Mały alergik

Tak się składa, że wśród moich skarbów również alergicy się znajdują.

Kilka uwag o wychowaniu małych alergików:

  • małego  alergika można wyłącznie karmić piersią dłużej, bo nawet do 10-12 miesiąca; później oczywiście należy wprowadzać powoli dodatkową żywność zaczynając od tej najmniej uczulającej; dla alergika dobrym tempem jest 1 rodzaj pokarmu wprowadzany na tydzień;
  • im dłuższe karmienie piersią, tym większe szanse na wyrośnięcie z alergii;
  • mały alergik może potrzebować być dłużej karmiony piersią niż jego zdrowy rówieśnik, ponieważ jego układ immunologiczny nie działa prawidłowo, potrzebuje większego wsparcia;
  • najlepsze są naturalne kosmetyki, ale trzeba je dobierać indywidualnie; np. zamiast oliwki olej lniany lub oliwa z pierwszego tłoczenia; zamiast pudru mąka ziemniaczana (można też kąpać w kisielku, płatkach owsianych);
  • dużo złego robią małym alergikom substancje chemiczne dodawane do żywności; jeśli się da, to lepiej unikać konserwantów, sztucznych barwników, utwardzaczy itp.;
  • dziecko nie ma alergii na nasze mleko, ale może mieć na składnik z naszej diety (najpierw należy wykluczyć uczulenie przez czynniki zewnętrzne: mydło, proszek, krem itd.); w takiej sytuacji należy wziąć pod uwagę dietę eliminacyjną czyli bez uczulającego składnika;
  • matki niekiedy bardzo pochopnie rezygnują z karmienia piersią; a niestety preparaty mlekozastępcze też mogą uczulać, dodatkowo są to bardzo mało wartościowe pokarmy;
  • do diety eliminacyjnej da się przywyknąć, ale zanim ten rodzaj pokarmu zaczniemy wprowadzać bezpośrednio do diety dziecka, powinnyśmy to zrobić pośrednio, żeby oswoiło się z danym białkiem w bezpieczniejszy sposób przy osłonie naszego mleka; dieta eliminacyjna nie jest więc czymś, co musimy na stałe sobie zaordynować; przy niezbyt nasilonej alergii można próbować po 2-3 miesiącach sprawdzać, jak dziecko reaguje na dany składnik naszej diety; przy silniejszych alergiach nawet 6-12 miesięcy przerwy może być wskazane.

Problem jest bardzo rozległy i niezwykle złożony. Niektórzy skłaniają się ku twierdzeniu, że wiele z „alergii” to nie alergie, a przejaw chorób pasożytniczych. Niekiedy i tak bywa, choć zapewne odrobaczanie nie załatwia wszystkich problemów.

Zastanawiam się również nad samą diagnozą „alergia”- podstawy, na jakich stawiają ją lekarze są niezwykle kruche, skoro w pierwszych latach życia nie wykonuje się jeszcze testów.


Zostaw odpowiedź