Pierwsze dni karmienia

Na pewno spotkałyście się ze stwierdzeniem, że „nie karmię, bo nie miałam mleka”. Czy to jest możliwe? Jakie błędne wyobrażenia/stwierdzenia doprowadzają do takich nieprawdziwych stwierdzeń. Zajmę się dzisiaj dosłownie tymi pierwszymi dniami po porodzie, okresem kiedy występuje pierwsze mleko zwane siarą, a więc do 6 dni po porodzie. Co doprowadza matki do błędnego (zazwyczaj) stwierdzenia, że brakuje im wówczas mleka:

  • Niewłaściwe oczekiwania. Mamy oczekują, że od razu po porodzie będą lecieć im strugi mleka. Jeśli nic im nie wycieka z piersi, to myślą, że nie mają mleka. Zwłaszcza jeśli dziecko jest krzykliwe, płaczliwe, to łatwo o taki wniosek. Jak może jednak wniosek być prawdziwy, skoro same przesłanki są nieprawdziwe czyli postawienie znaku równości: wypływ mleka z piersi=obecność mleka w piersiach. Każda kobieta (nawet ta z ogromnymi problemami w laktacji, z niedorozwojem piersi itp.) ma mleko w piersiach i to już od około 16 tygodnia ciąży Hbd. Mleko (zwane siarą) jest wówczas w piersiach, ale nie wypływa poza sytuacją ssania dziecka. To raczej sytuacja wypływania siary w czasie błogosławionym czy tuż po porodzie jest rzeczą rzadką. Częściej zaczyna wypływać mleko, kiedy zacznie się nawał pokarmu (nie musi być u każdej kobiety). Porównywanie się w tym czasie z innymi kobietami karmiącymi swoje maleństwa jest więc zupełnie bez sensu: w innym dniu laktacji może ona się prezentować zupełnie różnie, też u różnych kobiet może przebiegać odmiennie (z nawałem/bez nawału, z wypływem z drugiej piersi/bez wypływu z drugiej piersi, ze znacznym powiększeniem piersi/z niewielkim powiększeniem piersi itd.).
  • „Skoro nie miałam po porodzie mleka albo było go mało, to musiałam dokarmiać butelką, bo dziecko się nie najadało”. Po pierwsze trzeba wiedzieć, że noworodek rodzi się z żołądkiem mniej więcej o pojemności 5 ml. Ta mała ilość siary w pierwszych dniach po narodzinach jest więc na miarę potrzeb dziecka, nie ma sensu, by było tego więcej, te kilka kropelek na każde karmienie jest ilością w sam raz.
  • Niezrozumienie zachowań dziecka.  Skłonność do interpretowania każdego płaczu jako głodu, podczas gdy noworodek w ciągu tych pierwszych dni ma wiele powodów do płaczu, bo bardzo wielu rzeczy na raz się musi nauczyć: oddychania, regulowania ciepłoty ciała, wydalania, życia w świecie lądowym, stawienia czoła nowym bodźcom. Ponadto różne zabiegi, którym jest najczęściej poddawany w szpitalu nie uspokajają go bynajmniej: odśluzowywanie, badanie jamy ustnej, zakraplanie oczu, zastrzyki (obowiązkowy z witaminą K), szczepionki, pobieranie krwi itp. Trudną nauką jest też synchronizacja 3 niełatwych czynności: ssania, połykania i oddychania. Ponieważ pojawia się ona w pełniejszym wymiarze około 34 tygodnia życia płodowego czyli stosunkowo późno świadczy to też o  stopniu skomplikowania tego połączenia. Jeśli to weźmiemy pod uwagę, to łatwiej będzie zrozumieć, że to właśnie siara jest najwłaściwszym pokarmem przez pierwsze dni po narodzinach: sączy się ona po kropli, jest lepka i nie stwarza dużego ryzyka zachłyśnięcia się w porównaniu z rzadszym szybko płynącym mlekiem przejściowym, które pojawia się po siarze.
  • Siara jest tym pierwszym mlekiem, które ma wyjątkowe walory, często niedocenione: uszczelnia przewód pokarmowy dziecka czyniąc go  niedostępnym dla patogenów czyli różnego rodzaju zarazków; zawiera mnóstwo różnego rodzaju czynników odpornościowych, w tym bardzo dużo immunoglobulin. Tak wiele ciał odpornościowych mleko matki w innych okresach już nie będzie zawierać w takim skoncentrowaniu. Jest to więc najlepszy pokarm dla dziecka z niedojrzałym przewodem pokarmowym, z rozpoczynającym pracę układem oddechowym, z niedojrzałą odpornością, z niezbyt wyćwiczoną synchronizacją połykania-ssania-oddychania.

