Przewracanie i podnoszenie

Jest coś wzruszającego w nieporadności małego dziecka. W raczkowaniu, którego maleństwo się dopiero uczy, w kroczkach tak chybotliwych, że każdy z nich grozi przewróceniem. Dziecko zachowuje pion, ale tak jakby lada moment miało wylądować na ziemi. Ten widok rozczula rodzica, jest powodem do dumy, bo dziecko nie poddaje się, mimo upadków idzie, cieszy się tym. Na szeroko rozstawionych nogach, niezdarnie, ale naprzód. Gdy takie maleństwo przewraca się, nie jest to powód do gniewu dla mamy i taty, a raczej do radości, że i z upadkami sobie młody człowiek radzi- wstaje.

Pan Bóg też tak na nas patrzy- ze szczególną czułością, miłością rozumiejącą naszą małość. W Sakramencie Pojednania liczą się dla Niego nie tyle nasze upadki, co wola powstawania, kroczenia dalej z Nim. O ile uznajemy upadek za upadek, a nie powód do samozadowolenia.

Uśmiałam się do łez:

Kabaret Moralnego Niepokoju


Zostaw odpowiedź