Śpieszmy się kochać nasze dzieci nie tylko dlatego, że tak szybko odchodzą

Miałam dzisiaj okazję poznać nową sąsiadkę. Gadu gadu o tym i o owym, zeszło w końcu na dzieci. Wymieniłyśmy się informacjami, ile która ma pociech. I wypłynęła taka oto historia: piękna, jak to z życia. Jedno z jej czworga dzieci stwierdziło, że dobrze, że jest ich tyle, nie mniej. „Dlaczego?”- zapytała. „Bo jest więcej ludzi do kochania„.

Chciałam już wczoraj zastanowić się z Wami, odwiedzającymi mnie czasem internetowo nad bogactwem wczorajszego święta. Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni czyli na ludową nutę Matki Bożej Gromnicznej.

Jaką mądrością dzieli się z nami ta najpiękniejsza z Mam? Na pewno, że oddając Panu Bogu swoje dzieci, przynosząc je do Niego, nigdy nie tracimy, bo oddajemy je w jedyne Pewne Ręce, bezpieczne i zawsze kochające. Maryja z Józefem postąpili zgodnie ze zwyczajem: przychodzą do świątyni po 40 dniach od narodzin. Mądrość Bożego prawa daje kobiecie wytchnienie w czasie połogu, ale też przynagla do spotkania ze Stwórcą dziecka, do oczyszczenia nie tylko ciała, ale i duszy.

Chrześcijanie co prawda nie są zobligowani, by obmywać swoje dziecko w wodach chrztu w tym bądź innym terminie. Matki i ojcowie nie muszą korzystać z sakramentu zanurzenia w Miłosierdzie Boże- ze spowiedzi w tym bądź innym czasie, ale może warto, by jednak zastanowili się, jakim przykładem jest dla nas święta Rodzina.

Po urodzinach naszych dzieci czekają na nie gotowe cudne ubranka, łóżeczka, kołyski, wózki, chusty do noszenia, pieluszki, zabawki i in. My matki chcemy jak najszybciej podzielić się z dzieckiem swoim pokarmem- tym, co mamy najlepszego. Czyli same dobre dary chcemy dla swoich skarbów i to szybko. I to jest świetne, bo jak przysłowie twierdzi: dwa razy daje, kto szybko daje!

A z Chrztem Świętym czyli zanurzeniem w Chrystusa jest tak samo? Też tak się spieszymy, by obdarować nim swoje dziecko? W wybieraniu dnia chrztu wychodzi często na jaw, czy uważamy to za ważny dar, prezent dla swojego dziecka. Bo jeśli ważny, jeśli piękny, jeśli istotny to dar, to czy nie powinniśmy brać przykładu z Maryi i nie odwlekać tego momentu oddania Bogu jego własności? Dawniej rodzice chrzcili swe dzieci bardzo szybko: nawet kilka, kilkanaście dni po ich narodzinach, kilka godzin. Czasem robili to z obawy przed śmiercią dziecka, bo wówczas dzieci o wiele częściej chorowały, umierały. Ale zapewne wielu z nich, zwłaszcza świętych rodziców ofiarowało swoje dzieci w świątyni, by zanurzyć je jak najszybciej w Boże życie, bo po prostu warto, by nasiąkało Miłością Jedyną jak najwcześniej.

Czasem się zastanawiam, czy nie słusznie właśnie wrócić do tego zwyczaju wczesnego chrztu. Nawet mocno zaangażowani w przeżywanie swojej wiary rodzice czasem nie śpieszą się wcale z ochrzczeniem swojego dziecka, wielu z nich chrzci dopiero po kilku, kilkunastu miesiącach. Dlaczego? Oczywiście nie wiem tego, serce człowieka jest tajemnicą. Ale dźwięczy mi w uszach zarazem takie zawołanie Zbawiciela: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie zabraniajcie im”. Sami ochrzciliśmy najstarsze dziecko dopiero po czterech miesiącach po narodzinach- na pewno jego zjawienie się po drugiej stronie brzucha było dość przełomowe w naszej rodzinie. Z perspektywy czasu myślę jednak, że mogliśmy wcześniej. Ale właśnie te wszystkie karmienia, przewijania, uśmiechy zdobywające nasze serca, gruchania, łóżeczka, noszenie, kąpiele, usypianie przesłoniły nam na jakiś czas to, co najważniejsze: zaproszenie dla naszego dziecka do życia i umierania z Panem Jezusem.

