Porodowe zamyślenia

Temat rodzenia dziecka bliski był mi od zawsze. Jest w tym coś fascynującego tajemniczego i niepowtarzalnego jak niepowtarzalne jest każde dziecko. Moja położna mawia, że każdy poród jest swego rodzaju niespodzianką, niesie jakiś element zaskoczenia.

Taka refleksja snuje mi się gdzieś po głowie: co właściwie jest najważniejsze w czasie rodzenia dziecka?

  • Skupienie się na dziecku, na misterium, tajemnicy porodu– matka jest w tym niezastąpiona. Dziecko jej w tym czasie ogromnie potrzebuje: jej otwarcia się na nie, jej współpracy z siłami natury. Każdy skurcz ogranicza dopływ tlenu do dziecka, więc skuteczne oddychanie w trakcie porodowego skurczu, jest niebagatelnym prezentem dla dziecka: dotlenieniem go i ofiarowaniem mu swojej siły życiowej.
  • Dla osoby wspierającej jest najważniejsze, by otoczyć matkę rodzącą poczuciem bezpieczeństwa, zapewnić jej (na ile się da) możliwie dużo intymności, spokoju, zapewniając o własnej akceptacji. Być jej oddanym, ale nie przekazując jej własnych niepokojów, niepewności.

„Silnemu powierzony został bezbronny” (Romano Guardini)- to jest prawda o porodzie fizjologicznym. Matka jest tu osobą obdarzoną siłami rodzenia. Ale czy wybiera spostrzeganie siebie jako zdolnej do otwarcia się na siły rodzenia dla dobra dziecka czy jako bezwolnej bezsilnej pacjentki? Nie piszę tu o patologii, gdzie ta bezsiła i ból zwyciężają- gdzie rzeczywiście wymagana jest pomoc medyczna i trzeba ją wybrać. Odnoszę się do stanu fizjologii czyli zdrowia matki i dziecka, kiedy aktywnie współdziałają oni w dziele narodzin.

Wówczas 50% pracy rodzenia wykonuje matka, ale 50% udziału ma dziecko, które aktywnie kręci głową (w slangu medycznym: rotuje się), odpycha się nóżkami, rączkami, przesuwa się aktywnie i z całej swej kruchej ale niezbędnej siły.

„Narodziny to fakt fizyczny, zarazem jednak, i to w pierwszej kolejności, symboliczny i metafizyczny, który zawsze wyzwala procesy psychiczne o olbrzymim znaczeniu.”  (Claudio Rise 2010)

Matka więc w czasie porodu ponosi ogromny wysiłek porównywalny do biegu maratońskiego, ale zarazem jej zanurzenie w skupienie, łączność z dzieckiem, modlitwę rodzi je psychicznie.

Hałas, zamieszanie, niepokój, odrywanie jej od dzieła rodzenia na różne badania, podglądanie mogą spowodować, że jej ciało zahamuje proces rodzenia. Podobnie może być, gdy w czasie porodu rozgrywają się w jej wnętrzu nierozwiązane konflikty.

„Nowe nie może się narodzić, ponieważ zmusi mnie do tego, żebym zmieniał się razem z nim. Każe mi też podjąć odpowiedzialność i uświadamia fizyczną skończoność, nieuchronny kres, do którego prowadzą wszystkie przemiany mojej osoby” (Claudio Rise 2010)

Symbolicznie narodziny oznaczają możliwość rozwoju życiowego, który domaga się, by się nań otwarto, przyjęto go.

Czy wchodząc w poród zgadzamy się na te głębokie zmiany, które dziecko wnosi w nasze życie? Czy oddychamy dla dziecka dając mu nową przestrzeń wolności, rozwoju poza swoim ciałem?

W trakcie pierwszej fazy skraca i rozwiera się szyjka macicy dochodząc do średnicy 10 cm, ale jeszcze ważniejsze, by otwierało się matczyne serce.


Zostaw odpowiedź