Dyrygent i pierwsze skrzypce

Odsłona 1

Pewna mama dziecka, które nie ukończyło jeszcze 2 lat z zawodem opowiadała mi o tym, że jej dziecko mimo że karmione piersią tak poważnie chorowało, że nawet dostało antybiotyk. Z jej głosu przebijał żal i pewne rozczarowanie.

Odsłona 2

Inna mama pięciorga dzieci opowiada o tym, jak wszystkie jej dzieci przeszły nieprzyjemną wirusówkę. A jej najmłodsze dziecię- jeszcze w wieku noworodkowym, karmione wyłącznie piersią- najlżej.

Jak to jest z tą odpornością i karmieniem piersią?

Nasunęły mi się muzyczne porównania.

Dyrygentem odpowiedzialnym za nasze zdrowie są w pewnym stopniu nasze geny. Jednak w pierwszych latach życia pewne szlaki metaboliczne, ale też odpornościowe tworzy karmienie piersią- ono więc też w pewnym sensie jest początkowo dyrygentem. Jednak o ile w pierwszych miesiącach życia, gdy dziecko jest karmione wyłącznie piersią- łatwiej za stan zdrowia przypisać odpowiedzialność temu dyrygentowi i tym pierwszych skrzypcom, które przejmuje karmienie piersią. Gdy minie jednak pół roku i dziecko zaczyna zjadać coraz więcej różnych pokarmów, gdy nie jest noszone tylko przez mamę i dotyka, liże wszystko, co go tylko zainteresuje, to odpowiedzialność za tą odporność jest dużo bardziej rozczłonkowana.

Bo jeśli orkiestra fałszuje, to czy można za to winić tylko dyrygenta i pierwsze skrzypce? W dalszych miesiącach życia karmienie piersią kontynuuje pełnienie ważnej roli- ale nie jest to rola jedyna. Co więcej im dalej w las, tym bardziej rezygnuje ze swej kluczowej roli- pozostawiając jednak po sobie dobry kierunek rozwoju.

Dostałam dzisiaj pewien komentarz na temat karmienia piersią powyżej roku. Ponieważ jednak jest stekiem bzdur, na które szkoda czasu, nie publikuję go- zbyt wiele kłamstw już funkcjonuje na ten temat, by puszczać do obiegu jeszcze kolejne.

Jednak gdyby rzeczywiście karmienie piersią powyżej roku wywierało tak negatywny wpływ jak to się mu przypisuje- te tysiące, dziesiątki tysięcy pokoleń przed nami wymarło by już dawno. A to właśnie karmienie naturalne chroniło w czasach, gdy nie znano higieny, gdy dzieci na co dzień bawiły się w kałużach, gnoju, kiedy nie zawsze pito czystą wodę.


komentarze 2 do wpisu “Dyrygent i pierwsze skrzypce”

  1. Monika napisał(a):

    Na mój chłopski, a właściwie babski rozum, sprawę karmienia piersią można również przedstawiać tak: współczesny świat wmawia nam, że efektów różnych działań powinniśmy oczekiwać natychmiast. Tabletka usunie ból głowy czy zęba już po kwadransie, plama zejdzie z ubrania już po pierwszym praniu, wsiądziemy do szybkiego auta i szybko znajdziemy się tam, gdzie chcemy itd. A karmienie to działanie, o którym powinniśmy myśleć w perspektywie dlugofalowej. Wspomniany antybiotyk byl konieczny (mi pewnie też byloby przykro, gdyby sprawa dotyczyła mnie i córeczki), ale ten antybiotyk był w osłonie mleka mamy. I ta osłona buduje to dziecko, jest inwestycją na lata. Choć tymczasowa stopa zwrotu wydaje się niekorzystna:-)

  2. Fizula napisał(a):

    Fajna ekonomiczna metafora. Przekonywanie o tym, że karmienie piersią jest korzystne właściwie jest okropnie trywialne- bo to jest przekonywanie w tym stylu „jak to dobrze mieć krew!” albo „jak to dobrze mieć np. tkankę łączną!” Niby wszyscy o tym wiedzą- a rzadko kto chce wyciągnąć z tego wnioski.

Zostaw odpowiedź