Karmienie piersią a płodność

Karmienie piersią jest częścią naszego dzielenia się życiem z dzieckiem czyli integralną częścią płodności.

Ostatnio podsuwałam link o rodzinie z osiemnaściorgiem dzieci. Hm, nie to, żebym akurat do posiadania takiej, a nie innej gromadki zachęcała. To, co dobre dla tamtej rodziny- nie musi być dobre dla mojej lub twojej rodziny. W ogóle nie przepadam za porównywaniem.

Dziecko jest darem, prezentem od Pana Boga, a więc uważnie w Jego głos się trzeba wsłuchiwać, co na ten temat mówi.

Dla mnie np. bardzo ciekawe jest, co mówi jako Stworzyciel. Jak nas stworzył? Jak stworzył nasze dzieci.

Stworzył nas zdolnymi do rozmnażania, a częścią tego właśnie procesu rozmnażania się jest laktacja (karmienie piersią). I co ciekawe, laktacja jest dalszym ciągiem naturalnego rozwoju płodności (po poczęciu, ciąży, porodzie), a zarazem jest procesem ograniczającym naturalnie płodność.

Karmienie piersią z jednej strony sprzyja zdrowiu mamy (mniejsza podatność na nowotwory piersi, jajnika z każdym miesiącem karmienia, mniejsza utrata krwi, regeneracja sił- w czasie karmienia piersią organizm uczy się działać bardzo oszcędnie). Sprzyja także zdrowiu dziecka, dając mu bezpieczny czas na zdobywanie samodzielności pod względem odpornościowym, pokarmowym, emocjonalnym itd.

Z drugiej strony skuteczne karmienie piersią sprawia, że płodność jakby zwalnia: skupia się na urodzonym dziecku, a nie rozwija się ku kolejnym. Jednak żeby tak było, karmienie musi być ekologiczne czyli zgodne z naturą.

Jakie są warunki ekologicznego karmienia:

  • karmienie piersią według potrzeby dziecka (dostęp do piersi, kiedy ma odruch szukania, kiedy jest spragnione lub głodne);
  • wyłączne karmienie piersią co najmniej 6 miesięcy bez dokarmiania i dopajania;
  • nie podawanie smoczków, smoczka-uspokajacza;
  • przerwa nocna nie dłuższa niż 6 godzin;
  • pozwalanie dziecku na usypianie przy piersi, gdy tego chce, pozwalanie na ssanie nieodżywcze (nie ma ono co prawdy wpływu na stan odżywienia, ale na ilość hormonów- owszem).

Gdy takie warunki są spełnione, płodność w większości sytuacji nie wraca, gdyż jest skupiona na dziecku, które jest małe, potrzebuje wiele uwagi, pokarmu do rozwoju.

Jednak zdarza się, że pomimo ekologicznego karmienia piersią mama zajdzie szybko w następną ciążę (są to jednak nieliczne przypadki). Jakie mogą być tego przyczyny?

  • przejadanie się mamy (wysokokaloryczne jedzenie);
  • bardzo dobre odżywienie mamy- organizm „czuje” taki dobrostan, że może sobie pozwolić na inwestowanie sił w kolejne dziecko;
  • dziecko przesypia dłużej bez ssania niż potrzebuje; np. z tego powodu, że nie czuje obok siebie mamy (śpi samo), jest uczone samodzielnego spania; ew. wytrzymuje bez ssania dłużej niż potrzebuje (zabawianie, żeby nie płakało, bujanie, żeby usypiało bez mamy jako reguła itp.);
  • dziecko nieskutecznie ssące (słabe przybieranie na wadze, nieefektywne pobudzanie piersi);
  • indywidualne predyspozycje;
  • inne.

Kiedyś wyczytałam informację, że do niepłodności laktacyjnej(LAM) kobieta musi karmić co najmniej 90 minut na dobę. Ale kto by to mierzył? Czy mamy karmić z zegarkiem w ręku? Tak jak nie liczymy buziaków i uścisków naszym dzieciom, tak dobrze się karmi piersią wtedy, kiedy nie wylicza się ilości karmień, nie czeka z napięciem: „Kiedy ono wreszcie skończy to ssanie?”

Nie chodzi o to, żeby nigdy nie usypiać przez kołysanie, ale o to, że ma sens pozwalanie choć od czasu do czasu na ssanie nieodżywcze. Działa ono uspokajająco na dziecko, opóźnia powrót płodności skierowanej ku następnemu dziecku.

