Przypadkowy dialog Pirata Rabarbara (w wydaniu 5-klasisty)

Znacie bajki o piracie Rabarbarze? Pewien 5-klasista dopisał inną jeszcze przygodę tego zacnego jegomościa:

-Witaj, Rabarbarze!- rzekł Daniel.

-Witaj, Danielu!- odpowiedział pirat.

-Jak tam interesy?

-Z interesami wszystko dobrze.- odparł Rabarbar.

Wydawało się, że po tak spokojnym początku koniec będzie równie nudny. Rabarbar nie przewidział jednak, że Daniel schował w etui na okulary obustronny miecz.

-Ha, Rabarbarku, tu cię mam!- rzekł przykładając ostrze do pleców pirata.

-Ale czemu od razu tak po piracku ze mną postępujesz? Ja jestem przykładem łagodnego i pokojowo nastawionego pirata. Rabarbar zaczął ostrzyć swój język, bo nie mógł ostrzyć klingi unieruchomiony przez Daniela.

-Nie wypuszczę cię póki nie nauczysz mnie armatnich deklinacji, jesteś w mojej niewoli.- postawił jasno warunki.

-Aaaaa!- jęknął pirat- Litości!

-Do armaty, piracie, jeśli ci życie miłe!

-Już dobrze, dobrze- chciał go udobruchać- Mianuję cię na pomocnika pirackiego. Mianownik- kto? Daniel. Co? Cel, pal!- zaczął szkolenie Rabarbar- nie możesz strzelać w mój Dopełniacz! Kogo nie ustrzelić? Oczywiście mojej Barbary. Czego, pytasz pod nosem, mojego szkunera kochanego. Teraz Celownik nastawiasz. Komu i czemu się przyglądamy? Octowi paskudnemu i jego Kaczemu Kuprowi.

Tu Daniel się bardzo zamyślił i w bezruchu zamarł.

-O, nie! – krzyknął pirat- nie włączaj Biernika, a ze mnie nie rób starego piernika. Kogo? Co masz upolować?Nochal Octa i jego skrzynie. Narzędnika mi tu szybko wołaj! Z kim mamy się sprzymierzyć? Z krokodylem szczerbatym. Z czym? Jego pieskiem kudłatym. Miejsce to będzie zwać się Rabarbarowo na cześć pogromcy przypadków. Miejscownik: O kim będą śpiewać na wieki? O Rabarbarze i jego zwycięskiej akcji. Wołacz mi się włącza: Danielu, o mój serdeczny przyjacielu, nie więź mnie już więcej dłużej! Wystrzelmy przypadkiem z armaty. I w ten oto sposób Daniel z Rabarbarem wystrzelili prosto w brzuch kapitana Octa: Mianownik, Dopełniacz, Celownik, Biernik, Narzędnik, Miejscownik, Wołacz. A z jego trzewi rozległy się jęki konania:

-Kto, co, kogo, czego, komu, czemu, kogo, co, z kim, z czym, o kim, o czym, ooooo!  Już po mnie, zginąłem marnie dostawszy przypadkiem.

-O, nie- krzyknął zawadiacko Rabarbar- to nie jeden przypadek, a cały ich stosik. Dzięki temu oto mojemu przyjacielowi Danielowi, skończyłem z tobą, Occie, nasze deklinacje cię doścignęły i w  brzucho soczyście walnęły.

—————-

To efekt mojej zabawy wspólnej z 5-klasistą. Takie coś napisał 11- letni młodzieniec przypadkiem potykając się o deklinacje. Takie tam historie z edukacji domowej. Ciągła radosna twórczość.


Zostaw odpowiedź