18 miesięcy życia dziecka- kulminacja potrzeby ssania oraz bliskości

W realu i na forum co rusz jakaś zrozpaczona, wymęczona mama dziecka w wieku około półtora roku załamuje ręce nad swą pociechą. Wcześniej pełna życia, teraz często przeżywająca kryzys.

Najczęstsze charakterystyki takiego delikwenta, sprawcy zmęczenia swej mamy to:

  • ssie notorycznie w dzień i w nocy (jak noworodek niemalże), co wykańcza matkę, która spodziewała się, że dziecko które z zapałem zaczynało jeść dojrzalsze pożywienie bądź choćby około roczku potrafiło rezygnować z licznych mlecznych posiedzeń, będzie kontynuować ten kierunek „wyrastania”;
  • uczepiony nie dość że piersi, to jeszcze nogi, ręki, łóżka własnej mamy; chce jak najwięcej z nią przebywać, może mieć ogromne problemy, obawy związane z rozstawaniem się;
  • uwstecznianie się: kilka miesięcy wcześniej dziecko dosyć ekspansywne, niezależne, teraz najchętniej tkwiłoby znów w przytulnych ramionach mamy niemal całą dobę;
  • jeśli wcześniej przesypiał sam w łóżeczku, teraz może być bardzo niespokojny w tej sytuacji, wybudzać się, domagać się ssania, przytulania, bycia z mamą, najchętniej w jej łóżku;
  • buntownicze „nie” dopełnia nierzadko obrazu sytuacji i dodatkowo doprecyzowuje obraz młodego człowieka; sprawia, że i dla rodziców obcowanie z dzieckiem w tym wieku może być wyjątkowo męczące.

Nie da się dzieci zaszufladkować do tak przedstawionego przejaskrawionego nieco obrazu i wcale nie o to chodzi. Każdy maluch jest tak niepowtarzalny, że i ten wiek będzie przechodził indywidualnie, po swojemu. Jednak warto odkryć pewne powtarzalne prawidłowości tego wieku(np. częste ssanie, silne przywiązanie), by nie obwiniać za nie ani siebie, ani dziecka za to, że się rozwija, by móc się zdystansować od problemów tego wieku, od własnego przemęczenia (najczęściej okresowego).

Jeśli sięgniemy do psychologii rozwojowej (np. koncepcji Eriksona), to zobaczymy, że wiek ten jest kulminacją przywiązania, potrzeby bliskości. Dziecko, które do tego okresu będzie ukształtowane poprzez bezpieczny oparty na zaufaniu i bliskości związek, łatwiej w przyszłości rozwinie skrzydła ku niezależności, ku dojrzałym związkom z innymi ludźmi. Ta zależność emocjonalna półtorarocznego dziecka, zapewnienie o niej jest mu bardzo potrzebna dla dalszego rozwoju.

I nie chodzi o zależność typu: zrób za mnie wszystko. Często dziecko roczne, a nawet półtoraroczne z dużym zapałem eksperymentuje próbując wszystkiego samo. Z zapałem samo je albo przynajmniej bawi się jedzeniem. Z zainteresowaniem usiłuje rozbierać i ubierać się- i warto na to pozwolić, bardziej wspierać w tych usiłowaniach niż przeszkadzać i ograniczać.

Dziecko 18 miesięczne szuka innej zależności: zależności miłości, przytulenia, ssania, bycia ze sobą, bliskości.

Jeśli sięgniemy do kultowej już książki „Rozwój dziecka od 0 do 10 lat” Amesa i Bakera, to zauważymy, że dla tego wieku za charakterystyczne uważają oni największą częstotliwość ssania… tyle że kciuka.  Trzeba zdać sobie sprawę, że dla autorów tych karmienie piersią niemal w ogóle nie istnieje albo jest sprawą marginalną, stąd zapewne traktują tu o tym niepełnowartościowym zamienniku, jakim jest ssanie kciuka. Pomijanie przez nich karmienia piersią jest zapewne świadectwem okresu, w którym tworzyli i środowiska, które obserwowali i w który żyli. Maksymalnie zwiększoną potrzebę ssania w tym wieku uważają oni za rozwojową normę, którą trzeba zaakceptować, z którą nie ma sensu walczyć, ponieważ obróci się to przeciwko dziecku i rodzicom.

