych kobiet karmiących piersią i ich ssących dzieci- tak wiele mogłybyśmy się od siebie nauczyć. Już jako małe dziewczynki otrzymałybyśmy pewne szlify 🙂

Karmienie piersią nie jest też czynnością intymną, bo dziedzina żywienia nie jest czymś, z czym trzeba się ukrywać. Dla dorosłego normalną rzeczą jest zjedzenie w towarzystwie gotowanych ziemniaków, dla małego dziecka ssanie piersi swojej mamy. Jeśli ktoś ma z tym problem to znaczy zazwyczaj, że ma pewne braki w edukacji społecznej: już jako dziecko powinien się tyle napatrzyć na ssące dzieci, karmiące naturalnie matki, że nie powinno to go w ogóle dziwić. Tyle razy powinien widzieć sytuację karmienia, że powinien doskonale rozumieć i umieć wesprzeć w karmieniu naturalnym matkę, jak i rozumieć potrzebę ssania małego dziecka.

Niestety całe pokolenie wyuczone jedynie karmienia sztucznego upośledziło nas w dziedzinie laktacji, a zwłaszcza myślenia o niej.

Znacie to?

Głośny proces o karmienie w restauracji

Jeśli już można by się bulwersować o jakieś karmienie małego dziecka, to byłoby to karmienie sztuczne: przez butelkę i smoczek. Jak nie wstyd wystawiać na pokaz taką protezę piersi! No, nie wstyd, zwyczajnie. Bo to jedzenie dla dziecka. Ale tym bardziej nie wstyd karmić dziecko zdrowo i naturalnie.

Sfera żywienia nie jest ani intymna, ani „seksualna”. No, ale głodnemu zawsze chleb na myśli: problem nie leży w karmieniu piersią. Problemem jest wzrok i serce patrzącego: niewychowane co najmniej, pożądliwe u niektórych.

Czytając ten stek niedorzeczności

uzurpujący sobie obiektywność,

można się zastanawiać, jakie świadectwo daje o sobie autorka.

Piękny tytuł blogu „Z Maryją przez życie” w tym artykule nie oddaje sensu życia z Maryją. Matka Boża nie odcina się bowiem od naszego karmienia piersią. Bo jej karmienie też było w pełni ludzkie. Ale też w pełni cierpliwe, łaskawe, bez zazdrości i szukania poklasku, bez nieskromności. Cała piękna i dobra w karmieniu, wychowaniu Jezusa.

Stąd umiejąca wspierać takich słabeuszy jak ja 🙂



Karmienie dużego ssaka

Ta matka nie zadręcza się, że ma za duże dziecko na karmienie swoim mlekiem i noszenie go.

Nie zastanawia się, czy to nie jest już przypadkiem przesada i nie zakrawa na jakąś patologię.

Nie zastanawia się, czy przypadkiem nie powinna już odstawić, bo siostra/babka stryjeczna/przyjaciółka odstawiły 3 miesiące wcześniej.

Nie wątpi, czy jej mleko przypadkiem nie stało się już bezwartościowe.

Obejrzyjcie i same oceńcie:

Matka i duże dziecko

Ta matka chyba zaspokaja jakieś swoje potrzeby kosztem dziecka 😉 Na pewno coś z nią nie tak albo dziecko wychowuje na mamisynka! 😉



Karmienie piersią i ojciec

Czasem matki narzekają, że ojciec ich dziecka, mąż zamiast wspierać w karmieniu piersią, to je dołuje, namawia do odstawienia, ma zły stosunek do tej mlecznej więzi.

Różni bywają tatusiowie.

Jednak najczęściej uczą się oni, czym jest karmienie piersią właśnie od swoich żon. Facet jest prosty. Jak żona mówi mu, co jest nie tak, to on szuka rozwiązań, co zrobić, by stało się w porządku.

Powstaje zamieszanie.

Żona skarży się na trud wynikły z karmienia piersią, ale nie po to, by jej doradzano, odradzano kontynuację, by coś tu rozwiązywać. Bo to matka zna się na karmieniu piersią. Ona potrzebuje przytulenia, wyżalenia się. A mężowi się wydaje, że ona potrzebuje rozwiązania tego problemu.

Jesteśmy więc w jakiś sposób odpowiedzialne za to, na ile ojciec zrozumie to naturalne karmienie. Czasami w naszym własnym interesie jest wyżalenie się osobie na zewnątrz, innej karmiącej mamie. Ojciec bowiem czasem nie jest w stanie unieść naszych uczuć bez „rozwiązywania tego problemu”.

Jeśli chcemy być wspierane w karmieniu piersią przez własnego męża, warto mówić mu pozytywnie o tej mlecznej więzi. Mądry ojciec widząc w niej wartość, myśląc o niej pozytywnie, będzie wspierać matkę w ciągu dalszym tej relacji. Jeśli będzie widział w tym problem, kłopot, trudność życiową, będzie go „rozwiązywał”. A mężczyźni potrafią być skuteczni, gdy tego chcą.

Jeśli my matki same będziemy podważać, kontestować naszą część relacji z dziećmi, jej mleczne początki, to któż je doceni?



