Archiwum kategorii ‘ogólne zamyślenia’


Styczniowa róża

 

Tak było jeszcze niedawno. Początek stycznia. Niektórzy załamywali ręce- jakie te zimy obecnie nieurodzajne w śnieg.

Minęło niewiele czasu i jest nowy powód do narzekań- można sobie teraz na śnieg pozrzędzić. Że taki biały, zimny, za dużo, za mało. Za mokry, za często, za gęsto.

Podobnie jest z dziećmi.

Gdy są małe nie brakuje powodu do narzekań.

Że za często się budzą. Że kupki. Że ciągle te pieluchy. Że to ssanie w kółko. Że ulewa. Że nie pogada jak z człowiekiem, samo „gu gu”.

Gdy są duże, tym bardziej jest na co pozrzędzić.

Że zrzędzi, że nic nie mówi. Że zamknięty w pokoju. Że ciągle łazi po kuchni. Że za smutny. Że za wesoły.

Można. Tylko po co?

„Radość jest życiem człowieka”.

To może znaleźć tą iskierkę radości zamiast podejrzliwego spojrzenia.

Może wtedy wyrób człowiekopodobny, za jaki uważaliśmy dotąd dziecko, wreszcie uznamy za podobnego do ludzi.



Babcia w akcji

Pewna babcia rozmawia z pewną wnuczką.

Babcia opowiada o tym, że jeden lekarz zabronił jej pić mleka krowiego. Poszła do innego, a ten z kolei kazał jej jak najwięcej go pić.

Cóż miała robić biedna babcia?

Wybrała to, co lubi.

-A ty wnuczko, pijesz mleko?

-Nie, bo mi szkodzi.

-A kto ci powiedział, że ci szkodzi?

-Życie.

I tu nastąpiła konsternacja, a następnie wykład o pewnym programie TV, gdzie występowała dziarska 104-latka, która chwaliła się, że żywi się głównie chlebem i mlekiem.

Ludzie się żywią różnymi rzeczami, a Pan Bóg daje zdrowie. Lub dopuszcza konsekwencje ich działań- brak tego zdrowia.

Niech żyją babcie! Niech żyją dziadkowie!



Ciekawa książka lekarza, który odważył się myśleć

„Zauważyłem, że większość lekarzy wykonuje kompetentną pracę lecząc pacjentów, którzy są bardzo chorzy, ale mizerną pracę, kiedy przychodzi im dbać o tych, którzy są zdrowi.”- pisze lekarz z perspektywy czasu, doświadczenia.

O jego poglądach, jak wychować zdrowe dziecko



W żłobie i kłującym sianie, czemu Bóg ma spanie?

Zachwyciłam się.

Tylko dla grzeszników do posłuchania:

Czemu w żłobie, nie w świątyni położyła Maryja Jezusa?



Urodziny, które zmieniły los świata

W dzień Bożego Narodzenia

same ślą się życzenia.

I to Anioła wołanie

niech będzie dziś wysłuchane:

„Nie bójcie się!

Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”.

Żebyśmy do chórów anielskich się przyłączyli

i Boga tu na ziemi, i w niebie chwalili

za cuda Jego miłości

i to wezwanie radości, żebyśmy zawsze się radowali,

Bogu usilnie ufali 🙂



Suche i cienkie patyczki

 

Ogień już wygasał. Żadnego płomienia, żadnych fajerwerków. I wystarczyły 2 drobne cienkie patyczki, by żar buchnął na nowo płomieniem.

Znacie to?

Nic się nie chce. A nawet jak już coś zrobimy, to wydaje się, że mało sensu w tym.

Serce przygasa, radość niknie w oczach. Szaro i brak sił, chęci.

Ale czasem zdarzy się jakieś małe dobro: przytulenie męża, telefon dawno niesłyszanego przyjaciela, uśmiech dziecka.

I wszystko się zmienia.

Docenić małe dobro- wielka sztuka.

Dobro w innych, ale też dobro w nas samych.

Np. dzieci bardzo cenią sobie uśmiech mamy 🙂

„A nadzieja zawieść nie może, albowiem miłość Boża rozlana jest w sercach ludzi”.- biblijny fragment, ale skąd?



Grudniowe stokrotki

 

Jeszcze wczoraj rosły dzielnie.

Uśmiechały się do grudniowego słońca.

 

Każda chwila jest ważna.

Nawet tak mała i słaba jak stokrotka.

 

A dzieciaki przynoszą nam całe naręcza stokrotek:

swoje uśmiechy, spojrzenia, pomysły, nadzieje, entuzjazm.



Światło w ciemności

Cisza.

Adwent jest jak cisza.

I w tej ciszy rozlega się w końcu Słowo.

Żeby Je usłyszeć, trzeba uciszyć najpierw… swoje serce.

 

O. Dolindo „zawsze powtarzał nam, by dbać i zachować pokój w domu, nie krzyczeć. Bo krzyk, mówił, to jest harfa diabła. Radził nam: jeśli ktoś obok krzyczy, albo na ciebie, albo do kogoś, nie odpowiadaj, a módl się w ciszy. Błogosław mu”. („Jezu, Ty się tym zajmij” J. Bątkiewicz-Brożek)



„Mamusiu, uratowałem ścinkę przed wyrzuceniem!”

4 uratowane przez moje dziecko ścinki. Jedna przerobiona na konia, druga na pterodaktyla, trzecia na pałac, czwarta na psa.

Po co sprzątać, jak można tak przyjemnie spędzać czas przerabiając śmieci na „same-potrzebne-rzeczy”?

I jak tu się gniewać na takiego pracusia?!



W drodze

Żytomierz

 

Czym karmimy dzieci?

Radością?

Nadzieją?

Ważny jest kierunek.