Wiele doświadczonych mam uważa, że odnosi się to niemal identycznie do karmienia piersią. Mnóstwo dzieci w tym wieku wraca (o ile może) bądź chce powrócić do częstszego przebywania przy piersi, do bliskości stąd wynikającej, do wsparcia fizycznego i psychicznego, jakim jest na tym etapie dla dziecka ssanie, bliskość fizyczna matki.

Trudne bywa dla wielu mam takie pozorne uwstecznienie dziecka, gdyż może to iść w parze z rezygnacją bądź ograniczeniem przyjmowania innych pokarmów poza mlekiem. Wzbudza to niejednokrotnie u matek duży niepokój: czy się będzie dobrze rozwijało tylko na moim mleku? dlaczego nie chce jeść? dlaczego ciągle jęczy o tą pierś? Ten niepokój dodatkowo męczy karmiącą matkę, nieprzychylne uwagi otoczenia „taki  duży-czas już go odstawić”, może nawet to psychiczne obciążenie oddziaływuje  bardziej niż samo karmienie piersią.

Jak łatwo wtedy wpaść w pułapkę ambiwalencji, stać się rozdartą: z jednej strony by się chciało karmić to dziecko tak spragnione ssania, bliskości, z drugiej strony niepokój, naciski bliskich i dalszych osób popychają w stronę jakiś radykalnych kroków, odstawienia, ograniczenia karmień. Jak łatwo wtedy wpaść w błędne koło walki z dzieckiem, ciągłych utarczek, nieporozumień! Ulatnia się jak kamfora zrozumienie i odczytywanie  swoich potrzeb, cierpliwe wychodzenie sobie naprzeciw, jakiego uczy karmienie piersią.

A scenariusz mógł być przecież zupełnie inny! Ten okres nierównomiernego, burzliwego rozwoju dziecka przyjęty i zaakceptowany przez rodziców, nie wyklucza przecież tego, że matka i dla siebie, i dla dziecka powinna zachować wiele miłosierdzia, wyrozumiałości. W tym czasie szczególnej aktualności nabierają słowa: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.

Nie da się szczerze kochać nawet własnego dziecka nie umiejąc kochać siebie: nie dając sobie prawa do bycia zmęczoną, do odpoczynku, do korzystania z pomocy, do wychodzenia z domu, do dbania również o swoje zdrowie, dobre samopoczucie itd. Potrzeby dziecka bywają niekiedy tak dominujące, tak bezwzględnie domagające się zaspokojenia, że można niekiedy łatwo zapomnieć o własnych. Jednak ważne jest, by dojrzale być ich świadomą, zachować dla siebie również wiele zrozumienia, traktować nie tylko dziecko z szacunkiem, godnością, ale i siebie samą.

Temat aż się domaga rozwinięcia i ciągu dalszego, postaram się do niego wrócić.


komentarzy 15 do wpisu “18 miesięcy życia dziecka- kulminacja potrzeby ssania oraz bliskości”

  1. gosia napisał(a):

    dziękuję za ten artykuł, w samą porę go przeczytałam:)

  2. Mrs t napisał(a):

    autorko i love you 🙂

  3. admin napisał(a):

    Z wzajemnością 🙂

  4. miss_konstancja napisał(a):

    Ja właśnie doświadczam tego u mojego 15- miesięczniaka. I dzisiaj jadąc do pracy nabrałam postanowienia że go odstawiam. Ale pogrzebałam, poczytałam i dzięki takim arytukułom doszłam do wniosku że to jednak nie jest dobry pomysł 🙂 Dzięki!!

