Kiedy najtrudniej

Kiedy najtrudniej karmi się piersią, nie chce się karmić, zaczyna się myśleć o odstawianiu, powracają wątpliwości czy dobrze się robi itd.:

  • Kiedy zaczyna wracać płodność, pojawiają się wahania wracającego cyklu;
  • Tuż przed miesiączką i na jej początku (a dzieci mogą wtedy intensywniej chcieć ssać);
  • Kiedy następuje inkubacja czyli wykluwanie się jakiejś choroby, ale jeszcze bezobjawowe: dziecko marudne, ciagle by chciało ssać, ale nie widać żadnych objawów choroby po nim;
  • Kiedy pojawiają się większe niedobory w organizmie (szybkie chudnięcie, anemia itp.);
  • Kiedy pojawiają się niedobory wsparcia społecznego ;
  • W pierwszym i trzecim trymestrze ciąży.

To że jednak bywa trudno nie znaczy, że nie warto. Gra jest warta świeczki 🙂


komentarze 3 do wpisu “Kiedy najtrudniej”

  1. anna mama karmiąca napisał(a):

    gdy mi było najtrudniej znalazłam tę Pani stronkę, i mi pomogła, dziękuję, a gdy potem bywało najtrudniej wracałam tutaj i na forum karmienie piersią powyżej roku i też pomagało, dziękuję:)

    a było to wtedy gdy:
    – tuż po powrocie ze szpitala gdy mieszkaliśmy z rodzicami w mieszkanku gdy mały nie mógł chwili bez cysia wytrzymać i płakał a ja musiałam czasem go zostawić żeby wyjść do łazienki (komentarze: daj mu smoczka, ona wychowuje bezstresowo bez smoczka)

    -kilka tygodni po porodzie gdy chciałam spać a mały tylko przy cysiu chciał spać, a jeszcze nie udawało nam się karmić na leżąco.(och co za ulga karmić leżąc i śpiąc:) cudowny sposób:) dzięki któremu potem już nigdy nie miałam nieprzespanej nocy. Tutaj Mąż był bohaterem, bo od razu po przyjściu z pracy nosił maluszka ( do dziś to lubią bardzo) na rękach, żebym mogła rozprostować wszystkie kości i wziąć szybki prysznic. Też kiedy od ssania bolały mnie piersi, zaczynały być poranione to Mąż nosił i tulił naszego synka, żeby do piersi przyszedł już na samo karmienie i mniej ssał, żeby piersi się przewietrzyły dłużej.

    – gdy pod moim sercem pojawiło się drugie dziecko (moje wątpliwości, czy teraz też mogę, czy młodszemu nic nie grozi)

    – wizyty prenatalne z drugim dzieckiem u lekarza (lekarz twierdzący, że ponad rok się dziecka nie karmi, że mi zęby wypadną, a na moje pytanie: czy coś jest źle z małym w brzuszku odpowiedź lekarza: żadnych nieprawidłowości nie ma. Dopytywania, czy karmię, po co karmie skoro to starszemu niepotrzebne, nawet gdy tłumaczyłam, że mały ssie tylko raz dziennie, ale że ma teraz 40 stopni gorączki i teraz tego potrzebuje, to lekarz, że mnie nie rozumie i że jak mi się słabe dziecko urodzi to będzie moja wina, że karmię, bo starszy tego nie potrzebuje bo rok już skończył)

    – pobyt z moim półtoraroczniakiem w szpitalu i komentarze-opinie od lekarzy, pielęgniarek, salowych, odwiedzających, mam innych dzieci typu: to już trzeba przestać, już jest za duży, w ciąży nie można karmić skoro to już …miesiąc, to jeszcze piersią? itd., osoba odwiedzająca kogoś to mi nawet mówiła, że od tego się mi dziecko starsze pewnie rozchorowało, bo mu w ciąży moje mleko szkodzi, a druga mama, ze to szkodliwe (mimo że mówiłam że u mnie wszystko z dzidziusiem dobrze) i nie donoszę dziecka bo inna kobieta nie donosiła jak karmiła

    A z maleństwem pod moim sercem według mojego samopoczucia, oraz dostępnych wykonanych badań, konsultacji u innego lekarza położnika ginekologa endokrynologa wszystko dobrze i nie ma przeszkód do karmienia piersią więc jeżeli mi to odpowiada i dziecko potrzebuje to proszę bardzo.
    A warto. Patrząc jak mój maluszek się coraz bardziej usamodzielnia (sam dorasta do przesypiania nocy i wiele nocy śpi sam po nawet 10 godzin, choć wiele też dalej z nami i przy cysiu), rozgaduje, jaki jest ufny w stosunku do nas mamy i taty i coraz bardziej do innych ludzi, jak chętnie słucha opowieści o sobie w brzuszku i o nowej dzidzi, która niedługo się narodzi to naprawdę warto.
    Czuję też, że łatwiej mi przychodzi wypuszczanie go w świat, dawanie swobody i możliwości nabywania samodzielności, bo się nasyciłam swoim macierzyństwem i nie muszę go na siłę trzymać przy sobie gdy on chce się rozwijać i poznawać świat coraz bardziej sam lub przy pomocy innych ludzi, np. dziadka czy babci:)

  2. Evik napisał(a):

    A mi się wydawało, że to wyrodne matki nie dają smoczka 😉

    Oglądałam serial „Na dobre i złe” i tam był wątek propagujący smoczki. Noworodek płacze, nie można go uspokoić. Matka nie chce dać smoczka, mimo że wszyscy błagają ja o to.
    Matka mądrzeje i daje się przekonać. Smoczek do buzi i dziecko nie płacze. Spokój, wszyscy są szczęśliwi 🙂

  3. admin napisał(a):

    Dzięki za piękne świadectwo Waszej drogi 🙂

Zostaw odpowiedź