Słońce i deszcz tańczą ze sobą

Na zdjęciu pełno słońca. Aż rozbuchana żarliwą zielonością ta fotka. Oczywiście dziecięca. Złapana ciekawym okiem.

No dobrze, przyznam się.

Czytam „Udany poród” P. Simkin, R. Ancheta

Raczej nie dla rodzących. Więcej skorzysta doula, położna, osoba towarzysząca niż sama rodząca. Chyba że rodząca chciałaby obejrzeć, wypróbować proponowane pozycje porodowe pierwszego i drugiego okresu- to byłoby cenne doświadczenie. Albo sama chce mieć jak największą wiedzę z jakiegoś względu.

A ja widząc ich rozmaitość coraz bardziej zastanawiam się- to jak zaklęty w obrazki taniec. Czy da się opisać słowami, obrazkami taniec?

Poród właśnie przypomina niezwykle kunsztowny taniec matki i dziecka. Gdzie jedno odpowiada na potrzeby drugiego. Gdzie nawzajem jest przesuwanie się, żeby ustąpić miejsca drugiej osobie. Matka tańczy z dzieckiem swój porodowy taniec. Dziecko tańczy w matce „swoje wyjście” na świat.

Gdzie osoby towarzyszące przy fizjologicznym porodzie mają bardzo skromną rolę: być, dodawać odwagi, śmiałości tańcowi, czynić atmosferę porodu piękną, do zapamiętania na całe życie.

A potem tak jest w całym macierzyństwie.

Uczymy się tych swoich dzieci. Tańczymy z nimi taniec niemowlęcy. Uczymy się, kim jest i czego potrzebuje przedszkolak. Stawiamy sobie i dziecku coraz większe wymagania. Wychodząc sobie naprzeciw i oddalając się. Żeby ponownie się spotkać. Szukając swojej wzrastającej dojrzałości. I tworząc ją w radości, i bólu.

W kształtowaniu korzeni i skrzydeł w codzienności.

Wasza doula- Fizula


Zostaw odpowiedź