Czy karmienie piersią ma charater seksualny?

Człowiek współczesny jest bardzo pogubiony.

Dlatego potrzeba mu powrotu do głębokiej filozofii, która nie jest tylko naskórkowa, do prawdziwych mędrców, którzy widzą dalej i głębiej. Dla mnie taką osobą jest dr Wanda Półtawska. Fragment z lektury „Eros et iuventus”:

„Paroletnie dziecko otwiera szeroko rączki i pokazuje: „Tyle, tyle kocham mamusię” albo biegnie w ramiona i uściskiem gorącym pokazuje, że kocha. Już małe dziecko ma więc świadomość, że jest coś takiego jak miłość i coś takiego, jak gesty miłosne. Właściwie można powiedzieć, że małe dziecko ma intuicję tego uczucia, którą potem świat mu deformuje. Miłość w oczach dziecka jest układem osobowym, a nie seksualnym, dziecko jeszcze nie rozumie znaczenia seksualności, a już odczuwa miłość.

Chyba trzeba się uwolnić od freudowskiej deformacji i nie szukać w dziecięcej miłości koniecznie seksualizmu, ale przeciwnie – intuicyjne odczucie dziecka rozumieć jako istotę miłości. Istota miłości odnosi się do osób, a nie do płci, chociaż w miłości małżeńskiej kochają się osoby różnej płci i małżeństwo ma zadanie z płciowością związane”.

Niedawno spotkałam się ze świetnymi ludźmi, takimi, o których można by powiedzieć, że konie można by z nimi kraść. W jednej jednak rzeczy się nie zgadzaliśmy. Otóż oni uważali, że nie powinno się karmić przy innych, nawet przy starszych dzieciach, ponieważ jest to czynność seksualna.

Poczułam się skonsternowana takim rozumieniem zupełnie nienaturalnym karmienia piersią. Do tego stopnia, że nie podałam żadnych kontrargumentów. Czy jest to czynność seksualna- karmienie piersią? Jeśli będziemy to rozumieć jako związana z płcią, to tak- bo w istocie karmienie piersią jest związane z byciem kobietą, matką. Jednak czy bycie matką należy do czynności seksualnych, tak jak się to zwykle rozumie? Oczywiście, że nie. Jest to odniesienie osobowe, naznaczone więzią miłości, ale ta należy do więzi rodzicielskiej, a nie płciowej. Nie mówię tu w ty momencie o wynaturzeniach, choć niestety człowiek w swojej grzeszności potrafi niemal każdą rzecz wykoślawić, zniszczyć jej dobro i piękno.

To, że karmienie piersią należy właśnie do wymiaru rodzicielskiego miłości, nie seksualnej widać szczególnie w pewnych kulturach, gdzie jest ono pełniej akceptowane niż w naszym kręgu kulturowym. W prymitywnych plemionach piersi kobiece nie są często nawet obiektem seksualnych westchnień- tak jednoznacznie bywają zakwalifikowane do wymiaru macierzyństwa.

Wydaje mi się, że tak opaczne rozumienie karmienie piersią, które nakazuje chować się z tą czynnością, jak gdyby była ona wstydliwa wynika z nieuświadomionego nawet przeseksualizowania naszego myślenia, na pewno kultury, w której żyjemy.

Potrzeba zaspokojenia głodu, pragnienia, bliskości u małego dziecka, jakie to zaspokaja karmienie piersią powinna wrócić na swoje miejsce jako naturalny element macierzyństwa, którego nie tylko nie tylko nie musowo ukrywać, ale z którego można się otwarcie cieszyć, wybierać jako zwyczajny sposób postępowania, nie naznaczony seksualnością.

Kiedy dziecko zaczyna dojrzewać płciowo karmienie piersią nie powinno mieć miejsca- ono miało wystarczająco czasu, by dorosnąć do rozstania z matczyną piersią. 6-7 latek, jeśli nadal jest karmiony piersią, to najwyższy czas, by pomóc mu rozstać się z tym etapem życia:

-dobrą dietą;

-wsparciem emocjonalnym;

-dbałością o odporność dziecka.

