Pełzanie, raczkowanie a pisanie

Sadzamy dziecko dumnie w wózku, na kolanach- „Już siedzi!”

Ciągniemy dziecko pod paszki, żeby stało. Potem ciągniemy za rączki, żeby chodziło. A to chodzenie ani w wieku 10 ani 12 miesięcy nie jest jeszcze takie ważne. A to siedzenie w wieku 6-7 czy 8 miesięcy nie jest takie ważne: o wiele ważniejsze, czy się przewraca z brzuszka na plecy, z plecków na brzuszek, czy na brzuszku zaczyna pełzać (najpierw w kółko, potem w tył, dopiero na końcu do przodu).

W ten sposób maluch ćwiczy równowagę, panowanie nad nią, kierunki ciała. Te same partie mózgu są wykorzystywane potem podczas czytania i pisania (ołówek też trzeba trzymać w pewnej równowadze w rączce- a nikt za niego nie ciągnie).

Teraz dzieci z problemami pisania i czytania uczy się pełzać i raczkować, jeśli wcześniej tego nie robiły (np. terapia integracji sensorycznej).

Te, które mają problemy emocjonalne, z zachowaniem- masuje się, pozwala odczuć na skórze różnego rodzaju bodźce (mocne, słabe naciski). Czy niemowlęctwo i okres poniemowlęcy to nie jest przede wszystkim okres, kiedy dzieci przede wszystkim powinny móc dotykać, czuć, być pieszczone, dotykane? A my oczekujemy od nich, że będą grzecznie się wysypiać i wylegiwać bez jęknięcia w wózkach i łóżeczkach.

Wszystko ma swój czas.


komentarze 3 do wpisu “Pełzanie, raczkowanie a pisanie”

  1. Lejla napisał(a):

    Dlatego my w ogóle nie mamy wózka, a łóżko jest wspólne 😉

  2. admin napisał(a):

    Ja mam wózek- czasem starsze dziecko wożę. Jak sama w dłuższą trasę się wybieram.

  3. J&N napisał(a):

    My też mamy wózek. Ale stoi i piwnicy 😀
    Do roku się na spacery nosiła, teraz woli na spacer iść na swoich nogach. Wyciągamy wózek tylko jak idziemy pozałatwiać sprawy w urzędach (co, szczęśliwie, nie zdarza się za często), bo nie mam czasu na zatrzymywanie się wtedy przy każdym kamyku 😉

Zostaw odpowiedź