Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’


Lata lecą, dzieci szukają kim są

FullSizeRender(7)

Dziecko przygląda się sobie i przestaje być dzieckiem.

Spogląda zza zadartego nosa, odpowiedniej wysokości na rodzica, żeby dać mu poznać swoją wielkość i splendor.

Ani się obejrzymy a z maluchów wyrastają takie i inne nastolatki.

Nastolatki czyli VIP-y, co widać na ilustracji po nosie odpowiednio uniesionym. I minie odpowiednio skonstruowanej.

I wtedy człowiek-w-osobie rodzica sobie może co najwyżej potęsknić i powspominać, jak to było łatwo z dwulatkiem albo innym niedojrzałym dziecięciem.

Ale chyba nie ma co tęsknić, bo życie coraz ciekawsze. I stawia kolejne wyzwania. Nastolatek w gruncie rzeczy też dziecko, które spoza swoich kolców, pancerzy, nastroszeń, masek i min też szuka miłości. Również miłości rodziców. Przyjaciół. Sympatii. Stawia wielokropki i pyta, choć nie zawsze chce usłyszeć odpowiedź…?

Ja bym sobie chętnie jakiś patent na nastolatka opracowała, a tu patentów brak. Młody człowiek wybiera, myli się, błądzi, znajduje. Szuka?

FullSizeRender(3)Pięknieje w oczach 🙂



Pyszne jak pokrzywa

IMG_1329Jeśli ktoś na bieżąco śledzi mój blog, to zapewne czytał już o dziecku, które stwierdziło, że coś jest „pyszne jak pokrzywa”.

Pokrzywy majowe mają liście czerwonawe od spodu. Ta czerwień opowiada o bogactwie żelaza, które zawierają. Zawierają jednak o wiele więcej mikroelementów- rosnąc na glebie żyznej czerpią ich bogactwo: magnez, fosfor, jod, krzem, potas, siarka oraz witaminy: C, K, A, B2. Po co się truć chemią w tabletkach, skoro można zjeść coś smacznego, tańszego i o wiele zdrowszego Pokrzywa w ogóle jest ciekawym ziołem, chociaż ja bym powiedziała, że jest warzywem liściastym.
To, że teraz jej się nie jada w takich ilościach jak kiedyś, świadczy tylko o tym, że sama  nie jest zbyt smaczna. Jej zbieranie też bywa niezbyt miłe, jeśli nie posiada się grubych gumowych rękawic: wgryza się swoimi parzydełkami w skórę, co ma podobno przeciwreumatyczne działanie. Nie zjada się jej też z tego powodu, że nie ma głodu- dawniej ratowała życie i zdrowie ludzkie uzupełniając niedobory mikroelementów, witamin, oczyszczając naczynia krwionośne, wątrobę, nerki. Oczyszczając łagodnie

Moi sąsiedzi smażą jajecznicę z pokrzywą.

Ja z kolei specjalizuję się w robieniu soków, koktajli z pokrywą, które dzieci piją z wielką chęcią.

Wynalazłam dla własnych potrzeb następujące smaczne mikstury regenerujące:

  • garść pokrzyw (samych liści), 2-3 banany, garść czarnych porzeczek (lub innych), szklanka przegotowanej wody;
  • garść pokrzyw, 2 banany, garść jagód, 1 jabłko, szklanka wody;
  • garść pokrzyw, 1 banan, szklanka truskawek, woda.

Kto da więcej?

Chętnie skorzystam z ciekawych przepisów.

Sałatka z pokrzywą

Zupa z pokrzywy

Warto sobie podjeść pokrzywowo:

  • gdy się czujemy osłabieni;
  • gdy chcemy się wzmocnić
  • gdy mamy zwiększone potrzeby: karmienie piersią, dzieciątko w drodze lub 2 w 1;
  • gdy mamy ochotę spróbować coś nowego;
  • gdy ma się anemię lub skłonności do niej
  • gdy uważamy, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Plony pokrzywowe jak co roku obrodziły, więc chętnych zapraszam na wspólne pokrzywobranie.



Szczęście puka

FullSizeRender(3)

Coraz więcej tu zdjęć robionych przez dzieci.

Jak ta róża.

Właściwie to się złoszczę: „Znowu bierzecie mój aparat!”

Ale czyż można złościć się za takie kwiatki?

