Moc w słabości się doskonali

Jaka to radość, gdy poczyna się nowy człowiek!

I nawet jeśli rodzice nie wiedzą, nie akceptują go- to jestem pewna, że w niebie trwa wielka radość z tego konkretnego człowieka, bo Bóg go zaplanował już przed założeniem świata, zachwycił się nim i zapragnął go. Widział go oczami swojej twórczej miłości.

Zazwyczaj jednak rodzice się cieszą, wiwatują na cześć, że ich miłość zaowocowała 🙂 A w niebie owacje i nadzieje jeszcze większe!

Ale my matki potrafimy przespać ten czas skupiając się na uciążliwościach, niedyspozycjach, zamiast na towarzyszeniu swojemu dziecku. A przecież ma ono prawo do radości swojej mamy i taty, nawet, jeśli by to miała być radość przez łzy. Szkoda marnować dni i miesiące na zamartwianie się, czy przypadkiem nie chore, nie takie, nie owakie, czy poradzimy sobie itd., skoro Pan Bóg miał w tym swój plan, skoro On się z niego cieszy.

Jestem mamą dzieciątka, które straciłam przez poronienie. Myślę sobie, że było ono szczęśliwe z nami, bo nasz wspólny czas tu na ziemi upłynął na radości z niego. Teraz gdy piszę „straciliśmy”, gdy ból już minął- właściwie myślę „zyskaliśmy” w niebie.

Nawet gdy później radość z kolejnego dziecka była trudniejsza, to jednak warto było o nią walczyć, wybierać. Bo każdy człowiek chce być kochany, a nie „żeby się martwić z jego powodu na zapas”.

Nasze zmartwienia i tak są zawsze nieadekwatne: martwimy się nie o to, co się wydarzy, ale o własne wyobrażenia przyszłości.

Martwimy się np. czy sobie poradzimy z tym czy owym i potem okazuje się, że zupełnie co innego nam sprawia trudność, że zmartwienie było na zapas.

Właściwie to jesteśmy bezradne względem tych naszych zmartwień, one za bardzo nad nami panują, prześladują nas.

Dlatego warto oddać je Panu Bogu. Jeśli go o to poprosimy weźmie je od nas.

Prośmy o Ducha Świętego- On oblecze nas mocą z wysoka, poprowadzi nas przez to rodzicielstwo jak przez fascynującą przygodę. Wystarczy zaufać, prosić z wiarą. Właściwie można od razu dziękować za wysłuchanie tej prośby- ona jest zgodna z wolą Bożą 🙂

Pan Bóg chce, żebyśmy czerpali od Niego siłę- otwiera się na oścież, żeby się nią z nami dzielić. To dopiero wspaniała nowina! Wraz z powiewem Ducha Świętego- Bóg nam daje nową moc, nową siłę do kochania, nową radość, do których same z siebie nie jesteśmy zdolne. Wystarczy otworzyć serce…


komentarze 3 do wpisu “Moc w słabości się doskonali”

  1. Mama Kangurzyca napisał(a):

    Pięknie napisane… 🙂

  2. Paulina napisał(a):

    Dziękuję. Tego mi było trzeba.

  3. Kasia napisał(a):

    Chwała Panu!!!

Zostaw odpowiedź