„Jak ty zjesz małą, to ja zjem dużą”

W rodzinie, gdzie jest więcej niż dwoje dzieci, nie da się nudzić.

Nawet jakbyś chciał/a się trochę ponudzić, to zwyczajnie się nie da.

Figle, psoty, życie burzy się i kipi.

No i prędzej czy później przekonujesz się, że nie jesteś rodzicielskim pępkiem świata.

Nawet jeśli w którymś momencie takie przekonanie żywiłam, to szybko się go pozbyłam, widząc:

  • że dzieci w bardziej zwariowany sposób bawią się ze sobą nawzajem;
  • wsparcie rodzeństwa jest bardziej szalone, nieprzewidywalne, na wagę złota;
  • dokopywanie sobie nawzajem przez rodzeństwo uczy je odporności życiowej, przebaczania, przepraszania, zaczynania od nowa i nie robienia problemu z tego;
  • że dzieci nawzajem inspirują się, motywują, wypróbowują, pobudzają do większej twórczości;
  • że dzieci są zwyczajnie sobie nawzajem potrzebne w większym stopniu niż nam się wydaje; wraz z wiekiem to narasta- nastolatek szuka kontaktu z drugim nastolatkiem (choćby nawet się z tym krył).

Dzieci od siebie nawzajem uczą się po prostu czegoś innego niż od rodziców.

No i występuje wśród dzieci coś, co jest nielegalnym dopingiem.

Takie piękne papryczki chilli zjawiły się w naszym domu któregoś dnia.

No i wiadomo, że chłopaki palą się do rywalizacji, do prześcigania się, dopingują sobie.

Duży do małego więc przemawia czule: „Jak ty zjesz małą, to ja zjem dużą!”

No i bez zmuszania, przekonywania dezynfekuje sobie młodszy paszczę palącym warzywem.

Nie ma jak dobry motywujący wpływ brata!


komentarze 4 do wpisu “„Jak ty zjesz małą, to ja zjem dużą””

  1. Ewa napisał(a):

    I jaki hałas słychać, jak się telefonuje 😉
    Nie raz tego doświadczyłam telefonując do Ciebie. Gwar gromadki 🙂
    Czasami myślę, że zapominamy, że byliśmy dziećmi, że mieliśmy dzieci. Osobom po sześćdziesiątce często dzieci bawiące się na placu zabaw przeszkadzają. A co te dzieci mają robić?

  2. Fizula napisał(a):

    Hałas- niestety! Skutek uboczny entuzjastycznych zabaw. Marzenie w wielodzietnej rodzinie- cisza! Już małe dzieci doceniają ciszę, szukają jej. Pamiętam 4-latka śpiewającego: „A gdy się milczy, milczy, milczy, to apetyt rośnie wilczy na poezję …”

  3. Ewa napisał(a):

    Ale cisza bywa też rzeczą niepożądaną 😉
    Mama opowiadała, jak to kiedyś wszystkich na wczasy wysłała. Mnie i siostrę z babcią do cioci, mego ojca do swojej siostry.
    Dzień ciszą się cieszyła, potem zaczęło gwaru jej brakować 🙂

    Poza tym różne niekoniecznie ciekawe rzeczy dzieci mogą robić w ciszy 😛

  4. Fizula napisał(a):

    Ewuniu, jak zwykle dopowiadasz sedno. Masz rację- jak długo jest cisza u dzieci, to rzeczywiście można się zastanawić, co też nowatorskiego wymyśliły.

Zostaw odpowiedź