  5. admin napisał(a):

    Cieszę się, że przydało się trochę mojej pisaniny 🙂

  6. PAULA napisał(a):

    jeżeli matka naprawdę kocha swoje dziecko nigdy nie będzie się przejmować uwagami typu :odstaw go od piersi, jak to wygląda, to jest okropne: z takimi wagami ja się spotkałam. synuś ma 15 miesięcy i nie zamierzam go odstawić bo wiem że jest mu ta bliskośc potrzebna, właśnie tego rodzaju tzn pierś. wiem że dzięki temu czuje sie bezpiecznie a ja czuje sie sszczesliwa ze wytrwalam i moge mu dac to czego potrzebuje!

  7. admin napisał(a):

    Nie zgadzam się z Tobą. Nawet jeżeli matka bardzo kocha swoje dziecko, to tego typu uwagi potrafią ją niepokoić, zastanawiać, wyprowadzać z równowagi. Nie każdy ma osobowość silną, pewną siebie, nie liczącą się ze zdaniem innych.
    Z moich doświadczeń wynika, że matki często są takie, że pomimo że czują intuicyjnie, że dla ich dziecka karmienie piersią jest bardzo ważne i chcą je karmić, to tego typu uwagami potrafią się bardzo gryźć.

  8. Renata napisał(a):

    Bardzo dziękuję za te słowa otuchy które płyną od Pani. Moja Córcia ma 21 miesięcy i nadal ją karmię i mam wrażenie jakby u nas dopiero to było o czym Pani pisze. Też myślałam że jakoś trzeba odstawić,ale po Pani artykule i po jeszcze jednej Pani,jakby mi kamień spadł z serca że jednak nie muszę,jest ktoś kto myśli inaczej niż większość populacji i myśli tak jak ja na prawdę w głębi serca,bo wcale nie chciałam odstawiać jeszcze. Pozdrawiam serdecznie. Dziękuję jeszcze raz.

  9. Marta napisał(a):

    Spłakalam się… Córeczka 17 miesięcy, praktycznie nic poza moim mlekiem nie je, chciałaby „mniam” co 5 minut. Już dzis miałam dość, modliłam się o odpowiedz. Dziękuję! Nurtuje mnie tylko jeszcze jedna kwestia. Myślimy z mężem o drugim dziecku i nie wyobrażam sobie karmić w tandemie. Domyślam się, że w trzecim trymestrze tez nie będzie to łatwe… Boję się, że odstawiona z powodu drugiego dziecka córka poczuje się odrzucona, zastąpiona…. Co zrobic, by tego uniknąć?

  10. admin napisał(a):

    1. Decyzję o kolejnym dziecku, czasie nań podjąć wspólnie z mężem w oparciu o wolę Bożą, która to jednak stworzyła rozum (rozumnych przesłanek więc nie unikamy);
    2. Skoro półtorej roku to szczyt potrzeby ssania, więc grzebanie przy nim teraz byłoby jak kopanie się z koniem. Żeby wykarmić dziecko, trzeba Ci jeszcze co najmniej roku. Dzieci zaczynają wyrastać z potrzeby ssania, mleka dopiero po 2,5-3 latach. Trzeba więc się uzbroić w cierpliwość. Zwłaszcza że nie wyobrażasz sobie tandemu. Karmienie piersią jest trudne nie tylko w trzecim trymestrze ciąży, ale też w jej pierwszym trymestrze.
    3. Czasem taka wzmożona potrzeba ssania bywa objawem jakiejś choroby. Jakaś infekcja się wykluwa? Jakaś infekcja przebiega bezobjawowo, a dziecko po prostu czerpie siłę do zwalczenia jej z mleka matki? Robaki? Za mało jesteście na dworze? Za mało dziecko zjada witamin: zwłaszcza C, D, A, K? Dzieci w tym wieku czasem lubią jeszcze pić np. tran lub olej lniany tłoczony na zimno, kwaśne rzeczy (kapustę kiszoną, cytryny itd.).
    4. I tak córeczka się poczuje niedobrze, zazdrosna z powodu młodszego dziecka, choćbyście stawali na głowie- nie martw się na zapas, zaufaj, módl się tylko o to, co Cię niepokoi i zostaw to w ręku Boga. Dziecko jest też grzesznikiem- nie jest aniołem- im wcześniej to zauważycie, tym lepiej dla niego. Z sytuacją zazdrości szybciej uczą się radzić sobie dzieci, które mają rodzeństwo o małej różnicy wieku, chociaż różnie może być.
    5. To Ty jesteś powołana do bycia matką swojego dziecka- czerp z tego powołania! Twój małżonek może Ci podpowiedzieć, co możesz zmienić na lepiej, bo on Cię zna najlepiej.

