Leki, antykoncepcja, karmienie piersią

Patrzymy ze strachem na branie leków przez kilka dni, tygodni- obawiamy się tego okropnie podczas karmienia piersią podczas, gdy bardzo wiele leków nie przenika do mleka bądź przenika w niewielkim stopniu bądź zwyczajnie nie jest tak szkodliwa jak przerzucenie na biały proszek, paszę zwaną mlekiem modyfikowanym. Zwłaszcza, że krowy też bywają leczone wieloma lekami, a nikt z tego powodu nie przestaje ich doić, ponieważ dostałyby wówczas zapalenia wymienia (no i byłoby to nieopłacalne).

Tymczasem bezrefleksyjnie bierzemy przez miesiące karmienia piersią silnie działający hormon zwany mini-pigułką podczas, gdy wpływa on na działanie całego organizmu matki, przeorganizowując go, niszcząc jedną z jego istotnych funkcji składających się na jego zdrowie, a mianowicie płodność.

Zdumiewające jest, że jest to dopuszczalne. Jestem pewna, że nie jest zbadane działanie wielu miesięcy brania tego hormonu na przyszłe zdrowie prokreacyjne tych dzieci, których matki go zażywają. Skoro hormon ten celowo niszczy płodność matek- skąd możemy mieć pewność, że po wielu latach płodność ich dzieci nie będzie również zniszczona? Takich badań zwyczajnie nie ma, ponieważ badania longituidalne czyli trwające przez wiele lat, a nawet pokoleń są zbyt kosztowne, a firmy farmaceutyczne zbyt żądne zysku, by być cierpliwymi i działać racjonalnie.


komentarze 2 do wpisu “Leki, antykoncepcja, karmienie piersią”

  1. Kasia M. napisał(a):

    Dostrzegam w opisanym postępowaniu wyłącznie brak wyobraźni i chłodnego, racjonalnego oraz przede wszystkim EGOISTYCZNEGO myślenia. Myślenia o sobie, o swoim zdrowiu i zdrowiu dziecka. Bo jeśli myślę o sobie, że ma być MI dobrze (zdrowo) to nie nabiorę się na to, że stosowanie ogromnych dawek hormonu jest nieszkodliwe dla mojego organizmu i organizmu mojego dziecka choćby ten środek był zapakowany w najładniejsze pudełeczko, obowiązkowo w różowych odcieniach, nazywany był lekiem (lek bierzemy gdy jesteśmy chore, nie odwrotnie!!!), a przede wszystkim nie nabiorę się na to, że producent tego środka chce mojego zdrowia, dobra i szczęścia. On chce zarobić, a że ja poniosę konsekwencje to jego już NIC nie obchodzi. Trzeba myśleć o sobie, ale by to robić to trzeba byłoby siebie czasem posłuchać, dowiedzieć się o własnych potrzebach, pragnieniach, nie koncentrować się zaś na realizowaniu potrzeb innych – tych, którym na nas przecież nie zależy. Ot taka refleksja…

  2. Kasia napisał(a):

    Zgadzam się z Tobą. Zastanawiam się jaki wpływ będzie to miało zwłaszcza na zdrowie chłopców, w końcu to żeński hormon.

Zostaw odpowiedź