Myślę o cd.


komentarzy 6 do wpisu “Karmienie piersią a płodność”

  1. Kasia napisał(a):

    Pomieszałaś tu informacje na temat LAM wg Rotzera (tylko 12 tyg.) i ogólnie LAM.
    Nie 90 min. a 100 min. i niespełnienie tego warunku sprawia, że nie można korzystać z LAM, więc kobiety mierzą przybliżony czas. Wystarczy mieć jednak silne duże dziecko, które najada się w 5 min. i nici z Lam.
    Co do tych podobno nielicznych przypadków, to wcale nie sa tak nieliczne zważywszy, że mało która kobieta decyduje sie na LAM, a z tych do się dedycydują jednak od czasu do czasu trafia się ciąża.
    Moja gin. powiedziała, że w obecnych czasach zauważyła, że płodność wraca o wiele szybciej niż kiedyś i te wytyczne, które przytaczasz- bodajże oparte na badaniach z lat 80 obecnie niestety nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Niestety nikt ich nie zmienił a coraz mniej kobiet się na nie łapie. Ta metoda do tej pory sprawdza się, ale w społeczeństwach uboższych, gdzie kobiety są słabiej odżywione, pracują fizycznie itp.
    Zresztą większosć kobiet stosujących npr woli gdy płodnośc wraca szybko

  2. admin napisał(a):

    90 a 100 minut? To takie istotne? A liczone jak dziecko wyłącznie efektywnie ssie czy też nieodżywczo? A jak śpi z piersią w buzi i tylko od czasu do czasu łyka pociągnie, to też liczyć? Nie jestem specem od NPR- to widać.
    To, że często kobiety małych dzieci zachodzą w ciążę karmiąc je piersią? Ale też mnóstwo dokarmia niemal od początku, większość stosuje smoczki uspokajacze itp.
    Większość kobiet stosujących NPR woli gdy szybko wraca płodność? Nie wiem. Dla mnie to dziwne. Ja zawsze wolałam, gdy we właściwym czasie wracała, a nie szybko. Jest czas na wszystkie sprawy pod niebem.

  3. Kasia napisał(a):

    100 min. efektywnego ssania – nie ja to wymyśliłam.
    Znam przypadki szybkiego powrotu płodności u mam karmiących ekologicznie tj. bez dokarmiania, bez smoczków itd.
    A co do ostatniego – jestem bywalcem for o npr – prawie każda mama czeka z utęsknieniem na @ i odczuwa wielką radość, gdy wraca płodność, bo może wrócić do normalnych reguł npr – reguły poporodowe działają niestety destrukcyjnie na małżeństwa (oczywiście nie wszystkie, ale dla większości). Nie wiem czy wiesz, ale ibywa że instruktorzy npr zalecają przedwczesne odstawienie dziecka od piersi by kobiecie wróciły cykle i mogła współżyć z mężem (nie u wszystkich można zastosować reguły poporodowe) – i nie jest to przypadek jednostkowy! (Sama mam koleżanki, które tak robiły) – lepiej nie karmić niż użyć prezerwatywy, bo to drugie jest grzechem a pierwsze nie. Chore to jest, ale naprawdę się zdarza.

  4. admin napisał(a):

    A napisałam jeszcze, że przerwa nocna nie powinna być dłuższa niż 6 godzin, żeby była niepłodność? To jest bardzo ważne, bo więcej prolaktyny wydziela się nocą niż w dzień.
    Ja w takim razie jestem jakimś wyjątkiem: nie czekam nigdy na miesiączkę, żyję chwilą obecną.
    Wiem, że tych sposobów NPR jest kilka, jestem zadowolona z tego, czego się nauczyłam. Wg tych zaleceń po porodzie, jeśli nie jest to dobry czas na następne dziecię, to można współżyć, co drugi dzień prowadząc obserwację i oceniając swój stan płodności.
    Myślę, że to ogromna ingerencja w cudze życie doradzać mu odstawiania.
    „Niezłe” historyjki przedstawiasz.
    Żadne jednak reguły się nie sprawdzają bez zaufania, miłości, rezygnacji z kurczowego trzymania własnych lęków.

  5. Kasia napisał(a):

    Jeśli nie jest dobry czas na dziecko tzn. jeśli jest bezwzględny zakaz zachodzenia w ciążę nie można korzystać z niepłodności względnej a taką jest niepłodnośc poporodowa. Przy „zwykłym” odkładaniu można współżyć co 2 dzień pod warunkiem prowadzenia niewystępowania objawów płodności – trzeba czekać do 4 wieczoru (moje i znajomych doświadczenie jest takie, że takie objawy mogą występować tygodniami. Co do przerwy nocnej – tak to się podkresla, ale dzieci czasem mają inne zdanie – córka majac 6 tyg. przesypiała 8-12 godz. w nocy (w dzień nadrabiała ). Oczywiście za jakiś czas przestała tyle spać 🙂 No ale przecież nie będę budzić dziecka, skoro woli inaczej sobie rozplanować karmienia a przybiera pięknie. No ale są mamy, które tak robią, bo reguły npr…
    W Zeszytach Naukowych INER (nie pamiętam numeru) są omawiane przypadki przy kp i jest napisane wprost, że jeśli nie można ustalić niepłodności a kobiecie zależy na współżyciu, to należy rozważyć odstawienie dziecka od piersi 🙁

  6. admin napisał(a):

    Dziecko wylewa się z kąpielą.

Zostaw odpowiedź