Pozycja pozycji nierówna

Plażowy piesek przywodzi mi na myśl, że w porodzie nie ma przypadkowych wydarzeń, ale każdy element układanki pasuje do pozostałych.

Pomyślałam, że podzielę się dziś z Wami wiedzą o pozycjach porodowych.

To nie jest fanaberia- rodzenie w pozycjach wertykalnych czyli pionowych. To jest powrót do dobrych praktyk położniczych zgodnych z potrzebami rodzącego się dziecka i matki. Do pięknej sztuki położnictwa.

Dopiero bodajże w XIX wieku, gdy za położnictwo wzieli się lekarze, zaczęli kłaść kobiety:

  • żeby lepiej widzieć;
  • żeby mniej się ubrudzić krwią;
  • żeby kontrolować, zarządzać.

Z tymże nie wiedzieli, że poród nie jest „do zarządzania”, a kontrolowany daje wiele zaburzeń jatrogennych czyli wynikających z niepotrzebnych interwencji medycznych.

Kiedy matka rodząca leży, uciskane są jej naczynia krwionośne dotleniające dziecko w macicy. Czy można więc się dziwić, że matka, która godzinami leży pod KTG będzie miała niedotlenione dziecko albo nagłe wskazanie do cesarki, bo tętno dziecka zacznie szaleć.

Gdy matka leży, jej drogi rodne nie otwierają się też wystarczająco. Gdy zajmie którąś z pozycji wertykalnych, kość ogonowa może odchylić się nawet o 30%. Gdy matka leży na niej- jest to zwyczajnie nemożliwe.

Każda z pozycji wertykalnych ma swoje zalety i wady. Najlepiej więc, gdy matka swobodnie się porusza i zajmuje wygodną dla siebie pozycję, a ci, którzy asystują dostosowują się do tego. To matka powinna czuć, co robi dziecko w jej wnętrzu, jak się obraca, jak zachowują się jej narządy wewnętrzne, czuje wszystkie napięcia mięśni, ich przegrupowania.

Dlaczego więc to położna lub lekarz mieliby wiedzieć lepiej, która pozycja bardziej się nadaje dla rodzącej?

Przyjrzyjmy się pokrótce pozycjom porodowym:

  • na stojąco– sprzyja to szybkiemu wytaczaniu się główki, przyśpiesza poród- stąd może być korzystne przy pierwszym dziecku, ale nie musi przy dziecku bardzo dynamicznie się rodzącym; krocze rozciąga się równomiernie wokół główki, co zapobiega poważniejszym pęknięciom; minusem jest mniej asekuracji dla dziecka w sytuacji samodzielnego porodu; dziecko z całą pewnością potrzebuje tu w porę wyciągniętych rąk- najlepiej i matki, i położnej, żeby mieć pewność, że nie spadnie, żeby nie pociągnąć za pępowinę; położna ma łatwy dostęp do matki, choć musi czuwać nad nią, żeby dziecko nie wypadło samo; kręcenie biodrami pomaga dziecku w tej pozycji;
  • na kucąco– nie każda matka ma wystarczająco silne nogi, by wybrać tę pozycję; stąd często w jej trakcie może matka potrzebować się podeprzeć np. o jedno kolano, o bliską osobę; tu krocze również równomiernie się rozciąga wokół główki dziecka; zaletą tej pozycji oprócz powyższego jest to, że matka może przyjąć swoje dziecko na ręce, dotknąć je w trakcie rodzenia; może przetaczać się z biodra na biodro, żeby pomóc wstawić się główce odpowiednio; w pozycji kucącej można matce zaproponować wsparcie ojca, podtrzymanie jej pod pachami; położna ma trudne zadanie nachylania się 🙂
  • na siedząco, np. na brzegu łóżka, ale też np. na stołku porodowym- jest to oszczędzające dla nóg matki; tę pozycję może wybrać np. bardzo zmęczona matka; można jej zaproponować powoduje ona natomiast większe przekrwienie wokół odbytu, stąd nie musi być dobra, gdy matka ma hemoroidy; matka również ma wolne dla dziecka ręce- może je przywitać; położna ma dobry dostęp do matki i dziecka, żeby móc im pomóc;
  • w klęku podpartym– tzw. pozycja kolankowo-łokciowa, która zakłada podparcie na kolanach, łokciach; matka nie jest za bardzo w stanie sama sięgnąć do dziecka, ale za to jest to łatwe dla położnej; krocze jest najmniej napięte- ta pozycja najbardziej zapobiega najgroźniejszym pęknięciom sięgającym odbytu; to dobra pozycja dla bardzo szybko rodzącego się dziecka; główka wytacza się spokojniej, co zmniejsza ryzyko zbyt gwałtownej zmiany ciśnień dla główki dziecka; jeśli matka położy się na przedramionach, może nieco spowolnić rodzenie, odpocząć, zaczekać na położną;
  • w klęku– matka może klęczeć, ale też podpierać się np. o łóżko, męża; różnica z poprzednią pozycją jest taka, że matka z większą łatwością sięga do dziecka; zmieniając kąt pochylenia ciała, może naprzemian odpoczywać i wygodnie przeć współpracując z dzieckiem; tak jak w poprzedniej pozycji krocze jest najbardziej chronione; jednak położna ma trudniejszy dostęp.

Nie piszę o tych pozycjach jako o statycznych, jedynie słusznych. Wręcz przeciwnie. Żebyście sobie wyobraziły siebie w dynamicznym ruchu, współpracującą z dzieckiem w procesie rodzenia.

Warto już w okresie ciąży zachowywać tę mobilność, być w ruchu, by w trakcie porodu współgrać z aktywnie ruszającym, kręcącym się w kanale rodnym dzieckiem. Dziecko zwyczajnie potrzebuje wówczas matczynego ruchu, aktywności, jej czucia, co się z nim dzieje.

Jednak jak matka ma aktywnie się poruszać, zmieniać pozycje, jeśli np. pozwala, by w ciąży zrobić z niej ciężko chorą leżącą osobę. W większości przypadków leżenie nie zmniejsza ilości przedwczesnych porodów. Jest to raczej środek ostateczny, gdyż czyni on poniekąd z kobiety częściowo inwalidę.

To co? Idziemy na śnieg, na spacerek?

Jesteś stworzona do ruchu 🙂

Pozdrawiam ciepło,

Twoja doula Fizula


Zostaw odpowiedź