„Czekając na cud”

„Ciąża, jako że jest podróżą w kierunku nowego życia, naturalnie stanowi okres, który można określić jako czas pielgrzymowania, nie zaś jako czas odosobnienia. Obecność nienarodzonego jeszcze dziecka oznacza, że kobieta nigdy tak naprawdę nie jest sama – zawsze jest z dzieckiem. Doprawdy, ciąża nie powinna oznaczać samotności, ale raczej okres radosnego dzielenia się wszystkim tym, co oznacza bycie razem. (…)

Oczekujemy cudu narodzin, zdając jednak sobie sprawę, że czas oczekiwania jest już cudem sam w sobie.”

Książka „Czekając na cud”, zacytowana powyżej, napisana przez Jamie Stuart Wolfe mamę dziewięciorga dzieci, która uczy jak przeżywać ten czas błogosławiony razem z Maryją. Czasem wyobrażamy sobie zbyt bezcieleśnie, bez emocji Matkę Bożą, tymczasem doświadczała ona tych samych emocji, trudów, niepokojów co my. Musiała się nieźle przestraszyć, skoro Anioł Gabriel mówi do niej: „Nie bój się!” Musiała doświadczać niepewności i obaw, skoro dopytuje: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Także to zaufanie jakim obdarzyła Pana Boga nieźle ją kosztowało: lęk, niepewność, trud podróży do Elżbiety i Zachariasza, u których zobaczyła na własne oczy prawdziwość otrzymanych Słów.

W tej książce ze strony na stronę przekonuję się, że Maryja idzie i do mnie, choć nie mieszkam w pobliżu. Uwierzyła, że jest Matką i kieruje do wszystkich matek swe kroki, które chcą z nią przeżywać swoje macierzyństwo. Nie przynosi ze sobą zapewne kilogramów cukierków, kolorowych prezentów, ale autentyczną nieudawaną radość, a do tego własną obecność, przy której nie straszy więcej nasza samotność czy poczucie bycia niezrozumianą, niekochaną. „Oto z radości poruszyło się dzieciątko w moim łonie!”- krzyknęła uradowana Elżbieta, tyle głębokiej radości wnosi ze sobą Maryja.

„Uświadomiłam sobie, że moim podstawowym zadaniem nie jest ich (dzieci) ukształtowanie, ale raczej umożliwienie rozwinięcia ich własnej osobowości, którą Bóg – a nie ja -dla nich przewidział.

W końcu dotarło do mnie, że za sprawą Boga dzieci te pojawiły się w moim życiu, aby pomóc również mnie samej w odkryciu mojej własnej osobowości.”

Szczególnie mamy czekające na cud narodzin swoich dzieci, a teraz już doświadczające cudu ich ukrytej obecności mogę zaprosić już do tej drogi odkrywania tajemnic macierzyństwa z Maryją. Jeśli komuś się spodobały powyższe fragmenty, to i z tą doświadczoną mamą – autorką „Oczekiwania na cud”.


Jedna odpowiedź do wpisu “„Czekając na cud””

  1. nursing schools napisał(a):

    Great information! I’ve been looking for something like this for a while now. Thanks!

Zostaw odpowiedź