Puk! Puk! Co mam na dnie serca?

Martwimy się zupełnie niepotrzebnie- czy za długo, czy za krótko karmimy/nie karmimy. W ostatecznym rozliczeniu to się w ogóle nie liczy- liczy się tylko miłość. Jeśli nasze karmienie jest w nie bogate- to właśnie o to chodzi, temu ma służyć.

Ostatecznie w tym wychowaniu nie chodzi o to, jak długo uda nam się wykarmić, spać z dzieckiem, bez dziecka, ale kim to dziecko będzie. Jeśli nic się złego nie dzieje z dzieckiem, ani z nami- to można śmiało karmić piersią albo gdy widzimy, że jest taka potrzeba, śmiało je kończyć- i nie zaprzątać sobie tym zbytnio umysłu- w sensie zamartwiania. Tak wiele rzeczy nasze dziecko potrzebuje się jeszcze nauczyć. Obywania się bez ssania nauczy się na pewno- nawet jeśli nie będziemy do tego przywiązywać wagi.

Czasami tak strasznie trudno, niecierpliwie („znowu chcesz ssać”), z zazdrością („ale jej fajnie, jej dziecko już przesypia noc, już skończyło ssanie, już…”) karmimy piersią. Dlaczego? Szukanie odpowiedzi nie jest proste- im dłużej się tym zajmuję, tym bardziej to widzę. Zwłaszcza, że same siebie do końca nie znamy. Ukrywamy przed sobą nierzadko to, co nas boli, to, czego się boimy. Czasem jest w nas takie małe dziecko, które samo było odrzucone, nie dość kochane, nie dość przytulane- wszak wiele z nas pochodzi z pokolenia, którego matkom wtłaczano do głów „Nie przytulaj, bo się rozpuści! Nie noś, bo się przyzwyczai! Nie karm piersią tak często, bo trzeba według godzin karmienia!”). To też często procentuje, że nie umiemy się czasem dzielić sobą, że karmiąc robimy to tak, jak byśmy nie karmiły- bo nie karmimy serca naszego dziecka.

Co my matki mamy na dnie serca? Na pewno nie samo dobro. Znam tylko jedną Matkę, która była pełna łaski. Kto się odważy posłuchać ks. Pawlukiewicza? Na swoim forum opublikowałam to na koniec Adwentu ku oburzeniu ludności poprawnej politycznie:

Dno serca

A to, że nie warto udawać przed sobą, a tym bardziej przed Bogiem:

Depresja, gdy jesteśmy z byt grzeczni


Jedna odpowiedź do wpisu “Puk! Puk! Co mam na dnie serca?”

  1. Kasia napisał(a):

    Witaj Iza!! Słucham właśnie ks. Pawlukiewicza, którego polecasz. Wiesz? Mądrze piszesz. Mam wrażenie, że my kobiety wciąż za mało ufamy sobie samym. Niepotrzebnie porównujemy się z innymi kobietami i to słychać czy w rozmowach przedszkolnych, czy w piaskownicy na placu zabaw…I frustrujemy się, bo nie jesteśmy takie jak inne mamy…a przecież każda z nas jest wyjątkowa, niepowtarzalna i zaopatrzona w to wszystko, co jest nam do bycia Mamą potrzebne. Oby nam starczało cierpliwości… Obyśmy tylko chciały w to wierzyć, każdego dnia od nowa. Matko Boża Karmiąca na tej drodze wspieraj nas…

Zostaw odpowiedź