pod znakiem uśmiechu

„Bośmy nareszcie pod Boga uśmiechem

Stali się sobą a nie swoim echem”

Ernest Bryll

Znajoma żaliła się, że ledwo od paru tygodni dziecko zaczęło chodzić do szkoły, już przynosi do domu ciekawe kwiatki. Dzieli się z rodzeństwem „uroczymi” słówkami poznanymi przed świętem Wszystkich Świętych: kościotrup, strachy, duchy itp.

Wcześniej na moje opowieści, że takie pogańskie indoktrynowanie dzieci ma miejsce od początku. Teraz wstrząsnęło to nią i zastanowiło nad wyborem szkoły dla swojego dziecka. Dzieci bowiem nasiąkają tymi treściami, które słyszą, tymi słowami, które poznają, tym klimatem emocjonalnym, który się im stwarza. A jeśli wokół mowa głównie o dyniach, potworach i trupach- to czym się karmi ich dusze w powszechnej szkole?

Stąd potrzeba z nimi dużo rozmawiać i dzielić się piękną polską tradycją zamyślenia nad świętych obcowaniem czyli życiem pod Bożym uśmiechem, kiedy człowiek odzyskuje to, co najcenniejsze, najpiękniejsze, najprawdziwsze w nim samym i w innych. Zachwycenie się tym uśmiechem świętych, ich pełnią człowieczeństwa, radości – mam nadzieję, że ochroni nasze dzieci przed mdłymi głupawymi zabawami Halloween, gdzie od myślenia o śmierci ucieka się z pustym rechotem.

Niebo- czas rozwoju i zachwytu

Czy dzielimy się z naszymi dziećmi tęsknotą za niebem, walką o nie? Jak mają do niego trafić, gdy przed sobą nie widzą zdążających właśnie w tym kierunku?


Zostaw odpowiedź