Małe rzeczy z wielką miłością

Tyle małych rzeczy jeszcze przed świętami do zrobienia: tyle kurzu do starcia, tyle zakupów do zrobienia, tyle do upieczenia, umycia, prasowania, tyle buziaków do nakarmienia, guzów do pocałowania, tyle pieluch do przewinięcia.

Jesteśmy wielkimi szczęściarzami, że Pan Bóg daje nam szansę, abyśmy każdą z tych drobnych rzeczy zrobiły z wielką miłością 🙂 Z wielką miłością do tych bliskich i dalekich, z wielką wdzięcznością, że mamy dla kogo to wszystko robić, że jest ktoś kochany i kochający.

To Matka Teresa z Kalkuty tak nasu czy, współczesna święta, która zbierała z ulic dzielnic nędzy umierających i ciężko chorych ludzi, żeby dzielić się z nimi maleńkimi rzeczami, ale z wielką miłością. Zaczynając od uśmiechu.

Jeśli nie dzielę się z moim dzieckiem, z moim mężem swoim uśmiechem, to głodzę ich dusze. Pierwszy mały dobry uczynek: uśmiech 🙂

Podobno na Zachodzie Europy jest zapotrzebowanie i można sobie wynająć osobę, która będzie przytulać (bez kontekst seksualnego)- tak zagłodzone są ludzkie dusze i ciała, tak brak im miłości.

W jaki sposób dotykamy własnych dzieci? Czy zawsze z wielką miłością? Czy nauczymy nasze dzieci kojącego dotyku miłości, żeby umiały przyjmować dotyk pełen miłości i obdarowywać go innych?


Zostaw odpowiedź