Ekonomia i ekologia karmienia piersią

Eko- matki mleko

Jak na 1 stronie zawrzeć zawartość tak co najmniej 400 stron? No, nie dało się. Niedosyt po tym artykule czuję ogromny.



Miłość karmi

Kto okazał się matką? Ta, co porzuciła, czy ta co nakarmiła piersią?

Ratowanie życia

Dla tych co po angielsku ani rusz- króciutki sens powyższego. Policjantka uratowała życie noworodkowi karmiąc go piersią w oczekiwaniu na karetkę pogotowia. Maleństwo zostało porzucone w lesie, było wygłodzone i wychłodzone tak bardzo, że mogłoby nie przeżyć bez ogrzania i nakarmienia go piersią- orzekli medycy.”

Bezcenny przykład w dzisiejszych czasach, gdzie tak się lekceważy karmienie piersią.

Karmienie piersią jest przedłużeniem naszej płodności. Wychowanie jest też jej przedłużeniem.

Powaliła mnie ta sytuacja.



W sercu miłości małżeńskiej

W sercu miłości małżeńskiej powinno się znaleźć miejsce na karmienie piersią- jej skutek i owoc. O tym mniej więcej popełniony artykuł:

Małżeństwo a karmienie piersią

Za jakiś czas w http://magazynfamilia.pl/

o „Matki mleko- jedyne „eko”



Potrzeba fizjologiczna i prawidłowy tok rozwoju

Czym jest ssanie i mleko matki dla dziecka?

Jest to jego potrzeba fizjologiczna. Tak jak wcześniej potrzebą fizjologiczną, a zarazem potrzebą rozwojową był pobyt w macicy i czerpanie przez łożysko wszelkich składników odżywczych i tlenu oraz oddawanie tego, co niepotrzebne, tak po narodzinach taką potrzebą jest trzymanie się piersi matki.

Czy można i warto walczyć z potrzebami fizjologicznymi? Hm, dorosły człowiek powinien umieć do pewnych granic panować nad nimi. Jednak dziecko nie. Zwyczajnie nie umie tego, bo jest niedojrzałe. Czyli jest dzieckiem.

Ssanie piersi matki jest dość nietypową potrzebą fizjologiczną, ponieważ ograniczoną w czasie. Po pewnym czasie dziecko nie potrzebuje już ani ssania, ani mleka (między 2,5 a 7 rokiem życia). Wtedy można dziecko nauczyć obywania się bez ssania lub może samo zrezygnować z tej kontynuacji. Zazwyczaj dzieje się to w długotrwałej interakcji, nie jest natychmiastowe.

Nie walcząc z tym, co jest naturalne, nie wymaga specjalnego kształtowania, bo i tak uwstecznia się (czyli ze ssaniem piersi), można się skupić na tym, co istotne w wychowaniu.



Nie bój się karmić piersią!

Nie bój się karmić naturalnie. Dawać swój uśmiech, serce karmiąc piersią.

  • Nie stajesz się smoczkiem- dziecko okazuje Ci swoją czułość i miłość tak jak umie: przyjmując.  Gdy dorośnie, będzie okazywało ją dojrzalej.
  • Dziecko nie staje się uzależnione od ssania mleka swojej mamy- wyrasta z tego, jak z za małych bucików; nie spotkałam jeszcze kilkulatka, który jadłby samo mleko; nie spotkałam jeszcze młodzieży, która nie wyrosłaby z tego procederu;
  • Ty nie stajesz się uzależniona od karmienia: o wiele łatwiej uzależnić się od zła, dobro jest wymagające;
  • Nie tracisz w ten sposób czasu- Ty go zyskujesz: to Twój czas, by zajrzeć swemu dziecku w oczy, móc je przytulić, uczyć mowy śpiewając, uczyć porozumienia rozumiejąc; Ty czynisz ten czas bezcennym. Czas tak szybko płynie, ani się obejrzysz, a Twoje dziecko będzie zamykało się w swojej „jaskini” ledwo racząc dać na siebie spojrzeć.
  • Nie bój się. To czas błogosławiony. Zamierzony przez Stwórcę- to on go zaplanował. Jest w tym zamysł Boży.


Kiedy najtrudniej

Kiedy najtrudniej karmi się piersią, nie chce się karmić, zaczyna się myśleć o odstawianiu, powracają wątpliwości czy dobrze się robi itd.:

  • Kiedy zaczyna wracać płodność, pojawiają się wahania wracającego cyklu;
  • Tuż przed miesiączką i na jej początku (a dzieci mogą wtedy intensywniej chcieć ssać);
  • Kiedy następuje inkubacja czyli wykluwanie się jakiejś choroby, ale jeszcze bezobjawowe: dziecko marudne, ciagle by chciało ssać, ale nie widać żadnych objawów choroby po nim;
  • Kiedy pojawiają się większe niedobory w organizmie (szybkie chudnięcie, anemia itp.);
  • Kiedy pojawiają się niedobory wsparcia społecznego ;
  • W pierwszym i trzecim trymestrze ciąży.

To że jednak bywa trudno nie znaczy, że nie warto. Gra jest warta świeczki 🙂