Albo na to, że młody człowiek fotografuje swojego przyjaciela?

FullSizeRender(10)Wraz z dziećmi szczęście puka do naszych drzwi, a czy można się na szczęście obrażać?



Zwycięstwo czeka, by je wziąć

„Zwyciężyli dzięki Krwi Baranka”

Ap 12,11

Życzę sobie i Wam uczestnictwa w tym zwycięstwie, odwagi radowania się nim.

Żebyśmy już przestały być jak Magdalena przed pójściem do grobu: zamartwiającymi się, jak odwalić kamień naszych trosk, niepowodzeń, chorób, śmierci. Żebyśmy były jak Magdalena po pójściu do grobu: w kontakcie z Jezusem Zmartwychwstałym!

Alleluja! Jezus naprawdę zmartwychwstał!



Cisza

 

Język jest sterem.

A Pan Jezus milczy u Piłata.

Milczy u Heroda.

Milczy.

 

Dopiero na krzyżu mówi o tym, co najważniejsze.

Daje nam to, co najcenniejsze, co wypływa z Jego Serca:

  • swoje przebaczenie
  • swoją modlitwę
  • swoje pragnienie
  • swoją obietnicę
  • swoją Matkę

Pomilczymy z Nim w tym Wielkim Tygodniu?



Goły i wesoły czy chory

IMG_1354(1)Natknęłam się na dyskusję o ubieraniu dzieci.

Jedni mówią, że dziecko za grubo ubrane.

Inni, że w sam raz.

Inni jeszcze inaczej.

Istna wieża Babel: niby wszyscy mówią w tym samym języku, a nikt się nie rozumie.

Czy nie dlatego, że nikt nikogo nie słucha?

Wydaje mi się, że najwięcej w tym temacie mają do powiedzeni, którzy albo nie mają dzieci, albo góra jedno, dwoje. Łatwo wtedy o taką arogancję: „Moje dziecko tak, to i inne tak powinny”. Z porównywania się z innymi lub dzieci między sobą rzadko kiedy wynika coś dobrego. Zazwyczaj więcej zazdrości, złości, niezrozumienia.

Porównujmy się same ze sobą. Czy ubieramy dzieci serdeczniej, cierpliwiej, sensowniej niż wczoraj ubierałyśmy?

Jednemu dziecku jest wiecznie ciepło. Nie lubi się ubierać. Ma szybką przemianę materii, to i nie marznie. Ale i ono w okresie osłabienia albo w czasie choroby i po chorobie będzie potrzebować cieplejszego ubrania.

Inny maluch jest zmarzluchem. Nie lubi się z kolei rozbierać. Lubi być w mroźne dni w domu, a jeśli na dworze to krótko.

Wiele dzieci w ogóle ma okresy trochę takie, trochę inne.

Noworodki- marzną szybko.

Niemowlęta- generalnie też szybciej przemarzają, bo jeszcze się uczą termoregulacji, nie chodzą, nie biegają, często śpią.

Wiek poniemowlęcy to wiek szybkiego ruchu, ale też wielkiej niedojrzałości, podatności na zakażenia. Sztuką jest nieprzegrzewanie dziecka, ale też nienarażanie dziecka na infekcje.

W wieku przedszkolnym z kolei dzieci lubią dużo się ruszać, szybko i chętnie biegają- lepiej ich nie przegrzewać.

Potem nastolatki- gorące głowy i serca, niechętne do ubierania. A że szybko się rozwijają, to i szybko przeziębiają.

Ale i tak każde dziecko inne. Rodzic też nie jest nieomylny- ma prawo do błędów. Uczy się też na błędach. Ja też się tak uczę.

Dzięki Bogu intuicja rodzicielska też działa. Nie bójmy się hartować dzieci 🙂

Nie bójmy się też ubierać ich cieplutko, gdy tego potrzebują (np. w trakcie choroby, po chorobie) 🙂

Od tego jesteśmy rodzicami.



Więź a więzi

IMG_1309

-Znowu ta głupia wiosna! I te kwiatki niepotrzebnie kolorowe wyłażą z każdej dziury w ziemi!- mówi człowiek, dla którego kolejna pora roku to powód do narzekań, do irytacji, do poczucia uwięzienia przez naturę w cyklu bezsensownych następstw.