„Umierania?”- ktoś zapyta. „Takie małe zdrowe dziecko, po co mówić o umieraniu?” Ale czy i najmniejsze dzieci nie cierpią od początku? Choćby i najtroskliwsi rodzice nie zapobiegną zawsze w porę zmęczeniu dziecka, bólom brzuszka, czasem przegrzaniu, a innym razem zmarznięciu. Nie ma ani idealnego pokarmu, ani idealnych chust, nosidełek, wózków, ubranek. Owszem można szukać i znajdować te najlepsze dla konkretnego dziecka, dobre- ale i tak nie zapobiegnie to cierpieniu dziecka, co najwyżej załagodzi je, oszczędzi większych cierpień, skróci płacz. Dlatego trzeba wszczepiać swoje dziecko jak najszybciej i w życie, i śmierć Zbawiciela, bo to jedyna śmierć, która ocala na 100%.


komentarze 2 do wpisu “Śpieszmy się kochać nasze dzieci nie tylko dlatego, że tak szybko odchodzą”

  1. kasia napisał(a):

    Moja mama jest amatorem-genealogiem i sama zwróciła uwagę, że te 100 i więcej lat temu, dziecko chrzczono 2-3 dni po urodzenie, w wielkim pośpiechu. Bynajmniej jednak nie wynikało to z wielkiej wiary rodziców, tylko z prostego faktu, ze mało które dziecko przeżywało okres niemowlęcy a wierzono, że zmarłe nieochrzczone dziecko nie ma szans na zbawienie.. Zresztą pewnie i niejeden z tych ochrzczonych noworodków umierał krótko po chrzcie – podróż zimą czy jesienią kilka kilkanaście km do kościoła…Poza tym matki nie uczestniczyły w tych chrztach. Chyba nie ma więc do czego się odwoływać.
    Te 40 dni to jednak nie bez powodu było 🙂

  2. admin napisał(a):

    Kasiu, napisałaś:
    „dziecko chrzczono 2-3 dni po urodzenie, w wielkim pośpiechu. Bynajmniej jednak nie wynikało to z wielkiej wiary rodziców”.
    To jest taka sama generalizacja, jak ta, że obecnie też rodzice chrzczą swe dziecko bez wielkiej wiary. Myślę, że i dawniej i obecnie ludzie mają różną wiarę: jedni żywą, inni martwą, jeszcze inni letnią.
    I wcale nie mamy powodu wywyższać się nad „dawną ciemnotą”, bo wcale nie wiadomo, kto był bardziej ciemny: czy my nie biorąc pod uwagę możliwości śmierci (również tej duchowej) czy ludzie sprzed lat ze swoimi silnymi obawami przed śmiercią.
    Nie wiem, czy to co napisałam zabrzmiało, jak ślepe odwołanie do „świetności dawnych czasów”. Ech, nie jestem jeszcze wystarczająco stara by wynosić pod niebiosa „dawne dobre czasy” i psioczyć na obecne.
    Jest też wielu rodziców, którzy szczególnie długo odkładają chrzest właśnie ze względu na wiarę i wybór np. wigilii Paschalnej jako szczególnego momentu.
    Od wielu lat towarzyszy mi książka „W sercu miłości. Rozmowy z o.M.D. Philippe”
    Pisze on tam o chrzcie m.in.:
    „Musi się to dokonać z miłości, z miłości do Jezusa i do swojego dziecka. Z miłości do Jezusa, bo wiedzą, że wszelka miłość pochodzi od Boga i że ich płodność też pochodzi od Boga; chcą, aby ich dziecko natychmiast zostało oddane Jezusowi. (…)
    Rodzice powinni prosić o chrzest szybko, dlaczego? Bo jak to jest powiedziane w psalmie 51, dziecko rodzi się w stanie grzechu, nigdy nie należy o tym zapominać. (…) Łaska sakramentu chrztu usuwa tę skazę. I na jej miejsce, w głąb duszy, w to, co najpełniej ją stanowi, zostaje przekazana łaska chrześcijańska, łaska usynowienia przez Ducha Świętego, Chrystusa i Ojca. „.

Zostaw odpowiedź