Po co świętujemy?

Mąż mi kupił zestaw obrazków z Matką Bożą Karmiącą, żebym rozdawała, gdyby ktoś mi w kościele zwrócił uwagę na niewłaściwość mojego zachowania (czyli karmienia piersią). Cóż, jakoś przez 12 lat karmienia piersią (co nie wychodzi specjalnie dużo w rozłożeniu na 5 dzieci :)) nikt tego nie uczynił.

Chętnie się jednak podzielę nimi nie tylko z osobami zwracającymi mi uwagę – nie sądzę, by było ich szczególnie dużo, skoro do tej pory żadnej nie spotkałam. Jest ktoś chętny?

Szczególnie bliski jest mi ten obraz z kilku względów.

Matka Boża karmi tak jak powinna. Ja nie zawsze. Ona karmi cierpliwie, ja niecierpliwie. Ona robi to łaskawie, nie zazdroszcząc, nie gniewając się. Co prawda nie zdarzyło mi się do tej pory zazdrościć innym mamom karmienia butelką, ale inne wady nie są mi obce. Czy tak łatwo nie gniewać się choćby na swoje dziecko, zawsze mieć dla niego dobre słowo, nie pamiętać tego, co robi ono źle, wierzyć, że serce ma dobre, że urośnie na wartościowego człowieka?

Czy tak łatwo cierpliwie zaczynać karmienie piersią? Czy tak łatwo cierpliwie, z pokojem w sercu je kontynuować, kończyć?

Z Maryją jednak wszystkie cuda są możliwe 🙂

I jeszcze jedno zamyślenie. Po co to całe świętowanie Bożego Narodzenia?

Po to świętowanie Bożego Narodzenia, żeby umierać i zmartwychwstawać z Panem Jezusem, dla Pana Jezusa. Święty Szczepan umierając męczeńsko przekonuje mnie dziś o tym.

Jeśli nie świętujemy z Jezusem i dla Jezusa- w takim razie psu na budę takie świętowanie.


komentarze 3 do wpisu “Po co świętujemy?”

  1. Ewa napisał(a):

    Mam chętkę na obrazek 😉

  2. kasia napisał(a):

    i ja mam chętkę na obrazek, choć obraz Matki Bożej Karmiącej już w domu mam. W domu rodzinnym mojej Mamy był taki zwyczaj, że gdy kobieta wychodziła za mąż, dostawała w wianie właśnie obraz tej Matki karmiącej, zwanej Mleczną. I moja Mama także mi w wianie taki obraz podarowała, ja mam nadzieję, tą piękna tradycję kontynuować! Pozdrawiam, Kasia

  3. admin napisał(a):

    Gdzieś mi się obiło o uszy o tym zwyczaju. A mój mąż ten obraz niema wytargował od swojej mamy dzień po ślubie argumentując, że zawsze wisiał nad jego łóżkiem, to zabiera. Uściski, Kasiu, dzięki za nr tel. -jeszcze skorzystam.

Zostaw odpowiedź