-Oddycham tą wiosną! Jak bardzo się cieszę, że każdy dzień napełnia się powoli zielenią i światłem!- wzdycha głęboko ten, który czuje nie więzi, ale więź z przyrodą.

Taka niby mała różnica: więź a więzi.

Różnica jak między entuzjastą a więźniem.

Taka reminiscencja z kongresu o rodzinie, który dane mi było wysłuchać.

Karmienie, opieka nad dzieckiem, wychowanie go może być odczuwane jak więzi gnębiące nas, ale może być też docenione jako spajająca więź miłości. Wybór należy do nas.



Teoretyczna kwestia? Nie! Żywy konkretny człowiek.

IMG_1298

Rebecca Kiessling poczęła się na skutek gwałtu. Ma 3 córki i 2 adopcyjnych synów. Dzieci nie były chronione przed jej historią życiową, miały możliwość słuchać jej wykładów. Któregoś razu 6-letnia córeczka pyta mamy, jak się pisze „poczęcie”. Okazało się, że dziecko pisze książkę.

Napisało tam:

„Poczęcie wskutek gwałtu nie jest złe, bo to jest moja mama.

To gwałt jest zły i aborcja jest zła.”

Wstrząsnęło mną, jak lapidarnie nieduże dziecko potrafi ująć i zrozumieć to, czego tak wielu dorosłych nie potrafi pojąć na czele z Gazetą Aborczą.

Niby dorośli, a nie potrafią pojąć, że aborcja na kobiecie, którą zgwałcono jest gwałtem dodanym do gwałtu.

„Wszystkie inne prawa nie mają sensu, jeśli nie ma się prawa do życia”- mówiła Rebecca.

Wczorajszy jej wykład na KUL ma być opublikowany na YouTube- z całą pewnością wart obejrzenia.



Historia 3 granatów

IMG_1264

Żołnierz miał w kieszeni 3 granaty. Pocisk był blisko, ale jednak trafił w niższą część nogi,  nie w pociski. Dzięki temu ocalał cały oddział. Dzięki temu jest ten blog, bo każdy potrzebuje jakiegoś dziadka. Każdy potrzebuje jakiegoś ojca, jakiejś matki, którzy mieli żywych rodziców. Choćby niedługo.

Czytając historię Polski i wydobywając mozolnie historię swojej rodziny, dochodzę do wniosku, że większość (wszyscy?) z nas jest ocaleńcami. Bo jakiś pradziadek, prababcia, jakiś dziadek, jakaś babcia musieli przeżyć czas zagłady, zawieruchy wojennej, przemarsze wojsk, bitwy, powstania, rzezie, obozy, głód, czas rozpaczy. Czas PRL, gdzie strach czaił się podskórnie.

I ciekawe, że do niedawna historii w szkole było tak tragicznie mało, że dzieci i młodzież nie miały możliwości poznać najnowszej historii. Tej, która umożliwia zrozumienie bieżącej polityki. Starożytność dokładnie i ze szczególikami, współczesność- szybko i bez żadnej głębi lub wcale. Bo przeładowany program.

To, co ważne młody człowiek dowiaduje się w domu, nawet jeśli chodzi do szkoły (lub nie dowiaduje się wcale). W szkole dowiaduje się „uśrednioną papkę”, nadającą się dla wszystkich opcji politycznych, religii i dla nikogo.

Chyba, że trafi na nauczyciela z powołania i pasjonata.

„Prawda nas wyzwoli”.

Szukamy jej też na drogach historii

Opatrzność trzyma nas w ręku, choćbyśmy tego nie widzieli…



W kosmos, do dżungli, na piaski

 

FullSizeRenderCzasem każda z mam przeżywa chęć wystrzelenia swoich miłych dzieci w kosmos (a propos komentarzy). Ja też jestem pewnie pierwsza w tej dziedzinie. Więc tym bardziej muszę się uczyć przeciwdziałań.

O ile jednak łatwiej, gdy na dworze czeka słońce, chmury, drzewa, krzewy i powietrze. Wtedy dzieci chętnie wystrzelają, co sił w nogach na świeże powietrze.

I robią zdjęcia jak powyżej.

Dlatego domy na wsi dają się lubić.

Ale też dzieci napotykają na swojej drodze osoby, które zaczynają lubić coraz bardziej. I wtedy też wystrzelają do nich z radością: do babci czy dziadka, przyjaciela czy sąsiadki.