Każdy ma w sobie coś z … bałwana

Muszą być świeżutkie bałwany jak co roku. Z włosami z mchu i roślinności, czapkami z doniczki etc. Nos tradycyjnie marchewkowy.

Życie też uczy, że im kto większy bałwan, tym bardziej zadziera nosa do góry 😉 Jak na powyższym obrazku: marchewka wysoko wzniesiona.

Czym się taki bałwan chełpi, pyszni i nadyma?

  • że stosuje zimny wychów dla swoich bałwaniątek;
  • że ma chłodny stosunek do bałwanicy; gdy natomiast bałwanica mówi o swoim bałwanie od serca, wieje chłodem;
  • natomiast gdy taki bałwan natknie się na drugiego podobnego sobie bałwana, to pękają lody;
  • jego lodowatość najbardziej poważa sobie swoje mroźne ego i twierdzi, że należy swoim ja się chlubić, zwłaszcza gdy jest to ja zimne jak śnieg i lód razem wzięte;
  • bałwan generalnie nie wierzy w lato, gorąco, a tym bardziej w Słońce; wierzy natomiast w zimę i mróz; a przed zabobonami takimi jak Słońce i ciepło jest gotowy chronić się do cienia lub pod parasol.

Po bałwanie z ubiegłego roku (j.w) o podobnie mrożących krew w żyłach poglądach ślad zaginął. Ktokolwiek wie coś o jego losach proszony jest o zawiadomienie rodziny. Żyje niestety tylko dalsza rodzina zw. siódmą wodą po kisielu.

Podpisała bałwanica Iza 😉


Zostaw odpowiedź