Z kim porównujemy swoje dziecko?

Tak się złożyło, że byłam na warsztatach chustowych, chciałam zapytać się o jedną rzecz, nauczyć się jej. Czas zajęło jednak głównie to, co zaplanowały panie instruktorki. Jednak miałam możliwość zadania pytania i podyskutowania.

Zapytałam się o taką kontrowersyjną sprawę: „Czy pozwalać dziecku  spać na plecach z główką odchyloną do tyłu?” Konkretnie chodziło mi o niemowlę starsze, co najmniej trzymające samodzielnie głowę.

To, co usłyszałam to, że jest to niefizjologiczne, niekorzystne dla dzieci. Nie ma, co prawda na ten temat żadnych badań, ale panie instruktorki tak wnioskują przez porównanie z dorosłymi: „Bo gdyby dorosły tak spał, to by mu ścierpła szyja.”

Zastanawiam się jednak, czy nie jest to błąd myślowy: czy powinniśmy dziecko porównywać z dorosłym? Czy dorosły spędza wiele godzin robiąc samolociki, pełzając, a potem raczkując? A wtedy szyja też jest wygięta do tyłu. Panie instruktorki stwierdziły, że przykład dzieci afrykańskich nie jest tu dobry, bo to inna kultura. Nie przekonały mnie tym stwierdzeniem: owszem kultura inna, ale natura taka sama. A po takim spaniu dzieci wcale nie mają krzywych kręgosłupów, to raczej problem nasz zachodni.

Tak samo przez analogię z dorosłymi niektórzy twierdzą, jak to dzieci nie powinny ssać, jeść w nocy. Natura dziecka burzy się przeciwko temu zaleceniu: gros dzieci do 2-3 lat chce ssać, ew. pić, jeść też w nocy.

I analogia z dorosłym jest zupełnie nietrafiona, ponieważ:

  • dorosły nie potrzebuje rosnąć;
  • dorosły nie ma tak krótkich cyklów snu jak dziecko;
  • dorosły nie potrzebuje mleka mamy, a to wydziela się w największej ilości, gdy dziecko ssie też w nocy (ilość prolaktyny-mlecznego hormonu w dużej mierze jest uzależniona od nocnego ssania).

Łatwiej się wychowuje dziecko, gdy nie walczy się z przejawami jego bycia dzieckiem.


komentarzy 5 do wpisu “Z kim porównujemy swoje dziecko?”

  1. Evik napisał(a):

    A ja dla odmiany byłam na spotkaniu z Dorotą Zawadzką – supernianią. Były rzeczy kontrowersyjne, ale były i fajne.

    Sądzę, że dziecko afrykańskie rozwija się tak samo, jak dziecko europejskie czy amerykańskie. Ma takie same potrzeby. Jest tak samo zbudowane. Szyja ma tyle samo kręgów 😉

    No i dziecko chyba umie dać znak, że jest mu niewygodnie.
    Chodzić zaczyna w tym samym czasie, co dziecko europejskie.
    Więc nie wiem, dlaczego małego Afrykańczyka można długo karmić piersią, można nosić w chuście a małego Europejczyka czy Amerykanina już nie…

  2. Lejla napisał(a):

    Moja Niunia uwielbia zasypiać z odchyloną główką w chuście. Ale jest jeszcze taka malutka… Jako że noszę Ją z przodu to podtrzymuję Jej tę główkę, ale nie prostuje jej na siłę, tylko lekko unoszę.

  3. J&N napisał(a):

    Ojej, w chuście to może nie było przebojów z pozycjami, ale za to teraz są nocne pozycje na topie: kładzie się mi plecami na nogach, więc z jednej strony wisi głowa do tyłu, z drugiej nogi, a Mała w pałąk wygięta. Albo na brzuchu kładzie mi się i zwisa głową w dół. Może mózgi się w ten sposób naszym dzieciom lepiej dotleniają? 😉

  4. admin napisał(a):

    Ciekawa jestem szczegółów 🙂

  5. admin napisał(a):

    Coś w tym jest- ciekawa hipoteza.

Zostaw odpowiedź