Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’


2 kwietnia- Dzień Autyzmu

Chcecie dowiedzieć się więcej o autyzmie i szczepionkach:

proszę bardzo



Dla najmłodszych śmigus-dygus

No to chlup!-

śmigus-dyngus

A może jeszcze inny

styl kąpielowy?

Który wybieracie i dlaczego?



Alleluja!

Wielkanoc ma wielką moc!
 To moc Zmartwychwstałego Zbawiciela, co swoich łask udziela.
Dlatego głosimy: Pan zmartwychwstał i żyje, i obdarza radością, szczęściem za darmo 🙂
Przyjmuje za to na siebie wszystkie nasze nieszczęścia i grzechy-
jeśli mu je oddamy,
udziela nam w życiu pociechy,
sił, wytrwałości,
udziału w Bożej miłości.
I tej korzystnej wymiany na każdy dzień życzę Wam czytającym i sobie oczywiście!


Komu by się chciało tyle pisać…

Każda matka, o ile troszczy się o swoje dziecko, wypracowuje sobie swój niepowtarzalny styl macierzyństwa.



Błoto poświęcenia na wagę złota

Jak bardzo potrzebujemy błota!

Lepkiego, brudnego, mokrego. Pełnego kałuż! No i jeszcze śmierdzącego gnojówką czyli ciężką harówą zbierania tego cennego nawozu i rozrzucania go po polu.

Z tego rośnie dobry żyzny chleb.

To błoto to: nieprzespane noce, zmienianie, pranie pieluch, całowanie i mycie umorusanych buziaków, zmęczenie po wożeniu dziecka do przedszkola/na zajęcia/do szkoły (niepotrzebne skreślić), znużenie sprzątaniem, tłumaczenie po raz 138 dziecku, że nie należy bić braciszka, rozbijać szyby, wskazane natomiast jest mycie ząbków, bycie ubieralnym, uczynnym itd.

Dzień świętości życia.

Myślę sobie, że jest bardzo niepokojące, gdy same matki podważają konieczność, wartość poświęcenia dla dzieci, dla rodziny. My same nie doceniamy wartości, dobra, które Pan Bóg nam zadaje w naszej codzienności, w trudzie karmienia, wychowania, zmagania się ze sobą.

Dlaczego???

Przecież miłość jest cierpliwa, łaskawa, nie zazdrości, nie szuka poklasku… Jest Kogo naśladować.

A miłość matczyna nie jest miłością Bożą- bo ona nie znosi wszystkiego. Ma za to czasem wszystkiego powyżej dziurek w nosie. Zmęczona aż do granic.  Taka jakaś ubłocona.

I bardzo dobrze. Bo to błoto jest bardzo żyzne, owocne czyli może przynieść plon. Nie- suchy bezwodny czyściutki piasek.

To błoto nie jest w ogóle pociągające.

Po co w ogóle o tym pisać, fotografować?

Może dla światła, które odbija się w tym błocie? I opowiada o złocistym ziarnie, które z niego wytryśnie.



Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów

24 marca- życie to jest rzecz święta:

Co się działo przed świtem…

Miłość silniejsza niż śmierć



A na chrzcinach 16 dziecka się dzieje…

„Jesteście, Panie, naszym największym dobrem narodowym!”.

I teraz zagadka.

Kto tak mówił/pisał o matkach wielodzietnych?

I odpowiedź

.

.

.

.

.

Krzyż złoty i srebrny wręczony. Między innymi z okazji narodzin 16 dziecka na Jego chrzcinach.



Być matką i przeżyć

Ptak czy siak?

Kiedyś już pisałam o tym, że okres ciąży jest czasem przebudowywania mózgu kobiety.

Dlatego możemy czuć się wtedy zmęczone.

Śpiące.

Zdezorientowane i mieć zmieniony nastrój, np. być bardziej płaczliwe, skłonne do wybuchów.

Jak to na budowie- dzieje się! Nic nie jest oczywiste.

Badania neurologiczne pokazują, że mózg zmienia się wtedy jakby z jednopasmowej drogi stawał się wielopasmówką.

A co wtedy, gdy kobieta ma wiele dzieci? Kolejny raz nosi pod sercem dziecko?

Czyli przebudowa za przebudową.

Wiele znanych mi mam wielodzietnych jest niezwykle twórczymi osobami. Zaskakująco odkrywczymi, pomysłowymi, dociekliwymi. Są takie, które są niezwykle zorganizowane, przedsiębiorcze, inne bardzo empatyczne, wrażliwe.

