Mało znaczy więcej

Gdy moje najstarsze dziecię było w szkole podstawowej, czasem zastanawiałam się, czy nie powinnam go zapisać na jakieś języki, jakieś „super” zajęcia, które by pomogły mu się lepiej rozwinąć. „Aż” rok dziecku starczyło zapału, że pochodziło na tańce. Rok chyba pouczyło się grania na pianinie i więcej nie chciało.

I tyle.

Żadnych języków, zmuszania. Zamęczania siebie i dziecka jeżdżeniem, ćwiczeniem.

Zajmowałam się też młodszymi dziećmi.

Codzienna zabawa z rodzicami, z innymi dziećmi.

Codzienne robienie teatrzyków, przebieranie się, odgrywanie scenek. Dla zabawy.

Codzienne czytanie.

Rozmowy z rodzicami i rodzeństwem.

Dużo biegania po dworze. Gier wszelakich- ale niekoniecznie komputerowych.

Teraz gdy to moje dziecię jest dorodną studentką nie mam wątpliwości, że mniej znaczy więcej.

Że dobrze jest pozwolić dziecku być dzieckiem.

Że najbardziej rozwija dziecko właśnie zabawa. Rozmowa. Czytanie. Budowanie. Tworzenie.

A to wszystko pobłogosławione przez rodziców choćby prostym znakiem krzyża.

I czas, żeby pozwolić temu Aniołkowi Stróżowi, obsuszyć skrzydełka, rozłożyć. Odbić się do lotu.


komentarzy 8 do wpisu “Mało znaczy więcej”

  1. Indjanek napisał(a):

    Witaj Fizulo, czy zapomniałaś o swoim forum dkp?

  2. Magda napisał(a):

    Dzięki za ten wpis Iza – czytam Cię trochę jak drogowskaz.

    Już teraz pojawia się we mnie czasem obawa, jak mądrze być Rodzicem dorastającego Dziecka. I często towarzyszy mi refleksja, jak beztrosko i radośnie jest mi być Mamą – aktualnie już roczniaka, który z niezmienną radością w oczach wita mnie za każdym razem, gdy pojawiam się w polu widzenia i dla którego jestem najlepszym kompanem na zabawę, tulenie i wszystko. I jak wiele trzeba mieć w sobie mądrości, cierpliwości i wyczucia być budować tę relację z dorastającym Dzieckiem.

  3. Fizula napisał(a):

    Nie zapomniałam. Która z Was, by chciała ożywić to miejsce? Coś tam zrobiłam. Co powinnam jeszcze? Sporo roboty mam ostatnio. Ostatnie 2-3 lata- to był dla mnie trudny czas. Pod różnymi względami. O czym byście chciały przeczytać na forum?

  4. Fizula napisał(a):

    Madziu, nie czytaj mnie jak drogowskaz, bo to zbyt niebezpieczne. Módl się do Ducha Świętego- On Ci wszystko podpowie, wszystkiego nauczy, podpowie 🙂 I od najlepszej Matki warto się uczyć. Mi coś czasem sensownego udaje się napisać- zwłaszcza wtedy, gdy o swoich błędach i porażkach piszę- można, by na nich się wiele nauczyć.

  5. Magda napisał(a):

    A ja wierzę, że spotykane osoby mogą być drogowskazami – ich doświadczenia i szczere emocje bywają dobrym wsparciem na drodze własnego wzrastania i rozwoju.

    Ps. J. Szymik pisał w jednym z wierszy:
    „On ciągle wysyła tu swoich.
    Są wśród nas, błękitni, jak miłosny list z tamtej strony”

    bardzo lubię ten wiersz i te słowa – i tak mi się przypomniały na dobranoc:)

  6. Fizula napisał(a):

    Masz rację. Widzę wiele pięknych osób wokół mnie, które rzeczywiście są jak list miłości i dobra. Choć czasem trzeba szerzej otworzyć oczy serca. Zwłaszcza gdy boli.

  7. Ewa napisał(a):

    I na fajną młodą osóbkę wyrosła najstarsza. Kiedy to zleciało?
    A za chwilę i D. pójdzie swoją drogą…

    Udane te twoje dzieci 🙂

  8. Fizula napisał(a):

    Udały się Panu Bogu- to fakt.

Zostaw odpowiedź