Ptaszki odfruwajki

 

Wracamy ze spaceru.

Rozpakowujemy się.

A tu gość siedzi na moskitierze i ani myśli zwiewać. Pomimo, że zaledwie 50 cm poniżej przygląda mu się bacznie łowny kot.

Hm…

Jak to się mogło stać?

Kto zgadnie?

Kto zgadnie, co to za malutki doprawdy gość?

Oto szczęśliwy ciąg dalszy. Kot zaproszony w inny rewir. Ptaszek na ręku dziecka, a następnie zaproszony do odlotu. Z czego skwapliwie skorzystał.

 

I chwile z naszymi dziećmi są jak ptaszki, które są, a za chwile odlecą.

Niektóre zatrzymane przeze mnie w kadrze zeszytowym:

 

Starszy syn zemdlał, a potem jeszcze było mu niedobrze. A tymczasem młodsze dziecko uderza w następujący ton:

-Ja też chcę wymiotować!

Starszak miał skaleczony palec i prosi o plaster. A na to młodszy szkrab:

-Ja też chcę plaster!

-Ale ty nie masz rany- odzywa się rodzicielska przemądrzałość- Czy to będzie plaster na zazdrość?

-Tak!

 

Inna scenka z życia rodzeństwa (tandem piersiowy):

Starsza siostra do półrocznego brata, który dopiero się obudził:

„No już płacz, płacz, żeby ci mama dała piersi!”

 

Innym razem dwie siostry w akcji:

-Masz bardzo brudną piżamkę. Dlaczego nie nałożysz innej?- dopytuje starsza siostra młodszą.

-Piżama to moja prywatność!- odparła 5-latka.

 

Niemowlak sobie ogląda gumową książeczkę z kaczuszkami, itp. Ale już śpieszy troskliwa siostra z odsieczą i wyrywa ją z rąk nieświadomego zagrożeń życiowych niemowlęcia:

-Daj książkę, bo jest za straszna dla ciebie!

 

Interesujące dziecięce porównania, do 7-miesięcznego braciszka:

-Jesteś ciepły jak meduza!

czy innym razem:

-Jest podobny do czarownicy, bo ma jednego zęba!

 

Przy rodzinnym stole rozmawiamy o chorej z naszej rodziny, której wypadły włosy po chemioterapii, a teraz odrastają.

-Po jednym?- chciała wiedzieć 5-latka.

 

Testowanie dzieci:

-O jakim to polskim królu mówi przysłowie: zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną?

-O… Kazimierzu Dolnym!

 

Nie ma jak miłość wśród rodzeństwa:

-Wiesz, jesteś fajnym bratem.

-Hm…- skomentował wylewnie fajny brat.

-Prima aprilis!

 

Dwie małe przyjaciółki bawią się w zwierzątka. Aż tu wkracza krwiożercza ciotka:

-A ja jestem panterą i mogę was zjeść!-ryczy triumfalnie.

-Ale my jesteśmy pod ochroną- odrzekło dzielne zwierzątko-psiapsiątko.

 

Nie ma jak być podpuszczanym przez starsze rodzeństwo i jego przyjaciółki:

-A zjadłabyś budyń mięsny?

-Tak!

-A galaretkę truskawkową z wątróbką?

-Tak!

Wywiad ciągnął się dalej. A na koniec młodsza z sióstr podsumowała go:

-A na koniec zażyłabym lekarstwo antyczekoladowe!

 

Koszmary dzieci są naprawdę straszliwe. Nie chciałabym być w ich skórze:

-Mamo, wiesz co mi się śniło? Miś mnie złapał. Zawlókł do nory. Oberwał ze skóry i… zjadł razem z duszą!

 

Takie kwiatki sprzed wieków. Czas się brać za spisywanie następnych, bo czas ucieka.

 


Zostaw odpowiedź