Pasza czy nie pasza?

Oddajmy głos oburzonej na mnie Adze:

„A gdy całe społeczeństwo płaci za leczenie dziecka chorego dzięki sztucznej podróbce mleka matki, to w ogóle nie jest sprawa społeczeństwa? – ja bardzo przepraszam… ile zna Pani przypadków dzieci, które zachorowały po sztucznych mieszankach? Bo to chyba trochę manipulacja! I dlaczego od razu pasza? Matki karmiące piersią wymagają poszanowania od innych. I słusznie! Ale dlaczego te same Matki nazywają sztuczne mleko paszą. Pasza jest dla zwierząt. Bardzo proszę zatem nie ubliżać matkom karmiącym sztucznie i ich pociechom, naprawdę bardzo proszę.”

Ile znam przypadków dzieci chorujących po sztucznych mieszankach? Mnóstwo. To jest plaga współczesności. Choroby cywilizacyjne: cukrzyca, otyłość, nadciśnienie i inne – badania wykazały ich współwystępowanie z karmieniem sztucznym w dzieciństwie. Tak odległe związki. Im młodsze dziecko, tym bardziej ewidentne. Np. u wcześniaka zespół martwiczego zapalenia jelit występuje 9-kroptnie częściej u dzieci karmionych sztucznie. Hospitalizacje spotykamy kilkakrotnie częściej u dzieci karmionych sztucznie, itd. Nie mówiąc już o takich „błahostkach” jak zapalenia uszu, biegunki, itp., które tylko 3-4 krotnie częściej spotykane są u dzieci karmionych sztucznie.

Jeśli wgłębimy się w temat, to okaże się, że podawanie mieszanek zamiast mleka matki (poza sytuacjami ekstremalnymi, gdzie jest to niezbędne) to niszczenie zdrowia dziecka na raty, długofalowe.

Dlaczego nazwałam mieszanki modyfikowane bez szacunku „paszą”? Bo są dobrą paszą dla cielaków- zawierając białko wołowe oraz inne sproszkowane składniki krowiego mleka. Małe dziecko, dlatego potrzebuje mleka matki, gdyż jego ciało potrzebuje białka ludzkiego, bogactwa cukrów potrzebnych dla rozwoju mózgu (krowie mleko zawiera ich niewiele), składników uodparniających zwłaszcza przeciwko chorobom, na które zapadają przede wszystkim ludzie itd.

Nazwa „pasza” odnośnie mieszanek modyfikowanych jest bardzo adekwatna jeszcze z innego powodu: bynajmniej nie zostały one stworzone z myślą o dobru dzieci. Zysk firmy jest tu naczelną zasadą. Nie wierzycie? Przyjrzyjcie i dowiedzcie się więcej o firmie np. Nestle. Gdyby zasadą było zdrowie dzieci mleko modyfikowane nie byłoby przede wszystkim pozyskiwane z mleka krowiego, gdyż nie jest ono zbliżone do ludzkiego. O wiele bardziej „podobne” do ludzkiego jest np. mleko szympansie, kocie, kobyle (w tej samej mierze jak źrebak jest bardziej podobny do niemowlęcia ;)).

Powstanie przemysłu mieszanek sztucznych mlek nie powstało z potrzeby ratowania niemowląt- te najlepiej ratowano korzystając z instytucji mamki, banków mleka kobiecego, zaprzyjaźnionych matek karmiących- powstało natomiast z nadmiaru produkcji mleka krowiego. Coś było trzeba z nim robić, żeby się nie zmarnowało.

Słowo „pasza” w stosunku do sztucznych mieszanek mlecznych jest bardzo adekwatne jeszcze z innego względu. Ono rzeczywiście służy pasieniu czyli tuczeniu dzieci. Dzieci karmione piersią przez pierwsze 3-4 miesiące przybierają zazwyczaj na wadze bardzo szybko. Potem natomiast ich wzrost zwalnia. Na sztucznej paszy jest przeciwnie: dzieci najpierw nie przybierają wystarczająco dużo, a potem nabierają tyle ciałka, że jako młodzież i dorośli mają tendencje do otyłości.