Coś musi w tym być.

Połączyć ogarnianie towarzystwa z troską o dom- to już bywa wyzwanie. Niektóre kobiety łączą to jeszcze dodatkowo z rozwijaniem swoich pasji, pracą zawodową i mnóstwem innych zajęć.

No i wymyślenie, co zrobić z kolejnym sto pięćdziesiątym plastelinowym ptakiem, 10 dziennie budowlami z klocków lego, 30 niezbędnymi rysunkami, 14 wycinankami nowej generacji. Nie da się nie rozwijać- nawet jak ktoś bardzo się stara.

Co najmniej 3 mamy wielodzietne będą prelegentkami na konferencji:

O macierzyństwie bez słodzenia

Nie ujmuję tym wpisem nic a nic matkom jedynaków- myślę, że to też bardzo wymagające wyzwanie, które również może być inspiracją. O ile nie stanie się zamknięciem w sobie i patrzeniem wyłącznie pod własne nogi.

Będą więc i mamy pojedynczych dzieci, dzielące się swoim doświadczeniem, wiedzą czy pomysłami na życie.

Ptaszki- Ignaśki

 



Definicja sukcesu?

„Kiedy poproszono Chrystusa o wskazanie najważniejszego przykazania, Jezus odpowiedział, że każdy z nas winien po pierwsze kochać Boga całym sercem, duszą, umysłem i mocą, a po drugie kochać bliźniego jak siebie samego. Gdy mówię o zdrowej miłości własnej, nie chodzi mi więc o postawę samolubną i egocentryczną. Chodzi mi raczej o uznanie swego życia jako dar i błogosławieństwo, o zrozumienie, że ów dar należy pielęgnować, i że trzeba się nim dzielić z innymi.

Zamiast koncentrować się na swoich słabościach, błędach i porażkach, skup się raczej na tym co masz i czym możesz obdarować innych- chodzi tutaj na przykład o talent, wiedzę, mądrość, kreatywność, pracowitość czy serdeczne usposobienie.”

Nick Vujicic „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”

Autor tej książki jest kapitalny, gdy chodzi o definiowanie sukcesu.

Dla żony, matki prawdziwym sukcesem jest wypełnienie swojego powołania, życie nim.

Myślę sobie o pewnych dzieciach, które  mając matki business-women, pozostawały samotne pośród bogato wyposażonych domów, rozlicznych sprzętów je otaczających, dostatku jedzenia, ubrań, pokoi do zabaw. Tyle że szalenie im brakowało w tym wszystkim matki, która byłaby sercem przy nich, a nie przy swoich interesach, rozlicznych zawodowych obowiązkach. Tyle że szalenie brakowało im rodzeństwa, które wprowadziłoby życie, śmiech i rozgardiasz do tych rozległych, ale pustych uczuciowo pomieszczeń. To nie jest sukces- mieć osamotnione dziecko.

„Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielki wpływ możemy wywrzeć na ten świat nawet przez drobny gest życzliwości. Mała zmarszczka na wodzie przeradza się nierzadko w ogromną falę.”– to znowu Nick, pod którego wrażeniem jestem.

Jako matki mamy tak wiele okazji do uśmiechów, czułości, zabawy z dziećmi. Zbyt często zapominamy, że małe dobro jest mocniejsze niż największe zło. I że wiosna jest stanem ducha, a nie tylko chwilowo porą roku.



Dzieci karmimy, sił nie szczędzimy

Zdjęcie powyżej?

Na tablicach wiszących na ścianach- zasady, jakimi powinny się rządzić Szpitale Przyjazne Dziecku, a więc m.in. 10 kroków udanego karmienia piersią.

A na stoliku?

Ulotki reklamujące sztuczne żywienie. Czyli jak szerzyć szereg chorób cywilizacyjnych.

To pokazuje obłudę współczesnej medycyny: w gablocie, na konferencji, na medycznych sympozjach mowa jest o korzyściach płynących z naturalnego karmienia piersią. Ale cały „osprzęt” do szerokiego wprowadzania sztucznego żywienia medycy dostają od firm mieszankowych w postaci gadżetów, informatorów, sponsoringu i całego tego reklamowego zamydlania oczu.

Jeszcze nie tak dawno (z perspektywy mojej babci) czyli na początku XX wieku lekarze reklamowali palenie papierosów jako szalenie zdrowe.

Czyżby sytuacja miała swe analogie w przyszłości?

Szersza perspektywa karmienia piersią