Niecierpliwi cierpliwość

Karmię sobie w spokoju ducha mój tandem czyli dwóch facetów dwulatka i trzymiesięcznego. Aż tu przychodzi X. i czuję wyraźnie jak niecierpliwi ją moja cierpliwość wobec starszego synka.

W gruncie rzeczy nic mi do tego. Nie oczekuję żadnej szczególnej aprobaty, wiedząc i doświadczając na co dzień jak to karmienie mlekiem jest jeszcze bardzo potrzebne dwuletniemu szkrabowi. Zwłaszcza, że wyraźnie odrzuca on nabiał.

Jednak zastanawia mnie: dlaczego niecierpliwi kogoś cierpliwość?

Zauważyłyście, że do tej cierpliwości karmienia się dorasta? Czy i Wam się wydaje, że kolejne dzieci karmi się dłużej? Cierpliwiej, spokojniej?
Pewna mama dziewięciorga dzieci powiedziała mi kiedyś, że dopiero przy dziewiątym dziecku nauczyła się cieszyć swoim macierzyństwem, dojrzała do niego.
Oczywiście nie jest to żadna reguła, ale jednak coś jest na rzeczy. Życie jak zwykle bardziej zawiłe niż regułki, ale jednak ten czas i doświadczenie zmienia rodziców w pewnym kierunku (o ile poddają mu się).
Gdy się nie ma w ogóle dzieci: wydaje się człowiekowi, że sam by lepiej umiał wychowywać dzieci niż ci, których obserwuje.
Gdy się ma jedno dziecko, wydaje się człowiekowi, że to dziwne, że inni nie postępują tak samo ze swoimi dziećmi, a przecież tak wiele się już wie o ich wychowaniu, pielęgnacji.
Gdy się ma dwoje dzieci, to człowiek odkrywa, że nie ma dwóch ludzi identycznych, że od kolejnego dziecka można się tak wiele nauczyć.
Gdy ma się troje dzieci, to okazuje się, że reguły odkryte u starszych dzieci niekoniecznie muszą się potwierdzać u najmłodszego i że życie niesie coraz więcej niespodzianek, że już się nie ma patentu na dobre wychowanie dla innych rodzin. Nie mówiąc już o swoich dzieciach.
Gdy się pojawia na świecie czwarty potomek, pojawia się w domu pewna równowaga i harmonia, choć nie wiadomo skąd.
Gdy się rodzi piąte dziecko, w ogóle człowiek głupieje i wie już, że nic nie wie, ale za to, jaki jest szczęśliwy mając to właśnie najmłodsze za potomka.

Trochę to z przymrużeniem oka piszę, ale coś jednak jest na rzeczy.

Co Wy na to?


Jedna odpowiedź do wpisu “Niecierpliwi cierpliwość”

  1. Ewa napisał(a):

    Stwierdzam, że nie wiem, czy potrafiłabym wychować dziecko. To odpowiedzialne zadanie.
    Chociaż żałuję, że nie będę miała komu „Zwiadowców” kupić, czy „Czarnoksiężnika Oza” poczytać.

Zostaw odpowiedź