Zasadnicza różnica

Czym się różni karmienie piersią od karmienia butelką?

  • Przytuleniem. Przy karmieniu butelką nie trzeba przytulać dziecka- wystarczy WŁOŻYĆ mu smoczek do buzi. Czyli tu ważny jest ruch: butelka ->do->buzi. Przy karmieniu piersią zasadą dobrego przystawienia jest coś przeciwnego, a mianowicie przygarnięcie dziecka do siebie: przytulamy dziecko ->do->piersi, a nawet nakładamy jego buziak na pierś. Dlaczego to jest ważne? Ponieważ to współgra z całym odruchem szukania- robimy to, gdy dziecko baaaaardzo szeroko otworzy usta. Jest to też ważne dla mamy- bo karmienie piersią nie jest robieniem z siebie wielbłąda z wykrzywionym obolałym kręgosłupem. Nie żałujmy więc sobie podpórek, poduszek czy specjalnych rogali, żeby było nam wygodnie, żeby nie trzeba się było nachylać do dziecka, a wygodnie przytulić dziecko do piersi. Kiedy karmimy na leżąco- dziecko najlepiej się czuje, gdy jest całe wtulone w ciało mamy. Umożliwia to przystawienie dziecka nie do samej piersi, ale przygarnięcie całego ciałka. Gdy dziecko ma nos za bardzo „wbity” w pierś- pomaga ruch przysunięcia do siebie pupy dziecka. Co prawda specjaliści zachęcają rodziców karmiących butelką, by przytulali dziecko równocześnie do gołego ciała- ale nigdy się nie spotkałam z praktykowaniem tego. Nierzadko natomiast widziałam dzieci leżące same w wózkach lub łóżeczkach z butelkami i smoczkami w buzi, a nawet w koszyku na zakupy lub biegające ze smoczkiem w buzi. Nie dyskredytuję przez to miłości rodzicielskiej rodziców karmiących butelką, ich zdolności przytulania własnych dzieci- ale jeśli chcą dzieciom dać tego przytulania wystarczająco- to muszą sobie zadać ogromnie dużo czasu do przytulania. Jest to wyzwanie! W karmieniu piersią to po prostu przychodzi samo.
  • Ssanie piersi stymuluje wiele mięśni, które później są ważne w nauce mówienia, żucia, ssanie smoczka natomiast oducza natomiast dziecko prawidłowej wrodzonej pracy mięśni.
  • Reklamą. Karmienie piersią nie jest reklamowane, bo nikt na tym nie zarabia. Karmienie butelką jest reklamowane wszędzie, bo korporacje zarabiają na tym bajońskie sumy- posługują się przy tym instrumentalnie nawet karmieniem piersią, aby tylko zwiększyć ZYSKI. Oto Przykład. Jest on bardzo ciekawy- bo pokazuje, że producenci są zainteresowani odkryciami dotyczącymi mleka matki nie po to, żeby dzieci mogły być nim karmione, ale przede wszystkim, żeby wykorzystać to w reklamie i promocji. Oligosaharydów czyli tzw. prebiotyków w mleku matki odkryto bodajże już około 200 rodzajów. Producent usiłuje uzyskać 1 rodzaj oligosaharyd- znaczenie dla zdrowia i życia dzieci takiego wynalazku będzie zapewne niewielkie, ale wielkie zyski dzięki reklamie. 200:1 Niezła różnica- nieprawdaż? Jakimi bajkami karmią nas ci, którzy tworzą produkty, strony, reklamy różnych Nestle, Bebik i Nan! Ulegają i podlegają wpływom reklamy zwłaszcza ci, którzy uważają, że na nich reklama nie działa. Czytałam o tym już w starych badaniach sprzed 20 lat. Myślę, że nauka o marketingu i reklamie poszła naprzód i teraz dzieje się to w jeszcze większym stopniu.
  • Itd., itd.

Dlatego, drogie mamy, doceniajmy nawet 5, 10 czy 15 ml własnego mleka, które możemy podać dziecku, nawet 1 czy 2 karmienia z piersi. Życie nie jest czarno-białe. Tym bardziej doceńmy pełne karmienie, jeśli jest nam dane.


Zostaw odpowiedź