Wybierajmy w oparciu o wiedzę, nie o zastraszanie

Czy wiecie, że w latach 70 w Stanach Zjednoczonych u 70% kobiet wykonywano operację histerektomii tzn. wycinano im macicę? Powodem mogło być obniżenie narządów rodnych, mięśniaki i mnóstwo innych powodów.

Teraz dalej ten dział medycyny kontynuuje okaleczanie zdrowych kobiet podczas porodu. Około 43% wszystkich porodów stanowią cesarskie cięcia obecnie w Polsce. Świadczy to o bardzo marnym poziomie położnictwa, które nie wspiera wystarczająco kobiet w naturalnym porodzie. Dane ogólnoświatowe podają, że rozwiązania operacyjnego potrzebuje najwyżej 5-10% kobiet rodzących. Tzn., że pozostały ogromny procent kobiet jest okaleczany niepotrzebnie. Że tak bardzo przeszkadza się kobietom w rodzeniu, że w końcu nie są w stanie same urodzić. Że tak wiele wydumanych powodów się znajduje, by uzasadnić wybór niepotrzebnej medykalizacji.

Żeby to przeprowadzić, niestety wiele medyków stosuje daleko posunięty system zastraszania. Jest on niestety skuteczny, ponieważ wykorzystywany jest w sytuacji dużego stresu u rodzącej lub w okresie przedporodowym, który również słynie z rozchwiania emocjonalnego.

Podobnie dzieje się ze szczepieniami.

Zastraszanie, groźby to też główna metoda towarzystwa lekarskiego w przekonywaniu nas do szczepień.

Odra- dawniej choroba wieku dziecięcego, którą się po prostu przechodziło i nabywało trwałą odporność, od kiedy wprowadzono szczepionkę przeciwko odrze nagle stała się śmiertelną ciężką chorobą.

Jak widać współpraca lobby farmaceutycznego i lekarzy ma się dobrze.

Cóż, daleka jestem od spiskowej teorii dziejów. Jednak najlepszym marketingowym przedsięwzięciem firm farmaceutycznych było wykorzystanie lekarzy do rozprowadzania ich reklam, gadżetów itd. Podobnie jak najbardziej intratnym przedsięwzięciem firm produkujących mieszanki modyfikowane było wykorzystanie lekarzy do rozprowadzania ich naklejeczek, karteczek, kalendarzy, rozpoczęcie szkolenia ich według „własnych standardów” etc.

Iza

P.S. Też chorowałam na odrę, a jednak ośmieliłam się żyć.

Co więcej chorowałam na ospę, świnkę, różyczkę- i dało się je przejść bez powikłań jedynie dzięki dzielnej troskliwej matce karmiącej starannie swoje dziecko i ogrzewającej je w domu (chociaż nie do końca :P)

Także nie bójcie się, dzielne kobiety, chorób wieku dziecięcego, bo są one świetnym ćwiczeniem dla układu odpornościowego dziecka.

Bójcie się natomiast dać zastraszyć, bo wtedy człowiek przestaje być wolny.


Zostaw odpowiedź