Karmienie piersią powyżej roku

Kiedy przed dziewięciu laty zakładałam forum dla mam karmiących piersią powyżej roku, sama miałam w sobie jeszcze wiele niepewności. Może nie ujawnianej przez internet, ale na co dzień już tak.

Moderując jednak forum, które nazwałam „długie karmienie piersią” poznawałam coraz więcej matek, które tak jak ja decydowały się karmić piersią poza okres niemowlęctwa czyli ponad rok. Uczyłam się od nich i o nich. Uczyłam i uczę się o sobie samej i moich dzieciach.

Może uda mi się podzielić kilkoma refleksjami z tego czasu, choć myślę, że raczej będzie to rzucenie paru myśli.

Dzieci są w stanie wyrosnąć ze ssania piersi, które po jakimś czasie- dłuższym bądź krótszym- przestaje być im potrzebne, choć do końca drogi mlecznej zazwyczaj jest pożyteczne z różnych względów. Ponieważ jednak to karmienie piersią nie zależy tylko od dziecka- ważne są tu też predyspozycje mamy. Czytając wypowiedzi matek uczę się też o tym, że rzeczywistość nie jest czarno-biała. Dziecko nie musi być karmione aż do tego naturalnego wyrośnięcia z mlecznej drogi- cenne jest również wytrwanie choćby części tej drogi z dzieckiem, żeby choć pod niektórymi względami mogło dorosnąć.

Ograniczeniem, jakie my matki przeżywamy bywają brak wsparcia, złe własne samopoczucie, zmęczenie, obawy itp. Wiele mam mimo to przynajmniej jakiś czas daje dziecku ten kawałek siebie, by dojrzewało, rozwijało się najlepiej jak może. Ale może zbyt rzadko doceniamy w tym siebie i swoje dzieci. A przecież w tym miejscu byłby na miejscu czas na wdzięczność Panu Bogu (dla wierzących), siebie nawzajem, tym, którzy nas wspierali.

Niejednokrotnie się przekonuję, że w naszych warunkach bardzo łatwo robi się z karmienia piersią takiego kozła ofiarnego. Obwinia się je zupełnie bezpodstawnie o: problemy we współżyciu małżonków, przeżywane problemy z zachowaniem dziecka, problemy zdrowotne zwłaszcza u matki. Skąd ta łatwość obwiniania? Wydaje mi się, że nie rozumie się karmienia piersią. Jest ono tak obrosłe mitami, ignorancją, nietrafionymi porównaniami z karmieniem z butelki, że łatwo o tego typu niekorzystne uogólnienia.

Nawet same matki stwarzają sobie szereg obaw, jak to karmienie piersią, zwłaszcza dłużej niż statystycznie niekorzystnie może odbić się na ich zdrowiu czy urodzie. Pomimo że jest w licznych badaniach dowiedzione, iż istnieje pozytywny związek między lepszym stanem zdrowia kobiet a karmieniem piersią, kobiety dalej żywią nieuzasadnione obawy. Pomimo że towarzystwo chirurgów plastycznych uważa, że karmienie piersią nawet długotrwałe nie ma wpływu na kształt, zniekształcenie piersi, to i tak kobiety mają takie obawy.

Widzę wyraźnie, że naszym głębszym problemem bardzo często jest nie tyle karmienie piersią, co brak pewności siebie. Same będąc niepewne nie umiemy też dobrze wspierać swoich dzieci, rozumieć ich, bo przeszkadzają nam w tym własne obawy, niepewności.

O ile łatwiej więc zazwyczaj karmić kolejne dziecko, gdy nabywamy więcej spokoju, pewności. Właściwie to każde dziecko czegoś w tej dziedzinie potrafi nas nauczyć. To jest wypływanie za każdym razem w nowy rejs. Nawet jeśli poprzedni rejs uważamy za kompletny niewypał, to w kolejnym mamy już więcej doświadczenia, zrozumienia dla siebie i dziecka.

Myślę, że niektórzy czytając to co napisałam mogli odnieść wrażenie, że zawsze istnieje łatwość odstawienia/się od piersi w okolicy trzeciego roku lub innych dat. Dzieliłam się swego czasu obficie doświadczeniem z moim starszym synkiem, które było dla mnie bardzo ważne- właśnie dotyczyło to trzylatka.

Jednak nawet wówczas starałam się zaznaczać, że dzieci wyrastają, dorastają indywidualnie. Teraz i z perspektywy własnej i bardzo wielu relacji mam wiem, że tak jest w rzeczywistości. To, co jest dane jednemu dziecku jako trzylatki, innemu dziecku zajmie pięć czy sześć lat. I to, i to jest normą. Cierpliwość jest na wagę złota w odniesieniu do naszych dzieci.

Na razie tyle.


Zostaw odpowiedź