Przykłady?

Światowa Organizacja Zdrowia uznała wagę i wzrost dzieci karmionych piersią za wzorcowe. A nasi lekarze ciągle bazują na tych z książeczek zdrowia opierających się w większości na dzieciach karmionych sztucznie i mieszanie.

Dane z WHO, do których warto się odwoływać, gdy karmimy naturalnie:

Waga – chłopcy
www.who.int/childgrowth/standards/chts_wfa_boys_p/en/index.html
Waga – dziewczynki
www.who.int/childgrowth/standards/chts_wfa_girls_p/en/index.html
Wzrost – chłopcy
www.who.int/childgrowth/standards/chts_lhfa_boys_p/en/index.html
Wzrost – dziewczynki
www.who.int/childgrowth/standards/chts_lhfa_girls_p/en/index.html

Pisząc o „paszy” nie ubliżam w ogóle matkom karmiącym sztucznie- niech sobie karmią w spokoju. Wyrażam się wyłącznie negatywnie o jakości pokarmu, którym się karmi dzieci. A ta jest rzeczywiście fatalna. Co więcej jest swoistym eksperymentowaniem na wielkich ludzkich populacjach, np. historia dodawania kwasów wielonienasyconych. O tym, że ktoś to kontroluje- zapomnijmy- to tylko mrzonki. Ale nawet gdyby ktoś to kontrolował- ile parametrów mleka jest w stanie sprawdzić? Kilka? Kilkanaście? Mleko to biała krew- samych cukrów jest w nim kilkadziesiąt.

Pan Jezus jest miłosierny dla każdego dziecka. Dla nas również.

Jednak my matki- nie zawsze.

W stosunku do dziecka przejawem miłości i miłosierdzia jest karmienie go tym, co mamy najlepszego- dzieleniem się z nim swoim życiem. Z jak największą cierpliwością.


komentarzy 6 do wpisu “Pasza czy nie pasza?”

  1. Evik napisał(a):

    Karmienie piersią spowalnia gospodarkę 😉

    Nie wiem czy tym wszystkim firmom zależy, by kobieta karmiła piersią. Tyle tych gadżetów dziecięcych jest – smoczki, butelki, podgrzewacze butelek, odkażacze do butelek/smoczków…
    A ile rodzajów mieszanek.

    Przez przypadek obejrzałam jeden odcinek i aż się przeraziłam, że tyle tego potrzeba 😉
    http://player.pl/programy-online/rodzice-na-start-odcinki,615/odcinek-4,S00E04,11675.html

  2. Aga napisał(a):

    Jest takie powiedzenie/praktyka, że jak dziecku upadnie smoczek to przy pierwszym się wyparza, przy drugim oblizuje a trzeciemu pies przynosi. A co do gadżetów to trochę zdrowego rozsądku jest konieczne: ja karmiłam/karmię butelką oboje dzieci (stety i niestety) i potrzebne jest dwie butelki i wrzątek, nie posiadam żadnych innych gadżetów! I żyjemy!

  3. Evik napisał(a):

    Butelką wykarmiłam kota. I wiem, że takie stojące mleko śmierdzi 😉

  4. Evik napisał(a):

    Aga, przypomniałaś mi 😀
    To tak z przymrużeniem oka:
    http://czad.blox.pl/2006/05/Pierwsze-dziecko-drugie-dziecko-trzecie-dziecko.html

  5. Evik napisał(a):

    Moja kicia ważyła 12 deko, mieściła się w garści. Dawałam jem świeże mleko (dziecięcą mieszankę). Tylko – czasem byłam leniwa i nie umyłam butelki, gdy trochę mleka zostało. Takie mleko szybko się psuje, nie miałam nic złego na myśli.

  6. Aga napisał(a):

    Moja Piątka nie mieściła w pyszczku smoka ;-( stąd zakrętka a mleko piła niby dla kociąt ale ją uczuliło i przeszła na pasztety 😉 i tak jej zostało 😉

Zostaw odpowiedź