Nawet jednak tak długie karmienie piersią, jeśli mamy do czynienia z normalną rodziną, nie powinno i zazwyczaj nie ma charakteru seksualnego: dziecko pozostaje dzieckiem, a jego odczucia są pozaseksualne, a matka pozostaje matką, a nie kochanką, choć odczucia tych dwojga mają prawo być przyjemne tak jak pozytywnym doświadczeniem może być więź z dzieckiem, rodzicem.

Jeśli byłoby inaczej rzeczywiście mogłoby mieć miejsce wypaczenie.

Jednak z góry nie należy się dopatrywać czegoś chorobliwego w karmieniu piersią, tak jak nie ma niczego chorobliwego w byciem ssakiem. Z natury jesteśmy ssakami, więc jako dzieci potrzebujemy mleka. Zadziwiające jest, że wpiera się ludziom, że nawet jako dorośli potrzebują mleka, podczas gdy kwestionuje się tę potrzebę u dzieci. Jest tu jakieś odwrócenie myślenia, wprowadzenie fałszu.

Ani dzieci, ani dorośli nie potrzebują mleka krowiego. Potrzebują go cielęta. Wiedziałam o tym od dawna, jednak przyzwyczajenie robiło swoje: ulubione serki, jogurty itp. kusiły. Dopiero jedno z dzieci ze względu na swoją alergię wymogło na mnie odstawienie całego nabiału. Okazało się, że i jego zdrowie uległo poprawie, ale i moje własne: pozbyłam się paru kilogramów, minęła mi alergia, rozwijająca się astma.

Tak jak macierzyństwo nie ma charakteru seksualnego, erotycznego, w tej samej mierze nie ma go karmienie piersią będąc przede wszystkim KARMIENIEM. I tak jak wszyscy jedzą przy stole, tak karmić piersią również można, a moim zdaniem nawet należy publicznie. Dlaczego należy? jesteśmy zwyczajnie odpowiedzialni za innych. Jeśli będziemy ukrywać ten aspekt macierzyństwa jako „wstydliwy”, nie dziwmy się, że coraz mniej kobiet będzie go wybierać.


komentarze 3 do wpisu “Czy karmienie piersią ma charater seksualny?”

  1. Ewa napisał(a):

    A jak to jest z produktami mleko-pochodnymi? Białe sery, jogurtu? Należy je wyeliminować z diety? Bo ogólnie mleko mi nie służy.

    Jeszcze odnośnie żywienia. Mniej więcej od Euro 2012 przestała mi smakować czekolada 😉

    A ja dzięki temu, że nie wstydzisz się karmić i mówić o karmieniu nauczyłam się tolerancji, zrozumienia dla karmienia piersią. Że da się dziecko tylko piersią wykarmić, bez stosowania sztucznych mieszanek. Że to jest ważne i najlepsze dla dziecka.

  2. admin napisał(a):

    Ewa, uważam, że jeśli mleko Ci szkodzi, to prawdopodobnie jego przetwory też nie budują Twojego zdrowia, ale organizm nauczył się je tolerować, wykorzystywać w jakiejś mierze.
    Czy ten nabiał Ci służy czy nie- nie dowiesz się inaczej niż próbując. Jeśli zrobiłabyś próbę przez jakiś czas (co najmniej 3 tygodnie)- odstawienia nabiału, to przekonałabyś się na własnej skórze. Chociaż te 3 tygodnie dla dorosłego człowieka to wydaje mi się krótki czas- może być jeszcze nie widać pozytywnych efektów tego zabiegu.
    Inaczej możemy pogdybać.

  3. Ewa napisał(a):

    Ja lubię nabiał wybiórczo. Nie toleruję mleka.

    Czasami mam ochotę na twarożek ze szczypiorkiem/rzodkiewką. Pycha.

    O dziwo – nie lubię sernika. Czasem jak kaczka-dziwaczka z tego powodu się czuję. Bo jak można nie lubić sernika.

    A teraz do nie-lubienia doszła czekolada 😉

Zostaw odpowiedź