Grypa? Niegrypa.

Niemal każdy czasem złapie pospolitą grypę: dokuczać mu zaczyna wysoka gorączka, poczucie rozbicia, ogromne osłabienie etc. Jeśli jednak takie objawy dotkną karmiącą piersią matkę, warto, aby najpierw zbadała ona swoje piersi. Dotykając ich poszczególnych części, sprawdzamy, czy nie utworzyło się stwardnienie, zgrubienie. Ważne, by badać się aż do dołów pachowych, ponieważ tkanka gruczołowa piersi sięga aż tam, tworząc tzw. ogon Spence’a. Często objawy grypopodobne z wysoką gorączką, uczuciem rozbicia, występuje w sytuacji zapalenia piersi. Do tego dochodzi bolesność piersi, jej tkliwość, utrudniony wypływ mleka w postaci stwardnienia, „guzka”. Bolesność, zaczerwienienie piersi czasem pojawia się później. Zazwyczaj najpierw jest samo stwardnienie.

Ponieważ okolica piersi jest pełna węzłów chłonnych czyli „centrów” walki z chorobą- temperatura bywa przy zapaleniu piersi bardzo wysoka, powyżej 38,5 st. C.

Ponieważ szewc bez butów chodzi, temat ten jest mi bliski od podszewki, gdyż dopadło mnie zapalenie piersi nie raz i nie dwa.

Zapalenie piersi może mieć bardzo wiele przyczyn (niekonicznie zależnych od samej matki):

  • nadprodukcja mleka (stąd często łatwiej o zapalenie podczas początkowych nawałów etc., ale też gdy za dużo się odciąga mleka z piersi);
  • raptowna długa przerwa w karmieniu piersią (bez zastępczego odciągania, pomocy etc.);
  • ucisk na przewody mleczne (czasem może taki ucisk stwarzać źle dobrany biustonosz, źle założona chusta do noszenia dzieci i in.);
  • uraz, uderzenie;
  • drobnoustroje chorobotwórcze w buzi dziecka;
  • przeszkoda anatomiczna w piersi (potrzebna kontrola USG);
  • inne.

Sposoby radzenia sobie z zapaleniem piersi:

  • odpoczynek, odpoczynek i jeszcze trochę odpoczynku- zresztą cóż można robić, gdy temperatura dobiega do 40 stopni i nie masz na nic sił;
  • jak najczęstsze przystawianie dziecka do piersi z zapaleniem (chociaż nie można też o drugiej zapomnieć)- jest to podstawowa pomoc w udrożnieniu chorej piersi; niektórzy powątpiewają, jak można i odpoczywać, i karmić- otóż warto nauczyć się tych dwóch rzeczy naraz i karmić przez sen lub niemal przez sen;
  • przystawianie do piersi w ten sposób, by bródka dziecka była od strony z zapaleniem, np. jeśli zapalenie jest od strony pachy, to pozycja spod pachy bardziej opróżnia kanaliki i pęcherzyki mleczne znajdujące się w tamtym regionie;
  • zimne okłady z liści kapusty; dobrą duszę, która przebywa naonczas w domu prosimy, by oderwała liść ze schłodzonej główki kapusty i ubiła ją jak schabowego tak, by liść puścił sok; liścia takiego przykładamy do chorej piersi jako kompres po nakarmieniu; po ssaniu dziecka można przyłożyć też inny zimny kompres, jeśli nie ma kapusty; jednak sok z kapusty ma udowodnione działanie przeciwzapalne i przeciwobrzękowe- stąd poleca się go w pierwszej kolejności;
  • 2-3 szklanki naparu z szałwi dziennie działa delikatnie wyciszająco na rozhulałą laktację, ale też przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie.

Jeśli matka uda się z zapaleniem piersi do lekarza, otrzyma zapobiegawczo antybiotyk, aby nie nabawić się czegoś jeszcze trudniejszego do zniesienia niż samo zapalenie, a mianowicie ropnia piersi. Niestety lekarze często nie wiedzą, że antybiotyk aby działał na zapalenie piersi musi przenikać w dużym stopniu do mleka (minusem tego jest więc i to, że sporo zje go dziecko). Z mojego doświadczenia wynika, że są zapisywane niejednokrotnie antybiotyki w ogóle nie działające w tej materii. Zwłaszcza jeśli uszkodzona jest brodawka piersi (krwawienie, pęknięcie itp.), to są to wrota dla bakterii- warto zapobiegać powikłaniom. Skuteczny antybiotyk jest tu więc celowy.

Są jednak tacy, których ciągnikiem nie zaciągnie do lekarza. Jeśli się nie decydujecie na taką wizytę, warto wypróbować w tej sytuacji naturalne antybiotyki, którymi są:

  • czosnek;
  • cebula;
  • imbir;
  • papryczka chili
  • sok z naturalnie kiszonej kapusty;
  • szałwia.

Żeby te naturalne specyfiki zadziałały, ważna jest również systematyczność ich brania- warto je zażywać wówczas ze 2-3 razy dziennie plus podnosić odporność stosując odpowiednie dawki witamin C, D, A. Plusem naturalnych „antybiotyków” jest to, że nie zniszczą nam one naturalnej flory bakteryjnej, która jest nam niezbędna dla zdrowia, a nawet często ją wzmocnią. Minusem niektórych z nich jest to, że działają bardzo silnie, np. czosnku nie można zażywać na pusty żołądek, bo można sobie uszkodzić śluzówkę żołądka, można też obniżyć sobie w ten sposób ciśnienie (a przecież niektórzy i tak mają niskie) itd.

Jest mitem, że karmiąc piersią nie można jeść cebuli, czosnku, chilli itp. Decydując się jednak na nie, warto obserwować reakcję dziecka. Nie jest też powiedziane, że każdy krzyk i płacz po zjedzeniu w/w musi być nimi spowodowany. Pewna roztropność byłaby tu wskazana.

Na koniec uwaga praktyczna.

Kochane kobietki, pozostańcie w kontakcie ze sobą, ze swoim ciałem. Pamiętajcie, żeby karmić piersią nie tylko zgodnie z potrzebami dziecka, ale też z Waszymi. Dzieciom nie zaszkodzi kolejna porcja Waszego mleka, bo potrzebują szybko rosnąć. Potrzebują też mieć zdrową mamę 🙂

Dlatego karmcie na zdrowie!


Zostaw odpowiedź