W ciągu tych pierwszych dni normą jest utrata na wadze do 10% masy urodzeniowej– przyrosty wagi dziecka liczymy wówczas od tej wagi spadkowej. Pozytywnym zjawiskiem jest to, gdy dziecko po urodzeniu chce spędzać dużo bądź bardzo dużo czasu przy piersi:

  • pobudza wówczas laktację, by ta się dobrze rozwinęła;
  • potrzebuje bliskości mamy: do tej pory miało zapewnioną bliskość 24 godziny/dobę; przez częste ssanie dalej kontynuuje tę bezpieczną dla siebie bliskość;
  • ssanie noworodka może być jeszcze bardzo niedojrzałe- może potrzebować więc wiele czasu, by się najeść i trzeba dać dziecku taką możliwość, starając się w tej sytuacji o wiele cierpliwości wobec niego i siebie samej.

Dziecko rozwija „mamie”, a przede wszystkim sobie laktację ssąc prawidłowo i często. Wówczas po 2-7 dniach siara zmienia się w mleko przejściowe. Jednak niektóre dzieci nie ssą prawidłowo i często.  Część z nich np. po urodzeniu jest tak opitych wodami płodowymi, że przez dobę lub dwie nie wykazują chęci ssania. Inne są oddzielone od mamy z powodu złego stanu zdrowia. Ważne jest wtedy, żeby mama nie wzięła tego za dobrą monetę, zrządzenie niebios, któremu się trzeba biernie poddać, zapowiedź nieudanej laktacji. W takiej sytuacji tym bardziej potrzebna jest aktywność mamy: powinna nie dalej niż 6 godzin po porodzie zacząć odciągać systematycznie  mleko, żeby pobudzać piersi do jego wytwarzania, żeby przyjść dziecku z pomocą dając mu mleko, które jest w tej sytuacji jednym elementów leczenia. Dziecku wymiotującemu wodami płodowymi można chociażby dać co godzinkę- dwie kilka kropelek własnego mleka, tak by „zaszczepić” jego błony śluzowe (układu oddechowego i pokarmowego) właściwą florą bakteryjną, ciałami odpornościowymi. Za przedłużony brak ssania odpowiedzialny jest również często nasilony poziom żółtaczki fizjologicznej. Dziecko wówczas potrafi przesypiać własne uczucie głodu.  Jedną z najbardziej bezpiecznych, przyjaznych dla mamy i dziecka metod wypłukiwania z organizmu żółtego barwnika (bilirubiny) przez mocz i kał jest częstsze karmienie: trzeba wówczas często wybudzać dziecko i karmić nawet co pół godziny, co godzinę.

Za mała ilość pokarmu może nastąpić dopiero w późniejszym okresie  najczęściej na skutek początkowych trudności, braku wsparcia i właściwej pomocy, niekorzystnych dla laktacji decyzji:

  • przez niewłaściwe przystawianie do piersi- zbyt płytkie, gdy dziecko ssie samą brodawkę bez otoczki- uszkadza silnie brodawkę i zbyt słabo pobudza piersi do wytwarzania mleka;
  • podawanie smoczków, butelki, przepajanie, podawanie mleka modyfikowanego- wówczas dziecko wysysa mniej mleka z piersi i nie pobudza jej do właściwej pracy, uczy się nieprawidłowego mechanizmu ssania;
  • brak pomocy, poradzenia sobie z początkowymi problemami;
  • nieznajomość fizjologii laktacji, a więc niezrozumienie własnego karmienia piersią i zachowania dziecka przy piersi itd.

W naszych szpitalach, warunkach społecznych, gdzie starsze pokolenie operuje najczęściej mitami na temat karmienia piersią te początki bywają trudne. Jeśli jednak je przezwyciężymy, same możemy się stać źródłem wsparcia dla innych matek potrzebujących go.


Zostaw odpowiedź