Czas chustowania

A to było tak: pomyślałam sobie, że przyjemnie byłoby wygrać chustę. Wzięłam więc udział w konkursie.

Konkurs polegał na tym, żeby dokończyć zdanie „Najlepszy rodzic to…”

Cóż było robić? W głowie pustki, a wygranie chusty nęciło, więc napisałam coś oklepanego, żeby nie było, że nie próbowałam:

„Najlepszy rodzic to ten, którego miłość daje korzenie i unosi na skrzydłach.”

No i wygrałam 🙂 

I wytłumaczyć się trzeba z mojej pazernej miłości do chust długich wiązanych:

  • Szczerze znienawidziłam wózki, gdy przeżyłam parę epizodów pt. „Dziecko z włączoną syreną okrętową na jednym ręku, a w drugim ręku prowadzony wózek”.
  • Wnoszenie, wciąganie wózka na piętra, do autobusów, sklepów czyli cyrk lub horror w odcinkach jak kto lubi;
  • Po przeżytej namiętnej miłości do chust kółkowych tak mi rąbnął kręgosłup z jednej strony, że przez jakiś czas nie mogłam chodzić (na szczęście krótko i węzłowato).
  • Nabyłam więc wreszcie przy trzecim dziecku chustę długą wiązaną za co codziennie mój kręgosłup odwdzięcza mi się wierną służbą; a że staram się nosić głównie na plecach, to i mięśnie grzbietu się wzmacniają i narzekam w związku z tym tylko z grzeczności bądź dla towarzystwa co na jedno wychodzi. A przy piątym dziecku mój kręgosłup czuje się raźniej niż przy pierwszym.

Uczyłam się więc tych chust głównie na własnych wózkowo- nosidełkowych błędach. Uczę się w dalszym ciągu. Obecnie przeżywam chyba najkrótszy okres noszenia młodego dziecka- bo 1o miesięczne chłopię już stwierdziło, że bycie noszonym po domu to kompletna nuda. Ewentualnie toleruje wyjście na spacery w chuście- ale tylko sprawnie i bez przestojów. Nie ma jak szybko wyrastać z noszenia! A niektórzy wróżyli mi, jak to się dziecko do dobrego przyzwyczai i będę nosić do końca świata. Koniec świata z takim myśleniem.


komentarze 3 do wpisu “Czas chustowania”

  1. Aga napisał(a):

    No właśnie kusi ta chusta, kusi…. może by tak spróbować…. tylko od czego zacząć, kiedy zacząć, jaki produkt wybrać? Może jakieś cenne rady, sugestie? Będę/ będziemy bardzo wdzięczne 😉

  2. admin napisał(a):

    Zacząć jak najwcześniej- dziecko i mama muszą się siebie nauczyć, przyzwyczaić. Mi się najbardziej sprawdza chusta długa wiązana: dla przeciętnej osoby (czyli nie bardzo wysokiej i grubej ani bardzo szczupłej i niskiej) odpowiednia jest M czyli 4,6m długości. Chyba, że masz duże dziecko- niektóre mamy sobie chwalą mai-taie czy coś w tym stylu bądźx nosidłą ergonomiczne. Chyba każdy znajdzie coś dla siebie jak poszuka.

  3. gajewana napisał(a):

    A mnie niektórzy wróżyli, że jak będę długo karmić, to kiedy dziecko pójdzie do szkoły, będę musiała mu „zapakować cycka do plecaka”. Tymczasem odstawienie (w wieku niecałych trzech lat, można było i wcześniej, ale wygodniej mi było tak usypiać) przyszło tak naturalnie.

    Co do chusty, to mój półroczniak ją uwielbia. Kiedy zaczynam motać, śmieje się i macha nóżkami z radości. Jednak ciężko mi już ją nosić. Próbowałam na plecach, ale czuję się wtedy niekomfortowo i boję się, że mi wypadnie. Chyba jak zacznie siadać, przerzucimy się na wózek.

Zostaw odpowiedź