Tańcząc i śpiewając

Im dłużej mam dzieci, tym głupsza jestem.

Im więcej mam dzieci, tym mniej o nich wiem.

Z piedestału wiedzy z każdym kolejnym dzieckiem strącana jestem z hukiem w pokorne sokratesowskie „wiem, że nic nie wiem”.

I to jest trudne.

I to jest dobre.

Każde dziecko -nowa niewiadoma.

Nowy rozdział w życiu rodziny.

Ale też nowe świętowanie.

Radość nie z tej ziemi, a jednak podarowana ziemianom 🙂

Znajoma opowiadała mi o warsztatach o rodzeniu w rytm tańczenia i śpiewania.

Trudno sobie wyobrazić, by na wielu z porodówek była na taniec i śpiew odpowiednia atmosfera.

Najswobodniej czujemy się zazwyczaj w domu.

Poród w domu może być ekscytującym świętowaniem.

Jednak radosne serce stworzyć atmosferę serdeczną śpiewu i tańca może nawet na najbardziej betonowej porodówce. Nieoczekiwanie.

I w ten sposób przecierać jej szlak, by zaczęła się stawać bardziej ludzka.

Jesteście to sobie w stanie wyobrazić?

Ja tak.


Zostaw odpowiedź