  11. Marta napisał(a):

    Dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź. Masz rację, wzmożona potrzeba bliskości zbiegła się w czasie z biegunką i wychodzeniem czwórek, więc prawdopodobnie jest przejściowa. Co do drugiego dziecka, to widzimy, że mała bardzo potrzebuje kompana, a i mnie (paradoksalnie) byłoby łatwiej. Zdajemy się na wolę Bożą, bo On ma najlepszy czas i wierzę, że da mi mądrość, gdy już dwie kreski się pojawią. Może mała cudownie sama się odstawi pod wpływem zmiany smaku mleka… Wiem jedno, że chcę zapewnić jej tyle miłości i bliskości, ile będzie potrzebować. Jeśli z jakiegoś powodu okaże się, że mogę karmić dwójkę i to poświęcenie wyjdzie im na plus, to jestem gotowa. Dziękuję, że zainspirowalaś mnie do zweryfikowania mojego myślenia. Pozdrawiam cieplo

  12. magda napisał(a):

    Mój maluch ma 21miesiecy i właśnie przechodzenia kryzys, bo czasem nie odstępuje mnie na krok i niczym nie da odwrócić się jego uwagi. Najlepiej żebym cały czas siedziała z „przygotowana” piersią a on w swoim jeszcze języku mówi żeby nie chować i nigdzie nie iść bo on zaraz wróci… A gdy coś czytamy lub oglądamy to jest tak samo , przynosi książeczkę wpycha się na kolana częstuje piersią i dopiero możemy czytać. Największy problem to że mam jeszcze trzyletniego synka któremu staram się poświęcać tyle samo uwagi ale mam poczucie ,że może czuć się odsuwany chociaż dużo rozumie i bardzo kocha braciszka. A drugą sprawą że mój organizm daje sygnały że jest zbyt obciążony , gdyż od 4lat niemal bez przerwy albo jestem w ciąży albo karnie… Jednak dzięki temu artykułów powtarzamy się jeszcze rok dać radę i cieszyć się z bliskości. Dziękuje i pozdrawiam.

  13. admin napisał(a):

    Jeśli po tym, co napisałam poczułaś, że ma sens Wasza mleczna więź, to super.
    Jednak ja nigdzie nie pisałam, żeby lekceważyć własne odczucia. Jeśli czujesz się przeciążona, to warto dać się odciążyć, dać sobie pomóc, pozwolić odpocząć, zadbać o zdrowie. Te zabiegi nie kolidują z karmieniem piersią. Wręcz przeciwnie- pomagają w tym, żeby karmić z radością, a nie z zaciśniętymi ustami.

  14. marta napisał(a):

    Dziekuje. Poczulam sie lepiej czytajac ze moje doswiadcznie z 18 synem, dla ktorego piers jest dodatkiem do wszytskiego co tylko z piersia da sie polaczyc nie jest przypadkiem odosobnionym. Czasem ciezko mi, mimo ze intuicyjnie czuje ze powinnismy dalej sie karmic, pewnie przez uwagi rodziny ze robie krzywde dziecku i sobie. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie.

  15. admin napisał(a):

    Zgadza się- rodzina powinna wspierać matkę karmiącą- więc jej negatywna postawa bardzo boli. Robisz kawał dobrej roboty- dzięki 🙂

Zostaw odpowiedź