Jedyne Takie Narodziny

Sielankowa wizja Bożego Narodzenia jest czasem dla nas pokusą. Podczas gdy Matka Święta miała normalny fizjologiczny poród niepozbawiony trudu i bólu, podczas gdy rodzące Dziecię Jezus już wtedy brało swój krzyż doznając ciężkiego wysiłku przychodzenia na świat, my snujemy czasem wizje lekkie, łatwe i przyjemne jak z telewizyjnej reklamy.

Z ostatnio zachwalanej Wam książki „Cud oczekiwania” dzieliłam się raczej pozytywnymi przemyśleniami. Pisze ona jednak w pewnym momencie również, że Maryja karmiła piersią Dziecię Jezus, ponieważ nie miała wyboru. I o porodzie naturalnym w tym wypadku można by powiedzieć również tak naskórkowo: Matka Boża urodziła drogami i siłami natury, bo nie miała wyboru. Ograniczona była warunkami zewnętrznymi, w jakich przyszło jej żyć, rodzić, karmić.

Przekułabym jednak to określenie „nie miała wyboru” na: rodziła i karmiła w największej wolności– to bardziej odzwierciedlałoby prawdę. Wybierając rodzenie w skupionej modlitwie, łączności z Bogiem, zatapiając się w radości zjednoczenia ze swoim Dzieckiem, pomagała mu przychodzić na świat na najbardziej kochające matczyne ręce. Odbierając skurcze porodowe rozwierające szyjkę macicy i te parte jako dar wychodzenia dziecku naprzeciw, drogocenny dar od Boga nie stawiała bariery między sobą a Dzieckiem, przyjmowała Je całym swoim sercem, całym ciałem i duszą.

Obecnie panujący trend, moda daje niejednokrotnie wyraz przekonaniu, że wolność to możliwość dokonania wyboru przez matkę między porodem fizjologicznym a cesarskim cięciem, między porodem drogami natury ze znieczuleniem i bez znieczulenia, itd. Zwłaszcza zwolenniczki cesarskiego cięcia potrafią krzyczeć głośno o konieczności pozostawienia tego wyboru kobiecie. Nic dla nich nie znaczy, że cesarskie cięcie jest poważną operacją, która powinna być zarezerwowana dla wyjątku ratowania życia bądź zdrowia.

Dobrze, że ceniona jest wolność- ona jest niezbędna. Ale czym ona jest? Czy wolna jest matka uciekająca trwożliwie w znieczulenie cesarki czy ta, która odważnie z wdzięcznością przyjmuje trud porodu naturalnego? Czy wolna jest ta matka, która pomimo istotnych racji medycznych upiera się przy swojej wizji porodu naturalnego czy ta, która umie z niej zrezygnować kierując się dobrem rodzącego się dziecka? Czy wolna jest w końcu ta matka, która chce rodzić według własnego pomysłu czy według Bożego planu dla jej życia i życia jej dziecka?

Czy wolna jest ta kobieta, która wybiera karmienie butelką „bo tak zadecydowała, tak chce” czy ta, która potrafi stawić czoła trudnościom karmienia naturalnego, wytrwać pomimo nich?

Jestem ostatnio pod wrażeniem przeżyć mojej przyjaciółki, która z wielką pokorą i zaufaniem potrafiła przyjąć rozwiązanie przez cesarskie cięcie pomimo swoich marzeń o porodzie domowym. W jej sytuacji była to niezbędna decyzja dla zdrowia i życia jej i jej dziecka. To zaufanie do Pana Boga, z jakim przyjęła tę trudną sytuację była dla mnie wielkim świadectwem jej oddania.

W gruncie rzeczy Maryja też nie mogła sobie zaplanować porodu w grocie w Betlejem. Wówczas wszystkie kobiety rodziły w domu, z pomocą innych doświadczonych kobiet- i zapewne taka wizja porodu była bliska Matce Bożej. Kto rozsądny w tym czasie chciałby rodzić w drodze, w obcych niekorzystnych warunkach, bez wsparcia?

Tajemnicą pozostaje Jej wielkie zaufanie do Stwórcy, że i tak urodzi pięknie, że nie zabraknie jej najważniejszego: miłości do Dziecka, do Boga.

Bóg Ojciec, który jest w pełni wolny, bo w pełni wszystko rozumie, w pełni jest Miłością mógł inaczej zaplanować przyjście na świat Mesjasza, swojego Syna. W swojej wszechmocy mógł wybrać poczęcie w próbówce, bezbolesne (na krótką metę) rodzenie przez cesarskie cięcie, karmienie z butelki swojego Syna. Mógł, ale skoro tego nie zrobił, to znaczy, że miało to Sens. Wartość miłości w ludzkim wydaniu, której nie da się wysterylizować od ciała. Głęboki sens zamieszkania w kolebce ciała swojej Matki, przyjęcia jej wysiłku i bólu rodzenia, sens całego trudu prawdopodobnie co najmniej dwuletniego wykarmienia piersią.

„Bóg-Sens czeka, aż go przewinę, odłożywszy na bok swoją pychę, tytuły, wydumaną wielkość. Boże Narodzenie przynosi wielką pochwałę prozy życia, zwyczajności, która staje się nadzwyczajna dzięki miłości. (…) Nie dajmy się zwieść tym, którzy w święta będą tradycyjnie tłumaczyć, że to mit, bajka, psychologia, socjologia, a może nawet będą drwić z naszej radości. Bądźmy i dla nich zwiastunami Sensu, który zamieszkał w ludzkiej historii Jezusa po to, by każdą ludzką historię uczynić sensowną”- ks. T. Jaklewicz pisze w Gościu Niedzielnym z 26.12.10.

Żeby nie zabrakło Wam Bożego Narodzenia w te święta i w całym życiu życzę tego Wam i sobie 🙂 Oraz żeby nam matkom nie zabrakło odwagi wyruszenia do naszego Betlejem na spotkanie ze Zbawicielem 🙂


komentarze 3 do wpisu “Jedyne Takie Narodziny”

  1. Anna napisał(a):

    tylko czemu Marię nazywasz Maryją ?

  2. admin napisał(a):

    Nie wiesz tego? Dlaczego w ogóle o to pytasz?

  3. Anna napisał(a):

    Nie wiem tego i dlatego pytam
    Dla mnie Maria zawsze jest Marią. Nie wiem czemu komuś zmienia się imię.
    Zresztą Maria jest dużo piękniej niż Ma ryja :/
    Pytam temu bo inspiruje mnie to co piszesz i czytam twojego bloga już jakiś czas
    i wiem że jesteś osobą wierzącą i Słowo Boże jest dla Ciebie ważne
    Dla mnie też

Zostaw odpowiedź